Translate

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

B.A.P My Dream Rozdział 6


- Yongguk? To ty? – spytała ponownie, lecz jej słowa sprawiły, że Yongguk stał jak wryty. Nic się nie odezwał. Przez cały ten czas stał w ciemności patrząc się na jej długie, ciemne włosy układające się na jej gołych ramionach. Światło latarni wpadało do środka przez opuszczone rolety i padło prosto na zaspaną twarz dziewczyny, co sprawiło, że wyglądała tajemniczo i romantycznie. Jej usta wydawały się być tak namiętne, a jej wzrok taki zjawiskowy, że raper poczuł rumieńce na swoich policzkach. Mógł się w nią wpatrywać godzinami. Widok ten zaparł mu wdech w piersiach. Wtedy zrozumiał, że dla niej zrobiłby wszystko. Nie żałowałby niczego co z nią związane. Nagle dziewczyna odwróciła głowę i zauważyła go kryjącego się w ciemnym koncie.

- Co ty tutaj robisz? – wyszeptała. Jej głos wydawał mu się taki subtelny i delikatny, że jego serce zaczęło jeszcze mocniej bić.

- Ja...ja – nie mógł się wyjąkać. Polka próbowała wstać, lecz była jeszcze zbyt słaba, by muc stać o własnych siłach. Jej nogi znów odmówiły posłuszeństwa i upadła na podłogę. Na szczęście Yongguk zdążył ją złapać zanim to się stało. Trzymał ją bezpiecznie w swoich umięśnionych ramionach. Ich twarze były tak blisko siebie. Stało się. Spojrzeli sobie głęboko w oczy. Było to tak piękne i magiczne przeżycie w życiu Yongguk’a. Nie mógł oderwać wzroku od jej dużych oczów, a ona wciąż wpatrywała się w jego wzrok pozwalając mu trzymać siebie w jego objęciach. Yongguk w tym momencie pragną tylko jednego, lecz przewalczył swoje uczucia i szybko położył ją na kanapie i bez słowa odszedł. Schował się za schodami i stał przyparty do ściany. Jego oddech był ciężki i drżał. Pierwszy raz w życiu tak się poczuł. Jeszcze czuł jak jego serce mocno biło.

*Jesteś głupi Yongguk (Yongguk)*

Następnego dnia, Yongguk zaspany zszedł na dół do kuchni zjeść śniadanie. Kiedy przechodził obok salony pierwsze na co się spojrzał to na pustą kanapę.

*Czyżby już wyszła? Pewnie spieszyła się na zajęcia. Ale przecież jest dzisiaj sobota. Więc, gdzie ona się podziała? Ah! Przecież ona nie żyje tylko B.A.P. Ma własne życie (Yongguk) *

Dwie godziny później wszyscy udali się do wytwórni TS na próby. Pół godziny później do wytwórni przyszła spóźniona Sandra. Ubrana była w czarne leginsy, przydłużaną, czerwoną koszulę w kratkę i tenisówki. Włosy miała jak zawsze rozpuszczone, a oczy zasłaniały jej okulary przeciw słoneczne.

- Przepraszam za spóźnienie – powiedziała nieco zawstydzona, gdyż głupio jej było tak po prostu się spóźniać. Oczywiście, Patric od razu, gdy ją zauważył wygonił ją z Sali i zaczął jej tłumaczyć cały rozkład dnia. Yongguk chciał z nią porozmawiać o wczorajszej nocy. Było mu głupio z tego powodu. Szukał ją po całej wytwórni, lecz nie mógł jej znaleźć. Z parę razy mignęła mu gdzieś przed oczami i to było na tyle. Na początku pomyślał, że może specjalnie go unika. Nie wiedział co ma o tym wszystkim już sądzić. Po jakimś czasie uspokoił go jednak fakt, że kiedy mają próby, ona siedzi i przygląda się im z uśmiechem na twarzy, a gdy nadchodził czas na przerwę ona gdzieś uciekała do pracy.

 

*Jest zalatana dzisiaj i tyle... dzięki Bogu. Ale i tak muszę z nią porozmawiać (Yongguk)*

Podczas dłuższej przerwy cała piątka siedziała w swoim pokoju. Wtedy przyszła do nich Sandra. Wszyscy cieszyli się z jej przybycia. Dziewczyna jednak nie uśmiechała się jak zawsze. Rzuciła się na kanapę i rzekła.

- Nie wiecie jaka ja jestem zmęczona. Cały dzień tak biegam w tą i z powrotem. Mam dość. Muszę odpocząć.

- Ciężki dzień, co? – spytał Jongup.

- Nawet nie pytaj – wymamrotała.

- Sandra, Czy dzisiaj...? – nie zdążył spytać Daehyun, gdyż Polka mu w tym przerwała.

 

- Nie Daehyun! Nie będę ci dzisiaj piekła sernika!

- Och! Ale dlaczego? – spytał smutny. Chciała odpowiedzieć, że jest zbyt zmęczona, ale chciała się z nim troszkę podroczyć.

- Ponieważ... – wpatrywał się w nią oczekując odpowiedzi.

- Nie zasłużyłeś – szczęka mu odpadła.

- Że co?! – spytał zaskoczony.

- Tak! Właśnie tak! – odrzekła dumna.

- Jak możesz tak mówić?! Że niby ja nie zasłużyłem?! – spytał oburzony wstając z krzesła.

- Otóż to! – uśmiechnęła się pewna siebie.

- No proszę! Nie możesz mi tego zrobić.

- Nie.

- Proszę!

- Powiedziałam, że nie.

- Co ja takiego ci zrobiłem?

- Zastanów się mądralo – uśmiechnęła się. Nie wiedziała jak mu odpowiedzieć, więc wymyśliła, żeby sam się męczył co przeskrobał tym razem.

- Ale ja jestem grzeczny – po chwili zrobił aegyo.

- To mnie nie rusza Daehyun – po chwili znów spróbował oczekując na odpowiedź – Nie.

- No nie bądź taka – rzucił się na podłogę co wszystkich rozśmieszyło. Nawet Yongguk się zaśmiał wraz z Sandrą.

- Nie ma mowy!

- Och! Noona! – to lekko zawstydziło Polce co sprawiło, że się lekko uśmiechnęła.

- Czyżby ci się to spodobało? – spytał ucieszony Daehyun.

- Nie wiem o czym mówisz – odwróciła głowę.

