Translate

środa, 20 marca 2013

Dziewczyna Gangstera rozdział 4


Rozdział 4

 

,, Test z matematyki ”

 

Nastał piękny poranek. Słońce świeciło, ptaszki śpiewały, wszyscy zadowoleni z pogody szli do szkoły. Zaczęły się lekcje. Wszyscy zasiedli do swoich ławek. Nagle do klasy weszła nauczycielka z promienistym uśmiechem  i powiedziała.

- Dzisiaj test z matematyki.

- Co?!!!!! – wykrzykła Hyosung.

- Nie mów, że zapomniałaś? – spytała Hyuna.

- Yyy… tak jakoś wyszło ^^’’- profesor rozdał  testy. Hyosung nic nie rozumiała z zadań. Następnego dnia, po sprawdzeniu testów wszyscy podostawali czwórki i piątki.

- Ale ten test był prosty – rzekł  Hyunseung.

- Tak, to prawda! Prostszego testu jeszcze nie widziałam – odrzekła Hyuna. Nagle zauważyli Hyosung leżącą na ławce.

- To chyba nie jest dobry znak – powiedział Hyunseung.

- Hyosung, wszystko w porządku? Nie wyglądasz za dobrze. Co dostałaś z testu? – spytała przyjaciółka.

- Jeden.

- Co?!!!!!! To, to nie możliwe! To było za łatwe, żebyś tyle dostała!

- Nigdy nie byłam dobra z matematyki – wtedy do Japonki podeszła nauczycielka.

- Yeon, jestem tobą zawiedziona. To kolejna jedynka w tym semestrze. Jeżeli to będzie się tak ciągło, niestety, ale nie zdasz do następnej klasy – dziewczynę zatkało. Nie wiedziała co powiedzieć. Była zszokowana tą informacją.

 

- Co?!!!!! Nie może pani jej tego zrobić! Ona musi zdać! Niech pani powie, że da się to jakoś poprawić!

- No… jest jedno rozwiązanie.

- Jakie???!!! – spytała trójka.

- Musi ci pomagać w nauce osoba, która dostała z testu najlepszą ocenę.

- Kto to taki?! – spytała trójka.

- Lee Chang Sun!

- Co? To nie możliwe! Ile dostał z testu? – spytałaHyosung.

- Dostał sześć z plusem.

- Cześć wszystkim! Pani powiedziała mi co się stało. Biedactwo. Ale nie martw się. Już nie mogę się doczekać naszej wspólnej nauki – puścił do dziewczyny oczko. Wszystkie dziewczyny w klasie stały się czerwone jak pomidory z zazdrości.

- Proszę! Niech mi pani tego nie robi! Na pewno jest inne rozwiązanie! – spanikowała Japonka.

- Możesz się uczyć sama, lecz ci to za dobrze nie wychodzi. Musisz wybrać. Albo nauka z Chang Sun’em, albo widzimy się za rok w tej samej klasie – profesor wyszedł z klasy zostawiając jej tylko możliwość wyboru.

- No cóż. Muszę się poświęcić. Ach! Żegnajcie! Na następny rok już nie będziemy uczyć się razem – Hyosung złapała za torbę i już wyszła na korytarz zmierzając w stronę wyjścia, wtedy podbiegła do niej Kim.

- Ała! – Kim uderzyła ją w głowę – a to za co?

- Głupia jesteś czy opętana?! Masz zdać tą klasę, czy ci się to podoba czy nie!

- Ale ja nie chce się z nim uczyć!

- Trudno! Musisz to przeboleć! Czego się boisz?!

- No bo… on…on…

- Jeżeli ci się podoba, a wstydzisz się z nim siedzieć sam na sam, to trzeba było mi po prostu powiedzieć.

- Co?!!!! Zgłupiałaś?! Miał by mi się podobać to coś!? Nigdy w życiu!

- Więc o co chodzi?

- Nie lubię go. Jest zarozumiały. Myśli, że jeżeli podoba się wszystkim dziewczyną i jest idolem chłopców w szkole, to mnie zdobędzie. Jest arogancki. Zboczony. Wstydu nie ma.

- Przesadzasz. Tak, to prawda. Ma swoje wady i myśli, że jest najlepszy, a to jest ohydne i wstrętne, ale musisz zdać! Idziemy do niego umówić się na pierwszą lekcję.

-Ja nigdzie nie idę!

- Idziemy! Bez dyskusji! – Kim złapała Hyosung za nogi i zaczęła ciągnąć przez cały korytarz zmierzając w stronę Sali.

- Nie!!!!!!!!! – Hyuna zagadała do Joon’a i umówiła Yeon z nim na pierwszą lekcję u niej w domu. Podała mu jej adres zamieszkania i numer telefonu, od wypadku. Ucieszony chłopak podszedł do Hyosung, nachylił się nad nią i wyszeptał do ucha.

- Już nie mogę się doczekać dzisiejszego wieczoru. Wreszcie poznam twoich rodziców – uśmiechną się.

* O nie! Pozna moich rodziców! Dzięki swoim dobrym manierom i urokowi, moi rodzice go… POLUBIĄ! <Hyosung> *

Nadszedł już wieczór. Do domu Yeon, ktoś zapukał do drzwi.

- Ciekawe kto to może być? – zastanowiła się mama.

- Ja otworzę! – wykrzykła. Otworzyła drzwi i zobaczyła go. Chłopaka z najgorszych koszmarów.

- Cześć Hyosung!

- Cześć Joon! Wejdź!

- Masz bardzo ładny dom.

- Dzięki!

- Hyosung! Kto przyszedł?! – pytała matka dziewczyny z kuchni.

- To nikt taki! YYY… listonosz!

- Listonosz o tej godzinie?!

