Translate

czwartek, 24 marca 2016

POWRÓT NA BLOGA PO MOJEJ DŁUUUGIEJ NIE OBECNOŚCI

Cześć Wszystkim~!

  Dawno mnie tu nie było. Przepraszam bardzo za swoją nie obecność. Ostatnio... jest bardzo źle ze mną. Zawsze jestem szczera z Wami, moim czytelnikami. Z wieloma z Was udało mi się nawet poznać, czego nie żałuję. Tym razem znów mam zamiar być z Wami szczera. Dobrze wiecie, że to nie pierwszy taki raz, że nagle zniknęłam i tłumaczyłam się tym, że jestem chora. Dziś mam zamiar Wam wyjawić mój mały sekret. Zaczynam chorować ... prawdopodobnie na anoreksję z ego co powiedziała mi moja psycholożka. W ciągu jednego miesiąca potrafiłam schudnąć 10kg. Przez to ciągle mdlałam i kręciło mi się w głowie nawet zdarzały mi się wymioty z głodu.
  Opuściłam się w szkolę przez nie chodzenie z wycieńczenia. Dużo włosów mi wypadł i musiałam je ściąć, a miałam takie długie. Nie chcę się nad sobą użalać przed Wami, tylko wytłumaczyć prawdziwy powód mojej nie obecności.

  Bardzo żałuje, ze nagle przestałam pisać. Nie potrafiłam się nawet skupić, mimo tego, że zaplanowałam całe opowiadanie wraz z zakończeniem. Jeszcze raz bardzo Was przepraszam.
 Planuję kontynuację bloga  już 26 tego miesiąca, czyli w tą sobotę.

 Mam nadzieję, że będziecie trzymać kciuki za mnie i za mojego bloga. Wasze komentarze bardzo dużo dla mnie znaczą. Bardzo znaczy dla mnie kontakt z Wami.

  Oczekujcie mnie w sobotę~
 Wasza Sandra

sobota, 2 stycznia 2016

EXO: Just say you love me Rozdział 43

- Amanda! - krzyknął przestraszony Tao wpadając szybko do pokoju i  budząc dziewczynę.
- Co?- zapytała zaspana nie odrywając się od łóżka.
- Kris! On zniknął!
- C-co ty bredzisz? - podniosła się siadając na łóżku i przecierając oczy.
- No przecież ci mówię! Yifan gdzieś poszedł! Nie ma go! Zabrał ze sobą rzeczy - W tym momencie przypomniała sobie co się stało w nocy.

* Więc... to jednak nie był sen?... Co mam teraz zrobić? Tao przecież się załamię (Amanda)* 



 - Spokojnie Tao. Na pewno da się to jakoś wytłumaczyć. Pewnie, gdzieś... pojechał.
- To, to i ja wiem! Ale gdzie on jest?! I dlaczego wyjechał bez słowa?! To nie jest w jego stylu! 
- Yifan jest już dorosły i wie co robi. Da sobie radę.
- C-co masz na myśli? 
- To co powiedziałam.
- Jesteś za spokojna. Normalnie to zaczęłabyś krzyczeć i go szukać przeklinając przy tym. 
- Tao, ja po prostu...
- Amanda! - przybiegł Baekhyun - KRISA PORWALI! - Tao słysząc to zasłabł. 
- Tao! - krzyknęła przestraszona Amanda podbiegając do nieprzytomnego rapera - W porządku? - ocuciła go. Baekhyun stał jak wryty. 
- T-tak. C-co się stało? - zapytał łapiąc się za głowę - Usłyszałem coś dziwnego.
- Że Krisa porwali - powtórzył piosenkarz. Chińczyk zemdlał.
- BAEKHYUN! 
- No co? 
- Sam dobrze wiesz, że Tao jest bardzo delikatny. Pomóż mi go podnieść - obydwoje złapali go za ręce i nogi po czym położyli na jej łóżku. 
- A tak na poważnie to co z Krisem?
- Nie mam pojęcia. 
- Co się stało z Krisem? - zapytał Lay stojąc w drzwiach. 
- Dlaczego wszyscy pytają się mnie?
- Bo jesteś naszym ochroniarzem - odpowiedział Lay. 
- Co z tego?
- Dziwnie się zachowujesz - powiedział Baekhyun. 
- D-dlaczego? 
- Amanda! - usłyszeli głos Suhego na korytarzu, który zmierzał w ich kierunku. 
- Kolejny...
- Jak nas pilnujesz, co?! 
- To nie moja wina, że Kris zniknął! 
- Ty odpowiadasz za nasze bezpieczeństwo. Na tym polega twoja praca - po chwili wszyscy przyszli do jej pokoju wypytując do Krisa. Byli okropnie głośno. Kłócili się przekrzykując nawzajem.
- ZAMKNĄĆ SIĘ! - krzyknęła nie mogąc znieść ich głosów. Ucichli - Chcecie wiedzieć gdzie jest Kris?! - zapytała zdenerwowana głośno nie wytrzymując presji.





* Yifan, jak mogłeś odejść zostawiając wszystko mnie? (Amanda)* 



- Zapytajmy o to menadżera - wszyscy przytaknęli i zdeterminowali już mieli iść do jego pokoju, gdy nagle sam do nich przyszedł.
- Yifan wyjechał w nocy do rodziny. Nie wróci z nami do Korei - chłopcy byli w szoku. Rozumieli to, że pojechał do rodzinny. Ale zastanawiali się dlaczego tak nagle, czemu w nocy bez pożegnania, czemu nikomu o niczym nie powiedział nawet nic nie wspomniał. Czuli, że jest coś nie tak, ale doskonale wiedzieli, że menadżer nic im nie powie. Za dobrze go znali. 
 Po pewnym czasie wrócili do Korei bez Krisa. Jak zawsze wierni fani przywitali ich na lotnisku. Od razu zauważyli, że brakuje jeszcze jednej osoby. Wypytywali się gdzie jest Kris, ale nikt nie umiał nic powiedzieć. Wybuchł dyskucja w internecie na temat zniknięcia rapera. Minął tydzień, a chłopak nie wrócił nawet nie zadzwonił. Z nikim się nie skontaktował. Chłopcy parę razy próbowali się do niego dodzwonić, ale bez skutku. Zaczynali się o niego bać, a wytwórni nic nie chciał powiedzieć przez co sprawa stawała się jeszcze bardziej dziwna i tajemnicza. 
 Minął kolejny tydzień i nadal zero  Krisa. Zaczynali się zastanawiać czy może coś się stało. Tao, jak najlepszy przyjaciel Yifan'a nie mógł spać ani się skoncentrować przez ciągłe myśli o przyjacielu. Bał, że coś się stało. Ciągle go to męczyło. Minął tyle pytać i zero odpowiedzi. Jedyną osoba która o wszystkim wiedziała była Amanda, lecz dała słowo, że nie powie nic chłopakom. Nie mogła patrzeć na to jak Tao cierpi. 
 Następnego dnia, SM wreszcie ogłosiło, że Kris odszedł z zespołu pozywając wytwórnię z złe traktowanie. Chłopcy na wieści nie wiedzieli co powiedzieć. Po prostu ich zatkało. Byli smutki i jednocześnie zdenerwowani. Nie rozumieli tego dlaczego nic nie powiedział, ani nawet nie odezwał się. Martwili się o niego,a on tak po prostu odszedł bez słowa. Czuli do niego nienawiść i wstręt. Nie chcieli go widzieć na oczy. 
Jak mógł nas zdradzić? 


,,Nie na widzę go!" 


,,Zawsze chodziło mu tylko o pieniądze. "


,,Pieprzony księciunio! "


,,Jak zawsze myśli tylko o sobie. "


,, Zrobił to przed trasą... egoista"


  Z ust idoli padło wiele słów. W nocy po treningu cały zespół wyszedł z wytwórni chcąc wrócić do dormu. Na ich twarzach widniało zmęczenie, smutek, frustracja, gniew. Fani witali ich przed budynkiem dodając otuchy i wspierając ich. Z spuszczonymi głowami wsiedli do vana. Amanda cały czas podążała za nimi. Zaglądając do pojazdu zauważyła, że nie ma jednej osoby.

