Translate

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

B.A.P My Dream Rozdział 8


Jej stopy były całe zakrwawione.
- To nic – pomógł jej usiąść na krześle
- Ściągnij je.
- Yongguk nie przesadzaj.
- Ja przesadzam? Spójrz na nie. Są całe pokaleczone – w tym momencie delikatnie ściągnął szpilki z jej stóp. Skóra była okaleczona i obdarta.
- No, może troszkę mnie obtarły. Ale naprawdę to nic takiego.
- Przestań tak mówić. Wiem, że to mówisz specjalnie – Yongguk znal ją jak własną kieszeń. Zawsze wiedział kiedy kłamała, a kiedy mówiła prawdę. W rzeczywistości mimo, że twierdziła, że to nic takiego, tak naprawdę bolało ją tak bardzo, że nie chciała okazywać swojego bólu przy nim. Wiedziałaby, żeby to źle zniósł. Yongguk wziął kawałek materiału, zmoczył ją pod zimną wodą i klęknął przy ciemnowłosej obmywając jej zakrwawione stopy.
- Od jak dawna cię obcierają?
- Cały dzień.
- Cały dzień? Przecież jest już wieczór i nic nie powiedziałaś?
- A co miałam powiedzieć?! – podniosła ton po czym rzekła smutno – Nie chcę, żebyście się o mnie martwili – raper nie wiedział co powiedzieć. Zapadła niezręczna cisza. Wziął wodę utlenioną i zaczął przemywać rany. Dziewczyna nic nie powiedziała. Nawet nie pisnęła z bólu. Po krótkiej chwili powiedział.
- Wiem, że specjalnie tłumisz w sobie ból. Wiem, że tylko udajesz przy wszystkich twardą osobę, która z wszystkim sobie poradzi. Ale proszę cię... nie udawaj przy mnie kogoś innego – dziewczyna nic nie odpowiedziała. Jedynie przechyliła głowę do tyłu, a łzy same popłynęły po jej różanych policzkach. Jedynie postękiwała po cichutku z bólu. Ciemnowłosy starał się nie zwracać na to uwagi. Mimo, że to go bardziej bolało niż można było się tego po nim spodziewać. Kiedy skończył, wstał, otarł jej łzy i bez słowa wziął ja na ręce.
- Co ty robisz?! – wykrzyknęła przestraszona szybko łapiąc się za koszulkę rapera.
- Przecież ci nie pozwolę w tym stanie chodzić.
- Puść mnie! – zaczęła się wyrywać.
- Nie zachowuj się jak dziecko.
- Sama sobie poradzę. Nie przesadzaj.
- Nawet nie dałabyś rady.
- Pozwolę ci siebie nieść jak pokażesz mi swoje mięśnie.
- Chyba sobie żartujesz.
- To chociaż abs.
- Nie. Ty masz fetysz na tym punkcie, czy jak?
- Oppa~!
- Nie dam się na to kolejny raz.
-Oppa~~!
- Nie przekonasz mnie... – udawał nie przejętego tym, ale w głębi siebie, gdyby mógł to by skakał z radości i jeszcze najlepiej zawstydził się, że o matko, ale to nie był czas, ani miejsce na to. Musiał koniecznie coś wymyślić, żeby się nie opętać jej słodki Oppa. Więc dodał –... Świnio!
- Że coś ty powiedział?!
- To co usłyszałaś! – już miała uderzyć go w twarz, gdy nagle dodał.
- Mam zacząć cię łaskotać?
- Nie odważysz się.
- Chcesz się przekonać?
- Niech ci będzie! – Yongguk uśmiechnął się szeroko do przyjaciółki. Sandra poddała się i objęła rękoma jego karku. Pachniał tak cudownie męskimi perfumami, że dziewczyna położyła głowę na jego ramieniu i odwróciła wzrok, żeby się przypadkiem nie zawstydzić. Byli przyjaciółmi, ale nigdy nie była tak blisko Yongguk’a. Zawsze byli dla siebie jak kumple, więc nie było nigdy mowy nawet o przytulaniu. Ta sytuacja wydawała jej się taka dziwna, ale wiedziała, że w takiej sytuacji nie postawi na swoim. Yongguk tym czasem bardzo się cieszył z bliskości dziewczyny. Bał się jedynie, że jego radość wyjdzie z niego i Polka się zorientuje. Od pewnego czasu pragnął tego by muc  trzymać ją w swych ramionach dłużej niż tylko przez przypadek. Bardziej wyobrażał sobie to, że te pragnienie będzie odwzajemnione, ale i tak się cieszył. W końcu na więcej nie mógł by sobie pozwolić. Przecież ona jest już z kimś innym. Kiedy Koreańczyk zaniósł ją już na rękach do vana, pomógł jej usiąść na fotelu. W środku pojazdy czekali już na nich króliczki. Chłopcy na widok Sandry nie wiedzieli co zrobić. Byli w szoku.
- Co się stało? – spytał zaskoczony Zelo.
- Obtarły ją buty i ma pokaleczone stopy- wytłumaczył lider.
- Ale to nic takiego. Nie musicie się mną martwić – uśmiechnęła się. Mimo jej słów chłopcy szybko do niej podeszli.
- Jak się czujesz? – spytał Jongup.
- Dobrze. Tylko troszkę mnie bolą stopy.
- Bardzo cię boli? – spytał Himchan.
- Nie – uśmiechnęła się.
- Masz plastry? – zapytał Daehyun.
- Niestety nie.
- To ja ci je przyniosę! – zaproponował Zelo.
- Spadaj! Ja to zrobię! – zaczęli się przepychać Zelo i Jongup’em.
- Chłopcy bez paniki! – rozdzielił ich Himchan – Prawdziwy mężczyzna to zrobi – po czym się zaśmiał.
- Jakbyś był takim prawdziwym mężczyzną, to byś w nocy nie robił s...- przerwał mu Himchan zakrywając mu usta. Wszyscy spojrzeli się tylko na nich dziwnie.
- On bredzi! – uśmiechnął się po czym spojrzał się na maknae zabójczym spojrzeniem, który.... mu nie wyszedł.
- Himchan chyba nie kocha nic bardziej, jak samego siebie – powiedział Youngjae.
- A tutaj byś się gorzko pomylił.
- Tak? Więc co bardziej kochasz od samego siebie? – Himchan zrobił troszkę zakłopotany i lekko zawstydzony.
- A czy to ważne? To nic takiego ważnego. Nie musisz wiedzieć! - Wziął plastry z apteczki i chciał je już założyć na rany dziewczyny, kiedy ona go powstrzymała.
- Naprawdę nie trzeba. Sama sobie poradzę. Daj mi je.
- Ale ja nalegam.
- Ale ja naprawdę...
- Daj sobie pomóc.
- No ok – powiedziała zrezygnowana. Odwróciła jedynie głowę w stronę okna i pozwoliła Himchan’owi założyć plastry. Yongguk widział jej naburmuszenie. Jej złość.

