Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Crazy in Love. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Crazy in Love. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 maja 2015

VIXX: Crazy in Love Rozdział 2

Odpowiedziała mu:
- Nie - nigdy nie sądził, że tak proste, zwykłe słowo jak "nie" może przekłuć mu serce. Spalił się ze wstydu. Zaniemówił na chwile.
- P-przepraszam...
- Jesteś uroczy. Ale czy ty nie jesteś do mnie przypadkiem za młody? Mam 28 lat.
- N-noona?
- Wytwórnia pozwoliła ci się z kimkolwiek spotykać?
- Yymm...
- Tak myślałam. Może lepiej skup się na swojej karierze zamiast randkować.
- No... może - spuścił głowę.
- Nie zrozum mnie źle. Wydajesz się być dobrym chłopakiem, ale wybrałeś nie tą dziewczynę co trzeba. Jeszcze raz dziękuję za klucze i ... myślę, że już czas na ciebie. Mam jeszcze sporo pracy.
- T-tak.
- Miło było cię poznać Leo.
- Mnie ciebie również ... noona - powiedział zawiedziony cichym głosem, po czym wyszedł z załzawionymi oczami. Kiedy tylko wyszedł z budynku i zaczął zmierzać w kierunku dormu rozpłakał się. Nie mogąc wytrzymać własnego smutku, zapłakany szybko pobiegł do dormu wpadając do środka jak strzała i zamykając się w swoim pokoju. Hongbin widząc to szybko podszedł do drzwi, by sprawdzić co się stało, lecz były zamknięte.
- Leo co się stało? Dlaczego płaczesz? Otwórz drzwi - usłyszał chłopak przyjaciela za drzwiami siedząc skulony w koncie. Nie odezwał się.
- Co się stało? - zapytał zaciekawiony N widząc, że dobijającego się do drzwi Hongbina.
- Leo wrócił zapłakany i zamknął się w pokoju. Nie wiem co się stało. Nie odzywa się - N zrobił poważną minę i zaczął interweniować.
- Leo co się stało? - zapytał - Porozmawiajmy, otwórz drzwi... Leo, nie lubię kiedy jesteś taki smutny.
- Powiedz, że ja też nie.
- Hongbin też nie.
- Ja też nie! - zawołał Ravi.
- Ravi też nie.
- A co my nie? - zapytał po chwili Ravi.
- Leo~ Odezwij się w końcu! Denerwujesz mnie, jak mnie ignorujesz! Ale i tak cię kocham~ ... Noo Leo~ Otwórz drzwi i porozmawiajmy. Słyszysz?... Jak się do mnie nie odezwiesz to się na ciebie obrażę - usłyszał za plecami śmiech Raviego, ale po za tym nie usłyszał żadnego słowa - Masz otworzyć te drzwi! Liczę do trzech, rozumiesz?! Raz... dwa... trzy - na słowo trzy drzwi gwałtownie otworzyły się. Dostał kapciem w czoło po czym drzwi ponownie się zamknęły.
 Siedział zamknięty w pokoju aż do wieczora. Nie mógł spać całą noc. Bardzo jej słowa utkwiły mu w głowie. Było mu tak głupio za swoje zachowanie.
 Następnego dnia, wstał zmęczony i niewyspany. Swoim wykończony ciałem od całonocnego rozmyślania skierował się ku kuchni, by zaparzyć sobie kawę. Nie miał zbyt wiele czasu, gdyż za niedługo wraz z resztą zespołu musiał udać się do pracy. Szybko przemył i po kremował twarz, przebrał się, ogarnął włosy i wypił poranną kawę. Miał nadzieję, że chociaż ten dzień będzie mu sprzyjał, lecz musiał opuścić swoje nadzieję, gdyż na dworze rozpętała się burza, wiał silny wiatr i było zimno. Świetny początek dnia. Wszyscy ubrali się cieplej oraz pozabierali parasolki po czym menadżer z którym mieszkają zawiózł ich do wytwórni. Kiedy byli już na miejscu, przebrali się i rozpoczęli swój grafik. Na początku trening, śniadanie, nagranie reklamy, a na koniec spotkanie z fanami. Trenowali bez przerwy, aż do godziny 12. Wszystko musiało być po kolei dopracowana, dokładnie wykonane, wszystko zapięte na ostatni guzik. Lider wszystkim się zajął. Jest perfekcjonistą, jeżeli chodzi o tego typu rzeczy. Leo przez cały czas nic się nie odzywał, jedynie posłusznie wykonywał podczas treningu polecenia lidera. Chłopcy zaczynali się tym coraz bardziej przejmować. Przyjaciel od wczoraj się do nich nie odezwał, lecz nie chcieli za bardzo na niego naciskać, by jeszcze bardziej nie zamknął się w sobie. Nie wiedzieli jak mu pomóc.
 Po godzinie 12 udali się do łazienki, wzięli odświeżające prysznice, przebrali się, a następnie udali na śniadanie. Jedli wszyscy razem w niezręcznej ciszy, którą stworzył Leo. Chłopcy nie wiedzieli jak mają się zachować i co robić. Leo zawsze był mało mówny, lecz już bardzo dobrze go znali i wiedzieli, że przy bliskich mu osobach jest bardziej otwarty, niż można się po nim tego spodziewać.
- Hyung - zaczął Hyuk, lecz Taekwoon nawet nie zwrócił na niego uwagi - Hyung, zauważyliśmy, że jest z tobą coś nie tak. Wczoraj wróciłeś do dormu z płaczem i nie odzywasz się do nas od wczoraj. Chcielibyśmy wiedzieć czy coś się stało.
- To przez nas? - zapytał N.
- Nie - odpowiedział cicho bawiąc się jedzeniem.
- Coś się stało w twojej rodzinie? - zapytał Hongbin.
- Nie.
- Straciłeś kogoś? - zapytał Ravi.
- Nie.
- Ale jest ci smutno? - zapytał Ken.
- Tak.
- Ale... co się stało? - zapytał Hyuk.
- Nie chcę za bardzo o tym rozmawiać - powiedział ledwo. Resztę czasu przeznaczonego na śniadanie przesiedzieli w ciszy. Kiedy szybko się z tym uwinęli i zaczęli po mało zbierać, Leo wciąż siedział przy stole bawiąc się ledwo naruszonym jedzeniem. W pewnym momencie, Ken odezwał się:
- Patrzcie jaka fura przed wytwórnią stoi! - powiedział podekscytowany patrząc przez okno. Reszta chłopców zainteresowanych tym na co zwrócił uwagę Ken podeszli do okna.
- Ale cudeńko! - odrzekł N widząc pojazd.
- Przejechałbym się takim - rzekł rozmarzony Ravi.
- Auto z klasą, pewnie musiałby być drogi - oznajmił Hongbin.
- Kupmy takie! - dodał Ravi.
- Nie stać nas - odpowiedział mu N.
- Nas na nim nie stać!
- A to nie jest auto służbowe YG? - zapytał zaciekawiony Hyuk - No wiecie, tej wytwórni.
- Skąd taki pomysł? - zapytał N.
- Z tyłu ma logo wytwórni - oznajmił Ken. Leo od razu zareagował, kiedy tylko usłyszał o wspomnianej wytwórni.

