Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sunggyu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sunggyu. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Infinite: Darkness Rozdział 13 THE END

 Ostatnio zastanawiałam się nad wieloma rzeczami. Minęło już sporo czasu od kąt przyjechałam z Zuzą do Korei. Pamiętam to, jakby to było wczoraj. Zuza pośpieszała mnie z pakowaniem się, żebyśmy się nie spóźniły na samolot. Pierwsze spotkanie z Kingą po 3 latach. Pierwszy dzień w nowej szkole.Pierwszy dzień w nowej pracy. Ciężko było tym bardziej, jak nie zna się języka.  Kto by pomyślał, że po tym minionym czasie Kinga zaręczy się z Baro, a Zuza zajdzie w ciąże z Woohyun'em. Cieszę się, e wszystko się dobrze ułożyło. Rodzice Baro zgodzili się na małżeństwo, a Woohyun nie opuścił Zuzy. Wokół mnie jest tyle szczęścia. Kinga już zaczęła planować ślub, a Zuza przez ostatni czas ogląda dziecięce ubranka.A co ze mną? Udało mi się poznać swojego biasa i sprawić, że mnie zauważył spośród wielu kobiet. Zaakceptował mnie taką jaką jestem i pokochał mimo wszystko. Straciłam go już raz i nie pozwolę na to, żeby to się powtórzyło. Dowiem się prawdy o nim i jego rodzinie. Chcę wiedzieć co się stało i gdzie był, kiedy zniknął.