*A ta znowu się złości na byle co. Znowu udaje kogoś kim nie jest. Chce być samo wystarczalna. Twierdzi, że zawsze sama sobie da radę i nie potrzebuje nikogo pomocy. Docenia ich gest, ale i tak nie chce na to pozwolić. Zawsze chce pokazać jaka ona jest silna. Szczerze powiedziawszy nie dziwie się jej postawy. W dzieciństwie bardzo dużo przeżyła. Zawsze była sama. Zawsze musiała sobie sama dawać radę, co skłania ja do tego, że nie chce niczyjej pomocy. Założę się, że pewnie chciałaby zapomnieć wszystkich tych rzeczy, których widziała, kiedy była mała. Nie dziwie się, że zawsze do mnie uciekała. To ja stałem się jej rodziną. Tylko na mnie mogła polegać. Dlaczego musisz przez to wszystko przechodzić? Za co to wszystko? Obiecuje ci, że nigdy ci nie zostawię. Już zawsze będę przy tobie. Będę przy tobie... już na zawsze (Yongguk)*

Kiedy już zbliżali się do akademiku Sandra rzekła.
- Moglibyście mnie tutaj wysadzić?
- Ale twój akademik jest troszkę dalej. Zaraz będziemy na miejscu – wyjaśnił Youngjae.
- Tak, wiem, ale nie chcę, żeby ktokolwiek widział mnie jak wysiadam z tego auta. Wole wysiąść troszkę dalej od akademika. Tak będzie najlepiej – chłopcy zgodzili się, a pojazd się zatrzymał. Lider postanowił, że jej pomoże. Wziął ją na ręce i wysiadł z vanu.
- Dotrzesz do domu na czas? – zapytał Daehyun.
- Tak, nie przejmujcie się mną. Dam sobie radę – po tych słowach odjechali, a raper niósł całą drogę przyjaciółkę, aż do akademika. Było już ciemno, a ich drogę oświetlały im tylko światło latarni. Od czasy do czasy były jedynie słychać przejeżdżające samochody. Ciszę tą przerwała Polka
- Yongguk?
- Tak?
- Przepraszam.
- Za co mnie przepraszasz?
- Za to, że ciągle robię ci przykrość. Za to, że cały czas musisz się mną przejmować.
- Nie przepraszaj. W końcu jesteśmy przyjaciółmi. Powinniśmy sobie pomagać.
- Jestem do niczego. Nienawidzę siebie.
- Ej! Nie mów tak.
- Ale to prawda. Przez cały czas dzieje się coś złego. Najpierw zasłabłam u was w domu, potem podbite oko, a teraz to. Moje cholerne stopy! Nic nie potrafię zrobić dobrze. Nawet nie potrafię zapanować nad własnym życiem. Ojciec miał rację... jestem jak kaleka.
- Nie. Twój ojciec nie miał racji. Mylił się. I ty teraz też się mylisz. Nie jesteś żadną kaleką! Jesteś wspaniałą osobą, którą po prostu nikt nie potrafił docenić. Masz w sobie tyle dobroci i miłości. Każdemu pomożesz w potrzebie. Nie ważne czy to jest człowiek czy zwierzę. Jesteś bardzo inteligentna mimo, że czasami nie chce ci się ruszyć tyłka do nauki. Ale to w końcu normalne, prawda? Każdemu czasami się nie chce. Jesteś pracowita, sumienna, silna. Z wszystkim zawsze dajesz sobie radę. Jesteś kobiet ambitną, spełniającą marzenia. Myślisz, że każda kobieta taka jest? Jeszcze w twoim wieku? Nie! Właśnie, że nie! To jest w tobie najpiękniejsze i nie daj sobie wmówić, że jest inaczej. A to, że czasami zasłabniesz to przecież nic złego. Jesteś po prostu chora, to normalne. Zobaczysz, że wszystko się zmieni, kiedy zaprowadzę cię do lekarza. I będziesz mi mówiła, że nie pójdziesz, bo zabiorę cię tam siłą. I nie obchodzi mnie fakt, że boisz się pobierania krwi. Zrobimy ci badania i będzie wszystko dobrze. Jak nie miał kto się tobą zająć w dzieciństwie i dopilnować, żeby ci się nic nie stało, to ja to zrobię. Ale do rzeczy. A tam, że czasami coś ci nie wyjdzie, to przecież nie koniec świata. Jesteś czasami niezdarna i to tyle. A obtarte stopy? Każdego obcierają buty. Wszystko co ci się zdarzyło jest całkowicie normalne. Co chwile kogoś obcierają buty, albo mdleją.