- Noona~Noona~~ - przybliżył się do niej z swoim zniewalającym uśmiechem chcąc sprawdzić jej reakcje. Odwróciła głowę w jego stronę i zorientowała się, że stoi przy niej w niebezpiecznej odległości.

- Daehyun odejdź mi spod twarzy.

- Dlaczego?

- Bo pozwę cię o gwałt.

- Gwałt? Ale jesteś zboczona. Tylko ty mogłabyś o czymś takim pomyśleć.

- Nie wiedziałeś, że zboczone dziewczyny są fajne?

- Takie są najlepsze – odpowiedział puszczając jej oczko – Może dlatego lubią gwałty? – spytał się przybliżając się bardziej do dziewczyny.

- Chcesz mnie zgwałcić?

- Może.

- Kłamiesz.

- Dlaczego?

- Bo twoim jedynym fetyszem jest sernik.

- No wiesz co jesteś okropna! – usiadł na podłodze zachowując się jak małe dziecko z czego zaczęła się śmiać ciemnowłosa. Tak bardzo ja to rozśmieszyło, że zaczęła chrumkać. Po chwili przestała i złapała się rękami za usta. Była w szoku. Wszyscy zaczęli się śmiać.

- Przepraszam – powiedziała zawstydzona. Nigdy nie lubiła swojego śmiechu.

- Nie przepraszaj. To było słodkie – odrzekł Himchan uśmiechając się do dziewczyny. Polka pierwszy raz słyszała, żeby ktoś uważał, że jej śmiech jest... słodki. Była zaskoczona przez co się zarumieniła. Yongguk zauważył rumieńce Sandry i wpatrujący się wzrok Himchan’a w przyjaciółkę.  Musiał koniecznie coś powiedzieć.

- Ja uważam, że chrumkasz jak świnia – chłopcy zaczęli się śmiać.  Dziewczyna była oburzona tym faktem, że Yongguk powiedział coś takiego przy członkach zespołu. Widziała jego wredny uśmiech na twarzy, który tylko czekał, żeby mu coś odpysknęła. Nagle jej telefon zadzwonił. Był to Jae Ri.

- Cześć skarbie! – rzekła uśmiechnięta. Odbierając telefon uciekła szybko z pokoju.

- Kto to był? – spytał Zelo.

- Jae Ri. Jej chłopak – powiedział to nie co smutnym głosem, który tylko zauważył Youngjae. Chyba wiedział, o co chodzi Yongguk’owi.

- To ona ma chłopaka? – spytał zaskoczony Himchan.

- No tak – odrzekł.

- Więc Sandra nie zostanie moją żoną? – spytał smutny Daehyun.

- Dziwisz się? Żadne by nie chciała pod swój dach takiego głodomora jak ty – powiedział Jongup.

- Głupi jesteś – tylko w ten sposób odpowiedział młodszemu. Nagle Sandra wróciła do pokoju i usiadła na kanapie.

- Zdradzasz mnie! – krzyknął Daehyun.

- Co? – spytała zdziwiona – A o to ci chodzi? – zaśmiała się – Chyba nie jesteś zazdrosny, prawda Oppa? Ale nie martw się. Wynagrodzę ci to dzisiaj.

- Zrobisz mi sernik? – spytał ucieszony.

- Bardziej chodziło mi o to, że cię zgwałcę w nocy, gdy będziesz spał. Ale jeżeli wolisz sernik, to ok. A jednak miałam racje. Masz fetysz na punkcie serników! – wszyscy wybuchli śmiechem. Po chwili Yongguk oberwał w twarz poduszką od Sandry.

- Ała! A to za co?

- Za to, że powiedziałeś, że chrumkam jak świnia!

- Nie oszukujmy się. Przecież to prawda – uśmiechnął się.

- Głupek! – rzuciła w niego kolejną poduszką.

- I kto to mówi! – odda jej przez co okulary przeciw słoneczne spadły jej z twarzy. Okazało się, że jedno z jej oczu jest... podbite.
 
 
****************
 
Jak się podobało?

sobota, 13 kwietnia 2013

B.A.P My Dream Rozdział 5


- Nic – odpowiedziała przestraszona dziewczyna szybko chowając pigułki za plecami.
- Co tam trzymasz?
- Nic takiego.
- Pokaż – podszedł bliżej.
- Nie – powiedziała stanowczo zapierając się. Yongguk spojrzał się tylko na nią jakby miał powiedzieć „Co ty wyprawiasz?!”. Nie zastanawiając się dłużej wyszarpał białe tabletki z ręki dziewczyny. Spojrzał się na nie i spytał stanowczo.
- Co to jest?
- To nic takiego. Oddaj – rzekła próbując zabrać mu tabletki, lecz bez skutku.
- Odpowiedz! – po wyrazie jego twarzy od razu było wiadomo, że nie żartuje. Patrzył się na nią tak samo jak tamtego wieczoru pod clubem.
- To tylko tabletki na migrenę. Naprawdę. Oddaj mi je – znów próbowała je zabrać, lecz raper schował rękę za plecami.
- Sandra... nie mów mi, że to jest to o czym myślę.
- Ja... – w tym momencie wiedziała, że nie uda jej się go skłamać. Spuściła jedynie głowę w dół.
- Wciąż bierzesz?
- T-tak – wyjąkała.
- Dlaczego mi nic o tym nie powiedziałaś? – spytał załamanym głosem.
- Bo... bo ja... n-nie chciałam cię martwić – wyjąkała podnosząc głowę do góry i spoglądając na niego smutno.
- Często ci się to zdarza?
- Ostatnio... coraz częściej.

* Boże! Dlaczego ona? (Yongguk) *

Po jej słowach instynktownie przytulił ją do siebie. Sandra była w szoku. Nigdy Yongguk jej nie przytulał, mimo, że bardzo długo się znają i są najlepszymi przyjaciółmi. Była nieco zdziwiona tym faktem. Ciemnowłosy był zakłopotany tą sytuacją i nie wiedząc co robić, szybko wyszedł z schowka woźnego pozostawiając ją tam samą. Polka stała jak wryta.

*Czyżby naprawdę, aż tak bardzo się tym przejął? (Sandra) *

Nagle drzwi znów się otworzyły. Był to Yongguk, który złapał ją za rękę i wyciągnął stamtąd szybko. Po pracy wszyscy udali się do domu B.A.P. Po drodze wstąpili jeszcze do sklepu, by zrobić zakupy. Bang cały czas przyglądał się przyjaciółce z ukrycia. Kiedy dziewczyna to zauważała za każdym razem pytała się „co?”. Raper za każdym razem czuł się zakłopotany, kiedy to zauważała.