  Nastąpił kolejny weekend. Basia jak za każdym razem, została w domu, kiedy przyjaciółki wymknęły się z domu z swoimi miłościami. Polka wzięła prysznic, po kremowała ciało i przebrała się w piżamę. Otworzyła okno, położyła się na swoim łóżku i zaczęła oglądać koreańskie dramy na laptopie. Mijały godziny, a Basia prawie zasypiała. Próbowała powstrzymać się i nie zamknąć oczu, ale to nie pomogło. Oczy jej same się zamknęły, jedynie dźwięk dramy jeszcze docierał do jej uszu. Nagle wszystko ucichło. Tą przeraźliwą ciszę przerwał męski szept:
- Basia - usłyszała. Otworzyła oczy i zobaczyła leżącego obok niej Sunggyu.
- Oppa? - zapytała. Uśmiechnął się i pogłaskał jej policzek. Chłopak leżał w pół mroku, lecz jego oczy wciąż można było dostrzec wśród ciemności.
- Zmęczona? -zapytał.
- N-nie - ziewnęła - Troszkę - stwierdziła po chwili ocierając oczy.
- Jak spędziłaś ostatnie dni?
- Nie uwierzysz co się wydarzyło.
- Zamieniam się w słuch.
- Baro oświadczył się Kindze.
- Naprawdę?
- Tak, ale to nie wszystko. Zuza i Woohyun będą mieć dziecko.
-Niesamowite - stwierdził nie odrywając od niej wzroku.
- Ale to też jeszcze nie wszystko.
- Jest jeszcze coś?
- Byłam u twoich rodziców - nagle jego uśmiech zszedł z jego twarzy.
- Że gdzie byłaś? -podniósł się.
- Pamiętasz, jak opowiadałeś mi gdzie mieszkają? Poszłam do nich. Poznałam twoją matkę. Miła z niej kobieta. Cieszyła się, że mnie w końcu poznała. Zaprosiła mnie na obiad na drugi dzień,więc poszłam i poznałam resztę twojej rodziny. Masz bardzo uprzejmych rodziców i zabawną siostrę.
- Cieszę się,że ich poznałaś i polubiliście się.
- Ja też. Twoja matka świetnie gotuje.
- Nie możesz więcej do nich przychodzić - powiedział z troską w głosie.
- Dlaczego? -usiadła obok niego.
- Bo nie.
- Bo nie?To nie jest odpowiedź.
- Po prostu nie chcę, żebyś do nich przychodziła. To bardziej skomplikowane niż myślisz. Nie zrozumiesz.
- Ale chce zrozumieć. Oppa... przecież wiesz, że mi możesz powiedzieć o wszystkim. Powiedz mi,czy to jest związane z twoim znaniem na biodrze?
-Skąd o tym wiesz?! -spanikował odwracając się do niej plecami.
- Widziałam... złożyli cię w ofierze?... twoi rodzice? - zapytała dotykając jego ramienia.
-Przepraszam... że ci wcześniej o tym nie powiedziałem. Bałam się twojej reakcji.
- Nie potrzebnie.Nie ważne co się dzieje. Ja zawsze będę przy tobie oppa - odwrócił się do niej. Spojrzeli sobie w oczy.
- Jestem satanistą.
-Wiem.
- Przepraszam - przytulił ją do siebie. Dziewczyna odwzajemniła uścisk.
- Powiedz mi... ty żyjesz... prawda? - zapytała się nerwowo wyszeptując mu słowa do ucha. Piosenkarz nic nie odpowiedział. Jedynie spojrzał się jej w oczy - Żyjesz? - powtórzyła głośniej.
- Jak inaczej stałbym teraz przed tobą? Przecież nie jestem duchem.
- Jesteś... demonem.
- Nie mów tak.
- Ale to prawda, mam racje? - wziął głęboki oddech i przytulił ją do siebie.
- Kocham cię - wyszeptał.
- Ja ciebie też kocham.
- Będziesz przy mnie pomimo wszystko?
- Tak oppa... chcę być przy tobie.
- Na zawsze?
- Po wieki.
- Pamiętaj,że cokolwiek by się stało, ja wrócę po ciebie.