- Tak!

- Czy ty się mnie wstydzisz?

- Co? Nie! To nie tak jak myślisz, ale pośpiesz się. Moi rodzice nie mogą cię zobaczyć- złapała go za rękę i biegła w stronę pokoju. Wtedy matka wyszła z kuchni.


- O! Mamy gościa? – ucieszyła się na widok przystojnego chłopca, który przyszedł do córki – Listonosz, tak? – zadała pytanie retoryczne. Nagle z dużego pokoju wyszedł ojciec.

* Jeszcze jego tu brakowało < Yeon> * dziewczyna nie zdawała sobie jeszcze z tego sprawy, że wciąż trzyma go za rękę.

- Hyosung, może przestawisz nam swojego ”przyjaciela” – dziewczyna zakłopotana puściła jego rękę.

- To jest Lee Chang Sun! Chodzi ze mną do klasy. Mamy razem treningi piłki nożnej. Przyszedł dzisiaj do mnie, żeby pomóc mi z matematyką.

- Bardzo miło nam ciebie poznać Lee Chang Sun!

- Mi również! Ma pani piękny dom, odrazy widać, że mieszka tutaj doskonała gospodyni.

- Och! Dziękuję!

- Już wiem po kim pani córka jest taka piękna!

- No cóż! Nie da się tego ukryć – zawstydziła się.

- Może się czegoś napijesz? Może herbaty?

- Tak, poproszę! – nagle Joon zobaczył karabin zawieszoną na ścianie.

- Co za wspaniała broń! To pana, prawda?

- Tak, w rzeczy samej! – zaczęli gadać o broni. Hyosung nic z tego nie rozumiała, ale widziała ucieszonego ojca tą rozmową.

- Musisz ze mną pojechać kiedyś na polowania lub na ryby.

- Z wielką chęcią bym z panem pojechał!

* Najpierw zauroczył mamę, teraz tatę. To najgorszy dzień w moim życiu! *

- Szkoda, że muszę przerwać waszą ckliwą rozmowę, ale nie zapominaj Joon po co tutaj przyszedłeś. Chodź do mojego pokoju. Masz mi pokazać jak to się robi.  – ojciec  spojrzał się na nich z zdziwieniem.

- Nie! To nie tak tato! Idziemy się uczyć matematyki! – zakłopotana dziewczyna, nie wiedząc co jeszcze powiedzieć, wciągała chłopaka do pokoju i zamknęła drzwi. Wyciągnęła książki i zasiedli przy stoliku. Nagle matka Japonki weszła do środka zostawiła im przekąski i herbatę. Po paru minutach tłumaczenia dziewczyna nic nie rozumiała. Chłopak usiadł obok niej i zaczął jej pokazywać. Doskonale czuła jego perfumy. Zapach był kuszący. Po kolejnym tłumaczeniu, wreszcie zaczęła rozumieć. Zaczęła rozwiązywać zadania. Chłopak siedząc tak blisko niej nie mógł się powstrzymać. Odgarnął delikatnym ruchem jej włosy z twarzy. Oczywiście, dziewczyna wciąż ignorowała to. Zaczął delikatnie dotykać jej karku. Oddech Hyosung stał się ciężki i drżał. Nagle pocałował ją w szyję. Jej oddech zamienił się na ciężkie, powolne, ciche sapanie, które go podniecało.  Dziewczyna nie wytrzymała i wreszcie odepchnęła go od siebie. Joon spadł z krzesła. Nic nie powiedziała. Jak gdyby nigdy nic, dokańczał zadania. Zdziwiony chłopak spojrzał się na Hyosung, nie wiedząc dlaczego nie wydarła się na niego, chociaż powinna. W końcu to Hyosung Yeon. Dzień w dzień, każdego wieczoru przychodził do niej się uczyć. Codziennie było to samo. Jego zaloty, zakłopotanie, podniecenie, odepchnięcie się od niego, udawanie jakby nic się nie stało. Wreszcie udało jej się. Poprawiła test, inne jedynki i napisała kolejny test na piątkę. Hyosung już nie była zagrożona z matematyki. Uradowana Hyuna uściskała Hyosung. Lee Joon widząc zadowolenie Hyosung  uśmiechną się i wyszedł z Sali.

- Lee Joon! –usłyszał znajomy głos za pleców. Od wrócił się i zobaczył Hyosung. Podeszła do niego, spojrzała się mu w oczy i przytuliła. Lee  nie mógł uwierzyć własnym oczom. Zaczerwienił się na twarzy. Nagle wyszeptała mu coś do ucha.

- Dziękuję! –Był w tej chwili szczęśliwy. Nagle oberwał od niej w głowę.

- Ała! A to za co?

- Za to co wyprawiałeś u mnie w pokoju! Nigdy więcej tego nie rób!

- Tego nie mogę obiecać. Życie szykuje nam wiele niespodzianek – uśmiechnął się. Japonka odwróciła się i odeszła.