- Gdzie Tao? - zapytała.
- Może został jeszcze w środku - powiedział Kai. Nagle usłyszeli ich piosenkę z budynku,a dokładnie partię Krisa. Melodia wydobywał się z otwartego okna na drugim piętrze. Po chwili można było usłyszeć głośną rozpacz.

* Tao... (Amanda)*

 - Idę po niego... Nie czekajcie na nas - oznajmiła po czym zamknęła drzwi od vana i wróciła do wytwórni. Weszła do windy i pojechała na drugie piętro. Kiedy tylko wyszła z windy poszła do drzwi z których wydobywała się muzyka. Nie pewnie weszła do środka pomieszczenia i zobaczyła siedzącego przy stole Tao z opuszczoną głową. Zamknęła drzwi i bez słowa zamknęła również okno po czym zasłoniła je firankami. Wyłączyła głośną muzykę i podeszła bez słowa do chłopaka. Chińczyk podniósł głowę i czerwonymi, podpuchniętymi, zapłakanymi oczami spojrzał się na nią. 
- Och, Tao... - rzekła  zatroskanym głosem. Chłopak rozpłakał się jeszcze bardziej i rzucił się w jej ramiona. Przez ciężar ciała chłopaka przewrócił się z nim na podłogę. Tao mocno się do niej przytulił płacząc w ramię. Amanda głaskała go po włosach. 
- Dlaczego? ... Dlaczego on to zrobił?! Mówił, że zawsze będziemy się przyjaźnić! Że nigdy mnie nie zostawi! Okłamał mnie! Jak mógł?! ... Cała ta rodzina, to jedno, wielkie kłamstwo! Zostawił nas! Zostawił mnie! Nienawidzę go! - Amanda rozpłakała się, kiedy Tao wypłakiwał te słowa w jej ramię. Przytuliła go mocniej.
- Ciii... - uspokajała go - Wszystko będzie dobrze... musi. 


 Następnego dnia, Amanda spotkała się z swoim wujkiem, menadżerem exo w kawiarni. 
- Witaj wujku - przytulił go - Chciałeś się ze mną widzieć
- Witaj, tak to prawda. Proszę, usiądź, musimy porozmawiać - usiedli przy stoliku i zamówili kawę. Amanda zaczęła się bardzo przejmować tym spotkaniem. Nie wiedziała co się dzieje. 
- Coś się stało?
- Wiesz, mój dobry kolega potrzebuje dodatkowego pracownika ... ochroniarza w sejmie. 
- C-co? - była zaskoczona.
- Praca od poniedziałku do piątku. Bardzo dużo płacą, płatne chorobowe, nawet, jak zajdziesz w ciąże to nadal będziesz miała zachowaną pracę - nie była zbytnio zadowolona - Nie podoba ci się ta oferta?
- Podoba, tylko... co z chłopakami? Co z exo?
- No, nie będziecie już razem pracować. To już dorośli faceci, dadzą sobie radę. Zastanów się.,. drugi raz taka okazja może się nie trafić. Wystarczy tylko, jak zrobisz kilku miesięczne szkolenie w wojsku. Jak dobrze pamiętam zajmuje to ok. dwa może trzy miesiące. 
- No nie wiem.
- Zastanów się nad tym na spokojnie. Dobrze, jakbyś na wszelki wypadek jednak zrobiła to szkolenie nawet, jeżeli nie podejmiesz się tej pracy. Wiesz, dodatkowe kwalifikacje od razu jesteś przyjęta do wojska. 
- Na prawdę?
- No oczywiście. Wiem, że martwisz się o chłopców. Rozumiem to, ale nie możesz z nimi siedzieć całe życie. Każdy z was w końcu rozpocznie swoją własną drogę. Kariera, podróże, rodzina. 
- Może... może masz rację. Podejmę się tego szkolenia. 


***********
Wybaczcie, że takie krótkie. Wyszłam z pracy. Mam nadzieję, że się podobało. Następny rozdział już 6.01


czwartek, 31 grudnia 2015

2016

Witam Wszystkich~


 Dawno mnie tu nie było, ale niestety ostatnio za dużo się działo przez co nie mogłam pisać.
Na szczęście wróciłam i będę pisać dalej. Mam nadzieję, że wszyscy nie opuścili bloga i będą czytać dalej.

 Już 2 stycznia kolejny rozdział ,,Just say you love me" 



 Dawno nie pisałam, więc wybaczcie mi jeżeli ten rozdział by mi nie wyszedł. 
Mam nadzieję, że miło spędziliście święta. Z okazji, że dzisiaj jest Sylwester chciałabym Wam wszystkim, życzyć w nowym roku dużo zdrowia, miłości, uśmiechu, mało stresu, żebyście się nie przemęczali, spełniły się Wasze marzenia, życzę Wam także dużo sukcesów. Na koniec taki mały wierszyk dla Was: 

,, Na sylwestra dobrze się baw by nie wyszedł 
z ciebie paw bo jak wyjdzie
to przesrane całe ciuchy zarzygane 
i nie mieszaj piwa wódki bo zarzygasz sobie budki"


wtorek, 29 września 2015

Liebster Awards


Dziękuję bardzo za nominowanie 

http://mojswiatopowiadaniakpop.blogspot.com/

Zasady
"Nominacja do Liebster Awards jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował." 

Niestety nie czytam, aż tyle blogów, więc nominuję tyle i;e się da ^^

1. Co lubisz robić w wolnym czasie?

 Lubię słuchać muzyki, czytać komiksy rozmawiać z przyjaciółmi.

2. Twoja ulubiona piosenka?

Aktualnie to:

MONSTA X - Hero


GOT7 - If You Do



3. Twój ulubiony kolor?

Niebieski i czarny

4. Jakie jest twoje największe marzenie?


  • Zostać gwiazdą kpop'u <3 XD
  • A tak realnie to pójść na studia na Uniwersytecie Jagiellońskim i studiować Azję dalekiego wschodu, dużo zarabiać,
  • żeby osiągnęła większy sukces w swojej aktualnej pracy,
  • zamieszkać w Korei,
  • wyzdrowieć,
  • założyć własną fundację wspierającą kobiety i dzieci oraz
  • pracować w polskim centrum pomocy międzynarodowej



5. Skąd pomysł na nazwę bloga?

To wina mojego imienia i żeby się troszkę wyróżniał, gdyż jest dużo podobnych nazw.

6. Czego najbardziej się boisz?
Bliskości mężczyzn przez złe wspomnienia z dzieciństwa

7. Kto lub co sprawiło, że piszesz bloga?

Nie wiem, stało się.

8. Czego się boisz?
Wszystkiego... serio XD

9. Jakie miejsce chciałabyś zwiedzić?
Seul <3

10. Co cię denerwuje?
Nie tolerancja i brak zrozumienia innych.

11. Idealny facet...

Nie mam swojego ideału. Nawet nie wiem jak wygląda mój ideał  Mogę podać swoich biasów, którzy są dla mnie idealni, ale i tak się różnią. Może wy będziecie wiedzieć jak wygląda mój ideał po zobaczeniu moich biasów?

Ravi (VIXX)
Zico (Block B)
Rap monster (BTS)
Jackson (Got7)
Jooheon (MONSTA X )
 



Moje pytania do nominowanych:
1. Jaki jest twój ideał?
2. Jakie są twoje marzenia?
3. Jaki jest sens życia?
4. Czy czytasz mojego bloga, a jeżeli tak to które opowiadanie podoba ci się najbardziej i dlaczego?
5. Twoja ulubiona piosenka?
6. Czy jest coś co chciałabyś w życiu zrobić, jeżeli tak to co takiego?
7. Na jakie studia chcesz iść?
8. Do jakiego fandomu należysz?
9. Co lubisz robić w wolnej chwili?
10. Czego się boisz?
11. Jaką umiejętność chciałabyś zdobyć i dlaczego?

