Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą VIXX. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą VIXX. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 maja 2015

VIXX: Crazy in Love Rozdział 2

Odpowiedziała mu:
- Nie - nigdy nie sądził, że tak proste, zwykłe słowo jak "nie" może przekłuć mu serce. Spalił się ze wstydu. Zaniemówił na chwile.
- P-przepraszam...
- Jesteś uroczy. Ale czy ty nie jesteś do mnie przypadkiem za młody? Mam 28 lat.
- N-noona?
- Wytwórnia pozwoliła ci się z kimkolwiek spotykać?
- Yymm...
- Tak myślałam. Może lepiej skup się na swojej karierze zamiast randkować.
- No... może - spuścił głowę.
- Nie zrozum mnie źle. Wydajesz się być dobrym chłopakiem, ale wybrałeś nie tą dziewczynę co trzeba. Jeszcze raz dziękuję za klucze i ... myślę, że już czas na ciebie. Mam jeszcze sporo pracy.
- T-tak.
- Miło było cię poznać Leo.
- Mnie ciebie również ... noona - powiedział zawiedziony cichym głosem, po czym wyszedł z załzawionymi oczami. Kiedy tylko wyszedł z budynku i zaczął zmierzać w kierunku dormu rozpłakał się. Nie mogąc wytrzymać własnego smutku, zapłakany szybko pobiegł do dormu wpadając do środka jak strzała i zamykając się w swoim pokoju. Hongbin widząc to szybko podszedł do drzwi, by sprawdzić co się stało, lecz były zamknięte.
- Leo co się stało? Dlaczego płaczesz? Otwórz drzwi - usłyszał chłopak przyjaciela za drzwiami siedząc skulony w koncie. Nie odezwał się.
- Co się stało? - zapytał zaciekawiony N widząc, że dobijającego się do drzwi Hongbina.
- Leo wrócił zapłakany i zamknął się w pokoju. Nie wiem co się stało. Nie odzywa się - N zrobił poważną minę i zaczął interweniować.
- Leo co się stało? - zapytał - Porozmawiajmy, otwórz drzwi... Leo, nie lubię kiedy jesteś taki smutny.
- Powiedz, że ja też nie.
- Hongbin też nie.
- Ja też nie! - zawołał Ravi.
- Ravi też nie.
- A co my nie? - zapytał po chwili Ravi.
- Leo~ Odezwij się w końcu! Denerwujesz mnie, jak mnie ignorujesz! Ale i tak cię kocham~ ... Noo Leo~ Otwórz drzwi i porozmawiajmy. Słyszysz?... Jak się do mnie nie odezwiesz to się na ciebie obrażę - usłyszał za plecami śmiech Raviego, ale po za tym nie usłyszał żadnego słowa - Masz otworzyć te drzwi! Liczę do trzech, rozumiesz?! Raz... dwa... trzy - na słowo trzy drzwi gwałtownie otworzyły się. Dostał kapciem w czoło po czym drzwi ponownie się zamknęły.
 Siedział zamknięty w pokoju aż do wieczora. Nie mógł spać całą noc. Bardzo jej słowa utkwiły mu w głowie. Było mu tak głupio za swoje zachowanie.
 Następnego dnia, wstał zmęczony i niewyspany. Swoim wykończony ciałem od całonocnego rozmyślania skierował się ku kuchni, by zaparzyć sobie kawę. Nie miał zbyt wiele czasu, gdyż za niedługo wraz z resztą zespołu musiał udać się do pracy. Szybko przemył i po kremował twarz, przebrał się, ogarnął włosy i wypił poranną kawę. Miał nadzieję, że chociaż ten dzień będzie mu sprzyjał, lecz musiał opuścić swoje nadzieję, gdyż na dworze rozpętała się burza, wiał silny wiatr i było zimno. Świetny początek dnia. Wszyscy ubrali się cieplej oraz pozabierali parasolki po czym menadżer z którym mieszkają zawiózł ich do wytwórni. Kiedy byli już na miejscu, przebrali się i rozpoczęli swój grafik. Na początku trening, śniadanie, nagranie reklamy, a na koniec spotkanie z fanami. Trenowali bez przerwy, aż do godziny 12. Wszystko musiało być po kolei dopracowana, dokładnie wykonane, wszystko zapięte na ostatni guzik. Lider wszystkim się zajął. Jest perfekcjonistą, jeżeli chodzi o tego typu rzeczy. Leo przez cały czas nic się nie odzywał, jedynie posłusznie wykonywał podczas treningu polecenia lidera. Chłopcy zaczynali się tym coraz bardziej przejmować. Przyjaciel od wczoraj się do nich nie odezwał, lecz nie chcieli za bardzo na niego naciskać, by jeszcze bardziej nie zamknął się w sobie. Nie wiedzieli jak mu pomóc.
 Po godzinie 12 udali się do łazienki, wzięli odświeżające prysznice, przebrali się, a następnie udali na śniadanie. Jedli wszyscy razem w niezręcznej ciszy, którą stworzył Leo. Chłopcy nie wiedzieli jak mają się zachować i co robić. Leo zawsze był mało mówny, lecz już bardzo dobrze go znali i wiedzieli, że przy bliskich mu osobach jest bardziej otwarty, niż można się po nim tego spodziewać.
- Hyung - zaczął Hyuk, lecz Taekwoon nawet nie zwrócił na niego uwagi - Hyung, zauważyliśmy, że jest z tobą coś nie tak. Wczoraj wróciłeś do dormu z płaczem i nie odzywasz się do nas od wczoraj. Chcielibyśmy wiedzieć czy coś się stało.
- To przez nas? - zapytał N.
- Nie - odpowiedział cicho bawiąc się jedzeniem.
- Coś się stało w twojej rodzinie? - zapytał Hongbin.
- Nie.
- Straciłeś kogoś? - zapytał Ravi.
- Nie.
- Ale jest ci smutno? - zapytał Ken.
- Tak.
- Ale... co się stało? - zapytał Hyuk.
- Nie chcę za bardzo o tym rozmawiać - powiedział ledwo. Resztę czasu przeznaczonego na śniadanie przesiedzieli w ciszy. Kiedy szybko się z tym uwinęli i zaczęli po mało zbierać, Leo wciąż siedział przy stole bawiąc się ledwo naruszonym jedzeniem. W pewnym momencie, Ken odezwał się:
- Patrzcie jaka fura przed wytwórnią stoi! - powiedział podekscytowany patrząc przez okno. Reszta chłopców zainteresowanych tym na co zwrócił uwagę Ken podeszli do okna.
- Ale cudeńko! - odrzekł N widząc pojazd.
- Przejechałbym się takim - rzekł rozmarzony Ravi.
- Auto z klasą, pewnie musiałby być drogi - oznajmił Hongbin.
- Kupmy takie! - dodał Ravi.
- Nie stać nas - odpowiedział mu N.
- Nas na nim nie stać!
- A to nie jest auto służbowe YG? - zapytał zaciekawiony Hyuk - No wiecie, tej wytwórni.
- Skąd taki pomysł? - zapytał N.
- Z tyłu ma logo wytwórni - oznajmił Ken. Leo od razu zareagował, kiedy tylko usłyszał o wspomnianej wytwórni.

* Nie możliwe. Czyżby to ONA? Ale co ona by tutaj robiła? Nie idź tam sprawdzić. Nie idź tam. Leo, nie idź! ( Leo)*

- Ciekawe co tutaj robi osoba z YG - zastanawiał się na głos Hongbin. 
- Może jakaś współpraca? - rzekł Hyuk.
- Tak! Wreszcie zauważyli mój talent~! - powiedział dumnie zadowolony Ken.
- Pabo! - krzyknęli chórkiem. W tym momencie Leo wybiegł z pomieszczenia jak strzała. 
- A z tym co znowu? - zapytał zdziwiony Ravi. Tym czasem Leo biegł na dół ile miał sił w nogach. Prawie potknął by się o własne nogi. Biegł nie patrząc na to czy w kogoś biegnie czy nie, po prostu biegł. Kiedy tylko wybiegł na zewnątrz zadyszany oparł się rękoma o własne kolana i zobaczył, że auto już odjechało. Nie mógł uwierzyć w to, że nie zdążył, że nie sprawdził czy to była ona. No bo któż by inny miał przyjechać? Po chwili zaczął się zastanawiać dlaczego to zrobił. Dlaczego tak szybko wybiegł? Dlaczego tak bardzo chciał ją ponownie zobaczyć? Przecież wczoraj dała mu jasno do zrozumienia, że nie ma żadnych szans. 

,, Może lepiej skup się na swojej karierze zamiast randkować." 

 Te słowa znów zabrzmiały w jego głowie. Nie rozumiał tego dlaczego tak bardzo go do niej ciągnie pomimo, że jej nawet nie zna. W tym momencie przypomniał sobie jej oczy. Te duże, ciemne,  a zarazem zimne oczy. Piękne i jednocześnie przerażające, aż jego serce zaczęło mocniej bić. 

Dlaczego poczuł, że mimo tego, że odmówiła, nie pozwala mu zapomnieć o niej? 