* Nie możliwe. Czyżby to ONA? Ale co ona by tutaj robiła? Nie idź tam sprawdzić. Nie idź tam. Leo, nie idź! ( Leo)*

- Ciekawe co tutaj robi osoba z YG - zastanawiał się na głos Hongbin. 
- Może jakaś współpraca? - rzekł Hyuk.
- Tak! Wreszcie zauważyli mój talent~! - powiedział dumnie zadowolony Ken.
- Pabo! - krzyknęli chórkiem. W tym momencie Leo wybiegł z pomieszczenia jak strzała. 
- A z tym co znowu? - zapytał zdziwiony Ravi. Tym czasem Leo biegł na dół ile miał sił w nogach. Prawie potknął by się o własne nogi. Biegł nie patrząc na to czy w kogoś biegnie czy nie, po prostu biegł. Kiedy tylko wybiegł na zewnątrz zadyszany oparł się rękoma o własne kolana i zobaczył, że auto już odjechało. Nie mógł uwierzyć w to, że nie zdążył, że nie sprawdził czy to była ona. No bo któż by inny miał przyjechać? Po chwili zaczął się zastanawiać dlaczego to zrobił. Dlaczego tak szybko wybiegł? Dlaczego tak bardzo chciał ją ponownie zobaczyć? Przecież wczoraj dała mu jasno do zrozumienia, że nie ma żadnych szans. 

,, Może lepiej skup się na swojej karierze zamiast randkować." 

 Te słowa znów zabrzmiały w jego głowie. Nie rozumiał tego dlaczego tak bardzo go do niej ciągnie pomimo, że jej nawet nie zna. W tym momencie przypomniał sobie jej oczy. Te duże, ciemne,  a zarazem zimne oczy. Piękne i jednocześnie przerażające, aż jego serce zaczęło mocniej bić. 

Dlaczego poczuł, że mimo tego, że odmówiła, nie pozwala mu zapomnieć o niej? 

Dwie godziny później po przygotowaniach do nagrań nowej reklamy napoju, Leo cały czas był zamyślony i jakby nie obecny co bardzo zauważyła reszta. 
- Jak wam chłopcy mijają nagrania? - zapytała uśmiechnięta Yoon'a podchodząc do reszty Vixx, którzy kryli się za ścianą i obserwowali.
- A całkiem dobrze - odpowiedział szeptem Hongbin.
- Kogo wy tak śledzicie? - zapytała zaciekawiona.
- Ciiii! Nie śledzimy tylko obserwujemy. Z Leo jest mały problem - rzekł Hyuk. 
- Właśnie zauważyłam, że jest jakiś dziwny dzisiaj. Coś się stało? 
- Coś na pewno, ale nawet nie wiemy co - powiedział Ken.
- Nie chce z nami o tym porozmawiać - dodał Ravi.
- Nie wiemy jak mu pomóc. Wczoraj wrócił do dormu zapłakany po czym zamknął się w pokoju i wyszedł z niego dopiero dzisiaj rano. Od rana się nie odzywa - wyjaśnił N.
- Hymm... dziwne. Ach! Nie lubię jak Leo oppa jest taki smutny~ - powiedziało słodko - Może chodzi o dziewczynę?
- Dziewczynę?! - zapytali zdziwieni chórkiem.
- No tak, co w tym dziwnego?
- Gdyby Leo się z kimś spotykał od razu byśmy o tym wiedzieli - powiedział Ken.
- Leo jest słodki i cichy. Może chciał się z kimś umówić i dostał kosza, a teraz jest tym bardzo przejęty i nawet nie wie jak o tym z wami porozmawiać - wydawało im się, ze to ma sens.
- Porozmawiaj z nim - powiedział Honbin.
- Właśnie! To dobry pomysł. Jeżeli wstydzi się z nami o tym porozmawiać to może z tobą pogada - powiedział Ravi.
- Nie martw się, dasz radę - pocieszał ją Ken popychając do przodu- Leo cię lubi - zaskoczona dziewczyna słowami Ken'a ruszyła w kierunku Leo.