Nominowani:

http://yaoilovelife.blogspot.com/
http://let-out-the-beaast.blogspot.com/
http://k-popoweopowiastki.blogspot.com/
http://dirty-breath.blogspot.com/
http://yaoilovelife.blogspot.com/
http://munikaslittleworld.blogspot.com/

poniedziałek, 28 września 2015

EXO: Just say you love me Rozdział 42 +18

 UWAGA! 
ROZDZIAŁ ZAWIERA TREŚĆ ORAZ GIFY NIEODPOWIEDNIĄ DLA OSÓB PONIŻEJ 18 ROKU ŻYCIA. JEŻELI POSTANOWIŁEŚ I TAK GO PRZECZYTAĆ POMIMO OSTRZEŻENIA TO TYLKO NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ I MIŁEGO CZYTANIA XD


Przepraszam ,ze długo nie pisałam, ale przez swoją chorobę nie dałam po prostu rady. :(












   Miesiąc później, nadszedł dzień rozdania świadectw. Amanda wreszcie skończyła studia. Na zakończenie przybył menadżer exo, przyszywana babcia Amandy, Jungkook oraz Feng. Chłopcy niestety nie przybyli, gdyż CEO stwierdził, że to nie jest, aż tak ważne by zrezygnować tego dnia z pracy. Zrobili sobie kilka wspólnych zdjęć przed uczelnią. Najpierw Feng zrobił im rodzinne zdjęcie, potem menadżer wspólne zdjęcie Amandy z Feng'iem, a na koniec Amandy z Jungkook'iem. Dodatkowo Kookie zrobił kilka selfie z starszą siostrą, by później wstawić je na instagrama i twittera. Fani od razu zaczęli komentować.
 W pewnym momencie, ktoś do niej zadzwonił.  Wyciągnęła telefon z kieszeni i od razu uśmiechnęła się od ucha do ucha widząc kto dzwoni. Od razu odebrała i na chwilę odeszła na bok, by nikt nic nie słyszał. Feng to zauważył i uważnie się jej przyglądał. Widział, jak się uśmiecha i śmieje. Zachowywała się inaczej. Nawet patrzyła przed siebie w zupełnie inny sposób. Zastanawiał się, kto taki do niej dzwoni, że aż tak się cieszy. Nie podobało mu się to, wręcz przeszkadzało i złościło. Nigdy nie widział jej tak szczęśliwej.  Po chwili skończyła rozmowę i wróciła do nich.
- Kto dzwonił? - zapytał oschle.
- Luhan... tylko mi gratulował ukończenia szkoły - uśmiechnęła się.
- To co? Idziemy? Zrobiłam z tej okazji obfity obiad w domu - powiedziała babcia.