*Co ja wyprawiam? (Yongguk)*

Tak samo było kiedy dotarli do dormu. Chłopcy siedzieli w salonie i grali w gry, a uśmiechnięta Sandra szykowała obiad. Yongguk przyglądał się jej ruchom, po czym uderzał się w głowę. Chłopcy to zauważyli i patrzeli się jak na głupka, który cały czas wali się w głowę.
- Yongguk? – spytał Youngjae. Ten po chwili przestał i spojrzał się na nich przestraszony.
- Dobrze się czujesz? Bo nie wyglądasz – spytał ponownie.
- T-tak – uśmiechnął się.
- Ej! Chłopcy! – zawołała – Pojedziecie mi jeszcze po parę składników? Bez nich nic więcej nie zrobię.
- Jasne! – odrzekli hurtem. Oprócz Daehyun’a, któremu nie chciało się nigdzie jechać.  
- Daehyun! – zawołała stanowczo chłopaka, który jedyny się nie szykował do wyjścia – Jak nie pojedziesz z chłopakami to nie zostanę twoją żoną! A wiesz jak to się skończy?
- SERNIK!! – szybko się ubrał i wypędził resztę zespołu z dormu.
- Yongguk, czy mógłbyś zostać? Potrzebuję pomocy.
- No ok – zgodził się po czym chłopcy wyszli.
- No to ja sprawdzę, jak tam z babeczkami, a ty pokrój warzywa – kiedy mu wszystko wytłumaczyła, podeszła do piekarnika i nachyliła się, żeby zajrzeć do środka, złapała się za lewą pierś i zatrzymała się na chwilkę. Yongguk zauważył to i spytał.
- Wszystko w porządku?
- T-tak – wyciągnęła babeczki z piekarnika i położyła je na blacie. Nagle... upadła na podłogę.
- Sandra! – wykrzyknął szybko podbiegając do przyjaciółki. Kucnął przy niej i spytał przestraszony.
- Nic ci nie jest?
- N-nie – wystękała próbując się podnieść, ale jej nogi odmawiały jej posłuszeństwa. Wtedy znów złapała się za pierś.
- Boli cię coś? – spytał z paniką.
- T-tak. M-moje...ah!...s-serce – rzekła przez ból.
- Poczekaj. Pomogę ci wstać – kiedy próbował ją podnieść krzyknęła z bólu.
- Aaaaaa!!! – przez co postawił ją na podłodze.
- S-słabo mi – wyszeptała.
- Masz plamki przed oczami? – spytał.
- T-tak.

* Jest źle, jest źle, jest źle!!!! (Yongguk)*

Złapał ją za nogi i postawił je na krześle po czym od razu zrobiła się czerwona na twarzy. Było widać, że poczuła się jeszcze gorzej. Złapała się za głowę.
- Pulsuje ci głowa?
- No.
- Kurwa! Ciśnienie! – zaciągnął jej nogi z krzesła i szybko wziął na ręce. Nie reagowała na nic. Jej głowa wisiała w powietrzu bez sił. Jej widok tylko jeszcze bardziej martwił chłopaka. Położył ją na kanapie. Nagle miał ruszyć do kuchni, żeby zrobić jej zimne okłady, kiedy nagle usłyszał huk i jej krzyk cierpienia.
- Aaaaa! Ahhh! Boli! – szybko wbiegł z powrotem do salonu i zobaczył ją zwiniętą na podłodze z bólu trzymającą się za serce. Dyszała ciężko i krzyczała z bólu. Koreańczyk nie wiedział co ma robić. Próbował ją podnieść z podłogi.
- Zostaw! – odepchnęła go od siebie. Widział, że nie miała siły, by wstać. Nagle nie mogła złapać oddechu. Zaczęła się dusić. Nie mogła wydać żadnego dźwięku.
- Zadzwonię po karetkę! – miał już wstać z podłogi, gdy nagle złapała go za rękę i zatrzymała go z opuszczoną głową. Poczuł, że nie chciała tego. Wolała, by z nią został. Widział jak jego przyjaciółka się wykańcza. Pierwszy raz widział ją w takim stanie. Nie mógł na to patrzeć. Nie mógł widzieć jej cierpienia. Słyszał jedynie ciche pomruki wydobywające się z jej ust. Momentalnie zrobiła się sina na twarzy. Widok ten był jak z horroru. Yongguk podniósł ją i przytulił do swojego ciała. Objął ją mocno do siebie i zaczął się bujać do przodu i do tyłu. Czuł się jak w złym śnie z którego nie mógł się obudzić.
- Spokojnie Sandra. Spokojnie. Ciiiii! Wszystko będzie w porządku. Zobaczysz – zaczął ją uspokajać mimo, że wciąż się dusiła i cierpiała z bólu. Jego oczy się zaszkliły, ale wciąż próbował mówić uspokojonym głosem.
- Nic ci nie będzie. Jestem przy tobie – rzekł lekko załamując głos. Jedna łza popłynęła mu po policzku i spadła na policzek Sandry. Nagle złapała oddech. Był duży i gwałtowny, przez co się nim zadławiła i zaczęła kaszleć.
- Boże! Sandra! Wszystko dobrze? Powiedz coś!
- T-tak. Wszystko w porządku – nagle wyczerpana oparła głowę o jego klatkę piersiowa i wyszeptała – Dziękuję.
- Za co dziękujesz?
- Za to, że jesteś przy mnie. Dziękuję ci Yongguk – wtuliła się mocniej w jego tors. Szczęśliwy raper z uśmiechem na ustach przytulił ją do siebie i po chwili wziął ją na ręce i zabrał do pokoju. Kiedy chłopcy wrócili do domu spytali się, gdzie jest Sandra. Yongguk zdążył im już wszystko wytłumaczyć.
-  Była wyczerpana. Troszkę zasłabła i poszła położyć się spać – odpowiedział lider. Polka została na noc u chłopaków. Była zbyt wykończona, by wrócić do dormu. Spała smacznie na kanapie w salonie. Yongguk tym czasem, kiedy wszyscy już dawno spali, leżał w łóżku i rozmyślał. Nie mógł spać. Wciąż przypominał sobie tamtą scenę. Postanowił, że pójdzie do kuchni napić się zimnej wody. Stał opierając się o blat stołu. Spojrzał się na śpiącą dziewczynę i napił się wody.