- A podbite oko?
- Jakaś gówniara ci przyłożyła, trudno. Takie życie. Myślę, że jej chyba oddałaś?
- No jasne, że tak! A co ja jestem?
- Moja krew! W końcu przecież ja też czasami oberwałem i nie wstydzę się tego.
- Od kogo? Od kolegi z podwórka o zabawkę czy raczej od pijanego gościa w barze?
- Hmmm... to drugie.
- Hahahaha! Zabawny jesteś!
- I za to mnie kochasz!
- No oczywiście, że tak!... Wow! Yongguk nie sądziłam, że tak o mnie myślisz. To bardzo miłe. Dziękuję!
- Nie masz za co mi dziękować. A! Teraz sobie przypomniałem! Jeszcze w dodatku masz najprzystojniejszego chłopaka w liceum. Prawdziwa szczęściara z ciebie.
- No nie do końca.
- Jak to? Coś nie tak? Mam sobie z nim porozmawiać?
- Co? Nie! Hahahaha! Nie będzie takiej potrzeby! – uśmiechnęła się.
- Więc, co się stało?
- No, wiesz. Ostatnio... nie układa nam się za bardzo.
- To znaczy?
- Ciągle się kłócimy. Mało czasu ze sobą spędzamy – odpowiedziała smutno – Wiem, że to moja wina. To ja dla niego nie mam czasu.
- Nie obwiniaj się za to. To nie twoja wina. To z nim musi być coś nie tak. Powinien cię zrozumieć, że musisz się ciężko uczyć i jeszcze w dodatku zarobić na szkołę. Powinien cię wspierać, pomagać ci. A nie kłócić się z tobą. Ale też nie powinnaś się tym za bardzo przejmować. Czasami w związkach są trudne chwile przez które trzeba przejść. Nie ma idealnych związków. Zobaczysz, że wszystko będzie dobrze.
- Mam nadzieje – kiedy dotarli już do akademika szybko wślizgnęli się tylnym wejściem do środka i poszli do pokoju Sandry.
- Dasz sobie dalej sama beze mnie?
- Jasne, że tak!
- To dobranoc!
- Dobranoc! – kiedy miał ju wychodzić ona nagle rzekła – Yongguk!
- Tak?
- Dziękuję! – uśmiechnęła się. Raper odwzajemnił uśmiech i wyszedł. Kiedy dotarł do domu, wziął szybki prysznic, przebrał się i usiadł w salonie na kanapie oglądając telewizje. Nagle usłyszał jak ktoś schodzi po schodach. To był Himchan.
- O Yongguk! Nie słyszałem, jak wchodzisz. Dawno przyszedłeś?
- Jak widzisz po mnie to tak – Himchan usiadł obok Yongguk’a i zaczęli wygłupiać się razem tak jak za czasów1) kiedy mieszkali tylko we dwoje.
- Wiesz co Yongguk. Chciałbym się o coś ciebie zapytać.
- Wal śmiało.
- Tylko obiecaj, że nie będziesz się śmiał.
- A co ja 11 lat mam, czy jak? Przecież się przyjaźnimy.
- No ok. Więc, chodzi o dziewczynę.
- O! A więc będzie fajny temat. Opowiadaj! Kto to jest?
- A wiesz... to nie ważne – zarumienił się.
- Zgoda! Nie chcesz mówić to nie mów. A więc, co się stało?
- Wiesz... jak już wcześniej mówiłem. Podoba mi się pewna dziewczyna.
- Jaka ona jest?
- Jest naprawdę piękna i słodka!
- I co z nią?
- Więc, chciałbym się z nią umówić. Ale boje się, że może odmówić.
- Znam ją?
- Tak poniekąd.
- No to słuchaj. Skoro tak bardzo ci się ona podoba i naprawdę ci na niej zależy, powinieneś spróbować.
- Naprawdę?
- Tak! Co masz do stracenia?
- A co jak odmówi?
- Widzę, że ona musi być naprawdę fajną dupą, jak to lubisz określać, że aż tak się tym przejmujesz. Bądź bardziej pewny siebie, bo inaczej nie wyjdzie. A jak się nie uda, to trudno. Widocznie nie jest tobie przeznaczona.
- Tak, masz rację. Dzięki stary!
- Nie ma sprawy! – następnego dnia w studiu TS Himchan zapytał.
- Umówisz się ze mną? – Yongguk był pod zdziwienie, bo nie sądził, że chodziło mu właśnie o Sandrę.