Dwie godziny później po przygotowaniach do nagrań nowej reklamy napoju, Leo cały czas był zamyślony i jakby nie obecny co bardzo zauważyła reszta. 
- Jak wam chłopcy mijają nagrania? - zapytała uśmiechnięta Yoon'a podchodząc do reszty Vixx, którzy kryli się za ścianą i obserwowali.
- A całkiem dobrze - odpowiedział szeptem Hongbin.
- Kogo wy tak śledzicie? - zapytała zaciekawiona.
- Ciiii! Nie śledzimy tylko obserwujemy. Z Leo jest mały problem - rzekł Hyuk. 
- Właśnie zauważyłam, że jest jakiś dziwny dzisiaj. Coś się stało? 
- Coś na pewno, ale nawet nie wiemy co - powiedział Ken.
- Nie chce z nami o tym porozmawiać - dodał Ravi.
- Nie wiemy jak mu pomóc. Wczoraj wrócił do dormu zapłakany po czym zamknął się w pokoju i wyszedł z niego dopiero dzisiaj rano. Od rana się nie odzywa - wyjaśnił N.
- Hymm... dziwne. Ach! Nie lubię jak Leo oppa jest taki smutny~ - powiedziało słodko - Może chodzi o dziewczynę?
- Dziewczynę?! - zapytali zdziwieni chórkiem.
- No tak, co w tym dziwnego?
- Gdyby Leo się z kimś spotykał od razu byśmy o tym wiedzieli - powiedział Ken.
- Leo jest słodki i cichy. Może chciał się z kimś umówić i dostał kosza, a teraz jest tym bardzo przejęty i nawet nie wie jak o tym z wami porozmawiać - wydawało im się, ze to ma sens.
- Porozmawiaj z nim - powiedział Honbin.
- Właśnie! To dobry pomysł. Jeżeli wstydzi się z nami o tym porozmawiać to może z tobą pogada - powiedział Ravi.
- Nie martw się, dasz radę - pocieszał ją Ken popychając do przodu- Leo cię lubi - zaskoczona dziewczyna słowami Ken'a ruszyła w kierunku Leo.

* L-leo oppa... l-lubi mnie? ( Yoona)*

 Zawstydziła się momentalnie zaczynając bawić włosami. 
- Jak tam Leo? - zapytała zawstydzona siedzącego na ławce Leo, który słuchał samotnie muzyki przez słuchawki. Chłopak widząc dziewczynę wyciągnął słuchawki z uszu i zapytał:
- Co mówiłaś?
- Zapytałam co u ciebie.
- Ym... może być. 
- Tak myślałam, że odpowiesz - usiadła obok niego - Co się stało?
- A co miało się stać?
- Cały czas siedzisz sam i z nikim nie rozmawiasz, znaczy... dosyć często tak robisz, bo denerwuje cię N, ale tak to z chęcią spędzasz czas z chłopakami. Dzisiaj jest inaczej. Jesteś jakiś inny. Co się stało?
- T-to nic takiego.
- Czy chodzi o dziewczynę? - od razu zareagował na to pytanie - A jednak miałam rację.
- Skąd wiedziałaś? - zawstydził się.
- Kobieca intuicja... zerwała z tobą? - pokręcił głową przecząco - Dostałeś od niej kosza? - spuścił głowę. Wzięła głęboki oddech - Wiem, że to boli, nie możesz się tak załamywać. Jak nie ta to inna. Najwyraźniej nie byliście sobie pisani. 
- Być może - powiedział smutno. 
- Nie martw się. Jej strata. Nawet nie wie co straciła. Jeżeli nie potrafiła cię docenić to nawet nie zasługiwała na ciebie. Głupia i tyle - podniósł głowę i spojrzał się na dziewczynę -Wierzę, że kiedyś poznasz kobietę, która zauważy w tobie to jaki jesteś na prawdę świetny. 
- Dzięki.
- Mam nadzieję, że teraz będziesz bardziej wesoły i zapomnisz o niej, bo uwierz mi, ze nie warto skoro w ten sposób cię potraktowała. 
- Masz rację. Dziękuję - uśmiechnęła się radośnie do chłopaka. 
- Czemu nam o tym nie powiedziałeś?! - wyskoczył za ściany wkurzony Ken - Ty wiesz jak bardzo się o ciebie martwiliśmy? - nagle przyszła i reszta.
- Myśleliśmy, że coś ci się stało, a to okazało się, że to przez dziewczynę. Dlaczego z nami o tym nie porozmawiałeś? - zapytał Ravi. 
- Jesteśmy twoimi przyjaciółmi. Mówimy sobie wszystko bez względu na wszystko - rzekł Hongbin.
- Przepraszam - powiedział spuszczając głowę. 
- Dobra, dobra już nie przepraszaj. Co się stało to się już nie odstanie, ale nigdy nam tego nie rób, rozumiesz? Nawet nie wiesz jak bardzo nas martwiłeś swoim zachowaniem - powiedział N.
- No to co? Idziemy coś zjeść? - zapytał wesoły Hyuk. Po tej rozmowie wszyscy udali się do restauracji na obiad. Od razu atmosfera zrobiła się przyjemniejsza, kiedy Leo przestał się w końcu zasmucać, a to wszystko dzięki Yoonie. Po pysznym, gorącym posiłku pojechali na spotkanie z fanami. Przywitali się z fanami, którzy niecierpliwie ich oczekiwali pod budynkiem. Kiedy tylko weszli do środka od razu ruszyli w stronę garderoby. Tam Yoona wraz z innymi wizażystkami przyszykowały Vixx na występ. Na początku wystąpili z dwiema piosenkami na scenie rozgrzewając tym wiernych fanów po czym wrócili za kulisy. Szybko poszli do garderoby, gdzie się przebrali, zmyli mocny makijaż zastępując go delikatnymi rysami podkreślającymi ich twarze, odświeżyli się, napili zimnej wody i szybko wrócili na scenę witając się z fanami. Całe te spotkanie wraz z małym występem na początku i piękną balladą na końcu trwało ok. 2 godziny. Porozmawiali, odpowiedzieli na pytania, podpisali albumy,fotobooki, karty oraz wykonywali śmieszne zadania rozbawiając tym fanki. 
 Po dwóch godzinach żegnając się balladą wrócili do garderoby by się przebrać. Wyszli tylnym wyjściem. 
- To co idziemy się jeszcze czegoś napić? - zapytał N.
- Ja bym to zjadł coś jeszcze - marudził Hyuk. 
- Chodźmy na wołowinę! - krzyknął radośnie Ken. W pewnym momencie Leo zauważył coś, a raczej kogoś z daleka. Jakąś znajomą mu osobę, kobietę. próbował to zignorować, ale nie potrafił. Cały czas męczyło o to. 
- Chłopaki - zaczął cicho - Ja muszę coś jeszcze zrobić. Później do was dołączę, ok?
- Gdzie ty chcesz znowu iść? - zapytał Hongbin.
- Czyżby Leo się z kimś umówił? - zapytał zaczepnie Ravi. Zarumienił się - Miałem rację!
- N-nie, nie to nie tak, ja...
- Nie tłumacz się. Idź i baw się z nią dobrze - rzekł Ken.
- Zobaczymy się ponownie w dormie - rzekł Hyuk.
- O-ok. 
- Do na razie! - pożegnali się, a Leo ruszył w przeciwnym kierunku tracąc dziewczynę z oczu. Zaczął biec, by jej nie zgubić. Biegł ile sił w nogach. W pewnym momencie już sam nie wiedział gdzie jest. Nigdzie nie było nawet żyjącego człowieka. Czyżby się zgubił? Nagle usłyszał za sobą damski, subtelny głos:
- Szukasz kogoś? - była to Yang Jinhee, albo jak inny ją nazywają Shanoon. Stała ubrana w jeansy i czarną, skórzaną kurtkę opierając się o ścianę i paląc papierosa. 
- Noona? 
- Zgubiłeś się?
- N-nie, ja... 
- Słodki jesteś - zaciągnęła się. 
- C-co ty tutaj robisz?
- Naprzeciwko jest stacja radiowa. Przyjechałam z Epik High. A co? Nie mów, że to mnie szukałeś. Nie potrzebnie. Strata czasu. Mówiłam ci już, że powinieneś skupić się teraz na muzyce, zespole, a nie umawiać się tym bardziej, ze ci jeszcze nie wolno, prawda? - spuścił głowę. Ponownie poczuł się beznadziejnie - No właśnie, więc może lepiej idź już i wypocznij na jutrzejszy trening - rzuciła petem na ulice po czym zdeptała go i już miała wchodzić z powrotem do budynku tylnymi drzwiami, gdy nagle usłyszała za sobą. 
- Dlaczego? - zapytał - Dlaczego mnie tak traktujesz?! 
- Aigoo~ Uparty jesteeś~ ... Aish! Aż tak bardzo ci na tym zależy? Tego właśnie chcesz? Umówić się ze mną? - spojrzał się na nią zawstydzony - No dobrze, niech tak będzie. Umówmy się. Chodźmy na kawę. Tylko nawet nie wiesz w co się wpakowałeś - oparła się odrzwi puszczając mu oczko. 