* Coś jest nie tak. Chyba ją tracę (Feng)*   

Dziewczyna wróciła do dormu dopiero wieczorem, gdzie czekali na nią chłopcy oraz kilka butelek piwa. Wspólnie wypili za zdrowie Amandy. Tego wieczoru Luhan wyjątkowo podobał się Amandzie. Miał tak idealnie ułożone włosy do góry. Suho od razu opowiedział o dalszych planach zespołu, które dzisiaj ustalił CEO.
- Więc tak, najpierw za kilka dni jedziemy do USA na festiwal na parę dni. Potem odbędzie się nasza pierwsza trasa koncertowa.
- Żartujesz? Serio? O matko!
- Dzisiaj już nam powiedziano jak będzie to wyglądać. Która piosenka po której itp.Każdy z nas będzie miał swoje solo.
- Ale zajebiście!
- No, tylko bardzo dużo pracy przed nami - powiedział D.O.
- Jutro ma być ogłoszona trasa koncertowa - powiedział Chen.
- Przed wyjazdem do USA będziemy już trenować do trasy - rzekł Tao.
- Wszystko musi być perfekcyjnie zrobione. To w końcu nasza pierwsza trasa - powiedział Bekhyun.
- Denerwuje się na samą myśl - stwierdził Sehun.
- Będzie świetnie! Cała nasz dwunastka razem! Przepraszam, trzynastka, bo jeszcze Amanda. Będziemy jeździć po krajach, poznawać naszych zagranicznych fanów, pozwiedzamy, zabawimy się. To będzie najlepszy czas w naszym życiu odkąd jesteśmy zespołem! - mówił podekscytowany Chanyeol.
- Za exo! - wzniósł toast Lay podnosząc szklankę z piwem do góry. Wszyscy razem:
- ZA EXO! - Chanyeol za bardzo podekscytowany siedząc obok dziewczyny uderzył w stół wylewając na nią całe piwo.
- Boże! Przepraszam! Nie chciałem - spanikował.
- Nie szkodzi. Nic się nie stało.
- Ale nasza Amanda się zmieniła, a pamiętam, jakby to było wczoraj, kiedy wszyscy się jej baliśmy - zaśmiał się Lay.
- Przymknij się!
- Chodź, dam ci coś na przebranie - powiedział Luhan.
- Okey - wstali od stołu i poszli do pokoju Luhan'a.
- Poczekaj, zaraz ci coś znajdę - zaczął grzebać w swojej szafie.
-Dziękuję ci. Jesteś kochany.
- Dla swojej pięknej wszystko.
- No już się tak nie podlizuj - zaśmiała się.
- Proszę - wręczył jej swoją koszulkę - Mam nadzieję, że będzie pasować - uśmiechnął się.
- Dzięki - patrzył się cały czas na nią- Oppa...
- Tak?
- Odwrócisz się?
- A! Tak! Pewnie! Nie ma sprawy, już się robi - Odwrócili się do siebie plecami. Zaciekawiony Chińczyk nie mogąc się powstrzymać powoli zaczął odwracać niepewnie głowę. Nie miał odwagi na nią spojrzeć. Tylko on i ona w jednym pomieszczeniu. To uczucie było tak wspaniałe i jednocześnie krępujące, że aż niemożliwe. Czuł się jak zawstydzony nastolatek. Podniósł wzrok do góry zaczerwieniając się. Poczuł przeszywające go ciepło. Zobaczył ją stojącą do niego plecami bez koszulki. Jej długie, ciemne włosy tak idealnie układały się na jej jasnej skórze. Jego oddech wręcz drżał na jej widok. Po chwili zauważył jej tatuaż na łopatce. Był to napis ,,Just say you leve me". Czytając to jego serce przyspieszyło. W tym momencie już wiedział, że chce spędzić z nią resztę życia. Podszedł do niej i delikatnie dotknął jej ramion szepcząc jej do ucha dwa słowa: ,,Kocham cię".  Odwróciła się do niego patrząc mu w oczy.  Pocałowała go w usta. Od razu odwzajemnił jej pocałunek pogłębiając go. Objął swoją dłonią jej twarz. Przeszył ją ciepły dreszcz, jakby całowała pierwszy raz. Położył ją na łóżku całując po szyi. Jego gorące usta drażniły jej zimne ciało. Delikatnie składał pocałunek za pocałunkiem na jej dekoldzie. Od dekoltu wrócił do jej szyi całując ją tuż pod żuchwą obok ucha. Objęła go mocno obydwoma rękoma i nogami . Nagle podniósł ją do góry przez co siedziała naprzeciwko niego obejmując jego szczupłe ciało. Kontynuował całowanie jej szyi i  lekko ssąc jej skórę jednym ruchem odpiął jej stanik. Rzuciła biustonosz na podłogę z powrotem kładąc się na łóżko. Obserwując jej duże, jędrne nagie piersi ściągnął z siebie koszulkę po czym zaczął całować jej piersi. Oddech dziewczyny przyspieszył zamieniając się w ciche jęki. Słysząc to uśmiechnął się. Amanda wzięła jego twarz w swoje dłonie i zmusiła go tym ruchem do podniesienia się. Spojrzeli sobie w oczy po czym znów pocałowali. Ich pocałunek stawał się bardziej namiętny. Podniosła swoją lewą nogę do góry dotykając swoim kolanem jego członka. Luhan cały już gorący syknął z podniecenia w jej usta. Prawą ręką sięgnęła do jego spodni i szybko włożyła swoją dłoń do jego bokserek zaczynając powoli masować jego nabrzmiałą męskość. W pewnym momencie Luhan jęknął, a Amanda poczuła coś dziwnie mokrego i jednocześnie lepkiego na swojej dłoni. Wyciągnęła rękę z jego bokserek, która była cała w spermie. Chińczyk widząc, że spuścił się ukochanej w rękę zawstydził się, a łzy nabrały w jego uroczych oczach. Nie mógł uwierzyć ,że to zrobił. Było mu tak strasznie głupio. Szybko odsunął się od pół nagiej dziewczyny.
- Przepraszam - powiedział przez łzy zasłaniając dłońmi twarz. Wytarła dłoń w pościel i założyła stanik trochę skrępowana cała tą sytuacją. Chłopak założył koszulkę i ruszył w kierunku drzwi.
- Yah! Gdzie ty idziesz? Wracaj - wstała, złapała go za rękę i usiadła razem z nim na łóżku.  - Nie płacz - uśmiechnęła się wycierając mu łzy z policzek - Nie mówiłeś mi , że jesteś prawiczkiem.
- Przepraszam. Tak mi głupio, nie chciałem, żeby tak wyszło. To zawstydzające, bo ty nie jesteś dziewicą, a ja tak. To znaczy, no wiesz...
- Nie przejmuj się tym. To nawet mi schlebia. Nie sądziłam, że, aż tak mogę cię podniecić - uśmiechnęła się przez co Luhan również się uśmiechnął.
- Czekałem z tym na odpowiedni osobę i... i chciałem swój pierwszy raz mieć właśnie z tobą, a ty jesteś taka piękna, że pewnie nie chcesz... - przerwała mu.
- To takie słodkie ~ - pocałowała go czule w usta - Chcę być twoją pierwszą... i jedyną - powtórzyła pocałunek - Wszystkim się zajmę.
- Ale ja... - zaczynał niepewnie i z lekkim strachem w głosie.
- Zaufaj mi... okey?
- ... Okey - delikatnym ruchem rąk położyła go na łóżku. Położyła się obok niego całując go czule, lecz z nutką namiętności w usta. Odwzajemnij pocałunek obejmując ją. 
  Ściągnęła z niego koszulkę. Po chwili zaczęła całować jego szyję jednocześnie dotykając jego klatki piersiowej, by wreszcie się odprężył i zapomniał o wcześniejszej wpadce. Luhan zaczął oddychać głośno i głęboko. Pocałunkami zeszła z szyi na klatkę piersiową schodząc coraz niżej. Dochodząc do spodni zaczęła powoli rozpinać mu pasek obdarowując go pojedynczymi pocałunkami. Ściągając mu spodnie zobaczyła jak jego członek znów stanął. Swoimi długimi paznokciami przejechała po jego bokserkach. Mruknął z podniecenia. Ostrożnie ściągnęła jego bokserki. Luhan oddychając ciężko podparł się na łokciach obserwując ukochaną.  Nachyliła się i powoli oblizała jego gorącego penisa. Przełknął nerwowo ślinę. Wzięła go do ręki i włożyła całego do ust powoli poruszając głową. Podniosła wzrok do góry widząc jak zakrywa dłońmi twarz. Podniosła głowę do góry i zapytała:
- Skarbie... w porządku? - przytaknął jedynie jęknąć głośno z podniecenia. Uśmiechnęła się i kontynuowała. Oblizywała go, mlaskała , przyspieszała i zaraz zwalniała drażniąc się z Chińczykiem. Nie pozwalając mu dojść przestała i usiadła na jego nogach. Ściągnęła z siebie spodnie oraz rozpięła stanik. Zobaczył jak wyciąga z szafki nocnej prezerwatywy.
- Skąd... skąd wiedziałaś? - wyszeptał.
- Oppa... ja wiem nawet, gdzie pornosy trzymacie. Przede mną nic nie schowacie w tym dormie. Wyciągnęła jedną prezerwatywę z opakowania i delikatnie nałożyła ją na penisa Luhan'a, po czym usiadła na jego kroku pozwalając mu na wejście w nią.  Powoli zaczęła się poruszać cicho jęcząc. Położył swoje dłonie na jej biodrach uważnie oglądając jej idealne ciało. Przyspieszając jej ruchy stawała się bardziej drapieżne. Dotknęła swoimi dłońmi jego dłonie i przejeżdżając wzdłuż swojej  talii doprowadziła je na swoje piersi. Pieścił dłońmi całe jej ciało. Jedną rękę masował jej pierś, a drugą pachwinę. Po chwili złapał ją za obydwa pośladki ściskając je i masując jednocześnie. Z niewinnego jelonka przemienił się  w napalonego drapieżnika. Podniósł się i namiętnie pocałował ją w usta. Położył ją na łóżku po czym wszedł w nią. Oparł się obydwoma rękoma i nie odrywając od niej wzroku poruszał się w niej. Podkurczyła nogi.
 

Ich oddechy stawały się coraz cięższe, a jęki głośniejsze. Luhan przyspieszał pragnąc Amandy coraz bardziej. Po kilku szybszych ruchach doszedł w niej roznosząc jęk w całym pokoju. Zdyszany oparł głowę o jej ramię. Powiedział zdyszany w jej kark:
- I jak?
- ... Kocham cię - wyszeptała. Podniósł się i spojrzał na nią całując w usta.
 Następnego dnia, Amanda i Luhan weszli do kuchni, gdzie byli już wszyscy. Wszyscy z exo spojrzeli się na nich dziwnie.
- C-co? - zająknął się Luhan.
- Co wy wczoraj...? - zapytał podejrzliwie Tao.
- O co chodzi? - zapytała robiąc sobie kawę.
- No, jakby to powiedzieć... - zaczął Xiumin.
- Bzykaliście się wczoraj ? - zapytał prosto z mostu Baekhyun.
- A co was to obchodzi? Nawet jeżeli to nie wasz interes tylko mój i Luhan'a. A ty wiesz co?! - uderzyła Chińczyka w ramie - Zapraszałeś kogoś wczoraj do dormu?!
- Co?!
- Wiesz, że nie możecie! A jakby coś się stało?!
- Yah! Nic nie zrobiłem.
- To może któryś z was oglądał wczoraj pornosa? - zapytał. Wszyscy się rozglądali, ale żaden nic nie powiedział - No to co się plujecie? To pewnie sąsiedzi - wzięła kawę do ręki i przy wyjściu z kuchni dodała - Szykować się! Za dwadzieścia minut wychodzimy.
- Ale przecież... ona wczoraj nie wyszła z jego pokoju, prawda? - zapytał D.O.
- Koniec tematu! - krzyknęła za ściany.