- Jak to wrócę? O czym ty mówisz? Nie mogę cię znowu stracić.
- I nie stracisz mnie. Już nigdy. Zawsze będziemy razem. Zawszę będę za tobą podążał. To tylko z twojego powodu, ja wciąż mogę istnieć w miejscach w których mnie już nie powinno być.
-Obiecaj mi... obiecaj, że mimo wszystko będziemy razem... na zawsze.
-Obiecuję ci - spłynęła mu łza po policzku. Pocałował ją w czoło przez co zamknęła oczy. Gdy je otworzyła, jego już przy niej nie było. Tej nocy znów wróciły jej koszmary. Ciemny i opuszczony parking. Miejsce przed którym zaginął Sunggyu. Nie mogąc spać po nocach znowu wróciła do swoich tabletek z przepisu psychologa. Dziewczyny zauważyły, że ich przyjaciółka wróciła do leków. Przejęte tym zaczęły z nią rozmawiać w kuchni.
- Basia, wszystko w porządku? - zapytała Kinga.
- Tak, dlaczego pytasz?
- Znowu wróciłaś do leków - powiedziała Zuza.
- Tak, to prawda. Wróciły mi koszmary, ale to nic. Nie przejmujcie się mną.
- Myślę, że to przez to, że ja wychodzę za maż, a Zuza zaszła w ciążę - rzekła Kinga.
- Sądzisz, że jestem zazdrosna?
-To nie tak, ale u nas, można powiedzieć, że zaczął się nowy etap w życiu, a ty...
- A ty przez to przypomniałaś sobie o Sunggyu i koszmary wróciły - wtrąciła Zuza- Nie chcemy, żebyś znowu przez to przechodziła. Rozumiem, że ostatnio wiele się stało, ale proszę cię... nie zamykaj się w sobie. Nie tym razem.
- Potrzebujemy cię.
- Wiem... a ja potrzebuje was. Nie martwcie się o mnie.Teraz najważniejszy jest ślub i dziecko. Ja dam sobie radę - uśmiechnęła się - Jutro idę do lekarza więc poproszę ją o silniejsze leki i wszystko będzie dobrze - następnego dnia po południu, Basia udała się do lekarza i zaczęła z nią rozmawiać o swoich koszmarach które wróciły.
- Więc, śni ci się cały czas jeden i ten sam sen?
- Tak,cały czas ten podziemny parking.
- Czy boisz się tego snu?
- Tak i to bardzo.
- A co odczuwasz podczas tego snu? Jakie masz obawy?
- Boje się tego co w nim jest. Tej... ciemności.
- Boisz się ciemności?
- Nie, jedynie tego miejsca.
- Wiesz, proponuje ci, żebyś pokonała swój strach.
- To znaczy?
- Żeby twoje koszmary zniknęły, musisz udać się w tamto miejsce i wejść do tego parkingu. Musisz zobaczyć co jest w środku, żeby przekonać się, że nie masz się tak naprawę czego bać, a koszmary same znikną.
- Dobrze, tak zrobię.
- Więc do tego czasu nic nie przypisuje. Proszę wróć do mnie za tydzień i opowiesz mi o swoich przeżyciach.
- Dobrze,dziękuj pani bardzo. Do widzenia.
- Do zobaczenia za tydzień - Basia wyszła z przychodni i udała się w tamto miejsce. Stanęła w miejscu w którym stała tamtej nocy wraz z Sunggyu.  Doskonale przypomniała sobie tamtejszy dzień. Odwróciła się i spojrzała się w głąb ciemnego, starego parkingu podziemnego. Przełknęła głośno ślinę i wzięła oddech. Ruszyła przed siebie. Idąc powolnymi krokami zmierzała w głąb ciemności. Kiedy już prawie była w środku opętał ją strach i wybiegła z środka. Biegła tak szybko i bezmyślnie, że przewróciła się. Obolała podniosła się na rękach i zaczęła głośno oddychać. Odwróciła głowę do tyłu i przestraszona tym widokiem uciekła do domu. Postanowiła, że wróci do biegania i może w ten sposób przewalczy strach i wejdzie do środka. Przebiegała codziennie obok tego miejsca, lecz za każdym razem oplata ją strach i uciekała. W końcu postanowiła, że uda się w to miejsce z dziewczynami.