***********
Przepraszam, że piszę dopiero teraz, ale nie miałam jakoś weny ostatnio w dodatku złe samopoczucie wykańcza człowieka. Mam nadzieję, że wam się spodobało. Chciałabym wiedzieć czy opłaca mi się dalej pisać ten ff i czy będziecie go czytać, bo nie wiem czy mi wyjdzie ^^



poniedziałek, 13 kwietnia 2015

VIXX: Crazy in Love Rozdział 1

  Któregoś dnia, wieczorem, chłopcy z VIXX wracali vanem do dormu. O dziwo wszyscy siedzieli w ciszy zajmując się samym sobą. Leo słuchał muzyki przez słuchawki cicho nucąc ulubioną balladę pod nosem i obserwując świat za okna, Hyuk spał, Hongbin grał na telefonie, Ravi również tak jak i Leo słuchał muzyki przez słuchawki, lecz za bardzo się w nią wczuwając tańczył siedząc w miejscu, Ken przeglądał się w lusterku oceniając stan swojej skóry i układając włosy, natomiast N pstrykał sobie selfie. W pewnym momencie Ken odezwał się przerywając panującą ciszę.
- No to... co robimy? - zapytał nie odrywając wzroku od lusterka.
- Co masz na myśli? - odpowiedział mu pytaniem na pytanie N.
- Jutro mamy wolne.
- I?
- Może gdzieś pojedziemy dzisiaj?
- O! Moglibyśmy. Co na to reszta? - zapytał N odwracając się do tyłu, lecz nikt o nie słuchał, jak zwykle - Co na to reszta?! - powtórzył jeszcze raz tylko, że tym razem głośniej, lecz i tak nikt nie zareagował - Hongbin... Hongbin!
- Hym? - jedynie mu odpowiedział nie odrywając wzroku od gry.
- Chcesz gdzieś jechać?
- Nie wiem.
- Jak to nie wiesz?! Albo wiesz czy chcesz gdzieś jechać, albo nie. Nie ma w tym, żadnej filozofii. A więc?
- Nie wiem, obojętnie.
- Mógłbyś chociaż spojrzeć na mnie jak do ciebie mówię - Hongbin oderwał wzrok od telefonu i spojrzał na lidera zmęczonym wzrokiem - Co z wami ludzie?!
- Mówiłeś coś? - zapytał Ravi wyciągając słuchawki z uszu.
- Boże trzymaj mnie, bo zaraz nie wytrzymam - wyszeptał załamany do siebie. Po chwili rzucił torbą w Hyuk'a budząc go.
- Co jest? - zapytał przestraszony i zarazem zaspany.
- Nie śpij, teraz mówię - spojrzał się na Hongbina, który wrócił do grania - Ken - zawołał.
- Tak?
- Zabierz mu telefon - Ken odwrócił się i zabrał chłopakowi telefon dając go N'owi. Zdziwiony Koreańczyk, nie wiedział co się dzieję - Konfiskuję - odpowiedział mu tylko - A teraz mnie słuchać, bo mówię - zauważył, że jeszcze Leo jest "nieobecny" - Leo, Leo, Leo... Leo! - nie zareagował, po czym go lekko kopnął w udo przez co wyciągnął jedną słuchawkę z ucha i odwrócił głowę - Chciałbym się o coś was zapytać - Leo jedynie spojrzał się na niego bez wyrazu po czym włożył z powrotem słuchawkę do ucha i odwrócił głowę. Machnął jedynie na niego ręką.
- No dobra, jak mnie w końcu słu... Hyuk nie śpij!... Jedziemy gdzieś?
- Gdzie? - zapytał Ravi.
- No jeszcze nie wiem, gdzie, najpierw was pytam czy chcecie gdzieś jechać, bo jak mi Ken przypomniał jutro tak naprawę nie mamy nic do roboty, więc moglibyśmy dzisiaj, gdzieś się wybrać - wszyscy pokiwali głowami - Jakieś propozycje?
- Jedźmy napić się piwa - zaproponował Ravi.
- Może pojedziemy do kina? Słyszałem, że fajne filmy teraz lecą - mówił dalej N nie słuchając Ravi'ego.
- Jedźmy na piwo.
- A może pojedziemy coś zjeść? Niedaleko dobre jedzenie robią.
- Jedźmy na piwo.
- Jakieś kimchi albo wieprzowinę?
- Piiwoo~
- Albo do kawiarni? Napiłbym się mrożonej kawy. A wy?
- Piwa.
- Wszyscy chcecie jechać na piwo?
- Tak - odpowiedzieli chórkiem w tym samym momencie.
- Zawieź nas do klubu menadżerze - zwrócił się lider do kierowcy. Nagle zmienili kierunek jazdy, zdziwiony Leo widząc, że ich menadżer jedzie inną drogą wyciągnął słuchawki z uszu i zapytał cichym głosem:
- Gdzie jedziemy?
- Trzeba było słuchać - odpowiedział mu N.
- Na piwo - odpowiedział mu szybko szczęśliwy Ravi.
- Co?! Niee - 10 minut później byli już na miejscu. Zaparkowali za klubem i weszli do środka osobnym wejściem siadając na miejscach vipowskich na parterze. Zamówili po piwie i świetnie się bawili. Godzinę później, zrobiło się małe zamieszanie w klubie, gdyż ktoś przyszedł i zmierzał na miejsca vipowskie na pietrze.
- Kto to? - zapytał zaciekawiony Hongbin.
- Pewnie też jacyś idole przyszli się zabawić - wytłumaczył Ken.
- Dlaczego my nie mamy miejscy na piętrze, tylko gnijemy na tanich miejscach vipowskich? - zapytał oburzając się Ravi.
- Nie stać nas na piętro - wytłumaczył N.
- Szlak! - Leo uważnie obserwował tajemniczych ludzi, którzy weszli na górę ubrani na czarno. Usiedli przy szklanej, wyciszanej ścianie i zdjęli płaszcze, czapki oraz okulary. Okazało się, że był to G-Dragon z Seungrim, CL, Bom i jakąś jeszcze jedną dziewczyną, którą wcześniej nie widział. Miała długie, proste, bazowe włosy, duże oczy, długie, czarne rzęsty, jasną karnację, idealną szczękę w kształcie litery V i pełne, różane usta. Siedziała obok GD popijając koniak. Wydawała mu się taka tajemnicza, urocza i niewinna. Kropla koniaku popłynęła po jej dolnej, pomalowanej jasną szminką wardze. Wytarła ją swym długim, czerwonym paznokciem wkładając go do swych ust. Leo obserwował ją lekko zarumieniony nerwowo połykając ślinę. Nagle odwróciła głowę i skierowała swój zimny wzrok w Leo. Jej mroczny wzrok, który mógłby zabić przeszył jego delikatne serce, które w pewnym momencie podeszło mu pod gardło. Szybko odwrócił głowę starając się nie zetknąć ponownie z jej zabójczym wzrokiem. Szybko zaczerwienił się spuszczając wzrok i nie mogąc uspokoić przestraszonego serca, które w tym momencie biło mu jak oszalałe.
- W porządku? - zapytał Ken. Leo podniósł głowę patrząc się na niego.
- Coś ty taki czerwony? - zapytał się zaskoczony Hyuk. Przestraszony szybko dotknął swoich policzków.
- Czyżby naszemu Leo spodobała się jakaś dziewczyna? - zapytał żartobliwie Ravi. Wytrzeszczył oczy nic nie mówiąc - Czyli miałem rację!
- Która to?! - pytali szybko podekscytowani. Koreańczyk nie wytrzymał tego i szybko wybiegł zmierzając w stronę łazienki.
- A jego co ugryzło? - zapytał zdziwiony Ken. Chłopak szybko podszedł do umywalki i zaczął chłodzić twarz zimną wodą szybko oddychając.

* Ten wzrok... był straszny. Czy ona... o-ona mnie widziała. Widziała, że się na nią patrzę. Boże, nigdy więcej. Tylko... kim ona jest? ( Leo)* 