*Co za dzień? To było straszne. Nie chcę jej już więcej widzieć w takiej sytuacji. Za co ona musi tak cierpieć? Pierwszy raz widziałem ją w takim stanie. Najwyraźniej pogorszyło jej się od ostatniego czasu. To wszystko jak na złość spowodowane jest stresem i nerwami. Ale nie widać było, żeby była czymś zmartwiona, albo żeby się złościła. Cały czas się uśmiechała. To niemożliwe. Przecież by mi powiedziała, gdyby miała jakieś problemu, albo gdyby czymś się martwiła. Chociaż... o tym że wciąż jest chora nie powiedziała. Ah! Muszę na nią bardziej uważać. Zaopiekuje się nią. (Yongguk)*

Znów spojrzał się na śpiącą przyjaciółkę

*Jaka ona jest... ah! Przestań Yongguk! Co ty wygadujesz?! Boże! Czy jest coś ze mną nie tak? Już nic z tego wszystkiego nie rozumiem. Przyznam... ostatnio, cały czas o niej myślę, ale to przecież nie możliwe, żebym ja... ostatnio mało śpię. Jestem wykończony tą ciągłą pracę. To na pewno przez to. Ale to nie zmienia faktu, że potrzebuje mnie. Chcę być przy niej. Nie! Ja nie chcę, ja po prostu muszę być przy niej. Ktoś musi się zająć się jej chorobą. Bo jeżeli nie ja to kto? Znaczy... ona ma już kogoś kto powinien się nią zaopiekować. Jae Ri. Jest już z osobą, która jest przy niej........ Ale mimo tego pracuje z nami. Jestem jej pracodawcą. Nie! Jestem jej przyjacielem i powinienem o nią dbać. Tak! Właśnie tak! (Yongguk)*

Nagle znów na nią spojrzał

*Ona jest taka niewinna kiedy śpi. Yogguk uspokój się! Co się ze mną dzieje? Ostatnio... zbyt dużo o niej myślę. Dzisiaj w dodatku nie mogłem wzroku z niej ściągnąć. Ale ona jest moją przyjaciółką. My się tylko przyjaźnimy. Między nami nie ma nic więcej jak tylko przyjaźń. Ale muszę przyznać, że... ostatnio czuję się przy niej wspaniale. Widzę ją inaczej jak kiedyś. Ah! Co mi jest?! Czyżbym ja się w niej...? (Yongguk) *
W tym momencie jego myśli przerwał widok budzącej się Polki.
- Yongguk? – spytała ciemnowłosa. Słysząc jej słowa jego serce zaczęło szybciej bić. Już znał odpowiedź na swoje pytanie.


****************************************************************
Cześć wszystkim!

 Co o tym sądzicie? Jak wam się podobało?

wtorek, 9 kwietnia 2013

Wiadomość

Cześć wszystkim!!!

Nowy rozdział B.A.P My Dream będzie dopiero w sobotę. Przepraszam, że dopiero wtedy, ale jutro o 5:00 jadę do Warszawy i wracam dopiero w piątek o 24:00. Miałam dodać rozdział 5 dzisiaj, ale wczoraj czymś się zatrułam i wymiotowałam całą noc, a dzisiaj wszystko mnie bolało i nie dałam rady pisać. Więc, oczekujcie nowego rozdziału w sobotę. 




sobota, 6 kwietnia 2013

B.A.P My Dream Rozdział 4


Rozdział 4

Następnego dnia, Sandra po zajęciach wsiadła w pierwszy lepszy autobus i pojechała do jednej z dzielnic Seulu. Do Myeongdong. To dosyć droższe miejsce na zakupy, ale za to można tam znaleźć sporo znanych i lubianych marek. Niektórzy chodzą tam głównie, by zapoznać się najnowszymi trendami. Poza tym jest tam kino, gdzie czasem puszczają filmy z napisami angielskimi. Ale do rzeczy. Sandra, weszła do Centrum Handlowego w którym znajdowała się mała scena na której mieli pojawić się chłopcy z B.A.P. Poszła za scenę, by zobaczyć się z króliczkami. Pokazała ochroniarzowi przepustkę i weszła do środka. Wszędzie chodziło pełno pracowników. Zobaczyła drzwi z napisem B.A.P, zapukała w nie po czym weszła do środka. Czekali tam na nią chłopcy już gotowi na spotkanie.

- Cześć Sandra! – powitały ją króliczki.

- Cześć wszystkim! – uśmiechnęła się – Przepraszam, że dopiero teraz dotarłam, ale o tej godzinie ciężko się dostać ode mnie spod szkoły tutaj.

- Spokojnie. Nic się nie stało. Dobrze, że przyszłaś – rzekł Youngjae. Po chwili do pokoju wszedł jeden z organizatorów fansing’u. Spojrzał się na dziewczynę i powiedział.

- To ty jesteś tą nową pracownicą o której mówił Yongguk?

- Tak, to ja – uśmiechnęła się.

- Jak masz na imię?

- Sandra. Mam na imię Sandra.

- Dobrze! – podał jej stos papierów – Tutaj masz regulamin z którym powinnaś się zapoznać, by móc z nami pracować. Przeczytaj go, a potem się pod nim podpisz – licealistka szybko przeczytała regulamin i się podpisała – Świetnie! – wyrwał jej z ręki – Tutaj masz umowę, którą musisz natychmiast podpisać – mówił Koreańczyk szybkim głosem jakby mu się cały czas spieszyło. Polka szybko podpisała umowę, którą od razu po podpisaniu wyrwał ją z jej ręki i znów zaczął szybko mówić.

- Weź to! – rzucił w nią teczkę z papierami – Od dzisiaj wszystkie twoje zadania będą się znajdowały właśnie w tej teczce. Codziennie będą inne, oczywiście. Tutaj również znajdziesz cały harmonogram dnia dla B.A.P. Tu masz rozpisane wszystkie twoje dzisiejsze zadania. W tym miejscu są zdania, które powinnaś zrobić teraz jeszcze przed rozpoczęciem fansing’u, a te w trakcie fansing’u. Czy wszystko jest zrozumiane?

- T-tak – odrzekła niepewnie.

- To dobrze! Masz coś do przebrania?