 Parę dni później wszyscy się spakowali i polecieli do USA, by wystąpić na festiwalu. Kiedy byli już na miejscu na lotnisku pojawiło się mnóstwo fanów. Niestety, nie fani nadal zachowywali się jak się zachowują przez co był mały problem z przeprowadzeniu chłopaków ale na szczęście im się udało dotrzeć do swoich vanów i pojechać do hotelu. Zakwaterowali się i rozpakowali w swoich pokojach. Następnego dnia, wystąpili na wielkiej scenie i spotkali się z wiernymi fanami. Amanda od samego początku do samego końca uważnie obserwowała fanów i skupiała się, by nic złego nie stało się chłopakom.
 Od jakiegoś czasu zauważyła, że Kris dziwnie się zachowuję, lecz nie widziała o co chodzi. Nie wiedziała jak zapytać, ani jak pomóc, jeżeli coś się stało. Nigdy nie potrafiła z nim rozmawiać. Zawsze musiał ją tylko denerwować. Parę dni później w środku nocy, kiedy wszyscy już zmęczeni spali w hotelu, Amanda usłyszała coś dziwnego na korytarzu w swoim pokoju. Jakby kroki i toczące się kółka? Jakiś wózek? Walizka? Ktoś przechodził przez korytarz z walizką. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że jest już środek nocy, wszyscy byli wykończeni ,a całe piętro jest zarezerwowane dla zespołu i staffu. Dla świętego spokoju Amanda postanowiła sprawdzić, kto przechodził obok jej pokoju. Wstała z łóżka, zabrała pistolet leżacy na nocnym stoliku i szybko zaspana podbiegła do drzwi. Lekko je uchyliła i wyjrzała na zewnątrz. Zauważyła w oddali jakiegoś wysokiego mężczyznę ubranego całego na czarno z walizką w ręku. Niestety nie widziała jego twarzy, gdyż był odwrócony do niej plecami.
-Yah! - krzyknęła wychodząc na korytarz. Mężczyzna zatrzymał się - To piętro jest zarezerwowane przez najbliższe kilka dni. Nikt nie ma wstępu przebywać na tym piętrze oprócz upoważnionym - facet nie odezwał się, ani nawet nie odwrócił - Yah! Mówię coś do ciebie!  - podeszła do niego wymierzając w niego broń - Głuchy jesteś! - złapała go za ramię i odwróciła - Y-Yifan?!
- Zawsze grozisz ludziom bronią? - spojrzał się na pistolet potem jeszcze raz na rapera.
- Sorry - opuściła rękę - Co ty tutaj robisz? Nie powinieneś być teraz w swoim pokoju? ... Po co ci ta walizka? Co ty robisz?
- A ty jak zawsze uparta i niepotrzebnie ciekawska.
- Moją pracą jest chronienie was. Powinieneś najpierw powiedzieć gdzie idziesz. A jak by coś się stało?
- Mnie już nie musisz chronić.
- Co ty wygadujesz? - spojrzała się jeszcze raz na walizkę, a potem na Kris'a - Nie... nie, nie. Nie! Co ty?... Ale dlaczego?
- Uspokój się.
- Dlaczego ty to robisz? Nie możesz odejść! - była załamana.
- To trudniejsze niż myślisz. Muszę iść - już miał ruszyć, kiedy nagle złapała go za ramię zatrzymując - Jaka ty jesteś uparta! Czy ty wszystko musisz utrudniać ?! - zatkało go, gdy zobaczył, że oczy Amandy zaczęły się szklić.
- Ja wiem jak jest w SM. Wiem przez co przechodzisz. Widziałam, jak was traktują. Wszystkim nam jest trudno.
- Więc wiesz dlaczego to robię.
- Ale na pewno jest jakieś inne wyjście. Na pewno można coś z tym zrobić.
- Przejrzyj na oczy. W tej wytwórni nigdy nie będzie lepiej, a ja nie dam się tak traktować.
- To też powód, żeby odchodzić bez pożegnania... w nocy... kiedy wszyscy śpią? Tak bardzo boisz się reakcji chłopaków? Wiesz, jak się załamią, kiedy odejdziesz bez słowa? Nie jest ważne co czują?... A co z byciem jak rodzina? To też nie ma znaczenia?
- Czy ty zawsze musisz to robić?
- Co?
- Grać na uczuciach?!... Wszystko jest już postanowione. Ja po prostu muszę odejść, rozumiesz? To... to jedyne rozwiązanie.
-Przepraszam. Przepraszam, że zawsze byłam dla ciebie...
- Nie przepraszaj - przerwał jej.
- Gdybym tylko mogła...
- Dziękuję.
- C-co?... Za co?
- Za to, że zawsze nas tak wspierałaś i pomagałaś nam, kiedy byliśmy w potrzebie. Byłaś jedyną osobą, która szczerze dbała o nasze zdrowie. Dziękuję, że zaakceptowałaś mnie takiego jaki jestem - wziął jej twarz w swoje dłonie i pocałował w czoło. Amanda nie potrafiła wypowiedzieć żadnego słowa w tym momencie. Uśmiechnął się - Opiekuj się nim i proszę... nie mów im, że odszedłem z zespołu. Do... do zobaczenia - pojedyncza łza popłynęła mu po policzku. Wszedł do windy z walizką, wcisnął guzik, a drzwi zamknęły się. Odjechał. W tym momencie Amanda przypomniała sobie wszystkie wspólne chwili z chłopakami, gdzie zawsze był z nimi Kris. Łzy napłynęły jej do oczu. Upadła na kolana i rozpłakała się wpadając w szał.

* On odszedł. Po prostu zniknął (Amanda)*

czwartek, 3 września 2015

EXO: Just say you love me Rozdział 41

- Jak to wracasz do Polski?!... To żart?
- Niestety nie, oppa - załamał się łapiąc za głowę - Przepraszam, miałam ci o tym już wcześniej powiedzieć.
- Że co?! Wiesz już o tym od jakiegoś czasu?! Od jak dawna?
- Od paru dni.
- I mi wcześniej o tym nie powiedziałaś?!
- Nie wiedziałam jak... proszę cię, nie złość się.
- Nie złość się? Nie złość się?!... Jak mam się kurwa nie złościć?! CO?! JAK?! ... Jak zaraz całe moje życie przewróci się do góry nogami... Dlaczego? To przez rodziców? Porozmawiam z nimi, może pozwolą ci zostać.
- To nie przez nich, ja... ja złamałam kontrakt.
- Co?
- To dlatego też nie zadebiutowałam z Amandą.
- Zaraz... co ty zrobiłaś?
- Po prostu jestem z tobą.
- Złamałaś zakaz umawiania się? - przytaknęła.
- To moja wina, gdybym tylko wiedział...
- Nie obwiniaj się. To nie twoja wina. To ja byłam za mało ostrożna. Sądziłam, że nas nikt nie zauważy.
- Może... może da się to jeszcze jakoś naprawić?
- Nic się już nie da. Miałam rozmowę z szefem. To jest również ustalone przez twojego CEO. Obydwoje twierdzą, że jesteś razem w nieodpowiednim czasie, że teraz jest to za bardzo nie bezpieczne i najlepiej będzie, jak wrócę do Polski.
- Najlepiej?Dla kogo? Chyba tylko dla nich. Jak zawsze myślą tylko o sobie.
- I tak już nic nie zrobimy. Nie jestem już trainee. Wyrzucili mnie z wytwórni. Rodzice dostali nakaz deportacji do kraju.
- Co za skurwysyny! Jak mogli to zrobić?! - zdenerwowany uderzył o kierownicę.