 Kiedy tylko się uspokoił wrócił do chłopaków spokojnie siadając z nimi.
- Co się stało? - zapytał N.
- N-nic... m-musiałem szybko do toalety - zrozumieli to od razu bez żadnego wypytywania. Z strachem, lecz nie mogąc się powstrzymać znów spojrzał się w górę, lecz dziewczyny już tam nie było, ani reszty. Zaskoczony zaczął się za nią rozglądać po całym klubie, lecz nigdzie jej nie widział.
- Gdzie oni są? - zapytał delikatnie.
- Kto? - zapytał Hongbin.
- N-no ci idole, którzy byli na górze. Nie ma ich. 
- Wyszli niedawno, a co?- zapytał Hyuk.
- Nic. 
- Coś przed nami ukrywasz. Kto tam był? - zapytał N. Leo jedynie spojrzał się na niego bez wyrazu i zignorował.
- Ej! Mówię coś do ciebie - chłopak wziął piwo do ręki i zaczął je pić nie zwracając uwagi na lidera - Nie ignoruj mnie - wszyscy zaczęli się śmiać. 
  Wrócili do dormu o późnej godzinie, kiedy byli już wstawieni.Nie mieli siły już na cokolwiek, więc od razu w ubraniach rzucili się do swoich łóżek. Leo jeszcze przed snem wyobraził sobie tajemniczą dziewczynę z klubu. Te włosy, te oczy, te usta, to jak swój pomalowany paznokieć zanurzyła do swych ust, ten... wzrok, aż brzuch go rozbolał, kiedy tylko pomyślał o tym jak się na niego spojrzała. Ten zimny, srogi, tajemniczy wzrok bez wyrazu, który wywoływał w nim przerażenie. Na samą myśl zwymiotował na podłogę, a może to przez nadmiar alkoholu? 
 Następnego dnia, Leo najgorzej przeżywał kaca pomimo, że dużo nie wypił. Od razu zapomniał o tajemniczej dziewczynie z klubu. Chłopcy współczując Leo zabrali go do kuchni robiąc gorącą kawę, taką jaką lubi. Godzinę później, ktoś zapukał do ich drzwi. Była to ich dobra przyjaciółka Yoon'a, wizażystka. Była niską, drobną Koreanką o długich, falowanych włosach. Była śliczna, opiekuńcza, urocza i pełna aegyo. 
- Cześć chłopaki~ - przywitała się radośnie - Jak tam u was? Dziwnie wyglądacie. Piliście wczoraj? 
- No, tak jakby - powiedział Hyuk.
- Co ty tutaj robisz? - zapytał Hongbin. 
- Przyszłam zobaczyć co u was słychać. Boże, Leo! Jak ty wyglądasz?! Co mu się stało?! - spanikowała.
- Kaca ma - zasiał się Ravi. 
- Leo oppa~ Jak się czujesz po wczorajszym~? - zapytała z troską zmartwiona. 
- P-po wczorajszym? - wyjąkał cicho. Przytaknęła. Od razu przypomniał sobie chłodną dziewczynę, po czym kolejny raz zwymiotował - Oppa! Wszystko w porządku?! 
- Tak.
- Trzeba z tobą iść do lekarza.
- Yoona, nie martw się tak - powiedział Ken - Nic mu nie jest. Alkohol robi swoje. 
- A-ale, ale... ja to posprzątam.
- Co?! - krzyknęli wszyscy na raz.
- Nie,nie, nie - powstrzymywał ją N - Nie przejmuj się tym. Damy sobie radę. Taka dziewczyna, jak ty nie powinna się zajmować takimi rzeczami. Leo to posprząta. Prawda Leo?
- Tak.
- Widzisz?
- Żartujesz sobie?! Chcesz, żeby Leo w takim stanie jeszcze sprzątał? Co z ciebie za lider?! Powinieneś się nimi zajmować, a nie! - oburzyła się krzycząc na lidera swym uroczym głosem. Yoon'a zawsze była nadopiekuńcza wobec całego VIXX. Jedno jest pewne. Dzięki swojemu charakterowi, była by idealną dziewczyną, żoną oraz matką. Szybko wzięła starą szmatę i miskę z wodą, a następnie posprzątała po chłopaku. 
- Musisz teraz iść do łóżka i wypocząć. Źle wyglądasz oppa~ - dotknęła jego czoła - Chyba masz gorączkę. Szybko marsz do łóżka! - złapała go pod rękę i zaprowadziła do jego pokoju. Zarumienił się. Gdy zostawiła chłopaka samego w pokoju zapewniając go, że jeżeli będzie czegoś potrzebował to niech tylko zawoła, cały czas myślał o tamtej dziewczynie. Sięgnął po telefon i zaczął przeglądać stronę internetową wytwórni YG, lecz jej nie znalazł. Po wpisaniu imienia i nazwiska założyciela wyświetliło mu się zdjęcie na którym była również tamtejsza dziewczyna. Wyświetliło mu się jej imię i nazwisko.... Yang Jinhee. Wpisał w wyszukiwarkę nazwisko oraz imię po czym znalazł, że pracuje dla YG Entertainment, jako producent muzyczny i choreograf. Bratanica Papy YG. Nigdzie nie było jej zdjęć, jakby nie istniała, jakby była duchem, jakby tylko on mógł ją widzieć. Znalazł  kilka krótkich nagrań z jej twórczością. Odtworzył je i usłyszał jej głos. Od razu jego serce zaczęło szybciej bić, kiedy tylko je usłyszał. Było zmysłowe, cieple i uspokajające, ale i zarazem mocne. Czuł jakby słuchał samego anioła. Bardzo chciał usłyszeć jej głos na żywo. Dlaczego jej osoba tak bardzo go ciągnie do niego, ale i jednocześnie odstrasza. Chciał ją znów spotkać, znów ją zobaczyć i usłyszeć jej głos, lecz czym bardziej tego chciał, to tym bardziej odczuwał nie mały strach w sercu. Wiedział tylko jedno. Ona nie jest taka jak inne dziewczyny. 
 Minął tydzień, od tamtego dnia w klubie, nigdzie więcej jej nie zobaczył. Mógł jedynie usłyszeć jej głos na krótkim nagraniu w internecie. Czyżby się zakochał? A może to tylko zwykle zauroczenie?
 Mijał kolejny tydzień, a zainteresowanie ją zaczęło gasnąć. Już nie odczuwał tego samego co wtedy na początku, kiedy tylko o niej pomyślał. Przestał przesłuchiwać jej nagrań. Zaczął zapominać.

 Któregoś dnia, kiedy całym zespołem udali się na ,,Music Bank", by wystąpić na żywo, Leo przed występem już wyszykowany ruszył przez korytarz szukając automatu z napojami. Nagle z daleka zobaczył kogoś. Na widok tej osoby, jego serce znów zaczęło mocniej bić. Była to Yang Jinhee o której tyle myślał. Była ubrana w czarne leginsy, przydłużaną , białą koszulkę, czarne buty na obcasie i czarną, skórzaną, letnią kurtkę. Jej oczy były odkreślone eyelinerem, a usta pomalowane ciemną szminką. Nie wiedział jak się zachować. Stał jak wryty sparaliżowany własnym strachem. Nagle ruszył przed siebie. Spojrzał się na nią z nie małym rumieńcem na twarzy i nisko się ukłonił nie patrząc jej w oczy. Dziewczyna na widok chłopaka lekko się ukłoniła i ruszyła dalej. Poczuł jej kusząco słodkie perfumy drażniące jego nos. Nagle zauważył, że coś jej wypadło. Były to klucze. Szybko je podniósł i odwrócił, żeby jej je oddać, lecz jej już tam nie było. Jakby rozpłynęła się w powietrzu. 
 Nagle podbiegli do niego chłopcy z VIXX. 
- Gdzie ty byłeś? Wszędzie cię szukaliśmy - powiedział Hongbin.
- Skąd masz klucze? - zapytał Ravi.
- J-ja...
- Zaraz występujemy, chodźcie - pośpieszał ich N. Szybko ruszyli na występ. Leo schował klucze do kieszeni. Po występie udało im się wygrać w programie zdobywając nagrodę. Podziękowali, a następnie, kiedy tylko zeszli z anteny przeszli do garderoby. Przebrali się, zmyli makijaż, napili się zimnej wody i spakowani ruszyli do vanu wracając do dormu. Leo przez cały ten czas trzymał jej klucze w kieszeni zastanawiając się, dlaczego kiedy zaczął o niej zapominać, ona musiała nagle się pojawić i nim wstrząsnąć. Zastanawiam się co zrobić.
  Następnego dnia od razu po treningu pojechał do wytwórni YG. Wchodząc do środka przeżył nie mały szok. Na bogato z elegancją. Podszedł do elegancko ubranej recepcjonistki i delikatnym głosem zapytał:
- Przepraszam, gdzie znajdę Yang Jinhee?
- Pan umówiony na wizytę z panią Yang?
- N-nie.
- Bez umówionej wizyty nie mogę pana do niej puścić. Pani Yang teraz pracuję. No chyba, że to spotkanie prywatne, ale pani Yang nic mi o niczym nie wspominała, że będzie mieć gości. Umówić pana z nią na wizytę? 
- N-nie, ja tylko chciałem jej coś oddać.
- A mianowicie?
- Wczoraj w stacji telewizyjnej upuściła swoje klucze. Chciałby jej je oddać. 
- To miło z pana strony. Pani Yang wszędzie je szukała. Proszę je dać, ja je zaraz przekażę. 
- Nie.
- Słucham?
- Ch-chciałbym osobiście.
- Osobiście? ... nie wiem czy będzie miała teraz czas. Proszę chwilę poczekać - sięgnęła po telefon stacjonarny i wybiła trzy szóstki, po czym przyłożyła słuchawkę do ucha - Pani Yang? Nie przeszkadzam?... Chodzi o to, że ma pani gościa... Tak, rozumiem, ale... ma pani klucze... tak, rozumiem... dobrze, zaraz tam będę - odłożyła słuchawkę - Proszę za mną. Pani Yang pana przyjmie - wstała po czym zabrała Leo windą na przed ostatnie piętro. Zapukała parę razy w drzwi, ale nikt się nie odezwał. Uchyliła drzwi i zajrzała do środka, ale w sali nikogo nie było. Weszli do środka po czym recepcjonistka podeszła do przyciemnianych drzwi. Zapukała w nie kilka razy i weszła do środka zostawiając Leo samego w sali ćwiczeń. Była dużo większa od tej w której trenują VIXX. Nagle kobieta wróciła, mówiąc:
- Proszę tam wejść.
- Dziękuję - ukłonili się po czym kobieta wyszła. Leo powolnym krokiem z strachem w sercu podszedł do przyciemnianych drzwi. Zapukał kilka razy w nie, ale nikt się nie odezwał. Postanowił wejść do środka przełykając nerwowo ślinę. Pomieszczenie to było pomieszczeniem nagrań. Zobaczył dziewczynę ubraną za sportowo z słuchawkami na uszach. Ciężko nad czymś pracowała. 
- Przepraszam... - powiedział cicho, lecz nie usłyszała, po czym powtórzył trochę głośniej - Przepraszam - dziewczyna zareagowała ściągając słuchawki z uszu., Odwróciła się na obrotowym krześle w stronę Koreańczyka spoglądając na niego. Jej wzrok przeszył go od środka.
- Tak? - zapytała.
- J-ja... ja - zająknął się czerwieniąc od razu.
- Ty jesteś Leo?
- Słucham?
- Leo z VIXX? Zgadza się?
- T-tak.
- Widziałam wczoraj wasz występ. Dobrzy byliście. Gratuluję wygranej - powiedziała subtelnym głosem.
- D-dziękuję - ukłonił się. 
- Masz moje klucze?
- T-tak - mówił zawstydzony wyciągając je z kieszeni - widziałem jak wypadły ci z kieszeni. Chciałem je wcześniej oddać, ale ... gdzieś szybko uciekłaś. 
- Hymm... dziękuję - podziękowała biorąc klucze od chłopaka delikatnie dotykając jego palców. Zawstydził się jeszcze bardziej. Zauważyła to lekko się uśmiechając. Nie mógł uwierzyć w to, że wreszcie udało mu się ją poznać. Był tak bardzo speszony.
- Czy... czy wyszłabyś ze mną na kawę? - zapytał szybko swym cichym, zawstydzonym głosem nie będąc w pełni świadomy co właśnie zrobił. Przełknął nerwowo ślinę. Zrobiło mu się głupio. Dziewczyna była zaskoczona. Nie spodziewała się czegoś takiego. Nagle mu odpowiedziała:
- Nie.