- Do przebrania? – spojrzała na siebie. Z tego wszystkiego zapomniała przebrać się z mundurka szkolnego w codzienne ciuchy. Była to czerwona, krótka spódniczka, biała koszula z czerwonym krawatem i granatowa marynarka z logo szkoły.

- Przecież nie możesz w tym pracować. A co jeśli fanki rzucą się na ciebie, bo będą myśleć, że jesteś jedną z nich, która podeszła za blisko B.A.P? Rozszarpią cię na strzępy! – dziewczyna spojrzała się tylko na niego z strachem w oczach.

- Szybko! Nie mamy zbyt dużo czasu! Coś wymyślimy – złapał ją za rękę i wyszarpał szybko licealistkę z pokoju. Króliczki patrzeli się tylko na to zdarzenie z otwartymi pyszczkami. Koreańczyk wszedł z nią do jednej z pomieszczeń w której przygotowują się zawsze B.A.P. Siedziały tam makijażystki i stylistka pijąc kawę.

-  Monic! Mamy problem.

- Co się stało? – spytała Koreanka podskakując na krześle.

- Spójrz tylko na nią – powiedział oburzony zarzucając ręce na biodra.

- Dziewczyno! Chcesz, żeby cię rozszarpano? – spytała Koreanka. Była bardzo ładna. Idealna cera, włosy, makijaż, figura. Była ubrana w najlepsze, firmowe ciuchy i w najnowsze buty na wysokim obcasie. Była w wieku, gdzieś powyżej 25 lat.

- Trzeba ją jakoś ubrać – machnął na nią ręką i stanął jak kobieta. Jedna ręka była na biodrze, a druga była zgięta w górze i cały czas nią wymachiwał. Zachowywał się jak... pedał. Szczerze powiedziawszy.

- Zaraz coś wymyślimy – rzekła spoglądając na Polkę – Jestem Monic. Stylistka B.A.P. A ty to...?

- Sandra.

- Więc, Sandra... skąd pochodzisz? Bo na Koreankę nie wyglądasz – zażartowała.

- Pochodzę z Polski.

- Z Polski? Więc nam się tutaj trafiła najpiękniejsza kobieta na świecie – uśmiechnęła się po czym zaczęła grzebać w garderobie – Ile masz lat?

- 18.

- To ty bardzo młoda jesteś. Uczysz się nadal, prawda?

- T-tak, proszę pani – powiedziała skrępowana.

- Och! Nie mów do mnie pani. To tak postarza. Mów mi po prostu po imieniu. Więc, jak się tutaj dostałaś?

- Przyjaźnię się z Yongguk’iem od dzieciństwa.

- Naprawdę? A to szczęściara z ciebie. Nie jedna by oddała, żeby go poznać – zachichotała. Nagle wyciągnęła z szafy damskie ubrania i rzekła – Przymierz to! – Polka wzięła ubrania i weszła do przymierzalni się przebrać. Parę chwil później wyszła z niej. Była ubrana w biały, przydłużany top z błękitnymi napisami, ciemne leginsy i ciemne, zaplecione buty na lekkim obcasie.

- Wyglądasz świetnie, skarbie – powiedział piskliwym głosem – Teraz chodź. Praca na ciebie czeka~~ - nagle wyszedł z pokoju. Wtedy Sandra spytała Monic.

- Dlaczego on się tak dziwnie zachowuje?

- On jest Homo....

- Ahaaaa~

- Idziesz, czy nie?! – usłyszała wołanie Koreańczyka.

- Już idę!

- Pamiętaj... homo nie wiadomo – zaśmiała się Monic po czym licealistka wybiegła za mężczyzną. Szybko przyspieszyła tempo, by go dogonić.

- Więc... – spojrzała na jego plakietkę z imieniem przyczepioną do koszuli – Patrick. Co mam teraz zrobić?

- Idź na scenę. Tam potrzebują twojej pomocy.

- Dobrze – szybko ruszyła przed siebie.

- Ale scena jest tam – pokazał jej palcem w przeciwnym kierunku.

- Ach, tak! Dzięki! – odwróciła się i pobiegła. Zalatana główna bohaterka biegała tam i z powrotem. Na szczęście udało jej się wszystko załatwić do rozpoczęcia fansing’u. Pół godziny później całą sale wypełniły Baby’s czekając na swoich idoli. Po pięciu minutach weszli na scenę. Krzyk rozwrzeszczanych nastolatek wypełnił całą sale. Wszystkie krzyczały, piszczały i wołały swoich ulubieńców po imieniu. Chłopcy rozpoczęli spotkanie jedną z swoich piosenek What The Hell. Tłum fanów śpiewało razem z B.A.P. Sandra nie sądziła, że chłopcy tak działają na innych. Bardzo podobała jej się piosenka oraz ich taniec. Bardzo chciałaby ich zobaczyć w akcji na koncercie. Po piosence  chłopcy zasiedli na swoich miejscach przy długim, brązowym stole. Cała szóstka powitała ciepło Baby’s. Chłopcy chwilę mówili do publiczności przez mikrofony wywołując przy tym śmiech fanów. Pokazali troszkę aegyo i dokuczali sobie nad wzajem, co było bardzo słodkie. Po chwili cierpliwe fanki ustawiły się w kolejce i powolutku podchodziły z plakatami i albumami do B.A.P. Polka jedynie przyglądała się im, jak rozmawiają z fankami. Jedni starali się być słodcy, a drudzy uwodzicielscy, co sprawiało zachwyt u Baby’s. Sandra widząc starania chłopców podchodziła do każdego z nich i podawała im soki oraz wodę. Chłopcy byli lekko zdziwieni postanowieniem nowej koleżanki, gdyż rzadko ktoś dawał im coś do picia na fansing’u. Zazwyczaj przynosili swoje picie.

- Może napijecie się czegoś ciepłego? Kawy? Herbaty? – pytała się pogodnie, każdego z nich. Nagle zauważyła, że Zelo chyba nie czuje się najlepiej. Przez cały czas trzymał się za głowę. Dziewczyna podeszła do niego i powiedziała.

- Oppa! Weź te tabletki. Dzięki nim przestanie cię boleć głowa – powiedziała troskliwym głosem

- D-dziękuję – powiedział lekko zaskoczony.

* Czyżby naprawdę było tak widać, że mnie boli głowa? A może jedyna to zauważyła? Nie ważne. Dobrze, że chce mi pomóc. To miło z jej strony. Zaraz... ONA POWIEDZIAŁA DO MNIE OPPA??! Przecież jest ode mnie starsza! (Zelo) *

- Junhong. Wszystko w porządku? – zapytał Himchan.