 Tym czasem Amanda pod przykrywką udała się w stronę BigHit, by wszystko wytłumaczyć. Idąc między budynkami zaczepiły ją trzy dziewczyny.
- Czego? -odezwała się Amanda.
- Ty jesteś Amanda? - zapytała jedna.
- Z kimś mnie chyba pomyliłaś.
- To ona! Widziałam jej tatuaże! - krzyknęła druga. Amanda od razu je zakryła.
- Dajcie mi spokój. Nie mam ochoty się z wami... - nie zdążyła do kończyć, gdyż jedna z nich uderzyła ją w twarz.
- NIE MASZ PRAWA SPOTYKAĆ SIĘ Z KOOKIEM! ROZUMIESZ?! KIM TY NIBY JESTEŚ?! - wydzierała się na cały głos.
- CO DO KURWY NĘDZY JEST Z WAMI NIE TAK?! JESTEŚCIE POPIERDOLONE!
- ZAMKNIJ SIĘ! - uderzyła ją drugi raz. Nagle miała ją uderzyć kolejny raz, lecz Amanda złapała ją za ręce i uderzyła dziewczynę głową w czoło. W tym momencie podbiegła do niej druga dziewczyna próbując ją uderzyć. Amanda zrobiła unik i uderzyła nastolatkę w brzuch przez co przewróciła się. Trzecia stała przestraszona nie wiedząc co zrobić. Amanda wytarła krew spod wargi, założyła kaptur i poszła. Wtedy przestraszona nastolatka widząc pobite koleżanki wyciągnęła z kieszeni paralizator. Jedna z nich leżąc na ziemi krzyknęła: Na co jeszcze czekasz?! Zrób to w końcu!
 Amanda słysząc to odwróciła się wiedząc, że zaraz przestraszona kizia będzie próbowała ją uderzyć. Dziewczyna szybko przyłożyła paralizator do jej szyi. Kopnięta prądem upadła na ziemię. Pozostałe dziewczyny wstały z ziemi i ogarnęły się.
- Nadal jesteś taka pewna siebie? - zapytała z pogardą. Obolała Amanda spojrzała się na nią i rzekła szeptem: Szmata... . Od razu pożałowała swoich słów. Koreanka kopnęła dziewczynę w brzuch. W tym momencie cała trójka zaczęła kopać leżącą Amandę. Kopały ją po plecach, nogach, klatce piersiowej, głowie. Amanda doskonale wiedziała, że nie ma teraz żadnych szans. Po prostu skuliła się w kłębek i przyjmowała kopniaki.  A co w tym wszystkim najśmieszniejsze i najgorsze? Że to wszystko działo się tuż za wytwórnią BigHit.
- Jeszcze raz zbliżysz się do naszego Jungkook'a, a zginiesz, rozumiesz? ... Będziesz wyła z bólu jak nigdy dotąd... zdziro. Idziemy! - zostawiły ją zakrwawioną na mokrej ulicy. Drżącą ręką chciała dosięgnąć telefon, który okazał się zniszczony. Najwyraźniej, kiedy była kopana, telefon również oberwał. Położyła się na plecach patrząc na czarne niebo i nie mając sił, żeby wytrzeć z siebie krew.
- Życie... jest... bez sensu - wyszeptała i zamknęła oczy zostawiając swoje życie losowi.

 Parę godzin później siedziała na krześle w wytwórni dając się opatrzyć przez Jungkook'a. Przyjechała również policja, która porozmawiała z dziewczyną.
- Dobrze, że znalazł cię ochroniarz.
- Szkoda że za późno... jak już sobie poszły. Nie wierzę, że tak łatwo się dałam! - syknęła z bólu.
- Przepraszam, ale muszę cię opatrzyć. Masz całą twarz w ranach. Nie ruszaj się - zaczął wacikiem przeczyszczać jej pikniętą skroń - Przepraszam cię.
- Nie potrzebnie. Jeżeli przyprowadzisz mi kiedyś do domu taką pojebuskę to pamiętaj, że nie ręczę za siebie!
- Nie martw się noona, nigdy  z nikim takim nie będę.
- No mam nadzieję! Nakopię ci wtedy bardziej do dupy niż sobie to wyobrażasz - zaśmiał się - Masz to szybko wyjaśnić, bo nie mam zamiary być dłużej twoją dziewczyną - uśmiechnęła się pokazując zakrwawione zęby.
- Będziesz musiała jeszcze przepłukać usta.
- Dlaczego?
- Kopnęła cię któraś w usta? Chyba pękły ci dziąsła.
- To nie dziąsła... to ząb. Chyba mi wyleci.
- GDZIE ONA JEST?! - usłyszeli na korytarzu.Nagle do sali wbiegł Luhan.
- Oppa?... - łzy popłynęły mu po policzkach na widok dziewczyny.  Miała przeciętą wargę i skroń, dużą ranę na głowie oraz pojedyncze, niewielkie rany na twarzy wywołane różnymi śmieciami leżącymi na ulicy. Jej piękne, porcelanowa skóra była zakrwawiona.
- Co one ci zrobiły?! - podbiegł szybko do niej nie wiedząc jak ją objąć,żeby nie zrobić kolejnej krzywdy - Skarbie... - po chwili wypluła coś.
- Wypadł mi ząb  - powiedziała, a gęsta ślina wymieszana z krwią ciągnęła się za zębem.
- Nie martw się. Naprawimy to - mówił szybko - Wkręcimy ci nowy. Jaki tylko będziesz chciała. Kupię ci takich nawet z tysiąc, żebyś była szczęśliwa, naprawdę - kolejna łza popłynęła mu po policzku.
- Ne płocz - zaczęła sobie plenić. Wytarł łzę.
- To... to silniejsze ode mnie, kiedy cię taką widzę. B-boli cię coś?
- Tylko palujesz - zaśmiała się.
- Jak możesz żartować w takim momencie? - zaśmiał się - Jedziemy do szpitala.
- Nie, nyc mi nie jest.
- Dobry wieczór, przepraszam, że dopiero teraz przyszedłem, ale jeszcze rozmawiałem z policją i zaprowadziłem ich do siedziby z kamerami - przyszedł CEO wytwórni, szef BTS - Tak bardzo mi przykro, że tak się stało. Obiecuję, że się tym zajmę. Jutro z samego rana wyjaśnię całą tą sytuację z wymyślonym związkiem. Dobrze by było, gdybyś ty Jungkook też się wypowiedział na ten temat.
- Tak, rozumiem.
- Dzękuje panu baldzo.
- Nie dziękuj, nie możemy tego tak zostawić.
- Oppa...
- Tak? - od razu zareagował Luhan.
- Zabierz mnie do domu.
- Jasne - pomógł się jej podnieść po czym wyszli i pojechali do dormu. Kiedy tylko dotarli na miejsce, Luhan pomógł Amandzie wysiąść z auta i zaprowadził ją do środka. Wszyscy już byli w swoich pokojach. Wzięła gorący prysznic i przebrała się w piżamę. Tym czasem Luhan czekał na nią przed łazienką. Kiedy tylko wyszła spojrzał na jej czystą twarz w ranach.
- Nie musiałeś na mnie czekać.
- Po prostu martwię się - wziął w swoją dłoń jej policzek delikatnie dotykając koniuszkiem kciuka jej przeciętą wargę - Jak ząb?
- Powoli zaczynam się przyzwyczajać - Delikatnie i czule pocałował ją w zranioną usta. Syknęła z bólu.
- Przepraszam.
- Nie szkodzi. Ja... pójdę już do siebie. Za dużo wrażeń jak na dziś.
- Pewnie, idź odpocznij.
- Dobranoc oppa.
- Dobranoc - uśmiechnął się i odprowadził ją wzrokiem do salonu. Niestety, przyglądał się temu Sehun przez lekko uchylone drzwi dotykając swego mokrego policzka.