* Cała, moja Hyosung <Lee Joon> *

wtorek, 12 marca 2013

B.A.P My Dream Rozdział 1

Witam,

Dzisiaj powstanie nowe opowiadanie ,, B.A.P My Drem". Myślę, że wszystkie Baby's będą zadowolone z opowiadania i będą je komentować. A więc, koniec gadania przejdźmy odraxu do opowiadania.


~~~~~~~~~~~~~

 
Dzisiaj jak zwykle po szkole poszłam do pracy. Pracuję jako kelnerka w jednej z kawiarni w Seulu. Można tam napić się gorącej czekolady z bitą śmietaną i zjeść jedno z wielu rodzajów najpyszniejszych ciastek. Więc, jak już mówiłam przyszłam do pracy o godzinie 16:30. Ubrałam na siebie uroczą sukieneczkę, a na to słodki fartuszek. Spięłam włosy w wysoki kucyk i włożyłam rolki. Kiedy się przebrałam pojechałam na rolkach do barku wsiąść zamówienia. Wzięłam dwie tacki z gorącymi kawami i kawałkami ciast. Jeździłam tą i z powrotem z obowiązkowym uśmiechem na twarzy. Rozdawałam zamówienia i przyjmowałam je. Niestety od jakiejś godziny przyglądał mi się jakiś tajemniczy mężczyzna siedzący w koncie. Za każdym razem kiedy na niego spoglądałam odwracał gdzieś gwałtownie głowę, by go nie zauważono. Był ubrany w sportową, czarną bluzę z kapturem na głowie i czapkę z daszkiem. Siedział sam w koncie przy pustym stoliku. Przez wszystkie swoje godziny pracy czułam jego wzrok na swoim ciele. Kiedy nadeszła godzina 21:20 tajemniczy mężczyzna zniknął. Jakby rozpłyną się w powietrzu. Pomyślałam sobie, że może już zdążył wyjść kiedy byłam zajęta. Kamień spadł mi z serca. 10 minut później czas było zamykać kawiarnię. Pojechałam na rolkach przebrać się w swoje codzienne ciuchy. Jasne jeansy, siwą koszulkę z napisami z krótkim rękawkiem, na to włożyłam czerwony płaszczyk i włożyłam czarne buciki na małym obcasie. Wzięłam torebkę i wyszłam tylnymi drzwiami. Było naprawdę ciemno. Tylko światła lamp i przejeżdżających samochodów oświetlało mi drogę. Idąc chodnikiem w stronę domu myślałam nad tym jak wezmę gorącą kąpiel, przebiorę się w cieplutką piżamkę i wskoczę do swojego mięciutkiego łóżka. Wtedy usłyszałam jakiś dreptając za mną dźwięk. Nie przejmowałam się nim zbytnio, lecz był coraz głośniejszy. Szybko wyciągnęłam lusterko i sprawdziłam kto za mną idzie. Był to tej tajemniczy mężczyzna z kawiarki. Przestraszona nie wiedziałam co mam zrobić. Przyspieszyłam krok, lecz mężczyzna również przyspieszył. Miałam zamiar zacząć biec kiedy mężczyzna złapał mnie za ramię. Przestraszona wyszarpałam się z jego uścisku, rozmachnęłam się i uderzyłam torebką przeciwnika w głowę. Facet z bólem głowy od razu przewrócił się na chodnik. Wtedy zobaczyłam jego twarz. Okazało się, że bardzo dobrze go znam. Zdziwiona zapytałam ,, Yong Guk?!”.

 

~Dzień wcześniej~

 

W pewien piękny poranek chłopcy z B.A.P w swojej rezydencji jeszcze smacznie spali w swoich ciepłych, mięciutkich łóżkach, gdy nagle „Wstawajcie śpiochy!!” wrzasnął radosny Yong Guk. ,, Wstawajcie!! Szkoda dnia!!” Wszyscy członkowie zespoły po usłyszeniu ciepłego głosu lidera z uśmiechem na ustach powoli przebudzali się ze swych snów. Jako pierwszego budził Daehyun’a.

- Daehyun! Wstawaj! Dzisiaj jest piękny dzień! – główny wokalista przeciągnął się, otarł oczy i z uśmiechem przywitał rapera

- O! Dzień dobry Yong Guk!

- Dzień dobry! Jak ci się dzisiaj spało przyjacielu?

- Och! Bardzo dobrze! Dziękuję! – Daehyun już miał pomóc Yong Guk’owi budzić pozostałych członków, gdy nagle zauważyli, że jednego z nich nie ma w łóżku.

- Gdzie jest Himchan? – spytał zaskoczony Yong Guk. Wtedy poczuli kuszący zapach dochodzący z kuchni. Poszli sprawdzić co się dzieje. Zobaczyli Himchan’a w różowym fartuszku z uśmiechem na ustach robiącego naleśniki. Dobra koniec żartów. Teraz napiszę jak naprawdę wyglądał dzieł B.A.P. Była godzina 5:00 na ranem. Na dworze było jeszcze ciemno i padał deszcz. Jako pierwszy z chłopaków wstał Yong Guk, by obudzić chłopców.

- Wstawajcie!! Piąta już jest! – zakomunikował lider, lecz żaden z nich nawęd nie zareagował – Wstawać durnie!! Nie będę się z wami kurwa przekomarzał!! - Zaspany Yong Guk stwierdził, że sam nie da rady obudzić kolegów. Postanowił, że pierwszego obudzi Daehyun’a.

- Daehyun! Wstawaj! Jest już 5:00! – mimo tego chłopaka tylko niechętnie jęknął i schował głowę pod kocem.

- Słyszysz! Wstawaj! – tyrpnął Daehyun’a

-Spadaj! – odrzekł główny wokalista.

- Ruszaj dupę, jeśli nie chcesz zaspać na próbę!! – mówiąc to próbował ściągnąć z niego koc. Lecz chłopak za mocno ją trzymał – Ejj!!!– w stęknął długo jak przy robieniu aegyo. Wreszcie udało mu się ściągnąć z chłopaka koc, lecz pod nim był jeszcze jeden.