***********************
Jak się podoba rozdział? Przepraszam, że taki krótki, nudny i kiczowaty. Następnym razem bardziej się postaram ^^

niedziela, 21 kwietnia 2013

hejka!!

Cześć wszystkim!!


Jeżeli macie jakieś pytania dotyczące opowiadania, konkretnych rozdziałów, bohaterów lub macie pomysły, które z chęcią przeczytacie w My Dream albo chcecie się o coś mnie osobiście zapytać to piszcie śmiało pod postem w komentarzach.   


Odpisze na każdy komentarz!!! :D

sobota, 20 kwietnia 2013

B.A.P My Dream Rozdział 7


Jej prawe duże, brązowe oko było lekko spuchnięte i sine. Widząc szok swoich kolegów szybko zasłoniła twarz rękoma. Myślała, że spali się ze wstydu.
- Co ci się stało? – spytał Daehyun.
- To... to nic takiego. Naprawdę. Ja... – nie wiedziała jak się z tego wytłumaczyć.
- Kto ci to zrobił? – zapytał Zelo.
- To... zrobiła mi koleżanka z klasy – powiedziała szybko.
- Koleżanka z klasy? – spytał dziwnie Jongup.
- T-tak. Poprztykałyśmy się o głupotę i doszło do szarpaniny. To nic takiego – rzekła zakładając z powrotem okulary – Lepiej zbieracie się chłopaki do roboty, bo nie mamy zbyt dużo czasu – uśmiechnęła się. Wszyscy cały czas się na nią patrzeli – No na co czekacie? Do roboty! – wygoniła cały zespół z pokoju. Jakieś pół godziny później Daehyun podszedł do Sandry, szepnął jej coś do ucha i po chwili wyszli razem z Sali. Wszystko to oczywiście zauważył Yongguk.

*Gdzie oni poszli? Dlaczego on jej coś szeptał do ucha? Dlaczego ona z nim poszła? Co oni chcą zrobić? Mam mętlik w głowie!!!!! Muszę ich śledzić. Muszę. Muszę. Muszę! (Yongguk)*

Yongguk wyślizgnął się z Sali i powędrował za dwójką. Zauważył ich z daleka. Zobaczył jak wchodzą razem do... siłowni?

*Idą do siłowni? Ale dlaczego do siłowni? Co oni chcą robić w tej siłowni?! Yongguk uspokój się! Weź się w garść! Ja już powoli szaleje! (Yongguk)*

Po cichu podszedł do drzwi siłowni, przyłożył głowę do drzwi i nadsłuchiwał. Był w szoku. Usłyszał za drzwi wydobywające się jęki i krzyki przyjaciółki „Szybciej!

*Co oni tam robią?! Uspokój się Yongguk. To nie tak jak myślisz. Na pewno jest na to racjonalne wytłumaczenie. Boże! Co oni tam wyprawiają?! Nie mogę tak dłużej. Muszę sprawdzić (Yongguk)*

Raper powoli uchylił drzwi i zajrzał do środka. Zobaczył Daehyun’a robiącego pompki i siedzącą na nim Sandre.
- Szybciej! No rób te pompki! – wydzierała się na kolegę z założonymi rękami.
- Już nie mogę – wystękał.
- Zamknij się i rób te pompki! Chcesz być umięśniony?
- T-tak.
- To rób te pompki!
- Jesteś ciężka.
- Po pierwsze. Nie jestem ciężka. Tylko ty jesteś za słaby. Po drugie. Jak będziesz wciąż mi to mówił, to już nigdy ci nie pomogę, rozumiesz? Sam chciałeś tak ćwiczyć, więc nie marudź debilu!