* L-leo oppa... l-lubi mnie? ( Yoona)*

 Zawstydziła się momentalnie zaczynając bawić włosami. 
- Jak tam Leo? - zapytała zawstydzona siedzącego na ławce Leo, który słuchał samotnie muzyki przez słuchawki. Chłopak widząc dziewczynę wyciągnął słuchawki z uszu i zapytał:
- Co mówiłaś?
- Zapytałam co u ciebie.
- Ym... może być. 
- Tak myślałam, że odpowiesz - usiadła obok niego - Co się stało?
- A co miało się stać?
- Cały czas siedzisz sam i z nikim nie rozmawiasz, znaczy... dosyć często tak robisz, bo denerwuje cię N, ale tak to z chęcią spędzasz czas z chłopakami. Dzisiaj jest inaczej. Jesteś jakiś inny. Co się stało?
- T-to nic takiego.
- Czy chodzi o dziewczynę? - od razu zareagował na to pytanie - A jednak miałam rację.
- Skąd wiedziałaś? - zawstydził się.
- Kobieca intuicja... zerwała z tobą? - pokręcił głową przecząco - Dostałeś od niej kosza? - spuścił głowę. Wzięła głęboki oddech - Wiem, że to boli, nie możesz się tak załamywać. Jak nie ta to inna. Najwyraźniej nie byliście sobie pisani. 
- Być może - powiedział smutno. 
- Nie martw się. Jej strata. Nawet nie wie co straciła. Jeżeli nie potrafiła cię docenić to nawet nie zasługiwała na ciebie. Głupia i tyle - podniósł głowę i spojrzał się na dziewczynę -Wierzę, że kiedyś poznasz kobietę, która zauważy w tobie to jaki jesteś na prawdę świetny. 
- Dzięki.
- Mam nadzieję, że teraz będziesz bardziej wesoły i zapomnisz o niej, bo uwierz mi, ze nie warto skoro w ten sposób cię potraktowała. 
- Masz rację. Dziękuję - uśmiechnęła się radośnie do chłopaka. 
- Czemu nam o tym nie powiedziałeś?! - wyskoczył za ściany wkurzony Ken - Ty wiesz jak bardzo się o ciebie martwiliśmy? - nagle przyszła i reszta.
- Myśleliśmy, że coś ci się stało, a to okazało się, że to przez dziewczynę. Dlaczego z nami o tym nie porozmawiałeś? - zapytał Ravi. 
- Jesteśmy twoimi przyjaciółmi. Mówimy sobie wszystko bez względu na wszystko - rzekł Hongbin.
- Przepraszam - powiedział spuszczając głowę. 
- Dobra, dobra już nie przepraszaj. Co się stało to się już nie odstanie, ale nigdy nam tego nie rób, rozumiesz? Nawet nie wiesz jak bardzo nas martwiłeś swoim zachowaniem - powiedział N.
- No to co? Idziemy coś zjeść? - zapytał wesoły Hyuk. Po tej rozmowie wszyscy udali się do restauracji na obiad. Od razu atmosfera zrobiła się przyjemniejsza, kiedy Leo przestał się w końcu zasmucać, a to wszystko dzięki Yoonie. Po pysznym, gorącym posiłku pojechali na spotkanie z fanami. Przywitali się z fanami, którzy niecierpliwie ich oczekiwali pod budynkiem. Kiedy tylko weszli do środka od razu ruszyli w stronę garderoby. Tam Yoona wraz z innymi wizażystkami przyszykowały Vixx na występ. Na początku wystąpili z dwiema piosenkami na scenie rozgrzewając tym wiernych fanów po czym wrócili za kulisy. Szybko poszli do garderoby, gdzie się przebrali, zmyli mocny makijaż zastępując go delikatnymi rysami podkreślającymi ich twarze, odświeżyli się, napili zimnej wody i szybko wrócili na scenę witając się z fanami. Całe te spotkanie wraz z małym występem na początku i piękną balladą na końcu trwało ok. 2 godziny. Porozmawiali, odpowiedzieli na pytania, podpisali albumy,fotobooki, karty oraz wykonywali śmieszne zadania rozbawiając tym fanki. 
 Po dwóch godzinach żegnając się balladą wrócili do garderoby by się przebrać. Wyszli tylnym wyjściem. 
- To co idziemy się jeszcze czegoś napić? - zapytał N.
- Ja bym to zjadł coś jeszcze - marudził Hyuk. 
- Chodźmy na wołowinę! - krzyknął radośnie Ken. W pewnym momencie Leo zauważył coś, a raczej kogoś z daleka. Jakąś znajomą mu osobę, kobietę. próbował to zignorować, ale nie potrafił. Cały czas męczyło o to. 
- Chłopaki - zaczął cicho - Ja muszę coś jeszcze zrobić. Później do was dołączę, ok?
- Gdzie ty chcesz znowu iść? - zapytał Hongbin.
- Czyżby Leo się z kimś umówił? - zapytał zaczepnie Ravi. Zarumienił się - Miałem rację!
- N-nie, nie to nie tak, ja...
- Nie tłumacz się. Idź i baw się z nią dobrze - rzekł Ken.
- Zobaczymy się ponownie w dormie - rzekł Hyuk.
- O-ok. 
- Do na razie! - pożegnali się, a Leo ruszył w przeciwnym kierunku tracąc dziewczynę z oczu. Zaczął biec, by jej nie zgubić. Biegł ile sił w nogach. W pewnym momencie już sam nie wiedział gdzie jest. Nigdzie nie było nawet żyjącego człowieka. Czyżby się zgubił? Nagle usłyszał za sobą damski, subtelny głos:
- Szukasz kogoś? - była to Yang Jinhee, albo jak inny ją nazywają Shanoon. Stała ubrana w jeansy i czarną, skórzaną kurtkę opierając się o ścianę i paląc papierosa. 
- Noona? 
- Zgubiłeś się?
- N-nie, ja... 
- Słodki jesteś - zaciągnęła się. 
- C-co ty tutaj robisz?
- Naprzeciwko jest stacja radiowa. Przyjechałam z Epik High. A co? Nie mów, że to mnie szukałeś. Nie potrzebnie. Strata czasu. Mówiłam ci już, że powinieneś skupić się teraz na muzyce, zespole, a nie umawiać się tym bardziej, ze ci jeszcze nie wolno, prawda? - spuścił głowę. Ponownie poczuł się beznadziejnie - No właśnie, więc może lepiej idź już i wypocznij na jutrzejszy trening - rzuciła petem na ulice po czym zdeptała go i już miała wchodzić z powrotem do budynku tylnymi drzwiami, gdy nagle usłyszała za sobą. 
- Dlaczego? - zapytał - Dlaczego mnie tak traktujesz?! 
- Aigoo~ Uparty jesteeś~ ... Aish! Aż tak bardzo ci na tym zależy? Tego właśnie chcesz? Umówić się ze mną? - spojrzał się na nią zawstydzony - No dobrze, niech tak będzie. Umówmy się. Chodźmy na kawę. Tylko nawet nie wiesz w co się wpakowałeś - oparła się odrzwi puszczając mu oczko. 