- T-tak. Dlaczego pytasz?

- Bo zrobiłeś się jakiś czerwony na twarzy.

- N-naprawdę? – spytał zawstydzony. Potem Sandra podeszła do Jongup’a i podała mu chusteczki widząc, że ma katar. Yongjae zaś przeciął palec odstającym gwoździem spod stołu. Więc, nasza główna bohaterka podeszła do niego i przy fance zaczęła mu zakładać plaster na palec. Co najgorsze, to była fanka Yongjae’a, która nie była zbytnio zachwycona faktem, że jakaś dziewczyna jest tak blisko jej biasa. Ale oczywiście, Sandrze udało się załagodzić sytuacje. Założyła wreszcie plaster na jego pale, mimo, że się wyrywał i twierdził, że to nic takiego i wytłumaczyła fance, że gdyby tego nie zrobiła, to mogłoby się wdać zakażenie. A tego byśmy nie chciały, prawda? Fance zależało na zdrowiu jej biasa, więc również była za tym plastrem i odpuściła Polce. Później poklepała Daehyun’a po plecach, gdy zakrztusił się własną śliną, a Jongup’owi podpowiedziała na ucho co ma powiedzieć fance. Chłopcom było miło, że Sandra się o nich troszczy. Ciemnowłosą rozbawiały niektóre rozmowy króliczków z ich Baby’s. Jak na przykład jedna z fanek mówiła do Yongguk’a tato, albo któraś oświadczała się Zelo’wi. Jakieś 10 minut przed końcem fansing’u Sandra po prostu zniknęła. Jakby wyparowała. Całe B.A.P zastanawiało się, gdzie podziała się dziewczyna? Yongguk dzwonił do niej, lecz nie odbierała telefonu. Kiedy zajechali do domu zobaczyli bardzo miłą niespodziankę. W kuchni stała Sandra z spiętymi włosami ubrana w fartuszek. Odwróciła się w ich stronę i z uśmiechem na twarzy trzymała w rękach...

- Sernik!!!!!! – wykrzyknął Daehyun, po czym szybko zasiadł do stołu. Wszyscy się zaśmiali z reakcji wokalisty.

- Przepraszam, że was nie uprzedziłam, że wcześniej wychodzę, ale chciałam wam zrobić niespodziankę. Chcecie po kawałku?

- Pewnie! – powiedzieli zadowoleni chórem. Szybko ściągli buty i zasiadli do stołu. Dziewczyna ukroiła po kawału dla każdego. Chłopcy zachwycali się smakiem ciasta.

- Boże dziewczyno! To jest pyszne! Ty wiesz jak uszczęśliwić mężczyznę – powiedział z zapchanymi ustami Daehyun.

- Dziękuję!

- Proszę wyjdź za mnie!

- Hahahaha! Zabawny jesteś!

- Ale ja nie żartuje! Mówię poważnie. Ja bym zaopiekował się tobą, a ty byś mi serniki robiła.

- Hahahahaha! Może kiedyś – chłopak był zaskoczony taką odpowiedzią po czym rzekł.

- Trzymam cię za słowo – uśmiechnął się niebiańsko, co sprawiło, że Sandra uśmiechnęła się zawstydzona. Nie sądziła, że Daehyun ma taki śliczny uśmiech. Parę minut później Sandra miała całe ręce brudne od sernika.

- Chcesz Daehyun mój kawałek. Nie tknęłam go jeszcze.

- Zjadłbym go nawet, gdyby był naruszony – zażartował. Chociaż możliwe, że mówił na poważnie. Nigdy nic nie wiadomo z Daehyun’em.

- Hahahaha! Ty głodomorze! – Polka zamiast wytrzeć ręce w ścierkę, zaczęła je oblizywać. W niektórych miejscach musiała mocniej naciskać językiem na palce, by zlizać resztki ciasta z dłoni. Daehyun przyglądał się Sandrze z otwartą buzią, trzymając widelec z ciastem przy twarzy. Patrzał się na jej usta, które wchłaniały palce do środka. Jej język podążał miedzy palcami, co sprawiło, że Daehyun przełknął jedynie ślinę.

- Coś nie tak? – spytała patrząc się na piosenkarza zastygniętego w śmiesznej pozycji. Zakłopotany Daehyun napchał usta sernikiem, by nie odpowiedzieć na to pytanie. Jakieś dwie godziny później żartów i wygłupów, Sandra poszła do domu. Tydzień później wszyscy udali się do wytwórni na próbę. Tańczyli i śpiewali cały dzień. Była również tam Sandra, która przyglądała się ich próbom. Chłopcy próbowali nauczyć ją różnych kroków, co bardzo dobrze jej wychodziło. Chcieli, żeby  rapowała, co brzmiało bardzo śmiesznie. Chłopcy nie mogli powstrzymać się od śmiechu przez słowa, które używała. W pewnej chwili kiedy ćwiczyli, Sandra wyszła z Sali. Yongguk zaniepokojony poszedł za nią, ponieważ zauważył, że jego przyjaciółka od jakiegoś czasu dziwnie się zachowuje i ciągle gdzieś wychodzi. Idąc za nią zobaczył, że wchodzi do... schowka woźnego?

 

*Po co ona tam wchodzi? Przecież to schowek woźnego. Nie ma tam nic oprócz mioteł i środków do czyszczenia. Na pewno nie wchodzi tam bez powodu. Mam złe przeczucia. (Yongguk) *

Powoli podszedł do drzwi i nadsłuchiwał, lecz nic nie usłyszał. Nagle wszedł do środka.

- Sandra, co ty robisz? – spytał zdziwiony patrząc na przestraszoną przyjaciółkę, która trzyma w rękach pigułki.  
 
*****************************************************
Cześć wszystkim!
Przepraszam, że dopiero teraz napisałam kolejny rozdział, ale jakoś nie wiedziałam jak napisać ten rozdział. I przepraszam, że taki krótki. Co o nim sądzicie? Czy macie jakieś pomysły, które chcielibyście przeczytać w następnych rozdziałach? Jakie np.: śmieszne sytuacje?

wtorek, 2 kwietnia 2013

B.A.P My Dream rozdział 3 cz. 2


Yongguk z lekko zamglonymi oczami dostrzegł w oddali dziewczynę w czerwonej sukni. Nie byłby tym widokiem zszokowany, gdyby nie miała ciemnobrązowych włosów z czerwonymi końcówkami. Chłopak oderwał się z ramion hostessy i odszedł od stolika.