- To tutaj - Basia wskazała dziewczyną miejsce.
- Więc to miejsce śni ci się po nocach? - zapytała Kinga.
- Tak.
- Powiedziała, że jak wejdziesz do środka i przewalczysz swój strach to koszmary miną, ale ty nie masz odwagi tam wejść? - zapytała Zuza.
- Zgadza się.
- Wejdźmy tam razem - rzekła Kinga.
-Tak, zróbmy to razem - powiedziała Zuza - Razem pomożemy ci przewalczyć strach - obydwie chwyciły dłonie przyjaciółki. Polka wzięła głęboki oddech i powolnym krokiem zmierzyły ku ciemności. Nagle Basia powiedziała:
- Nie, ja... idę sama.
- Sama?Jesteś tego pewna? -zapytała Kinga.
- Tak, muszę to zrobić sama. Inaczej koszmary nie miną. Wy dałyście mi siłę, żebym tam weszła.
- Dasz radę. Zobaczysz, że to nie takie straszne.W końcu co tam możesz takiego zobaczyć? - zapytała żartobliwie Zuza. Basia zostawiła dziewczyny, zamknęła oczy i weszła w dół. Szła i szła, aż w końcu otworzyła oczy. Była już pod ziemią. Odwróciła się do tyłu, ale przez ciemność nie było widać nikogo.
- Basia! I jak?! - zapytała Kinga.
-Jesteś tam?! Nie widzimy cię!
- Tak, jestem! Wszystko w porządku! Pójdę się rozejrzeć! - dziewczyna objęła swym wzrokiem cały parking. Była zaniedbany i ciemny. Ulica nieco popękana, a  w niektórych miejscach żarówki nie świeciły, lecz nie było tak źle. Basia zrobiła nie pewnie kilka kroków na przód. Po chwili przebiegł jej między nogami czarny kot. Przestraszona krzyknęła. Widząc, że to tylko kot odetchnęła z ulgą. Zobaczyła,że kot pobiegł w najciemniejsze miejsce. Zniknął za metalowym ogrodzeniem. Zainteresowana, ale i nieco przestraszona poszła za kotem by sprawdzić co te tajemnicze miejsce skrywa. Podeszła do ogrodzenia i przeszła przez urwaną dziurę na dole. Prześlizgnęła się dołem i weszła w głąb ciemności. Nagle poczuła okropny odór stęchlizny. Zobaczyła stertę kartonów i potarganych ubrań które oświetlała jednie jedna żarówka, która migotała. Na ścianie zobaczyła namalowany, czerwony pentagram. Smród był nie do zniesienia. W pewnej chwili zobaczyła tego samego, czarnego kota, który coś wygrzebywał spod kartonu. Dziewczyna zatykając nos i usta podeszła w to miejsce i podniosła karton do góry. W tym momencie zaniemówiła. Zobaczyła zakrwawioną, męską rękę z tym samym wisiorkiem, którą miał Sunggyu. Przerażona zaczęła się cofać i przewróciła się na brudną podłogę. Patrzyła się na tą stertę kartonów i przeróżnych materiałów wiedząc, że pod nimi leży martwy, rozkładający się Sunggyu. Po chwili smród stęchlizny i rozkładającego się mięsa zmienił się w słodki, przyjemny zapach wanilii.
- Basia - usłyszała męski szept znikąd - Nie powinno cię tutaj być - usłyszała wyraźnie za swoimi plecami. Przerażona odwróciła się i zobaczyła stojącego za nią w ciemności mężczyznę z zakrwawioną ręką z której kapała jeszcze krew. Odwróciła głowę z powrotem na rękę za sobą której już tam nie było. Zaczęła krzyczeć po czym straciła przytomność.