***********
Przepraszam, że piszę dopiero teraz, ale nie miałam jakoś weny ostatnio w dodatku złe samopoczucie wykańcza człowieka. Mam nadzieję, że wam się spodobało. Chciałabym wiedzieć czy opłaca mi się dalej pisać ten ff i czy będziecie go czytać, bo nie wiem czy mi wyjdzie ^^



poniedziałek, 13 kwietnia 2015

VIXX: Crazy in Love Rozdział 1

  Któregoś dnia, wieczorem, chłopcy z VIXX wracali vanem do dormu. O dziwo wszyscy siedzieli w ciszy zajmując się samym sobą. Leo słuchał muzyki przez słuchawki cicho nucąc ulubioną balladę pod nosem i obserwując świat za okna, Hyuk spał, Hongbin grał na telefonie, Ravi również tak jak i Leo słuchał muzyki przez słuchawki, lecz za bardzo się w nią wczuwając tańczył siedząc w miejscu, Ken przeglądał się w lusterku oceniając stan swojej skóry i układając włosy, natomiast N pstrykał sobie selfie. W pewnym momencie Ken odezwał się przerywając panującą ciszę.
- No to... co robimy? - zapytał nie odrywając wzroku od lusterka.
- Co masz na myśli? - odpowiedział mu pytaniem na pytanie N.
- Jutro mamy wolne.
- I?
- Może gdzieś pojedziemy dzisiaj?
- O! Moglibyśmy. Co na to reszta? - zapytał N odwracając się do tyłu, lecz nikt o nie słuchał, jak zwykle - Co na to reszta?! - powtórzył jeszcze raz tylko, że tym razem głośniej, lecz i tak nikt nie zareagował - Hongbin... Hongbin!
- Hym? - jedynie mu odpowiedział nie odrywając wzroku od gry.
- Chcesz gdzieś jechać?
- Nie wiem.
- Jak to nie wiesz?! Albo wiesz czy chcesz gdzieś jechać, albo nie. Nie ma w tym, żadnej filozofii. A więc?
- Nie wiem, obojętnie.
- Mógłbyś chociaż spojrzeć na mnie jak do ciebie mówię - Hongbin oderwał wzrok od telefonu i spojrzał na lidera zmęczonym wzrokiem - Co z wami ludzie?!
- Mówiłeś coś? - zapytał Ravi wyciągając słuchawki z uszu.
- Boże trzymaj mnie, bo zaraz nie wytrzymam - wyszeptał załamany do siebie. Po chwili rzucił torbą w Hyuk'a budząc go.
- Co jest? - zapytał przestraszony i zarazem zaspany.
- Nie śpij, teraz mówię - spojrzał się na Hongbina, który wrócił do grania - Ken - zawołał.
- Tak?
- Zabierz mu telefon - Ken odwrócił się i zabrał chłopakowi telefon dając go N'owi. Zdziwiony Koreańczyk, nie wiedział co się dzieję - Konfiskuję - odpowiedział mu tylko - A teraz mnie słuchać, bo mówię - zauważył, że jeszcze Leo jest "nieobecny" - Leo, Leo, Leo... Leo! - nie zareagował, po czym go lekko kopnął w udo przez co wyciągnął jedną słuchawkę z ucha i odwrócił głowę - Chciałbym się o coś was zapytać - Leo jedynie spojrzał się na niego bez wyrazu po czym włożył z powrotem słuchawkę do ucha i odwrócił głowę. Machnął jedynie na niego ręką.
- No dobra, jak mnie w końcu słu... Hyuk nie śpij!... Jedziemy gdzieś?
- Gdzie? - zapytał Ravi.
- No jeszcze nie wiem, gdzie, najpierw was pytam czy chcecie gdzieś jechać, bo jak mi Ken przypomniał jutro tak naprawę nie mamy nic do roboty, więc moglibyśmy dzisiaj, gdzieś się wybrać - wszyscy pokiwali głowami - Jakieś propozycje?
- Jedźmy napić się piwa - zaproponował Ravi.
- Może pojedziemy do kina? Słyszałem, że fajne filmy teraz lecą - mówił dalej N nie słuchając Ravi'ego.