* Całe szczęście! A już myślałem... Nie mogę w to uwierzyć, że polazłem specjalnie za nimi, żeby się dowiedzieć co robią. Jeszcze w dodatku podejrzewałem, że... Nie chcę o tym myśleć. Jestem taki głupi. Ta dziewczyna kiedyś mnie do szału doprowadzi. Dlaczego ja jestem taki zazdrosny? No i się jeszcze do tego przyznaje. Głupi Yonggk!(Yongguk)*

Dwa dni później pod szkołę Sandry podjechał czarny van z przyciemnianymi oknami. Za nim podjechał  hyundai coupe. Wszyscy uczniowie przyglądali się autom zastanawiając się, kto przyjechał? I dlaczego tutaj są? Nasz główna bohaterka wychodząc ze szkoły usłyszała czyjś głos.
- Sandra! – ktoś ją wołał. Dziewczyna gwałtownie odwróciła się za siebie i zobaczyła Jae Ri.
- Cześć skarbie! – cmoknął ją w policzek.
- Cześć! – uśmiechnęła się.
- Wciąż nosisz te okulary?
- Tak.
- Pokaż jak to wygląda – Polka ściągła okulary i pokazała się swojemu chłopakowi. Nie wiem czy już wspominałam, ale Jae Ri jest najprzystojniejszym i najpopularniejszym uczniem w szkole. Ma 182 cm wzrostu. Jest sportowcem, więc jego ciało jest wysportowane. Ma krótkie, brązowe włosy i ciemne oczy. Każde dziewczyna w szkle dałaby wszystko by choćby parę minut spędzić z Jae Ri. Z tego powodu uczennice nie są zadowolone z faktu, że to właśnie Sandra jest jego dziewczyną. Już pierwszego dnia w szkole ją zauważył. I już pierwsze dnia w szkole została znienawidzona przez jego fanclub. A teraz wróćmy do poprzedniej sceny. Jae Ri spojrzał się na oczy dziewczyny i rzekł.
- Niezbyt ładnie to wygląda.
- No co ty nie powiesz. Ale przynajmniej opuchlizna zeszła – wymamrotała.
- Chciałbym z tobą porozmawiać.
- O czym?
- O nas. Może... poszlibyśmy dzisiaj gdzieś razem?
- Ty chcesz mnie gdzieś zabrać?
- Tak. Dawno nigdzie razem nie wychodziliśmy. Przydałoby nam się troszkę odpoczynku. Tym bardziej, że wciąż jest ta przeklęta nauka, moje treningi i jeszcze twoja praca.
- No to prawda. Ale to dziwne, że tak nagle chcesz spędzić ze mną dzień.
- Zrozum to. Stęskniłem się za tobą – objął ją w pasie.
-Ah! No dobrze – powiedziała to mało przekonującym głosem.
- Cieszę się! – uśmiechnął się. Nagle usłyszeli jakieś trąbienie auta. Odwrócili głowy i zobaczyli podjeżdżający do nich czarny van i srebny hyundai coupe. Z hyundai’a wyszła jakaś osoba. Była to dziewczyna, a raczej kobieta. Była to Monic jak zawsze ubrana w najlepsze ciuchy. Wszyscy byli pod wrażeniem. Nie mogli uwierzyć w to, że to jest słynna Monic. Koreanka podeszła do nich.
- Monic? Co ty tutaj robisz? – spytała zdziwiona nastolatka.
- Przyjechaliśmy po ciebie z ciebie z chłopakami. Myśleliśmy, że pewnie znowu się spóźnisz do studia.
- Przesadzacie. Parę razy mi si zdarzyło.
- No właśnie – zaśmiała się – A to kto to jest? – wskazała na chłopaka stojącego obok Sandry.
- Ach! Zapomniałabym. Monic, poznaj proszę Jae Ri. Moje chłopaka. Jae Ri, to jest Monic. Stylistka B.A.P.
- Miło mi cię poznać Jae Ri – uśmiechnęła się.
- Mi również – odwzajemnił uśmiech.
- Sandra, nie mówiłaś, że masz takiego przystojnego chłopaka – wyszeptała dziewczynie do ucha.
- Tak jakoś wyszło.
- No dobra! Szkoda czasu. Chłopcy z niecierpliwieniem czekają. Chodźmy! – rzekła
- Co? Ale gdzie? – spytała zdziwiona.
- Dzisiaj chłopcy mają sesje zdjęciową do magazynu. Nie mów, że zapomniałaś?
- Ach! Nie, nie, nie. Skądże! – uśmiechnęła się nerwowo.
- No oczywiście. A teraz idziemy!
- Możesz poczekać chwilkę? Zaraz do was przyjdę.
- No ok! Ale tylko chwilkę.
- Dziękuję! – Monic wróciła do swojego hyundai’a.