Ostre światła rażące w oczy, białe ściany jak z horroru, metolowe łóżko od którego bolą mięśnie. Te ciche pikanie urządzeń i kapiąca woda w zepsutym kranie. Tak, jestem w szpitalu. Znowu. W tym samym pokoju, leżąc na tym samym starym łóżku. Jest lepiej niż ostatnim razem, kiedy tutaj trafiłam. Krew, siniaki, bandaże...Kto by pomyślał, że trafię tutaj kolejny raz przez tą samą osobę? Nie obwiniam tej osoby... bo niczego nie żałuje. Ludzie mają rację. Korea Południowa potrafi zmienić życie człowieka na zawsze.

Minęło już sporo czasu od tamtej chwili w tamtym przerażającym parkingu. A tak właściwie minął już okrągły rok. Tym razem kiedy przechodzę obok tamtego miejsca widzę już odnowiony parking z którego wyjeżdżają samochody. Kinga i Baro wzięli ślub.Był naprawdę piękny. Pełno czerwonych róż i białych świec. Kinga wyglądała wtedy ślicznie w tej białej, ślubnej sukni. I ten piękny moment, kiedy ksiądz powiedział "Możesz już pocałować pannę młodą", Baro odchylił biały, koronkowy welon z jej twarzy i pocałował ją. Miesiąc miodowy spędzili na wyspie Jeju i kupili duży,bogaty dom za miastem, a Kinga poszła na studia. Zuza urodziła zdrowego syna. Zaczęła rodzić w pobliskim parku. Gdy rodziła w szpitalu Woohyun był przy niej na sali porodowej. Z bólu wyzywała go i wykecała rękę. Gdy maluch już wychodził na świat Woohyun zemdlał. Kupili sobie świetny apartament w centrum Seulu z pięknym widokiem na miasto. A co u mnie? Wyprowadziłam się i wynajęłam sobie pokój u pewnej starej kobiety za miastem. Wciąż pracuję u ojca Kingi i będę właśnie kończyła szkołę. Od tamtego wydarzenia przestałam mieć koszmary, a Sunggyu już więcej do mnie nie przyszedł. Pogodziłam się z tym i przestałam nawet otwierać mu okno w nocy. Postanowiłam,że zacznę wszystko od nowa. Po liceum pójdę na studia i podejmę inną pracę.Pomimo, że minął już rok wciąż pamiętam słowa Sunggyu. Pamiętam, jak mówił, że kocha mnie i nie ważne co by się stało wróci po mnie. W końcu obiecał mi, że będziemy razem... 
na zawsze.

Nadszedł grudzień. Na dworze robiło się coraz zimniej,a całe miasto przykrył biały, gruby śnieg. Pewnego zimowego wieczoru Basia kończyła pracę. Ubrała się ciepło, pożegnała z wszystkimi i wyszła z budynku tylnymi drzwiami. Tego wieczoru było wyjątkowo przyjemnie. Nie wiał zimny wiatr. Jedynie padał powoli biały śnieg. Idąc w stronę przystanku Basia poczuła coś czego wcześniej nie czuła. Zapach, który zniknął z jej życia. Słodki zapach który utworzył się znikąd na środku zimowej ulicy. Był to słodki, intensywny zapach wanilii. Usłyszała jak ktoś za nią stoi. Zatrzymała się i z radością zaciągnęła się cudnym zapachem. Nie odwracając się jedynie rzekła:
- Wróciłeś... tak jak obiecałeś - uśmiechnięta odwróciła głowę do tyłu po czym zniknęła bez śladu.
Już na zawsze.