piątek, 10 kwietnia 2015

VIXX: Crazy in Love Prolog

  Na jednej z największych gali muzycznych w Korei Południowej w Seulu zebrało się tysiące fanów, by zobaczyć jak ich ukochane kpop'owe zespoły występują na jednej, wielkiej scenie i otrzymują wraz z producentami nagrody. Przybyły takie zespoły jak exo, Girls Generiation, Got7, Miss A, Super Junior, After School, Ailee, 2ne1 i wiele innych. Każdy zespół siedział przy osobnych stołach z butelkami wody blisko sceny. 
  Wśród nich był także VIXX, ubrani w czarne, eleganckie garnitury z idealnie ułożonymi włosami i starannym, delikatnym makijażem scenicznym, który podkreślał ich twarze. Siedzieli razem przy jednym stoliku obok Block B. 
Nagle obok nich przeszła zgrabna, tajemnicza dziewczyna ubrana w długą, czarną sukienkę odkrywający jej prawą nogę i głębokim dekoltem. Miała długie, kasztanowe, proste włosy, a na głowie nosiła duży, czarny kapelusz przekrzywiony na lewy bok lekko zakrywając jej jasną twarz. Od razu wszyscy zwrócili na nią uwagę. Szła z pełną gracją, dumnie wyprostowana i z uniesioną głową nie spoglądając na nikogo. Jakby nigdy nic przeszła między stolikami podchodząc do chłopaków z Big Bang i witając się z nimi. Chłopcy od razu na jej widok szybko podnieśli się i nisko ukłonili. Przeszła tylko parę kroków dalej siadając z 2ne1 i witając się z nimi całując w policzek. 
- Kto to jest? - zapytał Hyuk. 
- Nigdy o niej nie słyszałeś? - zapytał szeptem zdziwiony Hongbin.
- To jest Yang Jinhee znana również jako Shannon. Bratanica Yang Hyun Suka, założyciela YG - wytłumaczył Ravi.
- Jest producentem muzycznym i choreografem - dodał Ken - Nikt nigdy się z nią nie spotkał, bo  rzadko wychodzi z wytwórni. Ponoć odizolowuje się od ludzi - Leo pomimo tego wciąż wpatrywał się w nią intrygując go swoją obecnością. Pierwszy raz w życiu zdarzyło mu się tak osłupień na widok obcej mu kobiety, która jedynie siedziała wyprostowana obok CL z założonymi nogami odsłaniając je. Nie widział nawet jak wygląda, gdyż ogromny kapelusz zasłaniał połowę jej twarzy osłaniając jedynie jej pełne, czerwone, lekko otwarte usta, które przywoływały zmysły. 
Doskonale widział jak jej klatka piersiowa powoli porusza się oddychając, jak wypuszcza powietrze przez czerwone, słodkie usta. 
- Odpuść sobie Leo, to nie liga dla ciebie - powiedział N. 
- Co masz na myśli? - zapytał lekko podenerwowany słowami chłopaka cichym głosem Leo.
- Nie zrozum mnie źle, ale ona na ciebie nawet nie spojrzy. Ona bardzo różni się od innych dziewczyn. Chodzi mi o to, że przez to, że jej wujkiem jest sam założyciel YG to jest z lekko zadumana w sobie. Tylko spójrz na nią. Pewna siebie kobieta, która ma gdzieś obecność innych ludzi wśród niej. Po resztą wszyscy w YG są ją jedna, wielka rodzina. Trzymają się tylko razem. Rozejrzyj się. Inne zespoły siedząc w dowolnych miejscach obok różnych zespołów bez względu na wytwórnie, a oni siedząc tylko obok siebie z dala od innych.
- Dlatego mówi się, że YG jest zamkniętą wytwórnią - dodał Hongbin. 
- Lepiej nie rób sobie nadziei Leo, dobrze ci radzę odpuść sobie - rzekł Ravi - Nie angażuj się w taką dziewczynę, bo jeszcze będziesz przez nią cierpiał - mówili do niego z troską, gdyż dobrze wiedzą, że Leo, gdy się zakochuje to całym sercem, ale jest też bardzo delikatny, jeżeli chodzi o uczucia i łatwo go zranić.Piosenkarz słuchając uważnie swoich przyjaciół doszedł do wniosku, że nie może jednak nie warto marzyć o tajemniczej kobiecie. 
Ostatni raz odwrócił się i spojrzał na nią. W tym momencie dziewczyna odwróciła głowę zwracając uwagę na Leo. Ich wzrok napotkał się na siebie. Ukazała mu całą swoją twarz. Duże, brązowe oczy, porcelanowa, delikatna skóra, długie, czarne rzęsy. Zawstydzony szybko odwrócił głowę czerwieniąc się. 


Nagle na ziemię wstąpił anioł, urzekając go swym urokiem. A może ten anioł pod kapeluszem ukrywa swe rogi, by nie ukazać swej srogi? 

Naiwność,
Wtedy, gdy się czegoś podejmujesz, a w połowie pracy żałujesz, że się zgodziłeś.

Pragnę cię...