- Jedźmy na piwo.
- A może pojedziemy coś zjeść? Niedaleko dobre jedzenie robią.
- Jedźmy na piwo.
- Jakieś kimchi albo wieprzowinę?
- Piiwoo~
- Albo do kawiarni? Napiłbym się mrożonej kawy. A wy?
- Piwa.
- Wszyscy chcecie jechać na piwo?
- Tak - odpowiedzieli chórkiem w tym samym momencie.
- Zawieź nas do klubu menadżerze - zwrócił się lider do kierowcy. Nagle zmienili kierunek jazdy, zdziwiony Leo widząc, że ich menadżer jedzie inną drogą wyciągnął słuchawki z uszu i zapytał cichym głosem:
- Gdzie jedziemy?
- Trzeba było słuchać - odpowiedział mu N.
- Na piwo - odpowiedział mu szybko szczęśliwy Ravi.
- Co?! Niee - 10 minut później byli już na miejscu. Zaparkowali za klubem i weszli do środka osobnym wejściem siadając na miejscach vipowskich na parterze. Zamówili po piwie i świetnie się bawili. Godzinę później, zrobiło się małe zamieszanie w klubie, gdyż ktoś przyszedł i zmierzał na miejsca vipowskie na pietrze.
- Kto to? - zapytał zaciekawiony Hongbin.
- Pewnie też jacyś idole przyszli się zabawić - wytłumaczył Ken.
- Dlaczego my nie mamy miejscy na piętrze, tylko gnijemy na tanich miejscach vipowskich? - zapytał oburzając się Ravi.
- Nie stać nas na piętro - wytłumaczył N.
- Szlak! - Leo uważnie obserwował tajemniczych ludzi, którzy weszli na górę ubrani na czarno. Usiedli przy szklanej, wyciszanej ścianie i zdjęli płaszcze, czapki oraz okulary. Okazało się, że był to G-Dragon z Seungrim, CL, Bom i jakąś jeszcze jedną dziewczyną, którą wcześniej nie widział. Miała długie, proste, bazowe włosy, duże oczy, długie, czarne rzęsty, jasną karnację, idealną szczękę w kształcie litery V i pełne, różane usta. Siedziała obok GD popijając koniak. Wydawała mu się taka tajemnicza, urocza i niewinna. Kropla koniaku popłynęła po jej dolnej, pomalowanej jasną szminką wardze. Wytarła ją swym długim, czerwonym paznokciem wkładając go do swych ust. Leo obserwował ją lekko zarumieniony nerwowo połykając ślinę. Nagle odwróciła głowę i skierowała swój zimny wzrok w Leo. Jej mroczny wzrok, który mógłby zabić przeszył jego delikatne serce, które w pewnym momencie podeszło mu pod gardło. Szybko odwrócił głowę starając się nie zetknąć ponownie z jej zabójczym wzrokiem. Szybko zaczerwienił się spuszczając wzrok i nie mogąc uspokoić przestraszonego serca, które w tym momencie biło mu jak oszalałe.
- W porządku? - zapytał Ken. Leo podniósł głowę patrząc się na niego.
- Coś ty taki czerwony? - zapytał się zaskoczony Hyuk. Przestraszony szybko dotknął swoich policzków.
- Czyżby naszemu Leo spodobała się jakaś dziewczyna? - zapytał żartobliwie Ravi. Wytrzeszczył oczy nic nie mówiąc - Czyli miałem rację!
- Która to?! - pytali szybko podekscytowani. Koreańczyk nie wytrzymał tego i szybko wybiegł zmierzając w stronę łazienki.
- A jego co ugryzło? - zapytał zdziwiony Ken. Chłopak szybko podszedł do umywalki i zaczął chłodzić twarz zimną wodą szybko oddychając.

* Ten wzrok... był straszny. Czy ona... o-ona mnie widziała. Widziała, że się na nią patrzę. Boże, nigdy więcej. Tylko... kim ona jest? ( Leo)* 