 Następnego dnia, Amanda obudziła się z sińcem pod okiem przez co cały czas nosiła okulary.Jak obiecał CEO BigHit wytłumaczył całą sytuację, że między nimi nic nie ma, Amanda jest jedynie dla Jungkook'a siostrą. Opowiedział również o wczorajszym zdarzeniu, które odbyło się za wytwórnią, a mianowicie o pobiciu Amandy przez fanki BTS. Powiedział również, że policja przeprowadza śledztwo odnośnie tej sprawy i posiadają wizerunki trzech dziewczyn uwiecznionych na kamerach, które odpowiedzą za napad w sądzie.
 W SM chłopcy przejęci pobiciem Amandy od razu się nią zajęli wypytując o wszystko. Chanyeol nawet popłakał się nie mogąc w to wszystko uwierzyć. Przytulił ją mocno twierdząc, że nikt nie ma prawa jej skrzywdzić. Sehun nawet nie zareagował. Siedział po prostu cicho czasem zerkając na dziewczynę.
 Tego dnia, całe exo trenowało przygotowując się do combacku, a Amanda stała i pilnowała za zamkniętymi drzwiami sali treningowej. Dwie godziny później, nagle Kris gwałtownie wybiegł zdenerwowany z sali.
- Yifan! - pobiegła zaskoczona za nim - Co się stało?
- Mam już kurwa dość takiego pierdolonego traktowania w tej wytwórni!
- Poczekaj... - złapała go za ramię, lecz wyrwał się.
- Zostaw mnie! - nawet się nie zatrzymał po prostu szedł szybkim krokiem dalej. Zdezorientowana wróciła do sali treningowej. Kiedy podbiegła do otwartych drzwi, zobaczyła, że zdenerwowany trener uderzył Tao w tył głowy.
- Ty pieprzony Chinolu! Mógłbyś się bardziej postarać!
- EJ! Co tu się wyrabia?! - od razu zareagowała wchodząc do sali.
- To nie twój interes! Wynoś się stąd!
- Jakim prawem ich tak traktujesz?! CO?!
- Nie słyszałaś co do ciebie powiedziałem?! WYNOŚ SIĘ! -już miał podnieść na nią rękę, kiedy nagle za nią złapał i powiedział: Mnie możesz uderzyć, ale jej nie masz prawa nawet dotknąć!
Przystawiła swój pistolet do skroni trenera.
- Jestem ochroniarzem exo i moim zadaniem jest dbać o ich bezpieczeństwo. Więc jeżeli będę musiała to przestrzelę ci tą pustą głowę. Niech im tylko włos z głowy spadnie, a obiecuję, że nie ręczę za siebie.
- Amanda! Co ty wyprawiasz?! - krzyknął stojąc w drzwiach jej przyszywany wujek, menadżer exo wraz z asystentem CEO.
- Zostaw go! Odstaw tą broń!
- Amanda - odezwał się Xiumin - Nic na to nie poradzisz.
- To nie fair...
- To się nie zmieni - wzięła głęboki oddech i schowała pistolet.
- Idziesz ze mną do CEO -odezwał się asystent. Pewnym krokiem wyszła z sali treningowej.
 Kilka godzin później, Amanda pojechała z Natalią i jej rodzicami na lotnisko.
- Nie wierzę, że w tym momencie się żegnamy - powiedziała delikatnie Amanda z łzami w oczach.
- Ja też, jeszcze tyle miałyśmy zrobić.
- Z takiego głupiego powodu.
- Nic na to nie poradzisz.
- Już to dziś słyszałam.
- Widziałaś Kai'a?
- To jeszcze się z nim nie pożegnałaś?
- Wczoraj rozmawiałam, a dzisiaj rano wysłałam sms, że wyjeżdżam. Myślałam, że przyjdzie.
- Nie martw się, pewnie go coś zatrzymało po drodze.
- Pewnie masz rację.
- To... do zobaczenia?
- Pewnie... w końcu jak siostry.
- To prawda.
- Do zobaczenia.
- Do zobaczenia - przytuliły się mocno - Będę za tobą tęsknić.
- A ja za tobą mocniej - Natalia wzięła walizkę i wraz z rodzicami machając Amandzie odeszła. Parę minut później Amanda spotkała zdyszanego chłopaka.
- Kai?
- Gdzie Natalia?!
- Już poszli. Wsiedli niedawno do samolotu.
- Co?! Spóźniłem się.
- Zadzwoń do niej - chłopak wyciągnął telefon i zadzwonił.
- Masz wrócić, rozumiesz?! Nie ważne kiedy. Masz po prostu wrócić. Będę na ciebie czekał. Kocham cię pamiętaj o tym.

poniedziałek, 20 lipca 2015

EXO: Just say you love me Rozdział 40

   Następnego dnia z samego rana Amanda szykowała sobie kawę, by jakoś przetrwać kolejny dzień męczarni w SM. Zaspana w samej piżamie stała przed blatem i wsypywała rozpuszczalną kawę do filiżanki. W pewnym momencie poczuła na swojej tali obejmujące ją od tyłu męskie ręce. Na jej policzku pojawił się delikatny pocałunek i troskliwy głos Luhan'a pytający ,,Jak spałaś?".
- Amanda? - usłyszeli za sobą znajomy głos. Był to Tao. Dziewczyna na sam głos Tao uderzyła Luhan'a z łokcia w brzuch przez co z bólu odsunął się od niej udając, że nic się nie stało.
- Tak? - zapytała.
- Zrobiłabyś mi też kawę? - zapytał nie pewnie.
- Pewnie.
- D-dzięki – wyszedł z kuchni zdezorientowany z myślą, że jednak mu się wydawało. Jak to? Luhan i Amanda? Nie możliwe.
- Nikt nie może o nas wiedzieć – zwróciła się do Chińczyka – Gdyby to wyszło na jaw to...
- Wiem co by było – przerwał jej – Obydwoje mielibyśmy zrąbane życie. W końcu jestem w Exo. Nie mam prawa być z kimś i żyć szczęśliwie.
-Nie to miałam na myśli.
- Ale tego wymaga ode mnie showbiznes i... większość fanów. To byłoby dla ciebie zbyt niebezpieczne... Ale głowa do góry! Nie mam zamiaru z ciebie rezygnować, więc trzeba się zacząć przyzwyczajać – uśmiechnął się i pocałował ją w policzek – Damy radę. Idę się ubierać – wyszedł z kuchni.


Po pracy, Amanda udała się do swojej wytwórni w której była trainee. Po drodze spotkała trzy nastolatki, które zaczęły robić jej z ukrycia zdjęcia telefonem.
- Co wy robicie?
- Boże! Widzi nas.
- I słyszę... nie chodźcie za mną. Nie jestem idolem.
- Jeszcze nie.
- Nie możemy się doczekać debiutu Bad Girls unnie.
- Hę? - nie rozumiała o co im chodzi. Ignorując je weszła do budynku. Przebrała się w przymierzalni, spięła włosy i weszła do sali treningowej. Po chwili do sali przyszedł CEO wytwórni Wszyscy go przywitali u kłaniając się.
- Dzień dobry dziewczyny. Jak pewnie już wiecie z internetu ma zadebiutować nowy, hip-hop'owy girlsband pod nazwą ,, Bad Girls". Chciałbym, żeby cały debiutujący zespół poszedł teraz ze mną do sali, gdzie wszystkiego się dowiecie – trójka Koreanek wyszła za CEO. Wtedy Nats zwróciła się do Amandy.
- A ty nie idziesz?
- Po co?
- Przecież debiutujesz. Nie widziałaś w internecie zapowiedzi? Nawet na stronie głównej wytwórni jest ogłoszenie i na korytarzu plakat.
- J-jak to? A co z tobą?
- Mi się nie poszczęściło. Może innym razem.
- Jak to?!
- Amanda, idziesz?! - zawołała ją jedna z Koreanek.
- T-tak! Idę! ... przykro mi- przytuliła Natalię.