- Co jest do...? – powiedział sam do siebie lider – Ach! Przecież ty śpisz pod trzema kocami – zrezygnowany podszedł do Himchan’a – Himchan wsta... – nagle zobaczył wynurzającą się pięść z pod kołdry chłopaka.

- Nawęd nie próbuj, bo ci to wsadzę między nogi!!

- Nie kłam, bo się brzydzisz śledziu!... Daehyun ruchy!! – zlapał za miska i rzucił nim w głowę wokalisty.

- Ała!!

- I miało boleć! Jak nie wstaniesz to nie dostaniesz sernika!

- Już wstaję!! – zerwał się z łóżka. Zaspany stojąc w ciszy wpatrując się w podłogę zapytał.

- I tak nie dostanę sernika, prawda?

- Skąd wiedziałeś? – odrzekł rozbawiony. Załamany Daehyun miał się już wracać do łóżka, gdy nagle zatrzymał go lider.

- Nawe nie próbuj, bo nie dostaniesz sernika!

- Blefujesz!

- Sam się przekonasz – po chwili zastanowienia Daehyun zrezygnował z pójścia spać i podszedł do łózka Zelo w którym również spał Jongup.

- Zelo!~Wstawaj! Dzisiaj mamy zajęcia z dziewczynami.

- Dziewczynami?! – obudził się gwałtownie – Z jakimi dziewczynami? Są ładne?

- I to jeszcze jak! A jakie gorące, że się w pale nie mieści! Tylko wiesz, jak nie wstaną wszyscy to nie poznamy tych nowych lasek – Zelo od razu wstał i zaczął szybko budzi wszystkich po kolej. Wtedy zaspany Youngjae powiedział.

- Zelo! Uspokój się! Nie ma żadnych dziewczyn.

- Nie ma?

- Nie. Daehyun robi sobie z ciebie jaja – zaskoczony Zeluś odwrócił się i zobaczył rozbawionego piosenkarza. Yong Guk rozczochrał włosy najmłodszego i rzekł.

- A ty co Zelo? Chcice masz czy co, jak usłyszałeś o nowych dziewczynach? – zawstydzony raper nie mógł się wyjąkać.

- Nie mam żadnej chcicy! Ale przyznaj, że nawęd ty chciałbyś mieć dziewczynę. Tym bardziej, że jak na razie nie wolno nam się wiązać z żadną dziewczyną.

- Mi jak na razie nie potrzebna jest żadna dziewczyna. Dobrze mi jest jak jest. Teraz najważniejsza jest praca, a nie jakieś miłostki w głowie.

- Ahaaaa! To dlatego ostatnio oglądałeś porn... – nie zdążył powiedzieć, ponieważ najstarszy uderzył go w głowę. Daehyun oczywiście nie jest taki głupi i od razu zorientował się o co chodziło Zelo’wi po czym zaczął się śmiać.

- A ty z czego się śmiejesz! Marsz do łazienki się szykować! Ty tak samo! – wskazał na najmłodszego.

- Nie jesteś moim ojcem, żebyś mi rozkazywał – odpysknął.

- Zelooo!!! – powiedział zdenerwowany lider. Po czym grzeczni jak baranki poszli do łazienki. Wychodząc z niej Daehyun trzymał w ręku kubek z lodowatą wodą. Z przymrużonymi oczami podszedł do Himachana i wylał mi ją na twarz. Ciemnowłosy od razu zerwał się z łóżka uderzając głową o łóżko nad nim.

- Ała!! – wrzasnął łapiąc się za nos. Uśmiechnięty Dehyun odrzekł – Nie ma za co!~~ - przybił piątkę rozbawionemu liderowi. Himchan zeskoczył z łóżka i zaczął gonić głównego wokalistę.

- Nogi ci z dupy powyrywam! Zobaczysz! – Yong Guk złapał się za głowę * Jak z dziećmi ( Yong Guk) *

Wtedy zaspany Jongup z kapturem na głowie usiadł na łóżku z spuszczoną głową. Lider zauważając, że tancerz już wstał miał zamiar mu cos powiedzieć, lecz ten majgnął się na podłogę i przestał się ruszać.

- Jongup? – zapytał zdziwiony Youngjae. Leżał na podłodze w dziwnej pozycji. Z głową na podłodze, opuszczonymi rękami do tyłu, zgiętymi kolanami i podniesionym tyłkiem.

-Ej! Jongup! – kopnął tancerza ty tył. Mimo tego nie wstał. Jedynie jego nogi się wyprostowały i leżał w pozycji pionowej. – Ty! Bo cię zgwałcą – rzekł Youngjae wtedy Jongup odrzekł na to z zamkniętymi oczami.

- Nie panie kierowco ja jestem trzeźwy – Yong Guk wraz z Youngjae zrobili facepalm. Za drzwi było wciąż  słychać jak Himchan biegał za Daehyun’em. Kiedy Yong Guk wszystkich obudził, uspokoił i dopilnował by się wyszykowali pojechali busem do wytwórni na próby. Po całym dniu ciężkich ćwiczeń obolali chłopcy siedzieli zmęczeni w busie myśląc o tym, by zanurkować do łóżka. W busie panowała kompletna cisza. Wszyscy byli zmęczeni, znudzeni i ospali. Nagle Himchan spytał.

- Jak się czujecie chłopaki? – żaden z nich mu nie odpowiedział. Wydali tylko jakieś jęki – Rozumiem. Więc pewnie nie macie sił, żeby pojechać się troszkę zabawić?

- Zabawić?! – odkrzyknęła entuzjastycznie cała grupa.

- No tak! – przytaknął – Posłuchamy muzyki, powygłupiamy się, potańczymy, wypijemy coś. Co wy na to? – wszyscy chłopcy zgodzili się na taki układ – Tylko wiecie, najpierw trzeba przekonać naszego lidera, czy możemy pojechać – uśmiechnął się czarnowłosy. Yong Guk uśmiechnął się pod nosem widząc chęć zabawy kolegów.

- No nie wiem. Jutro musimy znowu wcześnie wstać.

- No weź! Yong Guk nie bądź taki sztywny – powiedział Youngjae.

- Pojedziemy tylko na troszkę – prosił Jongup.