Kocham cię...
Nie uciekniesz przede mną 




niedziela, 7 grudnia 2014

EXO: Just say you love me Rozdział 23

 Trzy dni później exo miało występować na Music Bank z piosenką Growl. Wstali bardzo wcześnie rano i pojechali do wytwórni. Tam stylistki ułożyły im włosy i pomalowały. Staff wszystko spakował do walizek i vanami pojechali na występ. Przepychając się przez fanki dotarli do środka budynku, gdzie w garderobie przebrali się i poprawili im fryzury. Tego dnia, przybyło bardzo mało ochroniarzy z różnych wytwórni, więc Amanda musiała pilnować również inne zespoły wraz z resztą, garstką ochroniarzy. Staff zażądał, żeby żadna gwiazda nie może przebywać  na korytarzach, ponieważ jest duże podobieństwo, że szalone fanki wejdą do budynku. Zmęczona Amanda patrolując korytarze zobaczyła z daleka stojącego Zelo z B.A.P wraz z Himchan'em. Podeszła do nich.
- Macie teraz występ?
- Nie - odpowiedział Zelo.
- Więc muszę was poprosić o to, żebyście opuścili korytarz i wrócili do swojej garderoby.
- Coś się stało? - zapytał Himchan spoglądając na jej plakietkę z imieniem - Amando?
- Dzisiejszego dnia jest mało ochroniarzy w budynku, dlatego to dla waszego bezpieczeństwa. Proszę wrócić do swojej garderoby - przytaknęli po czym odeszli. Idąc dalej zauważyła Ravi'ego i N z VIXX - Przepraszam bardzo - zawołała idąc w ich stronę. Chłopcy widząc ją, powiedzieli:
- Znowu ochrona? - i rzucili się do ucieczki. Amanda stała jak osłupiona nie rozumiejąc ich zachowania, lecz po chwili pobiegła za nimi - Stójcie! Zatrzymajcie się! - nie słuchali jej. Byli bardzo szybcy. Nie spodziewała się tego. Nagle N gwałtownym ruchem odsunął stół blokując przejście. Dziewczyna widząc to w biegu podparła się lewą ręką o stolik i przeskoczyła go biegnąc dalej.
- Dobra jest - rzekł Ravi. Przyspieszając wskoczyła na plecy Ravi'ego przewracając go. N uciekał dalej. Po chwili wyciągnęła z kieszeni pałkę i rzuciła nią uderzając piosenkarza w plecy. Z bólu przewrócił się. Miał wstać i biec dalej, kiedy nagle usiadła na plecach Rav'iego wyciągając pistolet i wymierzając w N.
- Nawet nie próbuj uciekać.
- Słuchaj tego co mówi. Ma broń.
- N odwrócić się do nas przodem i ręce za głowę! Obydwoje! ALE TO JUŻ! - zrobili co kazała.
- My nic nie zrobiliśmy - tłumaczył N.
- Właśnie, nie zabijaj nas.
- Cisza! - zamknęli się - Dlaczego uciekaliście i co robiliście na korytarzu?
- Poszliśmy się tylko przejść, bo w garderobie jest nudno - tłumaczył Ravi.
- Uciekaliśmy, bo nie chcieliśmy tam wracać.
- Macie teraz występ?
- Nie, jeszcze nie.
- Dobrze - zeszła z rapera i pomogła mu wstać - Muszę was poprosić, żebyście wrócili do garderoby, dla własnego dobra. Dzisiaj na korytarzu nie jest bezpiecznie.
- Dobrze, to my wrócimy. Chodź hyung.
- Nie tak szybko! Zaprowadzę was tam.
- Nie trzeba. Damy sobie radę.
- Skąd będę później miała pewność, że dotarliście? Idziemy razem i bez dyskusji.
- Ale schowaj broń - wskazał na pistolet N.
- Ach, no tak. Pewnie - schyliła głowę, żeby schować broń. Kiedy nagle zobaczyła, że ich już nie ma obok niej, tylko szybko biegną przed siebie. Nie wzruszona wyciągnęła z powrotem pistolet i strzeliła w sufit. Obydwoje przestraszeni, nagle się zatrzymali i od razu położyli ręce za głowę.  Odwrócili się i głupkowato zaczęli się uśmiechać.
- To idziemy razem? - zapytali w tym samym momencie. Zaczęła się śmiać. Wbrew pozorom całą drogę rozmawiali i śmiali się. 15 minut później exo weszło na scenę i zaczęli tańczyć oraz śpiewać do growl. Po chwili przyszedł kolejny zespół, który miał występować tuż po nich.
- Noona? - usłyszała za sobą. Odwróciła się i zobaczyła BTS.
- Cześć Amando~ - przywitał się Rapmon, a tuż za nich reszta. Była bardzo zdziwiona, że ją pamiętali. Przecież było tam tyle fanek.
- Pracujesz tutaj? - zapytał Suga.
- Nie. Jestem ochroniarzem w SM i opiekuję się exo. Teraz pomagam tylko w ochronie innych zespołów ze względu na małą ilość ochrony. Będziecie teraz występować? - zapytała.
- Tak - rzekł uśmiechnięty V.
- Nie wyglądasz dzisiaj zbyt dobrze. Źle się czujesz? - zapytał Kookie.
- N-nie, ze mną wszystko w porządku. Może troszkę się dzisiaj nie wyspałam, ale tak to wszystko dobrze.
- Powinnaś odpocząć - powiedział J-hope.
- Odpocznę po powrocie do domu.
- A co jak zasłabniesz? Musisz usiąść - rzekł Jin.
- Ja się tym zajmę - zgłosił się na ochotnika Jimin uroczo się uśmiechając. Wziął dziewczynę na rękę i posadził na krześle, a po chwil Rapmon wręczył jej papierowy kubek gorącej kawy. Była zaskoczona.
- D-dziękuję - upiła łyk kawy - Jesteście bardzo mili.
- Po prostu dbamy o swoje fanki - powiedział V robiąc aegyo rozśmieszając Amandę.
- BTS wchodzicie teraz na scenę - powiedział jeden facet z staffu. Przytaknęli. Przegnali się z Amandą machając jej i kłaniając się.

 
 
* Jacy oni kochani ( Amanda)*
 
 Po chwili ze sceny zeszło exo. Zmęczeni wzięli ręczniki i butelki zimnej wody idąc w stronę garderoby nie zauważając Amandy.
 
 
* Dobrze, że o mnie chociaż pamiętają ( Amanda)*
 
 
 Wstała i poszła za nimi. Po zakończeniu Music Bank przebrali się, spakowali i wyszli z garderoby idąc w stronę wyjścia. Kiedy menadżer podpisywał jakiś papierek przy administracji, przez korytarz przechodziło VIXX.
- Cześć Amanda! - słysząc żegnanie za plecami odwróciła się i zobaczyła uśmiechniętego Ravi'ego z N.
- Cześć chłopcy! - ukłoniła się i pomachała im na pożegnanie.
- Skąd ich znasz? - zapytał zaciekawiony Tao.
- To dosyć długa historia - zaśmiała się. Kiedy było już wszystko załatwione ruszyli w stronę wyjścia. Przez tłum szalonych fanek i ograniczoną ilość ochroniarzy, ciężko im było przedostać się do vanu. Dziewczyny ciągle ich popychały, a w szczególności Amandę, która się na nie wydzierała, że się ogarnęły, bo i tak nie mają u nich szans. Po chwili jedna z nich uderzyła Amandę przecinając jej policzko do krwi. Zezłoszczony Sehun dotknął ramienia Amandy, pytając:
- Wszystko w porządku?
- Tak. Jak ja ją zaraz zabi...!
- Jak ty się zachowujesz?! - krzyknął Sehun na fankę, która ją uderzyła przez co zrobiło się jej głupio. Zdenerwowany złapał Amandę za rękę i rozpychając fanki prowadził ją w stronę auta. Trzymał ją tak mocno, jakby bał się, że zaraz ją zgubi w tłumie. Otworzył drzwi vanu i kazał jej usiąść.
- Boli noona? - zapytał troskliwie głaszcząc jej drugie policzko.
- N-nie - zająkał się czerwieniąc ze wstydu. Po chwili weszła reszta zgrai wraz z menadżerem i odjechali. Sehun oczywiście dostał niezły opieprz od menadżera, lecz Amanda broniła go. Wieczorem chłopcy zrobili sobie czas wolny. Jedni zostali w dormie oglądając telewizję, słuchając muzyki albo czytając książki, a drudzy poszli na rowery. Xiumin, Sehun, Luhan i Lay nakłonili Amandę żeby poszła z nimi. Cały czas męcząc ją w końcu się zgodziła już nie mogąc ich słuchać. Ubrała się i wyszła z nimi.
- Ale ja... nie umiem jeździć na rowerze - powiedziała Wszyscy spojrzeli się na nią ze zdziwieniem.
- Jak to? - zapytał Lay.
- Nikt mnie nigdy nie nauczył - Luhan już miał coś powiedzieć, gdy nagle Sehun mu się wciąż w słowa.
- Nie szkodzi. Pojedziemy razem.
- Razem? - zapytała zdziwiona.
- Tak - uśmiechnął się - Siadasz? - wszyscy zasiedli na rowery i pojechali. Pojechali do parku, gdzie o tej godzinie było już późno. Było naprawdę zabawnie. Nagle musieli zjechać z górki.
- Sehun nie rób tego.
- Trzymaj się mocno.
- Nieee! - zaczęła krzyczeć mocno przytulając się do pleców młodszego przez co reszta zaczęła się śmiać. Kiedy już zjechali na dół, a inny ich wyprzedzili, Sehun skręcił w inną stronę.
- Co ty robisz?
- Jadę.
- Ale przecież oni pojechali w inną stronę.
- Chciałbym z tobą chwilę pojeździć. Nie obrazisz się?
- Nie - w tym momencie reszta zauważyła, że brakuje Sehun'a i Amandy.
- Gdzie oni są? - zapytał zdziwiony Lay.
- Nie martwcie się o nich. Są dorośli. Dadzą sobie radę - mówił Xiumin - Jedziemy? - zapytał. Przytaknęli, lecz Luhan był bardzo zły tą sytuacja.
- Wszystko w porządku Luhan? - zapytał Xiumin.
- T-tak, wszystko w porządku - Tym czasem Amanda jechała z Sehunem wzdłuż rzeki. Uspokojona objęła go i położyła głowę na jego plecach wywołując u niego uśmiech na twarzy. Ich sylwetki odbijały się w tafli wody wraz z księżycem. Panowała idealna cisza. Jedynie od czasu do czasu można było usłyszeć śpiew ptaków, a światła lamp ulicznych oświetlały im drogę. 5 minut później wjechali na most zatrzymując się na nim. Zsiedli z roweru i stanęli przy barierce. Sehun obserwował Amandę jak ta bez słowa wpatrywała się w horyzont. Po chwili czule pocałował ją w policzek. Zaskoczona dotknęła swojej twarzy i odwróciła się patrząc na uśmiechniętego chłopaka, który wpatrywał się w wodę. Zawstydziła się. Nie spodziewała się tego.
- S-sehun - zająkała się - Ja...
- Lubię cię - zatkało ją - Od samego początku... bardzo cię lubię.
- Nie wiem co powiedzieć - wyszeptała - Myślę, że... to nie wyjdzie między nami - jego uśmiech od razu zszedł mu z twarzy. Nerwowo przełknął ślinę patrząc się na dziewczynę.