 Kiedy tylko się uspokoił wrócił do chłopaków spokojnie siadając z nimi.
- Co się stało? - zapytał N.
- N-nic... m-musiałem szybko do toalety - zrozumieli to od razu bez żadnego wypytywania. Z strachem, lecz nie mogąc się powstrzymać znów spojrzał się w górę, lecz dziewczyny już tam nie było, ani reszty. Zaskoczony zaczął się za nią rozglądać po całym klubie, lecz nigdzie jej nie widział.
- Gdzie oni są? - zapytał delikatnie.
- Kto? - zapytał Hongbin.
- N-no ci idole, którzy byli na górze. Nie ma ich. 
- Wyszli niedawno, a co?- zapytał Hyuk.
- Nic. 
- Coś przed nami ukrywasz. Kto tam był? - zapytał N. Leo jedynie spojrzał się na niego bez wyrazu i zignorował.
- Ej! Mówię coś do ciebie - chłopak wziął piwo do ręki i zaczął je pić nie zwracając uwagi na lidera - Nie ignoruj mnie - wszyscy zaczęli się śmiać. 
  Wrócili do dormu o późnej godzinie, kiedy byli już wstawieni.Nie mieli siły już na cokolwiek, więc od razu w ubraniach rzucili się do swoich łóżek. Leo jeszcze przed snem wyobraził sobie tajemniczą dziewczynę z klubu. Te włosy, te oczy, te usta, to jak swój pomalowany paznokieć zanurzyła do swych ust, ten... wzrok, aż brzuch go rozbolał, kiedy tylko pomyślał o tym jak się na niego spojrzała. Ten zimny, srogi, tajemniczy wzrok bez wyrazu, który wywoływał w nim przerażenie. Na samą myśl zwymiotował na podłogę, a może to przez nadmiar alkoholu? 
 Następnego dnia, Leo najgorzej przeżywał kaca pomimo, że dużo nie wypił. Od razu zapomniał o tajemniczej dziewczynie z klubu. Chłopcy współczując Leo zabrali go do kuchni robiąc gorącą kawę, taką jaką lubi. Godzinę później, ktoś zapukał do ich drzwi. Była to ich dobra przyjaciółka Yoon'a, wizażystka. Była niską, drobną Koreanką o długich, falowanych włosach. Była śliczna, opiekuńcza, urocza i pełna aegyo. 
- Cześć chłopaki~ - przywitała się radośnie - Jak tam u was? Dziwnie wyglądacie. Piliście wczoraj? 
- No, tak jakby - powiedział Hyuk.
- Co ty tutaj robisz? - zapytał Hongbin. 
- Przyszłam zobaczyć co u was słychać. Boże, Leo! Jak ty wyglądasz?! Co mu się stało?! - spanikowała.
- Kaca ma - zasiał się Ravi. 
- Leo oppa~ Jak się czujesz po wczorajszym~? - zapytała z troską zmartwiona. 
- P-po wczorajszym? - wyjąkał cicho. Przytaknęła. Od razu przypomniał sobie chłodną dziewczynę, po czym kolejny raz zwymiotował - Oppa! Wszystko w porządku?! 
- Tak.
- Trzeba z tobą iść do lekarza.
- Yoona, nie martw się tak - powiedział Ken - Nic mu nie jest. Alkohol robi swoje. 
- A-ale, ale... ja to posprzątam.
- Co?! - krzyknęli wszyscy na raz.
- Nie,nie, nie - powstrzymywał ją N - Nie przejmuj się tym. Damy sobie radę. Taka dziewczyna, jak ty nie powinna się zajmować takimi rzeczami. Leo to posprząta. Prawda Leo?
- Tak.
- Widzisz?
- Żartujesz sobie?! Chcesz, żeby Leo w takim stanie jeszcze sprzątał? Co z ciebie za lider?! Powinieneś się nimi zajmować, a nie! - oburzyła się krzycząc na lidera swym uroczym głosem. Yoon'a zawsze była nadopiekuńcza wobec całego VIXX. Jedno jest pewne. Dzięki swojemu charakterowi, była by idealną dziewczyną, żoną oraz matką. Szybko wzięła starą szmatę i miskę z wodą, a następnie posprzątała po chłopaku. 
- Musisz teraz iść do łóżka i wypocząć. Źle wyglądasz oppa~ - dotknęła jego czoła - Chyba masz gorączkę. Szybko marsz do łóżka! - złapała go pod rękę i zaprowadziła do jego pokoju. Zarumienił się. Gdy zostawiła chłopaka samego w pokoju zapewniając go, że jeżeli będzie czegoś potrzebował to niech tylko zawoła, cały czas myślał o tamtej dziewczynie. Sięgnął po telefon i zaczął przeglądać stronę internetową wytwórni YG, lecz jej nie znalazł. Po wpisaniu imienia i nazwiska założyciela wyświetliło mu się zdjęcie na którym była również tamtejsza dziewczyna. Wyświetliło mu się jej imię i nazwisko.... Yang Jinhee. Wpisał w wyszukiwarkę nazwisko oraz imię po czym znalazł, że pracuje dla YG Entertainment, jako producent muzyczny i choreograf. Bratanica Papy YG. Nigdzie nie było jej zdjęć, jakby nie istniała, jakby była duchem, jakby tylko on mógł ją widzieć. Znalazł  kilka krótkich nagrań z jej twórczością. Odtworzył je i usłyszał jej głos. Od razu jego serce zaczęło szybciej bić, kiedy tylko je usłyszał. Było zmysłowe, cieple i uspokajające, ale i zarazem mocne. Czuł jakby słuchał samego anioła. Bardzo chciał usłyszeć jej głos na żywo. Dlaczego jej osoba tak bardzo go ciągnie do niego, ale i jednocześnie odstrasza. Chciał ją znów spotkać, znów ją zobaczyć i usłyszeć jej głos, lecz czym bardziej tego chciał, to tym bardziej odczuwał nie mały strach w sercu. Wiedział tylko jedno. Ona nie jest taka jak inne dziewczyny. 
 Minął tydzień, od tamtego dnia w klubie, nigdzie więcej jej nie zobaczył. Mógł jedynie usłyszeć jej głos na krótkim nagraniu w internecie. Czyżby się zakochał? A może to tylko zwykle zauroczenie?
 Mijał kolejny tydzień, a zainteresowanie ją zaczęło gasnąć. Już nie odczuwał tego samego co wtedy na początku, kiedy tylko o niej pomyślał. Przestał przesłuchiwać jej nagrań. Zaczął zapominać.