- A ty gdzie idziesz? – spytał lekko wcięty Himchan.

- Idę się odlać – mruknął i przepchał się w stronę łazienki. Przechodząc koło drzwi z myślą, że pewnie mu się wydawało. Usłyszał za drzwi kobiecy głos i ... chrumkanie. Po chwili wpadł do środka i nie mógł uwierzyć własnym oczom. Na kanapie siedział jeden z biznesmenów w objęciach... Sandry. Przestraszona dziewczyna, nie wiedziała, co ma powiedzieć. Zdenerwowany raper złapa ją za rękę i siłą wyciągnął z pokoju.

- Ej!! Co ty wyrabiasz?! Puść mnie! Słyszysz?! To boli głupku! – mimo jej krzyku wyszarpał ją na zewnątrz.

- Yah!! Co ty robisz ośle?! Nie masz prawa mnie tak po prostu wyszarpywać z clubu jak jakąś szmatę!! Rozumiesz?!

- Co ty tutaj robisz? – powiedział opanowanym, lekko wciętym głosem.

- A co cię to interesuje?

- Powiedziałem, co tutaj robisz? – podniósł lekko głos.

- Nie muszę ci się z niczego tłumaczyć. Nie jestem już dzieckiem. Mogę robić co mi się podoba – powiedziała stanowczo. Raper spojrzał się tylko na nią. Ona na to rzekła.

- Oppa~~ - powiedziała słodko.

- Nie mów tak do mnie! – podniósł głos odwracając się zdenerwowany. Dziewczyna widziała, że jej przyjaciel jest na nią bardzo zły. Czuła się z tym strasznie. Nagle złapała go za ramie i odwrócił do siebie. On tylko na nią spojrzał i rzekł.

- Co ty na siebie ubrałaś?... Jak ty wyglądasz? – powiedział łapiąc ją za rękę i ciągnąć ze sobą.

- Co ty robisz? – wyrwała mu się.

- Zabieram cię do domu.

- Nie będziesz mi mówił co mam robić, a co nie!– znów powiedziała stanowczo, co jeszcze bardziej zdenerwowało lidera.

- Nie będę się powtarzał! Rozumiesz?! – w pewnej chwili podniósł na nią rękę.

- Co ty robisz? Chcesz mnie uderzyć? No dalej! Pokaż jaki jesteś mężczyzna! Uderz mnie! Tylko na to cię stać?! Co?!

- Zamknij się!! Nie mów tak, rozumiesz?! Nie wygaduj takich głupstw! Nigdy w życiu cię nie uderzyłem! I nie mam zamiaru tego zrobić! Nigdy bym nie dał cię skrzywdzić!! Zrozum...jesteś dla mnie jak młodsza siostra. Martwię się o ciebie. Nie chcę, żebyś przebywała w takim miejscu.

- Przez tyle lat jakoś dawałam sobie radę bez ciebie – po tych słowach poczuł się źle. Zabolały go te słowa. Było to od razu widać po jego wyrazie twarzy. Wiedział, że skoro tak twierdzi to nie dał rady. Czuł się podle, bo wiedział, że to jego wina. Że przez te 7 lat była sama. Nie było go przy niej. Sandra objęła jego rękę i poszła z nim w stronę domu. Wyszeptał tylko.

- Odpowiesz mi wreszcie, co ty tutaj robisz?

- Zwolnili mnie z kawiarni.

- Dlaczego?

- Stwierdzili, że u nich mogą pracować tylko Koreanki, ponieważ nie jestem zbyt słodka. Musiałam znaleźć jakąś prace. Muszę zarobić szybko jakieś pieniądze, żeby opłacisz szkołę. Inaczej musiałabym wracać powrotem do Polski.

- Dlaczego mi nic nie powiedziałaś? Przecież pożyczyłbym ci pieniądze. Opłaciłabyś szkołę.

- I co? Przez wszystkie te lata płaciłbyś za mnie? Miałabym być uzależniona od twoich pieniędzy? Nie mam zamiaru cały czas brać od ciebie pieniędzy. To twoje pieniądze. Nie chce ich. Wole sama zarobić na siebie.

- Nigdy nie lubiłaś brać pieniędzy od innych – uśmiechnął się pod nosem – Zawsze wolałaś dawać innym, niż brać. Pamiętam, że zawsze ci było głupio, gdy dostawałaś coś od kogoś bez powodu. Widzę, z to się w tobie nie zmieniło.

- Tak, to prawda – uśmiechnęła się.

- Ale i tak nie pozwalam ci tam pracować – powiedział stanowczo.

- Nie będziesz mi rozkazywać!

- Bo nie będę się do ciebie odzywać – zaszantażował ją.

- No zgoda – uśmiechał się – Ale za to masz mi załatwić pracę.

- Już nawet wiem w czym byłabyś dobra.

- Naprawdę?

- Tak. Jesteś pracowita, uczynna, sumienna, pogodna. Dbasz o innych. Zupełnie jak matka.

- Naprawdę? A co to za praca? – Następnego dnia w domu B.A.P Yongguk kazał wszystkim członkom zespoły usiąść w salonie. Chłopcy zrobili co kazał, ale nie wiedzieli, po co to zebranie? Wtedy do domu zadzwonił dzwonek.

- Ja otworze! – krzyknął biegnąc w stronę drzwi. Chłopcy siedząc wygodnie na fotelu nie wiedzieli co się dzieje. Yongguk otworzył drzwi i wpuścił kogoś do środka. Niestety chłopcy nie wiedzieli kto to jest, bo zasłaniała im szafa.

- Chłopcy, chciałbym wam kogoś przedstawić – nagle złapał kogo za rękę i wciągnął do salonu.

- Poznajcie proszę Sandrę – uśmiechnęła się.

- Aaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!! – krzyknęli przestraszeni chłopcy. Cała piątka poznała ją po kolorze włosów.

- Czy to nie jest ta dziewczyna, która... – miał Zelo dokończyć, kiedy przerwał mu w tym Daehyun. Uśmiechając się głupkowato.

- Oni to tak zawsze? – wyszeptała do Yongguk’a.