- Słuchaj Jae Ri. Dzisiaj to nie wypali. Zapomniałam zupełnie, że dzisiaj B.A.P mają sesje zdjęciową. Muszę iść.
- Chyba sobie żartujesz? Cały czas pracujesz. Nie masz ani chwili przerwy.
- No wiem. Ale musze zrobić, żeby chodzić wciąż do tej szkoły.
- Cały czas tylko praca. Już nawet sui nie widzimy.
- Kiedy mniej pracowałam to też żadko się spotykaliśmy.
- No tak, ale... – nagle przerwała mu.
- Nie martw się. W weekend się spotkamy. Mam wtedy wolne. Wszystko ci wynagrodzę. Zobaczysz. A teraz muszę już iść. Zadzwonię do ciebie wieczorem.
- No dobrze.
- To papa – pocałowała chłopaka w policzek.
- Pa – rzekł smutnym głosem i poszedł przed siebie, a Sandra podbiegła do hyundai’a i weszła do środka. Usiadła na przednim siedzeniu obok Monic i ruszyli. Yongguk widział to jak Sandra pocałowała Jae Ri w policzek. Posmutniał z tego powodu, ponieważ wiedział ,że nic nie może z tym zrobić. Czuł się bez silny, ale cieszył się, że Sandra jest szczęśliwa. Uczniowie byli w szoku, że te auta przyjechały specjalnie po Sandrę. A tym bardziej, że Sandra zna słynną Monic. To im si w głowach nie mieściło. W trakcie jazdy Sandra i Monic rozmawiały, plotkowały, śmiały się, obgadywały. Od czasu kiedy Sandra zaczęła pracować z B.A.P bardzo zbliżyła się do Monic. Stały się najlepszymi przyjaciółkami. Były prawie jak siostry. Rozmawiały ze sobą o wszystkim mimo dużej różnicy wieku. Kiedy byli już na miejscu, weszli do jakiego budynku w którym miała się odbyć sesja. Przywitała ich jedna z pracownic agencji i zaprosiła ich do środka. Oprowadziła ich po budynku i pokazała im ich pokój w którym będą się przygotowywać. Weszli do środka i rozgościli się. Sandra zrobiła dla wszystkich kawy i herbaty. Oczywiście specjalnie dla Himchan’a zrobiła mrożoną kawę Americano. Dla Youngjae zrobiła herbatę, ponieważ pamiętała, że on nie pije kawy. No i jeszcze Zelo, który nie był gotowy na kawę jak to zażartował Himchan. Zelo oczywiście był zbulwersowany żartem starszego, gdyż cały czas traktował go jak dziecko, co sprawiło, że Himchan zaczął szarpać go za policzki, bo stwierdził, że jest słodki. Tym czasem Monic rozmawiała z słynnym, koreańskim fotografem, który zorganizował tą sesję. Rozmawiali na temat, jak mają wyglądać chłopcy do sesji. Omówili każdy szczegół, po czym Monic wróciła do B.A.P i zaczęła ich szykować do sesji. Polka za bardzo nie miała co w tej chwili robić, więc siedziała na fotelu i przyglądała się jak wizażystki robią makijaż króliczkom. Kiedy nadeszłą pora sesji wszyscy zebrali się w studiu. Sandra przyglądała się chłopakom jak pozują. Yongguk czekał na swoją kolej. Postanowił, że wreszcie z nią porozmawia. Podszedł do niej i powiedział.
- Hej! – uśmiechnął się.
- No hej – odpowiedziała szukając coś w papierach.
- Słuchaj, chciałbym z tobą porozmawiać.
- O czym?
- O ostatniej nocy.
- To znaczy?
- No wtedy jak... – nagle przerwała mu.
- Nie ma o czym mówić. Nic się nie stało. Dziękuję, że mnie wtedy złapałeś. Nie czułam się wtedy najlepiej.
- Nie ma za co... a tak w ogóle to... jak tam twoje oko?
- Już lepiej. Opuchlizna zeszła.
- To dobrze. A...
- Hm?
- O co się pokłóciłaś z koleżanką?
- Ja? A no wiesz. Takie tam pierdoły.
- Pierdoły?
- Tak. Babskie sprawy. Nie zrozumiesz – miała już odejść, ale ja zatrzymał.
- Sandra. Wiesz, że mi możesz o wszystkim powiedzieć.
- Tak, wiem. Bardzo to doceniam, ale nie martw się. To naprawdę nic takiego. Idź lepiej pozować, bo już twoja kolej – uśmiechnęła się do niego jakby miała mu powiedzieć „ Wszystko jest w porządku”.
- No dobra – odwzajemnił uśmiech.