 Któregoś dnia, kiedy całym zespołem udali się na ,,Music Bank", by wystąpić na żywo, Leo przed występem już wyszykowany ruszył przez korytarz szukając automatu z napojami. Nagle z daleka zobaczył kogoś. Na widok tej osoby, jego serce znów zaczęło mocniej bić. Była to Yang Jinhee o której tyle myślał. Była ubrana w czarne leginsy, przydłużaną , białą koszulkę, czarne buty na obcasie i czarną, skórzaną, letnią kurtkę. Jej oczy były odkreślone eyelinerem, a usta pomalowane ciemną szminką. Nie wiedział jak się zachować. Stał jak wryty sparaliżowany własnym strachem. Nagle ruszył przed siebie. Spojrzał się na nią z nie małym rumieńcem na twarzy i nisko się ukłonił nie patrząc jej w oczy. Dziewczyna na widok chłopaka lekko się ukłoniła i ruszyła dalej. Poczuł jej kusząco słodkie perfumy drażniące jego nos. Nagle zauważył, że coś jej wypadło. Były to klucze. Szybko je podniósł i odwrócił, żeby jej je oddać, lecz jej już tam nie było. Jakby rozpłynęła się w powietrzu. 
 Nagle podbiegli do niego chłopcy z VIXX. 
- Gdzie ty byłeś? Wszędzie cię szukaliśmy - powiedział Hongbin.
- Skąd masz klucze? - zapytał Ravi.
- J-ja...
- Zaraz występujemy, chodźcie - pośpieszał ich N. Szybko ruszyli na występ. Leo schował klucze do kieszeni. Po występie udało im się wygrać w programie zdobywając nagrodę. Podziękowali, a następnie, kiedy tylko zeszli z anteny przeszli do garderoby. Przebrali się, zmyli makijaż, napili się zimnej wody i spakowani ruszyli do vanu wracając do dormu. Leo przez cały ten czas trzymał jej klucze w kieszeni zastanawiając się, dlaczego kiedy zaczął o niej zapominać, ona musiała nagle się pojawić i nim wstrząsnąć. Zastanawiam się co zrobić.
  Następnego dnia od razu po treningu pojechał do wytwórni YG. Wchodząc do środka przeżył nie mały szok. Na bogato z elegancją. Podszedł do elegancko ubranej recepcjonistki i delikatnym głosem zapytał:
- Przepraszam, gdzie znajdę Yang Jinhee?
- Pan umówiony na wizytę z panią Yang?
- N-nie.
- Bez umówionej wizyty nie mogę pana do niej puścić. Pani Yang teraz pracuję. No chyba, że to spotkanie prywatne, ale pani Yang nic mi o niczym nie wspominała, że będzie mieć gości. Umówić pana z nią na wizytę? 
- N-nie, ja tylko chciałem jej coś oddać.
- A mianowicie?
- Wczoraj w stacji telewizyjnej upuściła swoje klucze. Chciałby jej je oddać. 
- To miło z pana strony. Pani Yang wszędzie je szukała. Proszę je dać, ja je zaraz przekażę. 
- Nie.
- Słucham?
- Ch-chciałbym osobiście.
- Osobiście? ... nie wiem czy będzie miała teraz czas. Proszę chwilę poczekać - sięgnęła po telefon stacjonarny i wybiła trzy szóstki, po czym przyłożyła słuchawkę do ucha - Pani Yang? Nie przeszkadzam?... Chodzi o to, że ma pani gościa... Tak, rozumiem, ale... ma pani klucze... tak, rozumiem... dobrze, zaraz tam będę - odłożyła słuchawkę - Proszę za mną. Pani Yang pana przyjmie - wstała po czym zabrała Leo windą na przed ostatnie piętro. Zapukała parę razy w drzwi, ale nikt się nie odezwał. Uchyliła drzwi i zajrzała do środka, ale w sali nikogo nie było. Weszli do środka po czym recepcjonistka podeszła do przyciemnianych drzwi. Zapukała w nie kilka razy i weszła do środka zostawiając Leo samego w sali ćwiczeń. Była dużo większa od tej w której trenują VIXX. Nagle kobieta wróciła, mówiąc:
- Proszę tam wejść.
- Dziękuję - ukłonili się po czym kobieta wyszła. Leo powolnym krokiem z strachem w sercu podszedł do przyciemnianych drzwi. Zapukał kilka razy w nie, ale nikt się nie odezwał. Postanowił wejść do środka przełykając nerwowo ślinę. Pomieszczenie to było pomieszczeniem nagrań. Zobaczył dziewczynę ubraną za sportowo z słuchawkami na uszach. Ciężko nad czymś pracowała. 
- Przepraszam... - powiedział cicho, lecz nie usłyszała, po czym powtórzył trochę głośniej - Przepraszam - dziewczyna zareagowała ściągając słuchawki z uszu., Odwróciła się na obrotowym krześle w stronę Koreańczyka spoglądając na niego. Jej wzrok przeszył go od środka.
- Tak? - zapytała.
- J-ja... ja - zająknął się czerwieniąc od razu.
- Ty jesteś Leo?
- Słucham?
- Leo z VIXX? Zgadza się?
- T-tak.
- Widziałam wczoraj wasz występ. Dobrzy byliście. Gratuluję wygranej - powiedziała subtelnym głosem.
- D-dziękuję - ukłonił się. 
- Masz moje klucze?
- T-tak - mówił zawstydzony wyciągając je z kieszeni - widziałem jak wypadły ci z kieszeni. Chciałem je wcześniej oddać, ale ... gdzieś szybko uciekłaś. 
- Hymm... dziękuję - podziękowała biorąc klucze od chłopaka delikatnie dotykając jego palców. Zawstydził się jeszcze bardziej. Zauważyła to lekko się uśmiechając. Nie mógł uwierzyć w to, że wreszcie udało mu się ją poznać. Był tak bardzo speszony.
- Czy... czy wyszłabyś ze mną na kawę? - zapytał szybko swym cichym, zawstydzonym głosem nie będąc w pełni świadomy co właśnie zrobił. Przełknął nerwowo ślinę. Zrobiło mu się głupio. Dziewczyna była zaskoczona. Nie spodziewała się czegoś takiego. Nagle mu odpowiedziała:
- Nie.