- No dobra, ale tylko na troszkę – zgodził się po chwili namysłu. Oczywiście jak to imprezowanie mogło się skończyć. A tak, że troszkę przemieniło się na 3 godziny. Cała szóstka świetnie się bawiła na balkonie dla Vip’ów. Tym bardziej, że już byli wszyscy wcięci. Wygłupiali się, gadali, śpiewali, tańczyli, przewracali się i popijali piwem. Zelo i Jongup mimo zakazów lidera podpijali sobie, kiedy ten nie patrzył. Najlepsze to, że pomagali mu w tym starsi koledzy. Yong Guk i tak po paru szybkich przestał zwracać na cokolwiek uwagę. Youngjae zwymiotował, Daehyun się przewracał, Himchan śpiewał, Zelo i Jongup tańczyli, a Yong Guk przymulony podszedł do barierki i rozglądał się po wypełnionej ludźmi Sali. Wszyscy tańczyli i pili, jak to w piątkowe wieczory. Raper zauważył na dole tańczącego Jongup’a i Zelo na świecącym stole.

 - Ej! Chłopaki! Spójrzcie co wyrabiają gówniarze – cała wyluzowana trójka podeszła do barierki.

- Chłopcy się nieźle wyluzowali – stwierdził Dehyun. Youngjae przytaknął zawieszając się na szyji głównego wokalisty – Weź już kuźwa nie pij, bo nie mam zamiaru cię później całować – zażartował.

- Spójrzcie! – wskazał palcem Himchan powrotem na chłopaków. Pomiędzy nimi tańczyła jakaś dziewczyna w obcisłych ciuchach. Seksownie tańczyć dotykała pleców, ramion i klat najmłodszych. Widać było, że chłopakom to się spodobało. Bo przecież nie codziennie jakaś laska z nimi tańczy jeszcze w taki sposób. Wtedy Daehyun zaproponował.

- Weźmy ją do domu.

- Ty! To dobry pomysł. Nie będziemy się nudzić – objął czarnowłosy kark wokalisty. Wtedy Daehyun złapał twarz starszego kolegi, przybliżył ją, wytrzeszczył oczy i rzekł powolnym, niskim głosem.

- Nagrajmy pooorrrnnooo.

- Na lodach – dodał Himchan.

- Ale wy jesteście zboczeni, kiedy jesteście wcięci. A po trzeźwemu nie mielibyście takich pomysłów – stwierdził Youngjae.

- Nie wiesz, że pijani ludzie są bardziej otwarci na świat – wytłumaczył Daehyun.

- Ale ja nie jestem pijany. Czy ja jestem pijany Daehyun?

- No co ty! A ja?

- A gdzie tam! To pijemy?

- Pijemy! – Yong Guk w góle nie zwracał uwagi na to co mówią członkowie B.A.P. Cały czas wpatrywał się w nieznajomą, jakby ją kiedyś już widział. Mimo, że na wpół wyłączony mózg to wydawało mu się, jakby znali się od bardzo dawna. Postanowił, że zejdzie na dół i podejdzie do dziewczyny. Kiedy znalazł się już na dole zaczął się rozglądać po całej Sali, lecz nigdzie jej nie widział. W tłumie zauważył Zelo i Jongup’a. Szybko podchodząc do nich zapytał, gdzie poszła dziewczyna.

- Przed chwilą wyszła – wytłumaczył Zelo. Yong Guk odwrócił głowę w stronę wyjścia i zobaczył ją wychodzącą z budynku. Szybko zaczął się przedzierać przez tłum ludzi. Kiedy wyszedł na zewnątrz jej już tam nie było. Zastanawiał się, kim była ta dziewczyna, skąd ją zna i dlaczego wydaje mu się, że to bardzo dobra znajoma przed lat. Bez zastanowienia wszedł powrotem do środka i podszedł do baru. Zapytał barmana, czy zna tą dziewczynę i czy często tu przychodzi. Powiedział mu, że przychodzi tutaj co tydzień w każdy piątek i że pracuje w ,, Czekoladowy Obłok”. Chłopak pierwszy raz słyszał o takiej nazwie. Nagle spojrzał na zegarek. Była już pierwsza nad razem. Wiedział, że jest już zbyt późno, by dalej szaleć, bo w końcu muszą rano wstać. Yong Guk zawsze dba o swoim przyjaciół i nie zapomina o ważnych rzeczach, ani o swoich obowiązkach nawęd w taki stanie. Jest jak ojciec dla chłopaków z zespołu. Nawęd dla Himchan’a który jest w jego wieku. Zawrócił do chłopaków, a po drodze zgarnął Zelo i Jongup’a. Kazał  wszystkim się zbierać i przyjść pod bus. 5 minut później, kiedy wszyscy spotkali się w odpowiednim miejscu wiedzieli, ze są zbyt wcięci i lepiej w takim stanie nie prowadzić samochodu. Zelo zadzwonił po taksówkę i wrócili do domu. O 7 rano zadzwonił dzwonek. Ciężko było chłopakom wstać z bólem głowy i mdłościami. Pierwszy raz musieli tak wcześnie wstawać z takim kacem do pracy. Po całym dniu ciężkiej pracy, kiedy rozchorowani chłopcy wracali do domu Yong Guk przypomniał sobie dziewczynę, którą widział poprzedniej nocy i nazwę lokalu w którym pracowała. Wyciągnął z torby tableta i wpisał ,, Czekoladowy obłok”. Wyskoczyła mu ulica na której pracowała dziewczyna. Wtedy spytał się kolegów.

- Ej! Pamiętacie tą dziewczynę wczoraj w klubie? Wiecie, tą z którą tańczyli Zelo i Jongup.

- Ach! Tak, była jakaś dziewczyna. I co? – zapytał Jongup.

- Pamiętasz może jak ona wyglądała?

- Nie za bardzo. A ty Zelo?

- To my tańczyliśmy z jakaś dziewczyną? – zapytał zdezorientowany maknae. Wtedy Daehyun szturchnął najmłodszego w ramię. Blondwłosy chłopak zauważył złowrogi wzrok lidera, który pytał ,, Ile wczoraj wypiłeś dzieciaku?”. Przestraszony Zelo od razu zaczął sobie przypominać.