 
 
 
 
 
 



sobota, 30 sierpnia 2014

" Żadna praca nie hańby, prawda?" #VIXX *Ravi*

 Zamówienie dla Karoliny


  Karolina przeprowadziła się z Polski do Korei Południowej jakieś dwa lata temu, by kontynuować tutaj swoją edukację. Mieszka w Seulu w szkolnym akademiku. Rok temu rozpoczęła tutaj swoją naukę na uniwersytecie w stolicy.

 Dzisiejszego dnia, jak codziennie, Karolina wstała o 6:30 na wykłady. Zjadła śniadanie, wzięła prysznic, ubrała się, uczesała, a następnie udała się na autobus. Czekała na niego pięć minut, a kiedy przyjechał wsiadła do niego i pojechała prosto do szkoły. Na szczęście przystanek na którym miała wysiąść znajdował się naprzeciwko szkoły po drugiej stronie ulicy. Gdy dotarła na miejsce przeszła jedynie po pasach na drugą stronę i weszła do środka. Była na styk z szkolnym dzwonkiem, więc udała się prosto do klasy. Była pilną uczennicą, gdyż bardzo zależało jej na tym by zdać szkolę z jak najlepszymi wynikami. Kilka godzin po lekcjach, kiedy wszyscy uczniowie wracali do swoich lub prostu do akademika, Karolina znów wsiadła do autobusu i pojechała do pracy. Pracowała w wytwórni muzycznej, a tak właściwie w Jellyfish Entertainment. W wytwórni, która posiadała takich artystów jak Park Hyo Shin, Sung Si Kyung czy VIXX.