piątek, 10 kwietnia 2015

VIXX: Crazy in Love Prolog

  Na jednej z największych gali muzycznych w Korei Południowej w Seulu zebrało się tysiące fanów, by zobaczyć jak ich ukochane kpop'owe zespoły występują na jednej, wielkiej scenie i otrzymują wraz z producentami nagrody. Przybyły takie zespoły jak exo, Girls Generiation, Got7, Miss A, Super Junior, After School, Ailee, 2ne1 i wiele innych. Każdy zespół siedział przy osobnych stołach z butelkami wody blisko sceny. 
  Wśród nich był także VIXX, ubrani w czarne, eleganckie garnitury z idealnie ułożonymi włosami i starannym, delikatnym makijażem scenicznym, który podkreślał ich twarze. Siedzieli razem przy jednym stoliku obok Block B. 
Nagle obok nich przeszła zgrabna, tajemnicza dziewczyna ubrana w długą, czarną sukienkę odkrywający jej prawą nogę i głębokim dekoltem. Miała długie, kasztanowe, proste włosy, a na głowie nosiła duży, czarny kapelusz przekrzywiony na lewy bok lekko zakrywając jej jasną twarz. Od razu wszyscy zwrócili na nią uwagę. Szła z pełną gracją, dumnie wyprostowana i z uniesioną głową nie spoglądając na nikogo. Jakby nigdy nic przeszła między stolikami podchodząc do chłopaków z Big Bang i witając się z nimi. Chłopcy od razu na jej widok szybko podnieśli się i nisko ukłonili. Przeszła tylko parę kroków dalej siadając z 2ne1 i witając się z nimi całując w policzek. 
- Kto to jest? - zapytał Hyuk. 
- Nigdy o niej nie słyszałeś? - zapytał szeptem zdziwiony Hongbin.
- To jest Yang Jinhee znana również jako Shannon. Bratanica Yang Hyun Suka, założyciela YG - wytłumaczył Ravi.
- Jest producentem muzycznym i choreografem - dodał Ken - Nikt nigdy się z nią nie spotkał, bo  rzadko wychodzi z wytwórni. Ponoć odizolowuje się od ludzi - Leo pomimo tego wciąż wpatrywał się w nią intrygując go swoją obecnością. Pierwszy raz w życiu zdarzyło mu się tak osłupień na widok obcej mu kobiety, która jedynie siedziała wyprostowana obok CL z założonymi nogami odsłaniając je. Nie widział nawet jak wygląda, gdyż ogromny kapelusz zasłaniał połowę jej twarzy osłaniając jedynie jej pełne, czerwone, lekko otwarte usta, które przywoływały zmysły. 
Doskonale widział jak jej klatka piersiowa powoli porusza się oddychając, jak wypuszcza powietrze przez czerwone, słodkie usta. 
- Odpuść sobie Leo, to nie liga dla ciebie - powiedział N. 
- Co masz na myśli? - zapytał lekko podenerwowany słowami chłopaka cichym głosem Leo.
- Nie zrozum mnie źle, ale ona na ciebie nawet nie spojrzy. Ona bardzo różni się od innych dziewczyn. Chodzi mi o to, że przez to, że jej wujkiem jest sam założyciel YG to jest z lekko zadumana w sobie. Tylko spójrz na nią. Pewna siebie kobieta, która ma gdzieś obecność innych ludzi wśród niej. Po resztą wszyscy w YG są ją jedna, wielka rodzina. Trzymają się tylko razem. Rozejrzyj się. Inne zespoły siedząc w dowolnych miejscach obok różnych zespołów bez względu na wytwórnie, a oni siedząc tylko obok siebie z dala od innych.
- Dlatego mówi się, że YG jest zamkniętą wytwórnią - dodał Hongbin. 
- Lepiej nie rób sobie nadziei Leo, dobrze ci radzę odpuść sobie - rzekł Ravi - Nie angażuj się w taką dziewczynę, bo jeszcze będziesz przez nią cierpiał - mówili do niego z troską, gdyż dobrze wiedzą, że Leo, gdy się zakochuje to całym sercem, ale jest też bardzo delikatny, jeżeli chodzi o uczucia i łatwo go zranić.Piosenkarz słuchając uważnie swoich przyjaciół doszedł do wniosku, że nie może jednak nie warto marzyć o tajemniczej kobiecie. 
Ostatni raz odwrócił się i spojrzał na nią. W tym momencie dziewczyna odwróciła głowę zwracając uwagę na Leo. Ich wzrok napotkał się na siebie. Ukazała mu całą swoją twarz. Duże, brązowe oczy, porcelanowa, delikatna skóra, długie, czarne rzęsy. Zawstydzony szybko odwrócił głowę czerwieniąc się. 


Nagle na ziemię wstąpił anioł, urzekając go swym urokiem. A może ten anioł pod kapeluszem ukrywa swe rogi, by nie ukazać swej srogi? 

Naiwność,
Wtedy, gdy się czegoś podejmujesz, a w połowie pracy żałujesz, że się zgodziłeś.

Pragnę cię...

Kocham cię...
Nie uciekniesz przede mną