- Ach! Tak! Ta dziewczyna! Jestem taki zmęczony, że nawęd nie z kojarzyłem. Ona... jak mi się dobrze zdaje to była... biała.

- Biała?! – zapytali zdziwieni jednocześnie członkowie zespołu.

- Wow! To nieźle wczoraj się pobawiliśmy, jak była biała dziewczyna – powiedział zadowolony Himchan.

- Nie my, tylko ja i Zelo – poprawił go Jongup.

- No, ty z Daehyun’em chcieliście porno w lodach nagrywać – dodał Youngjae. Zszokowani i lekko zawstydzeni Daehyun i Himchan po krótkiej wymianie spojrzeń zaśmiali się.

- Zelo! Jesteś pewny, że była biała?! – poszarpał za ramiona chłopaka.


- Tak. Dlaczego pytasz? – lider już nic nie odpowiedział. Udawał, że nie słyszy pytania i odwrócił głowę. * To niemożliwe! Czyżby to była...? (Yong Guk) *. Gdy przyjechali do rezydencji osłabieni rzucili się na swoje łóżka. Yong Guk mimo swojego kaca postanowił, że wyjdzie i pójdzie na ulicę wyszukaną w Internecie.


- A ty gdzie idziesz? – zapytał obolały Himchan.

- Idę się przejść. Muszę się dotlenić. Nie czekajcie na mnie – założył na głowę czapkę z daszkiem i włożył ciemną bluzę. Poszedł na przystanek i pierwszym, lepszym autobusem pojechał na kolejny przystanek. Szukając wyznaczonej ulicy wędrował do osiedlach. Nagle zobaczył w centrum wielki, kolorowy napis ,,Czekoladowy Obłok”. Była to kawiarnia w której można było spędzić miło czas. Wypić coś gorącego i zjeść jakieś pyszne ciastko. Najszczególniejszą rzeczą w tej kawiarni, która się szczególnie wyróżniała to były kelnerki w słodki uniformach z rolkami na nogach. Raper bez zastanowienia wszedł do środka i usiadł przy stoliku w koncie. Podjechała do niego jedna z kelnerek przyjąć zamówienie. Szybko założył kaptur na głowę.

- Dobry wieczór! Witam Pana serdecznie kawiarni Czekoladowy Obłok! Czy mogę przyjąć zamówienie?

- Nie, jeszcze się zastanawiam.

- Dobrze – uśmiechnęła się do rapera. Nie widząc jego twarzy próbowała zajrzeć pod jego kaptur, lecz ten szybko odwrócił głowę. Kelnerka tylko wzruszyła ramionami i odjechała. * Mało brakowała, a by zobaczyła jak wyglądam. Zastanawiam się tylko, czy na pewno ją tutaj znajdę? A może ma dzisiaj wolne? A jeśli barman się mylił i ona wcale tutaj nie pracuje?(Yong Guk) *

Po 5 minutach za drzwi wyszła jedna z kelnerek ubrana w uroczy uniform z wysoko spiętymi włosami. Była to biała dziewczyna o ciemnobrązowych włosach z czerwonymi końcówkami. Jeździła uśmiechnięta na rolkach tą i z powrotem. Jeżdżąc od jednego stolika do drugiego. Yong Guk od razu ją zauważył. Wytrzeszczył oczy widząc ją.

*A więc jednak ona tu pracuje. Barman się nie mylił. Ale pytanie czy to na pewno ona?(Yong Guk)*

 

 

 

*Bang Yong Guk*

Przez cały ten czas przyglądałem się jej próbując dostrzec jej twarz, lecz za każdym razem stała do mnie plecami. Po chwili odwróciła się w moją stronne, ale zdążyłem odwrócić głowę. Mimo tego wciąż się na nią patrzyłem kontem oka. Udało mi się zobaczyć jej twarz. Miała jasną cerę z lekkimi, mało widocznymi piegami na kościach policzkowych, duże brązowe oczy pomalowane delikatnie eyelinerem na czarno i małe usta pomalowane różowym błyszczykiem. Wiedziałem, że to ona. Czułem to od samego początku. Wszędzie poznam te oczy i ten uśmiech od ucha do ucha. 7 lat minęło. Wydoroślała od tamtego czasu. Wreszcie stała się kobietą. Nie sądziłem, że kiedykolwiek jeszcze wróci. Że uda mi się ją jeszcze zobaczyć. Jestem taki szczęśliwy. Chciałbym do niej teraz podejść. Porozmawiać. Ale co mam powiedzieć? Jak mam się zachować? Czy jeszcze mnie pamięta? Te myśli cały czas przechodziły mi przez głowę. Siedziałem tak przez dłuższy czas wpatrują się w nią i rozmyślając, co mam zrobić? Co powiedzieć? Zauważyłem, że robi się już późno i za niedługo kawiarnia zostanie zamknięta. Bez zastanowienia po prostu wyszedłem. Szedłem powoli przed siebie w stronę przystanka autobusowego, by wrócić do domu. Jednak stchórzyłem. Nie miałem odwagi do niej podejść. Nie miałem odwagi cokolwiek powiedzieć. Po prostu wyszedłem. Ale mimo tego cieszę się, że znowu mogłem ją zobaczyć po tak długim czasie. Wtedy poczułem jak burczy mi brzuch i pierwsze o czym pomyślałem, to jedzenie. Wszedłem do pierwszego, lepszego spożywczego i kupiłem bułkę. Jedząc ją poszedłem dalej. Nagle zobaczyłem dziewczynę w czerwonym płaszczu. Nie wiem czemu, ale odruchowo poszedłem za nią. Chciałem coś powiedzieć, ale nie mogłem wydusić żadnego słowa. Wiedziałem, że nie mogę stchórzyć. Wiedziałem, że muszę coś wreszcie zrobić. Wtedy podszedłem do niej bliżej i złapałem ją za ramię. Nawęd nie zauważyłem kiedy i wylądowałem na chodniku. Poczułem przeszywający ból w głowie. Usłyszałem tylko słowa zdziwienia,, Yong Guk?!”
 