* Nie wierze ci. (Yongguk)*

Po chwili fotograf odwracając się, żeby zobaczyć, gdzie podział się Yongguk? Dostał olśnienia. Zobaczył swoje nowe natchnienie. Był nią tak oczarowany, że musiał koniecznie do niej podejść i krzyknąć.
- Co to za piękna istota stoi tutaj?! – powiedział fotograf.
- Że ja?! – spytała zaskoczona z zapchanymi ustami kanapką.
- Te włosy! Ta figura! Istne marzenie! Powinnaś zostać moją modelką!
- Pan chyba sobie mnie z kimś pomylił, prawda?
- Nie, nie, nie! Jak ciebie zobaczyłem od razu dostałem gęsiej skórki – powiedział podekscytowany. Polka była bardzo zdziwiona tym faktem. Nie uważała siebie za jakieś cudo. Jej figura nie była piękna jak u Koreanek. W dodatku była ubrana w zwykłe, stare ciuchy. Zwykłe jeansy i stary, ciemny sweterek. No i jeszcze te tenisówki, które wkłada do wszystkiego. Inni pracownicy nie dostrzegali w niej piękna, które dostrzegał w niej fotograf.
- Przykro mi. Ale ja nie nadaje się na modelkę.
- Bo to prawda! Modelka powinna być szczuplejsza i wyższa od ciebie. Ale mi chodzi o fotomodelkę! Uwierz mi. Aparat cię po prostu pokocha. Pokaże wszystkim twoje ukryte piękno, które tak pod tym wszystkim chowasz. Ale najpierw ściągnij te okulary. Muszę zobaczyć twoje oczy.
- Nie, to nie będzie zbyt dobry pomysł.
- Ale ja nalegam – nagle jednym zwinnym ruchem ściągnął okulary przeciwsłoneczny z twarzy naszej bohaterki.
- Boże! Dziewczyno! Co ci się stało?! Ach! Nie ważne! Ważne jest to, że masz piękne, duże oczy. Długie rzęsy i twarz w kształcie „V”.
- Naprawdę?
- Tak! – zatkało ją jeszcze bardziej. Nie wiedziała co powiedzieć.
- No... sama nie wiem – rzekła lekko zawstydzona.
- Ona?! Chyba pan sobie żartuje?! -  wykrzyczał Daehyun, który ostatnio polubił dokuczać Sandrze. Polka spojrzała się tylko na niego przerażająco.