 Pewnie się zastanawiacie, kim jest Karolina w wytwórni? Jakim jest pracownikiem? Czy jest trainee, czy może wizażystą? No cóż, Karolina jest tamtejszą... sprzątaczką. Tak, dobrze przeczytaliście. Karolina, wykształcona Polka jest sprzątaczką w Jellyfish. Ale jak to mówią, żadna praca nie hańbi prawda? Dziewczyna musiała znaleźć jakąś pracę, żeby opłacać regularnie studia i jakoś przeżyć w mieście. Ciężko było jej znaleźć jakąś ambitną pracę. W pewnym momencie, kiedy za każdym razem jej odmawiano zamieściła ogłoszenie w internecie, że podda się każdej pracy. Po kilku dniach zadzwoniono do niej i oto jest nasza... sprzątaczka. Karolina podchodząc do tylnych drzwi przyłożyła swoją przepustkę do urządzenia, a drzwi same się otworzyły. Weszła do środka i poszła do szatni przebrać się. Przebrała się w proste, wygodne ciuchy i spięła włosy w wysoki kucyk. Zostawiła swój plecak w szafce, zamknęła ją i udała się po mop i inne środki czyszczące. Była tam najmłodszą sprzątaczką wśród innych pracowniczek. Była tam również o trzy lata starsza Koreanka z którą się zaprzyjaźniła. Miała na imię Soohyun.
- Cześć Karolina - usłyszała głos dziewczyny.
- O! Cześć Soohyun unnie. Nie zauważyłam cię.
- Szukasz czegoś w tej kanciapie?
- Gdzie jest ten nowy środek do podłóg?
- Na górnej półce obok wiadra.
- A faktycznie. Dzięki - wzięła to co miała wziąć i poszły na górę sprzątać wytwórnie. Zaczęły od tych skromnych biur, łazienek i stołówki. Mijały godziny, a dziewczyny wraz z innymi sprzątaczkami po kolei sprzątały każde pomieszczenie. Gdy już kończyły został im tylko hol. Kiedy miały już się zabierać za mycie podług zobaczyły, że idzie jakaś grupka chłopaków. Postanowiły, że zaczekają jak wyjdą z budynku i dopiero zajmą się podłogą. Kiedy podeszli bliżej okazało się, że to jeden z sławnych zespołów kpopowych, a tak właściwie to VIXX. Karolina widząc ich zaniemówiła. Stała jak wryta i przeglądała im się, jak tak po prostu przechodzą obok nich.
- Idealny - wyszeptała.
- A ty wciąż się w nim podkochujesz? - zapytała Soohyun.
- Tak... zaraz, co? Nie! O czym ty mówisz?
- Przestań zaprzeczać. Nie jestem ślepa. Przecież widzę, że ci się podoba.
- Nie wiem o czym ty mówisz.
- Ty już dobrze wiesz o kogo mi chodzi... Ravi.
- Co?! - krzyknęła zaskoczona. Od razu się zaczerwieniła.
- A no widzisz! Miałam rację!
- Nie prawda! Unnie~
- Hahaha! - Karolina naburmuszyła się na koleżankę.
- Oj, nie obrażaj się~ Słyszysz?... Przestań nad nim wciąż wzdychać i zacznij działać.
- Działać?
- Tak!
- Niby jak?
- Zagadaj do niego w końcu.
- Żartujesz sobie ze mnie? On nigdy by nie chciał ze mną rozmawiać. On jest idolem, a ja?... zwykłą sprzątaczką - złapała za mop i zaczęła myć podłogę.
- A co? Sprzątaczka to nie człowiek?!...
- On nawet nie wie, że istnieję.
- To się zmieni.
- Co masz na myśli?
- Ja się wszystkim zajmę.
- Co?! Ty lepiej nic nie rób.
- Nie ufasz mi? Taka z ciebie koleżanka? ... Akurat ja, znam się na sprawach sercowych lepiej, niż ci się wydaje - założyła ręce na klatce piersiowej.
- Proszę cię unnie... nie rób głupstw. Jest dobrze, tak jak jest - po pracy wróciła od razu do akademiku. Umyła się, przebrała w piżamę, szybko powtórzyła materiał na jutro i poszła spać. Następny dzień Karoliny wyglądał tak samo jak wczorajszy. Wstała wcześnie rano, umyła się, ubrała, pojechała do szkoły, a po szkole pojechała do pracy. Szybko przebrała się w wygodne ciuchy, założyła fartuch, spięła włosy, wzięła swoje rzeczy i poszła sprzątać wraz z Soohyun. Gdy nadchodził już wieczór, a dziewczyny prawie kończyły pracę zajęły się jak wczorajszego dnia, holem. W pewnym momencie VIXX znów kończąc swoją pracę przechodzili przez hol ku wyjściu. I tym razem Karolina mogła tylko spojrzeć z bliska na Raviego. Nagle Soohyun popchnęła Karolinę na Raviego. Uderzając się o niego przewróciła się upadając na podłogę. Polka jedynie stęknęła z bólu.
- Jak mogłeś?! - krzyknęła Soohyun uderzając  rapera w twarz.
- Ała! Co ty robisz? - zapytał się zdezorientowane, a reszta nie wiedząc co robić stała tylko patrząc się ze zdziwieniem.
- Moja przyjaciółka przechodziła, a ty ją przewróciłeś!
- Co?! Nie prawda.
- Nie prawda?! To uważasz, że sama się popchnęła na ciebie?! Co?! Myślisz, że jak jesteś sławny i masz wszystko, to wszystko ci wolno?! Co z ciebie za mężczyzna?!
- J-ja... - zająknął się - Przepraszam. Nie chciałem cię popchnąć. Nie zauważyłem cię - powiedział do siedzącej na podłodze Polki.
- Nie przepraszaj. Nic się nie stało, naprawę.
- Poczekaj, pomogę ci wstać - podał się rękę i pomógł jej wstać - Wszystko w porządku? Nic sobie nie zrobiłaś?
- N-nie. Nic.
- Jeszcze raz przepraszam.
- Nie szkodzi, serio. Zdarza się - mówiła zawstydzona.
- To dobrze - uśmiechnął się.
- To jest Karolina! - szybko wyskoczyła Koreanka - A ja jestem Soohyun - szybko się przedstawiła.
- Nazywam się Kim Wonsik. Miło mi, tylko szkoda, że musieliśmy się poznać w taki sposób. Wybaczcie, ale muszę się już zbierać. Do zobaczenia - ukłoniła się po czym dziewczyny zrobiły to samo, a chłopcy odeszli wychodząc z budynku. Soohyun ucieszona zaczęła krzyczeć i podskakiwać.
- Coś ty właśnie zrobiła?
- W końcu się poznaliście~!
- Jesteś szalona! On naprawdę uwierzył, że mnie... No nie wierzę!
- Później mi podziękujesz. Teraz zabierzmy się za mycie tej podłogi, a potem gdzieś wyskoczymy - szybko umyły hol i pobiegły się przebrać. Po pracy wstąpiły do kawiarni na gorącą czekoladę i pyszny deser. Po pobyciu w kawiarni udały się na zakupy. Soohyun wymyśliła, że potrzebuje nowych, fajnych ciuchów do pracy, żeby Ravi często zwracał na nią uwagę.  Następnego dnia, Karolina nie wzięła nowych ciuchów do pracy, które wybrała jej przyjaciółka. Wolała iść w czymś bardziej wygodnym. Soohyun była zdziwiona i trochę obudzona, że nie wzięła tego co jej wybrała, ale potem przymknęła na to oko. Wieczorem, kiedy znów spotkały się z chłopakami w holu coś się zmieniło.
- Część dziewczyny - usłyszały. Odwracając się zobaczyły machającego Raviego w ich stronę. Ucieszone uśmiechnęły się i odmachały.
- Widzisz unnie? I bez tych nowych ciuchów mnie zauważył.
- Poprawka... zauważył nas, a to różnica. Już się znacie, tak mniej więcej. Teraz wystarczy do niego zagadać.
- Myślisz?
- Pewnie. Tylko więcej odwagi i pewności siebie, a będzie dobrze. Zobaczysz.
- Skoro tak mówisz - działo się tak przez kolejne dwa tygodnie. Codziennie o tej samej porze, w tym samym miejscu widziały się z VIXX i za każdym razem Ravi witał się z dziewczynami. Po tych dwóch tygodniach, Karolina i Soohyun miały wolne. Mogły wreszcie odpocząć i gdzieś wyjść razem. Spotkały się razem w południe w centrum handlowym. Pochodziły po sklepach, zrobiły kilka zakupów, a potem udały się czegoś się napić. Z napojami i torbami w ręku udały się na mały spacer po parku. Rozmawiały razem o różnych sprawach, zainteresowaniach, problemach. Opowiadały sobie różne historyjki i dowcipy śmiejąc się nawzajem. W pewnym momencie dziewczyny usłyszały za sobą krzyk:
- Uwaga! - odwróciły się i zobaczyły dwójkę chłopaków jadących na rowerach. Jednemu udało się skręcić, lecz drugi wpadł prosto na Karolinę. Obydwoje przewrócili się. Cola wylała się na chodnik, zakupy były porozrzucane w każdą stronę, a Polka poważnie obdarła sobie kolano przez co krew spływała jej po nodze.
- Karolina! - krzyknęła przerażona przyjaciółka podbiegając do niej - Nic ci nie jest? Twoje kolano krwawi.
- To nic.
- Możesz wstać?
- Ała!... nie za bardzo.
- Yah! Ty! Nie potrafisz jeździć na tym...?! - nagle zorientowały się kto to był.
- Ravi?! - krzyknęły zaskoczone.
- Nic ci nie jest? - podbiegł szybko do niego N.
- Nie, nic mi nie jest - spojrzał się na dziewczyny - To znowu wy?!
- Znowu skrzywdziłeś moją przyjaciółkę!
- Naprawę? - szybko wstał i podszedł do Polki, której łzy spływały po policzkach z bólu. Widząc zapłakaną Karolinę w pobrudzonej od ziemi sukience i jej zakrwawione kolano, aż serce go zabolało - Wszystko w porządku? Tak bardzo cię przepraszam. Możesz wstać?
- N-nie...
- Trzeba ją zabrać do szpitala - powiedział N. Wonsik wziął ją na ręce i posadził na rowerze.
- Idź do dormu, później wrócę - piosenkarz przytaknął. Ravi usiadł razem z Karoliną na jednym krzesełku i pojechali do szpitala. Cała drogę się nie odzywali, jedynie mocno trzymała się jego ciała, żeby nie spać z krzesełka. W szpitalu od razu ich przyjęli.
- Przez jakiś czas będzie ci się ciężko chodziło na tą nogę, ale tak to wszystko będzie dobrze. Nie doszło do zakażenia.
- To dobrze - powiedziała Karolina - Czy będę mogła pracować?- zapytała.
- Przez tydzień radziłabym pani siedzieć w domu - Raper zapłacił za wizytę i wyszedł z Polką na zewnątrz.
- Ja tak bardzo cię przepraszam za to. Nie chciałem ci to zrobić. Jest mi tak głupio.
- Nie przepraszaj oppa. Każdemu mogło się to przytrafić, prawda? Dziękuję, że zawiozłeś mnie do szpitala i opłaciłeś wizytę. Naprawę, nie musiałeś tego robić.
- Ale chciałem. Już drugi raz cię przewróciłem. Nie mogłem tak po prostu cię tam zostawić. Miałbym później wyrzuty sumienia.
- To... do zobaczenia - powiedziała i skręciła w lewo idąc w stronę akademika.
- Zaraz, zaraz! - podbiegł do niej zatrzymując ją - Gdzie ty idziesz? - zapytał.
- Do domu. Znaczy... do akademika.
- Jesteś uczennicą?
- Studentką.
- Nie możesz tak iść sama. Odprowadzę cię.
- Nie trzeba, nie zmuszaj się do tego.
- Ale ja chcę... i nalegam.
- No... dobrze - uśmiechnął się.
- Siadaj na rower. Zawiozę cię.
- Ok - Polka usiadła na rowerze, a Koreańczyk prowadził go idąc i trzymając jedynie za kierownicę. Na początku nie rozmawiali ze sobą za bardzo, ale później jakoś poszło. Tak dobrze im się rozmawiało, że nawet nie zauważyli, kiedy byli już pod budynkiem - To tutaj - powiedziała.
- Tak szybko? No cóż...
- Dziękuję.
- Nie ma za co. Miło mi się z tobą rozmawiało.
- Mi z tobą również. No to... do zobaczenia.
- Pa - pożegnali się, a Polka zniknęła za drzwiami akademika. Przez ostatni tydzień Karolina nie chodziła do pracy przez co Ravi widywał już tylko sprzątającą Soohyun w holu. Po tygodniu, kiedy wróciła do pracy, Soohyun od razu do niej podbiegła.
- Wonsik pytał się o ciebie - pierwsze słowa na przywitanie.
- Też cię miło unnie widzieć po tygodniu. Zaraz... co? N-naprawę? - zapytała zdziwiona - O co dokładnie pytał?
- Jak się czujesz i kiedy wrócisz do wytwórni, więc mu powiedziałam. Kazał cię pozdrowić.
- To bardzo miłe z jego strony - następnie poszła się przebrać i ruszyły pracować. Wieczorem, kiedy miały zając się holem, Karolina czekała jak VIXX wreszcie będę tamtędy przechodzić i zobaczy Raviego, lecz niestety nie przyszli. Czekała na niego i czekała, ale nie zjawili się.
- Może musieli dłużej zostać w pracy? - powiedziała Soohyun.
- Może - posmutniała. Kiedy cały hol był już wysprzątany, dziewczyny zebrały się i zmierzyły w kierunku szatni. Nagle usłyszały za swoimi plecami:
- Karolina! - dziewczyny odwróciły się i zobaczyły Raviego z czerwoną róża w ręce. Podszedł do dziewczyny i powiedział:
- Cześć.
- Oh, cześć oppa~
- To... ja pójdę się przebrać. Nie będę wam przeszkadzać - rzekła Soohyun i odeszła.
- Jak się czujesz? Jak noga? Dalej boli?
- Już lepiej, dzięki.
- To dla ciebie w ramach przeprosin.
- Naprawdę to dla mnie? Nie musiałeś, dziękuję - wzięła ucieszona i zarazem zawstydzona róże - Bardzo ci dziękuję. Jest piękna - stanęła na palcach i cmoknęła policzek rapera. Chłopak stał jak wryty. Nie spodziewał się tego - Ja będę już szła. Do zobaczenia - odwróciła się i już miała iść, gdy nagle usłyszała pytanie:
- Może... wymienimy się numerami telefonów?
- Yeee... - zaniemówiła. Nie sądziła, ze ja o to zapyta - Pewnie - gdy się wymienili numerami, pożegnali się i poszli w swoje strony. Karolina od razu o wszystkim opowiedziała Soohyun, kora sama o wszystko pytała. Wieczorem, kiedy była już u siebie w akademiku od razu co zrobiła to włożyła różę do wazonu. Szczęśliwa wzięła piżamę, ręcznik i poszła pod prysznic. Kilka minut później pod prysznicem usłyszała melodyjkę w pokoju. Szybko zakręciła wodę, zawinęła się w ręcznik i podeszła do jeszcze dzwoniącego telefonu. Od razu odebrała.
- Halo?
- Cześć tu Ravi. Nie przeszkadzam?
- Nie, oczywiście, że nie. Coś się stało?
- Nie, ale chciałem się o coś ciebie zapytać.
- Pewnie, pytaj.
- Masz jutro czas?
- Mam, a co?
- Chciałabyś się ze mną umówić?
- Umówić? ... Na randkę?
- To nie musi być od razu randka, jeżeli nie chcesz. Może być to po prostu zwykłe, przyjacielskie spotkanie. Co ty na to?
- Z chęciom się z tobą umówię na randkę.
- Serio?! Super!... To znaczy... Fajnie, będzie fajnie.
- Też tak myślę.
- To przyjadę po ciebie pod akademik o 18:00
- Już nie mogę się doczekać.
- To do jutra.
- Do zobaczenia oppa - rozłączył się, a szczęśliwa Karolina zaczęła krzyczeć i skakać po łóżku - Aaaaa! Umówiłam się na randkę z Ravim! Aaaa! ... Ała! Moja noga - to był początek pięknego, długiego i namiętnego związku.