~~~~~~~~
Jak wam się podoba pierwszy rozdział? Komentujcie!!

czwartek, 7 marca 2013

Dziewczyna Gangstera rozdział 3


Rozdział 3

 

,, Zaloty Lee Joon’a ”


Następnego słonecznego dnia, Hyosung wraz z Hyuną szły do liceum. Nagle usłyszały jakiś męski głos, odwróciły się i zobaczyły Chang Sun’a, biegnącego w ich stronę i krzyczącego imię Japonki.

- Co się stało? – spytała zdziwiona Japonka. Chang Sun dysząc ze zmęczenia nachylił się przed dziewczynami z spuszczoną głową na dół.

- Zapomniałaś wczoraj książki od historii – rzekł zdyszanym głosem.

- Dzięki!

- Nie ma sprawy. Chciałbym się coś ciebie zapytać….czy…. poszłabyś dzisiaj, wieczorem ze mną na miasto? Co ty na to? – nie słysząc odpowiedzi podniósł głowę do góry, okazało się, że dziewczyny już dawno poszły, a on gadał sam do siebie.

*Ale ze mnie głupek <Lee Joon>*

Na pierwszej lekcji Hyosung dostała liścik od przystojniaka.

 

,, Przyjdź na tej przerwie za szkołę. Będę na ciebie czekał przy drzwiach ”

Jak pisało, to tak zrobiła. Poszła na przerwie za szkołę, gdy wychodziła na dwór, ktoś złapał ją za rękę i wyciągnął na zewnątrz. To był Joon. Przygwoździł ją rękami do ściany i powiedział.

- Może wyjdziemy gdzieś, dzisiaj, wieczorem, razem? – powiedział ciepłym głosem.

- Jestem zajęta dzisiaj.

- A może jutro?

- Nie jestem tobą zainteresowana !

– Jesteś piękna, Hyosung– Dziewczyna zawstydziła się. Joon spojrzał się w jej piękne, duże oczy. Jedną ręka odchylił jej brązowe loki, które zakrywały jej twarz. Zamkną oczy I czule pocałował ją w usta. Dziewczyna zawstydziła się i zaczerwieniła ze złości. Oderwała się od brązowowłosego i uderzyła go w twarz.

- Co ty wyprawiasz Joon?! – wykrzyknęła ze złości i uciekła powrotem do szkoły. Chłopak pobiegł za nią.

- Ja nie chciałem! Wybacz!

- Odejdź!

- Przepraszam cię! Chwila zapomnienia! – Hyosung wbiegła do damskiej ubikacji. Na szczęście nie wbiegł za nią do toalety.

- Przepraszam! Wyjdź!

- Odejdź! < Mój pierwszy pocałunek! Zabrał mi mój pierwszy pocałunek. <Hyosung> * Po paru minutach dziewczyna wyszła z łazienki. Spojrzała wrogo na chłopaka. Wyglądała jak potwór. Zła energia unosiła się w powietrzu. Wtedy rzekła.

- Zabrałeś mi mój pierwszy pocałunek ćwoku! Nie daruje ci tego! Zabiję cię! – przestraszony przystojniak uciekał przed olbrzymką po całej szkole, aż kurzyło się za nimi. . Po rozmowie z Hyuną, dziewczyna miała trening piłki nożnej w Sali gimnastycznej. Po dwóch minutach, lider zespołu odrzekł.

- Słuchajcie wszyscy! Mamy nowego gracza w zespole. Lee Chang Sun! Będzie naszym nowym atakującym - Wszyscy byli pod wrażeniem, że dołączył do drużyny, oprócz Jeon.

- Ty! – wykrzykła oburzona dziewczyna.

- O! Cześć śliczna owieczko! Będziemy razem w zespole? Super! To chyba przeznaczenie, prawda? – Japonka słysząc to, zawstydziła się i zrobiła się jeszcze bardziej zła, że zrobił jej wstyd przed kolegami z drużyny. Wszyscy chłopcy na Sali zaczęli się śmiać.

- Zamknąć się!!! – wykrzykła. Wszyscy  zamilkli. Byli przerażeni jej złością. Nagle na jej czole pojawiła się jedna pulsująca żyłka.

- Ja tylko żartowałem! ^^” Pamiętaj, złość piękności szkodzi – zdenerwowana Japonka dostała tiku nerwowego w lewym oku i uderzyła przystojniaka w twarz.

- A to za co?!

- Za to, że próbujesz zrobić mi wstyd!..

- Jesteś taka śliczna ,gdy się na mnie złościsz ^^

- Ty! – złapała go za koszulkę.