*Obiecuje, że go zabije. Potem go wskrzesze, a potem znowu zabije! (Sandra)*

-Zgoda stoi! – odpowiedziała.
- Świetnie! To jutro rozpoczniemy pierwszą sesję. Monic!
- Tak?
- Będzie mi jutro potrzeba.
- Oczywiście!
- Więc, to koniec na dzisiaj – Yongguk podszedł do Daehyun’a i powiedział.
- Dzięki!
- Nie ma sprawy! Jesteśmy przyjaciółmi. Powinniśmy sobie pomagać. Chociaż też tak myślę, że to jej na dobrze wyjdzie. Tylko zastanawiam się na jednym.
- Nad czym?
- Dlaczego kazałeś mi to powiedzieć?
- Bo lubicie sobie dokuczać.
- Wy też.
- Ale to tyko ty jesteś to wstanie powiedzieć dziewczynie – następnego dnia pod szkole znów przyjechał po Sandrę hyundai. Polka weszła do samochodu i odjechali spod szkoły. Monic przez całą drogę tłumaczyła jej na czym ma polegać sesja w której weźmie udział. Będą to dokładnie dwie sesje. Jedna będzie w stylu romantycznym i delikatnym. Będzie w nim przedstawiać nowe perfumy. Druga sesja będzie troszkę bardziej drapieżna w której przedstawi damską bieliznę. Wszystko to wydawało się Sandrze niczym trudnym. Włoży to co będzie miała włożyć bez żadnego skrępowania. Myliła się. Kiedy zajechały na miejsce w studiu czekali na nie B.A.P.
- Co wy tutaj robicie?! – wykrzykła przestraszona i skrępowana Polka.
- Ach! Nie mówiłam ci? Ja ich tutaj zaprosiłam.
- Co?! Jak to?! Dlaczego?!
- Kłócili się ze mną. Twierdzili, że będziesz potrafiła pokazać swojego piękna i seksapilu. Więc kazałam im przyjść na sesje, żeby się przekonali, że potrafisz.
- Czy oni wiedzieli jak mają wyglądać sesje i w co mam cię ubrać?
- Tak. O wszystkim im powiedziałam.
- To i już wiem dlaczego to zrobili. Zboczeńcy! – chłopcy się tylko zaśmiali, a Monic nie wiedziała, o co chodzi? Zaprowadziła ją do pokoju w której miały być przygotowania na sesję zdjęciowa. Pierwsza sesja miała być seksowna, drapieżna, ale i zarazem słodka i niewinna. Przebieg makijażu na twarzy Sandry wyglądał jak na jakiejś Sali operacyjnej w szpitalu. Kiedy była już wymalowana i uczesana, nadszedł czas na strój. Włożyła różową, koronkową, damską bieliznę i do tego założyła jasną bluzę. Była nieco skrępowana, ponieważ nienawidziła swoje ciała. Twierdziła, że jest brzydkie i za duże, co bardzo jej przeszkadzało. Kiedy zajęła swoje miejsce, czekała na fotografa, który miał określić, jak wygląda. Zawstydzona Sandra zasunęła się bluzą pod samą szyje. Stała z spuszczoną głową czekając na fotografa. Nagle do pomieszczenia weszli chłopcy z B.A.P. Dziewczyna była strasznie zawstydzona, ze muszą ją oglądać w takim stanie. Sądziła, że zaraz ją wyśmieją lub coś w tym stylu. Oni jednak zasiedli na fotelu i jej pomachali uśmiechając się. Po nich wszedł fotograf.
- Jest moja fotomodelka! Wyglądasz świetnie!
- Dziękuję.
- Najbardziej podoba mi się twoja figura. Jest inna niż u modelek z którymi pracowałem – Sandra wciąż miała zasłoniętą twarz włosami. Myślała, że zaraz spłonie ze wstydu.
- Ale odsłoń swoją twarz – ogarnął jej włosy i spojrzał się.
- Masz zakrytego siniaka. To dobrze. Jesteś taką śliczną kobietą. Nie powinnaś się zasłaniać. Więc jak? Gotowa?
- T-tak.
- Ok – fotograf stanął za aparatem, spojrzał się na nią i rzekł.
- Chciałbym, żebyś rozsunęła bluzę.
- T-teraz?
- No a kiedy? – dziewczyna pojrzała się na kolegów. Zrobiła się czerwona na twarzy. Powoli rozsunęła bluzę i pokazała swoje duże piersi, które świetnie wyglądały w różowym staniku z koronką. Chłopcy widząc ją zawstydzoną w samej bieliźnie spowodował u nich rumieńce na twarzy. Tym bardziej u Yongguk’a który wpatrywał się w nią przełykając ślinę. Na początku nie szło im za dobre. Dziewczyna była zbyt skrępowana faktem, że chłopcy się na nią dziwnie patrzą. Wyglądali jak głodne hieny patrzące się na zdobycz. Fotograf zauważył to i z nią porozmawiał. Wytłumaczył jej wszystko i ją uspokoi. Kazał jej sobie wyobrazić, że nikogo oprócz nich tam nie ma. Ten pomysł się udał, bo po chwili Sandra poczuła się bardziej pewnie. Zachowywała się jakby była w swoim żywiole. Jej kroki, pozy i ruchy były seksowne i kobiece. Chłopcy nie spodziewali się tego po przyjaciółce. Po chwili zaczęła się słodko uśmiechać, co jeszcze bardziej cieszyło chłopców. Nagle zrzuciła z siebie bluzę i położyła się na podłodze jakby była na plaży. Próbowała jak najbardziej kusić i pokazywać dobrze bieliznę. W następnej sesji miało już być inaczej. Jej włosy były pofalowane i spięte w dużego kucyka. Makijaż był delikatny, a ubrana była w zmysłową sukienkę w pastelowe kolory i w buty na szpilkach. Usiadła na czerwonym fotelu i zaczęła pozować. Delikatnie dotykała palcami swojej szyi. Jej oczy były zamarzone i romantyczne. Wyglądała pięknie. Yongguk wpatrywał się w nią jak w obrazek. Poczuł się tak samo jak tamtejszej nocy. Zrobiło mu się gorąco, a jego serce zaczęło mocniej bić. Uwielbiał to uczucie kiedy się na nią patrzył. Czuł się taki szczęśliwy. Nagle zauważył, że Himchan dziwnie patrzy się na Sandrę. Był nią onieśmielony. Było widać jego szczęście w oczach i lekkie rumieńce na twarzy, co bardzo przeszkadzało Yongguk’owi. Polka przez cały dzień pozowała. Kiedy nadszedł wieczór Yongguk postanowił przyjść do niej do pokoju w studiu sprawdzić jak się czuje po sesji. Zapukał parę razy w drzwi.
- Proszę~! – wszedł do środka – O Yongguk! – uśmiechnęła się co sprawiło, że jego serce znów zaczęło mocniej bić.
- Nie przeszkadzam?
- Nie, wejdź! – zamknął po sobie drzwi i usiadł na krześle.
- Wyglądałaś niesamowicie!
- Naprawdę? – nic nie powiedział, jedynie przytaknął.
- Dziękuję!
- Jak się czujesz po sesji?
- Jestem troszkę zmęczona. To był ciężki dzień – próbowała wstać, ale po chwili upadła. Na szczęście Yongguk zdążył ją złapać. Ich oczy znów się spotkały. Trzymał ją w swych umięśnionych ramionach. Czuł się niezwykle. Chciał ją trzymać w objęciach przez cały czas, ale nagle zauważył jej zakrwawione stopy.
- Sandra! Ty krwawisz! 


**************
Jak się podoba? Tylko szczerze!!!