- Tak, nie przejmuj się nimi. To u nich normalne – wyszeptał. Polka usiadła na fotelu naprzeciwko chłopców. Dziewczyna była dość wysoka. Miała 167cm wzrostu i figurę klepsydry. Nie należała do szczupłych dziewczyn, a gruba również nie była. Miała szerokie biodra i duży biust na który Zelo się wpatrywał przełykając ślinę. Daehyun zauważając to, uderzył go w tył głowy. Oczywiście, to nie znaczy, że chłopcy nie zdążyli zauważyć jej piersi.

- Sandra od dzisiaj będzie pracować z nami jako taki pomocnik. Będzie z nami jeździła na koncerty, fansingi, rozdania nagród itp. Będzie podawać nam wodę, nosić nasze rzeczy, informować nas o naszym zaplanowanym dniu itp. Taki chodzący harmonogram. Ale czasami mogłaby też nam posprzątać w domu i coś ugotować – uśmiechnął się głupkowato. Czekając na zgodę

- Niech ci będzie.

- To ona nie jest twoją dziewczyną? – spytał zdziwiony Youngjae.

- Prędzej mi kaktus wyrośnie – oznajmiła.

- Dlaczego myślałeś, że ona jest moją dziewczyną?

- Ponieważ, no...

- Ponieważ, przyprowadziłeś ją tutaj i tak troszkę to wyglądało – wytłumaczył szybko Jongup. Yongguk spojrzał się na Sandrę i poruszał znacząco brwiami.

- Zapomnij! – uderzyła go w ramię – Więc tak. Ty jesteś Kim Himchan. Jesteś w tym samy wieku co Yongguk, prawda?

- Tak.

- Tyle lat się znamy, a nigdy mi nie mówiłeś o żadnym Himcha’nie –powiedziała z pretensją do przyjaciela.

- Bo wcześniej był mało istotny.

- No dziękuję! – rzekł oburzony – Ale zaraz. Jak to parę lat?

- Yongguk nie mówił wam? Jesteśmy przyjaciółmi z dzieciństwa. Ale przez ostatnie 7 lat się nie widzieliśmy. Musiałam wracać do swojego kraju.

- Skąd jesteś? Jesteś Amerykanką? – spytał Himchan.

- Nie, jestem Europejka.

- Jesteś Francuską? – spytał Jongup.

- Nie – zaśmiała się.

- Hiszpanka? – spytał Daehyun.

- Gdzie jej tam do Hiszpanki? – spytał się go Zelo. Daehyun’owi zrobiło się głupio, bo poprawił go najmłodszy.

- Ty mi tutaj nie pyskuj.

- Tak właściwie to jestem z Polski – chłopcy spojrzeli się na nią znaczącym wzrokiem.

- Polska leży obok Niemiec, prawda? – spytał Youngjae.

- Tak. Muszę przyznać, że jesteś najinteligentniejszy z całego zespoły – te słowa sprawiły, że piosenkarz się uśmiechnął.

 - Jae też wiem, gdzie jest Polska – rzekł stanowczo Yongguk.

- Bo ci powiedziałam - uniosła jedną brew czym załamała chłopaka.

- A tak wracając do Himchan’a to nie dziwie się, że jesteś visual’em zespoły – uśmiechnęła się. Nieświadomie sprawiła, że się zaczerwienił  po tych słowach. Starała się na to nie zwracać uwagi, by się bardziej nie zawstydził.

- Ty jesteś Moon Jongup. Główny tancerz? – kiwnął głową.

- Możesz do niego mówić Cheetos – oznajmił Yongguk.

- Dlaczego Cheetos?

-  Ponieważ, gdy napina mięśnie przypominają kształtem słynne chrupki – wytłumaczył Daehyun. Yongguk tylko zrobił facepal. Wiedział o co się spyta.

- Mogę zobaczyć? – chłopak się zawstydził.

-Uspokój się zboczeńcu!

- Mnie nazywasz zboczeńcem?

- Sandra, ja też mam bicepsy. Chcesz zobaczyć? – uśmiechnął się Himchan.

- On jest zboczeńcem – pokazała na niego palcem, po czym wszyscy się z tego śmiali – Ty jesteś Jung Daehyun. Busan Wonbin? – chłopcy zaczęli się turlać ze śmiechu na podłodze.

- Skąd wiedziałaś?

- Wszyscy o tym już wiedzą – uśmiechnęła się – I został jeszcze Choi Junhong. Ponoć jesteś najwyższy z całego zespoły. Ile masz wzrostu?

- 186cm.

- Naprawdę?! Wstań! – powiedziała ucieszona. Zelo wstał po czym Polka do niego podeszła.

- Ale ty jesteś wysoki!! O jacie! Masakra! O mój boże! – cieszyła się jak małe dziecko w sklepie z zabawkami. Chłopak jedynie uśmiechnął się i podrapał z tyłu głowy.

- Jaki ty jesteś słodki! – zawstydził się – Yongguk ty kurduplu! – wszyscy zaczęli się śmiać.

- A tak w ogóle,  to ile macie lat?

- Himchan jest w moim wieku. Daehyun będzie miał w tym roku  20 lat. Youngjae jest o rok młodszy. Jongup jest o rok młodszy od Younjae, a Zelo jest o rok młodszy od Jongup’a.

- Więc, ty jesteś ode mnie młodszy? – spytała patrząc się na Zelo.

- To my jesteśmy w tym samy wieku? – spytał Jongup.

- Na to wygląda – uśmiechnęła się – Więc, dojdźmy do sedna tej rozmowy. Od kiedy zaczynam?

- Od jutra najlepiej. Jutro mamy fansing w Seulu.

- No ok. To ja będę się już zbierać. Może jutro po pracy wam coś upiec? No nie wiem. Na przykład... sernik?

- Gdzie byłaś przez całe moje życie?! – wykrzyknął Daehyun. Dziewczyna się tylko zaśmiała. Była troszkę zdziwiona, ale potraktowała to jako żart-  To do zobaczenia jutro chłopcy! Papa! – Wyszła z domu zamykając za sobą drzwi.

- Dlaczego nam nie powiedziałeś, że przyjaźnisz się z biała dziewczyną? – spytał oburzony Daehyun.


`````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````

Czy macie jakieś pomysły, które chcielibyście przeczytać w następnych rozdziałach. Chcecie, żeby ktoś coś powiedział, zrobił itp.? Jeżeli macie jakieś pomysły, to piszcie w komentarzach.