- Dobra, dobra! Uspokójcie się! Zacznijmy Wreszcie trening, dobrze? No! To do roboty – powiedział lider. Ich pierwszy zadanie było celnąć  do bramki dziewczyny. Nikomu się nie udało. Nagle wyszedł Joon i jedynemu udało się zdobyć bramkę. Wszyscy byli pod wrażeniem. Zdenerwowana dziewczyna spojrzała się na chłopaka. On widząc to uśmiechnął się do niej puszczając oczko. Gdy się obrócił dostał w głowę piłką od nogi. Z taką siłą, że natychmiastowo przewrócił się na podłogę. Wszyscy zaczęli się śmiać .

- Kto…? – odwrócił głowę i zobaczył jak pewna siebie Hyosung patrzała się na niego z gniewnym wzrokiem i lekkim uśmiechem na twarzy. Kolejne ich zadanie polegało na tym, że mieli biegać naokoło szkoły. Gdy dziewczyna biegła zaczął ją doganiać Lee, widząc to zaczęła przyśpieszać. Przystojniak zauważył, że zaczęła uciekać przed nim,  więc próbował ją doścignąć .

- Nie uciekaj tak przede mną!

- Nie mam zamiaru być w tyle!

- Zobaczymy! – Joon zaczął przyśpieszać, był coraz bliżej i bliżej. Gdy był już z nią ramię w ramię, złapał ją za boczki. Japonka zawstydziła się i odskoczyła od niego. Przez to wyprzedził ją. Zdenerwowana próbowała go dogonić. Lee obrócił się i zobaczył zamiast Hyosung, ujrzał potwora. Była straszna. Wyglądała jak demon potępiony przez samego szatana. Gdy już wyprzedziła brązowowłosego, wyglądała inaczej, po prostu zwyczajnie. Odwróciła do niego głowę i pokazała mu język. Widząc to podbiegł do niej i rzucił się na nią. Japonka pod ciężarem chłopaka przewróciła się na ziemię. Przystojniak położył się na niej i uśmiechnął słodko. Spojrzał się głęboko w jej brązowe oczy. Jego włosy zaczęły poruszać się wraz z powiewem wiatru. Słońce rozświetlało jego piękne oczy.

* Jaki on piękny. Co ja wygaduje! Jest ohydny! Blee! < Hyosung :P >*  

- Co wy tu robicie gołąbeczki? Biegamy! – powiedział lider.

*gołąbeczki? <Hyosung>*

- Jak słodko.  – odrzekł brązowo włosy. Japonka odepchnęła go od siebie nogami, przerzucając go przez głowę i pobiegła dalej. Po dwóch godzinach treningu Hyosung poszła wraz z Hyuną do biblioteki wypożyczyć książki  do nauki na test z historii. Japonka znalazła idealną książkę do historii, lecz niestety była zbyt wysoko, by ją sięgnąć. Nagle ktoś inny ją wziął i podał jej do ręki.

- Dzięki!... To ty?! – wykrzyknęła na Joon’a.

- Cii! W bibliotece się nie krzyczy – oznajmił szeptem.

- Co ty tutaj robisz? – wyszeptała.

- Przyszedłem cię przeprosić za dzisiaj. Za to, że ci zrobiłem wstyd przed kolegami. Ale nie mogłem się powstrzymać, tak ślicznie wyglądasz jak się złościsz i słodko jak się rumienisz. W tej chwili też ^^.

- Nie ma za co i dzięki za książkę.

- Nie ma sprawy ^^ - Hyuna słyszała całą ich rozmowę. *Wygląda całkiem miło. Jest bardzo uprzejmy. Chyba naprawdę podoba mu się Hyosung. <Hyuna>*skończyły się lekcje. Na dworze zrobiło się ponuro, zimno, zaczął padać deszcz.

- Pada? A ja zapomniałam parasolki – odrzekła Japonka.

- Ja tak samo!

- Hyuna! Chodź ze mną, mam parasolkę.

- Ach! Jak to dobrze mieć chłopaka!

- Może odprowadzić cię pod dom, Hyosung? – spytał Joon.

- Co?! Nie dzięki. Poradzę sobie.

- Na pewno? To dla mnie żaden kłopot – Nagle na dworze straszliwie zabrzmiało.

- Chyba jednak się skuszę ^^”.

- No to chodźmy! – Lee wraz z Jeon szli w ciszy pod parasolką w stronę jej domu. Lekko zawstydzony chłopak zaczął rozmowę.

- Słyszałem, że jesteś Japonką, czy to prawda?

- Tak, a co?

- Z jakiego miasta?

- Z Tokyo.

- Tokyo? Wspaniałe miasto. Zawsze chciałem tam pojechać. Specjalnie nauczyłem się Japońskiego.

- Naprawdę? Więc powiedz coś po Japońsku.

- Machi no doko ka ni watashitoisshoni kitaidesu ka? (Chciałabyś pójść ze mną, gdzieś na miasto?)

-Anata wa watashi o dēto ni kiite mitai?? (Chcesz się ze mną umówić na randkę?)

-Hai. Watashi wa shitai to omoimasu.. ( Tak. Chciałbym.)

- Dō iu wake ka watashi wa kyōmi ga arimasen. Anata ga doko ka e tsureteitte kureru yō ni sore yori mo yoi okonau hitsuyō ga arimasu. (Jakoś nie jestem zainteresowana. Musisz się bardziej postarać, żeby mnie gdzieś zabrać.)

- Dakara, anata wa sansei? (Więc się zgadzasz?)

Watashi wa iimasendeshita. Watashi wa koko ni sunde imasu. Kono koto o watashi wa motte kita (Tego nie powiedziałam. Tutaj mieszkam. Dzięki, że mnie doprowadziłeś.)

- Mondai arimasen.. ( Nie ma problemu ^^ )

- Sayōnara!

- Sayōnara, utsukushī ( Do widzenia piękna)