   Zdezorientowana pobiegła za dziewczynami myśląc o przyjaciółce. Weszła za resztą do sali i usiadła przy stole wraz z innymi dziewczynami. Zaczęli im przedstawiać cały projekt. Mówił o tym, że ma być to hip-hop'owy girlsband bez słodkich i uroczych motywów. Zadebiutują cztery dziewczyny w różnym wieku. Układ i piosenka mają być energiczne i agresywne. Są to dopiero początki, prace nad debiutem dopiero się rozpoczynaj, więc jeszcze wszystko przed dziewczynami. Zaplanowali dzień pierwszej sesji zdjęciowej i dzień zapoznania się z nową piosenką. Wyznaczyli im poszczególne terminu w które muszą się zmieścić.
Po dniu planowania, Amanda zastanawiała się nad tym wszystkim. Nie mogła uwierzyć w to, że wreszcie zadebiutuje. Może kiedy zadebiutuje i zostanie idolem tak jak i Luhan inny zaakceptują ich związek. Ale czy na pewno? A może będzie jeszcze gorzej?
Następnego dnia po pracy, Amanda umówiła się ze swoim bratem Jungkook'iem w wesołym miasteczku. Wreszcie mogli spędzić trochę czasu razem i jeszcze lepiej się poznać. Świetnie razem się bawili nie zwracając uwagi na innych. Rozmawiali o swoich zainteresowaniach, przeszłości, jak teraz im się układa i jakie mają plany. Nie mieli przed sobą żadnych sekretów, więc Amanda z łatwością zwierzyła się młodszemu bratu i powiedziała o Fengu, o swoim nowym związku z Luhan'em i debiucie. Kooki'e bardzo uważnie słuchał siostry nie dowierzając, że takie rzeczy miały w ogóle miejsce. Postanowił wspierać siostrę w jej nowej karierze idolki, w nowym związku i obiecał, że nikomu o tym nie powie nawet chłopakom z zespołu pomimo, że są razem blisko. Bardzo cieszyła się, że ma kogoś takiego jak Jungkook. Od razu zrobiło jej się lepiej na sercu, kiedy wygadała się bratu. Pod koniec dnia zjedli razem kolację, a następnie zawiozła chłopaka motorem pod jego dorm. Pożegnali się i wróciła do siebie.

   Następnego dnia, Amanda kiedy tylko weszła do SM zauważyła, że pracownicy wytwórni dziwnie się na nią patrzą, obserwują i rozmawiają o czymś patrząc się na nią. Czuła się z tym nieswoje, lecz nie pokazywała tego po sobie.





*Pewnie już się dowiedzieli o debiucie. (Amanda)*






   Ubrana w mundur ochroniarza z czarnymi, przeciwsłonecznymi okularami na nosie przechodziła przez korytarz nie mogąc odgonić się przed wzrokiem ludzi.

- Amanda! - usłyszała za swoimi plecami. Był to Luhan.
- Oppa?
- Musimy poważnie porozmawiać – spojrzał się na nią poważnie. Wyglądał na lekko zdenerwowanego. 
- O-ok – złapał ją za rękę i przeciągnął przez pół korytarza.
- Dlaczego mi o tym nie powiedziałaś? 
- A-ale o czym?
- Nie udawaj głupiej! Ty już dobrze wiesz! - wyciągnął z kieszeni telefon i zaczął czegoś w nim szukać. Po chwili to znalazł i jej pokazał pytając – Jesteśmy razem dopiero dwa dni i już mnie zdradzasz z bratem? - zaśmiał się.
- Idioto! - uderzyła go w ramię – Nie strasz mnie tak więcej! Myślałam, że na prawdę coś się stało... zaraz, co?! Daj mi to! - wyrwała mu telefon z ręki przeglądając artykuł.
- I już mi rozkazuje. Musisz wiedzieć, że nie zrobisz ze mnie pantoflarza. Musimy ustalić pewne reguły...
- Cii! - zamknęła mu usta drugą ręką czytając dalej.





,,Jungkook z ,,Bangtan Boys" przyłapany na randce. Wczoraj maknae zespołu BTS został zauważony w wesołym miasteczku na randce z Amandą, przyszłą członkinią girlsbandu ,,Bad Girls" spod skrzydeł J. Tune Camp. Na zdjęciach widać, że Jungkook dobrze bawi się z Amandą. Obydwie wytwórnie jeszcze nie potwierdziły związku. Możemy jedynie czekać na potwierdzenie i życzyć nowej parze szczęścia. "



- No wiesz co? Z bratem byś się wstydziła.
- Zaraz oberwiesz... Teraz przynajmniej wiem czemu tak dziwnie się na mnie patrzą.
- Od kiedy wiesz, że zadebiutujesz?
- Od przed wczoraj. Przepraszam, że ci tego od razu nie powiedziałam, ale to wciąż do mnie nie dociera.
 -Nie będziemy już mieli dla siebie tyle czasu. Wyprowadzisz się.
- Jesteś zły?
- Nie, ale zaskoczony. Mimo to cieszę się, że ci się udało. Mam nadzieję, że zespół szybko stanie się popularny. Ciężko pracuj. Hwaiting!
- Nie strasz mnie.
- Hę?
- To straszne. Nie wiem czy się w ogóle do tego nadaję
- Świetnie śpiewasz.
- Ale śpiew to nie wszystko.
- Spokojnie, dasz radę. Przecież właśnie po to trenowałaś.
- Dobra, nie to jest teraz najważniejsze. Jeszcze nie zadebiutowałam, a już pierwszy skandal i to z własnym bratem. Muszę się z nim spotkać.
- Teraz to chodź na trening. Chłopcy już czekają – trzymając się za ręce poszli w stronę sali treningowej. Za każdym razem, kiedy ktoś ich mijał, szybko odsuwali się od siebie. Luhan już miał wejść do sali, kiedy drzwi nagle same się otworzyły.
- Amanda! Chodź! - wciągnął ją do środka Xiumin.
- Co jest?
- Słyszeliśmy, że debiutujesz – powiedział Lay – Kiedy?
- T-tego jeszcze nie wiem. Data nie jest jeszcze ustalona.
- Ale fajnie! Będziemy teraz razem występować na scenie! - ucieszył się Chanyeol przytulając dziewczynę.
- Trzeba to opić! - ogłosił Chen. Wszyscy się zgodzili.
- Będziemy pić tak długo, że będą nas musieli siłą odciągać od alkoholu, a kaca będziemy mieć jeszcze z dwa tygodnie. Jak mamy opić to porządnie – stwierdził Baekhyun.
- Słyszałem, że masz nowego chłopaka – powiedział Kai.
- Kazirodczy związek – dodał Sehun.
- Zboczeniec! - Powiedział Kris.
- Ja ci kurwa dam zboczeńca!
- Ja przynajmniej nie spotykam się z bratem
- Ciebie to nawet by nie zechciał rudy facet z jednym okiem. Wolałby już ruchać rurę klozetową.   
- Rurę klozetową? - powtórzył D.O?
- Nie wiem, zmęczona jestem. Dobra śmiejcie się do woli i zachowujcie gorzej od pięciolatków. Ja i tak muszę to wyjaśnić
- Koniec żartów. Robi się niebezpiecznie – powiedział Tao siedząc z tabletem na kolanach. Wszyscy ucichli.
- Co jest? - zapytał Sehun.
- Fani Jungkook'a grożą Amandzie śmiercią.


   Po wyjściu z wytwórni fani już czekali na nich przed drzwiami, lecz tym razem to Amanda była obiektem zainteresowania. Fani pytali się Amandy czy jest z Jungkook'iem i krzyczeli, żeby się od niego odwaliła. Ignorowała ich. W okularach przeciwsłonecznych ochraniała zespół pomagając chłopakom przedostać się bezpiecznie do van'a.

   Kai spotkał się wieczorem z Natalią pod jej wytwórnią. Zaparkował na podziemnym parkingu czekając na dziewczynę. Po chwili z windy wyszła Nats zmierzając w kierunku samochodu. Otworzyła drzwi i wsiadła do środka.
- Cześć oppa
- Cześć skarbie – pocałowali się – Jak ci minął dzień?
- Ciężko, dużo treningów i jeszcze test jutro mam.
- Zdążysz się nauczyć – przytaknęła smutno.
- Coś się stało? Jesteś jakaś smutna.
- Nie, nic.
- Słyszałem o debiucie. Przykro mi, że ci się nie udało, ale spokojnie, jeszcze zadebiutujesz, więc nie smuć się. Jak nie w tej wytwórni to w innej. Możesz przyjść do nas. Na pewno da się coś zrobić.
- To nie o debiut chodzi.
- Więc... o co?
- Oppa, ja... muszę odejść.
- Że co?
- Wracam do Polski.