***************
Jak się podoba?
Wybaczcie, ale nie było mnie w weekend w domu w dodatku babcia zabrała mi laptopa i nie miałam jak pisać.Więc jest małe opóźnienie. Jutro oczekujcie "Dziewczynę Gangstera".

poniedziałek, 14 lipca 2014

Infinite: Darkness Rozdział 10

 -  Co ty tutaj robisz? - zapytała. Chłopak był ubrany w jasne jeansy , białą koszulkę na ramiączkach i w czarną, sportową bluzę . Uśmiechnięty odpowiedział:
- Przyszedłem po ciebie. Chciałem się z tobą spotkać.
- Jak to? Przecież powiedziałeś, że nie możemy.
- Wiem... ale, to silniejsze ode mnie. Nie cieszysz się?
- Cieszę się... i to bardzo - odwzajemniła uśmiech.
- No to chodźmy - złapał ją za rękę i ruszył przed siebie.
- Ale gdzie?
- Coś zjeść. Umieram z głodu.

* Boże dziękuję ci, że mi go zwróciłeś (Basia)*

 Udali się do jednej z miejskich restauracji na świeżym powietrzu pod namiotem. Serwowali tam stare, tradycyjne potrawy. Usiedli razem przy plastikowym stoliku i zamówili posiłki. W między czasie, kiedy jedli Basia wysłała dziewczyną sms'a, że wróci później.
- Sunggyu, powiedz mi, gdzie mieszkasz?
- G-gdzie? - zapytał zmieszany - Za miastem.
- Za miastem?
- Tak, w starych dzielnicach.
- Dobrze ci się tam mieszka? Nie tęsknisz za dormem? Za chłopakami?
- Tęsknię, ale nie mam jak na razie innego wyboru... a jeżeli chodzi o mój nowy dom, to jest dosyć mały i stary, ale da się żyć.
- Chciałabym go kiedyś zobaczyć. Zabierzesz mnie tam kiedyś?
- Yyymm, taa... pewnie. Ale nie rozmawiajmy teraz o mnie. Co u ciebie? Jak dzień?
- Dosyć dobrze. Dzisiaj skończyłam wcześniej lekcje, a w pracy ciężko, jak to w każdej innej. Pracujesz?
- C-co?
- Pytam się, czy pracujesz. Masz gdzieś nową pracę?
- Tak.
- Jaką?
- W tej chwili pracuję w sklepie u pewnego, starego człowieka. Dobry z niego mężczyzna.
- Dobrze płaci?
- Tak, ale nie tak wysoko, jak w wytwórni - uśmiechnął się - A teraz powiedz aaa~ - powiedział wbijając widelec w kawałek mięsa i wymierzając nim w usta Basi. Dziewczyna zaczerwieniła się - No dalej~ - otworzyła usta i pozwoliła się nakarmić chłopakowi - Grzeczna dziewczynka. Nie jest ci zimno? Robi się chłodno.
- Nic mi nie będzie.
- Weź to - powiedział ściągając z siebie bluzę i wręczając ją dziewczynie.
- Nie, nie mogę. A co z tobą?
- Mną się nie przejmuj. Nic mi nie będzie - wstał i zarzucił swoją bluzą odkryte ramiona Polki zakrywając jej czerwoną koszulkę na ramiączkach.
- Dziękuję Oppa - wyszeptała, lecz na tyle głośno, że Sunggyu usłyszał i uśmiechnął się. Kiedy zjedli poszli dalej. Spacerowali razem po mieście przytuleni do siebie. Kiedy zaczęło robić się późno odprowadził ją do domu.
- Dziękuję, że spędziłaś ze mną czas Basia.Mam nadzieję, że jeszcze to powtórzymy. To do zobaczenia.
- Poczekaj - zatrzymała go - Może chcesz jeszcze wejść do środka?
- Do środka? Ale przecież...
- Nie ma nikogo w domu. Kinga niedawno do mnie napisała sms'a. Więc?
- Z chęcią - uśmiechnął się szeroko. Weszli do środka i ściągnęli buty - Dawno tu nie byłem. Pamiętasz może, jak ścigaliśmy się po domu?
- Jak mogłabym zapomnieć? Spadliśmy wtedy razem ze schodów - zaśmiała się - Idź do salonu. Zaraz do ciebie przyjdę.
- Dobrze.
- Może się czegoś napijesz?
- A masz może, no wiesz?
- A mam - zaśmiała się - Chcesz?
- Jeszcze się pytasz - zaśmiali się w tym samym momencie. Po dziesięciu minutach, Basia wróciła do Sunggyu do salonu trzymają w rękach dwa kubki z gorącą czekoladą w której pływały kawałki słodkich pianek.
- Ach, dziękuję, dziękuję, dziękuję - cieszyła się jak dziecko, kiedy podawała mu nagrzany kubek z czekoladą. Upił łyk i rozmarzył się - Pyszne~ - usiadła koło niego na kanapie i włączyła telewizor. Pół godziny później, kiedy oglądali dramę wybiło korki.
- No nie! Teraz nie będziemy wiedzieć czy pocałują się - narzekał Sunggyu.
- Co się dzieje? - zapytała przestraszona.
- Nie wiem. To chyba przez tą burzę na dworze - wyjaśnił.
- Jaką burzę? Przecież nawet nie pada - nagle zagrzmiało - Aaa! - przestraszyła się zakrywając twarz dłońmi. Po chwili spojrzała się w okno, a za nim rozpętała się ulewa - A-ale jak to? Przecież... ale.
- Ach, nie marudź tylko chodź poszukać latarki.
- Mam jedną w pokoju, chodź - słysząc to kącik jego ust podniósł się. Idąc w stronę schodów potknęła się i już miała się przewrócić, kiedy nagle chłopak złapał ją.
- Mam cię.
- Dzięki - złapała go za rękę i zaprowadziła na górę. Prawie by się przewrócili na schodach przez otaczającą ich ciemność. Docierając do pokoju usiedli na łóżko Basi. Mrok zapanował już w każdym koncie i zakamarku tego domu, jedynie światła lamp ulicznych i błyski burzy oświetlały wnętrze domu, a uderzające krople wody zabijały panującą tam ciszę. Polka grzebała w schowanych pudełkach pod łóżkiem - Znalazłam - włączyła latarkę i oświetliła pokój przynajmniej po części. Nagle poczuła dłoń Sunggyu na swojej, która trzymała latarkę. Spojrzeli sobie w oczy. W tym momencie czas dla nich zatrzymał się w tej małej sekundzie. Pociągnął ją delikatnie w swoją stronę tak, że tylko latarka oddzielała ich twarze. Przełknęła nerwowo ślinę. Koreańczyk nachylił się powoli nad jej twarzą. Czym był bliżej, tym latarka gorzej świeciła. Gdy w końcu ich usta złączyły się w słodki pocałunek, latarka przestała całkowicie świecić. Basia poczuła się jakby była z waty i upuściła latarkę na podłogę. Czuli, że ich delikatne i pełne uczuć pocałunki są początkiem czegoś nowego. Powoli ułożył j na pościeli i zawisnął nad nią. Zaczął ją namiętniej całować. Nie potrafili się od siebie oderwać. Bardzo w tym momencie siebie pragnęli. Delikatnie dotykał jej ciała powodując u niej gęsią skórkę. Włożył swoje dłonie pod jej koszulkę i trzymał ją jak najbliżej siebie. Po chwili ściągnęła z siebie koszulkę ukazując swoje wyrzeźbione ciało, którym nie potrafił się napatrzeć. Podniosła rękę do góry i od góry po sam dół przejechała dłonią po jego torsie. Czuła, że swoim dotykiem sprawia, że Sunggyu dostaje gęsiej skórki. Nigdy by nie sądziła, że u kogoś wywoła taką reakcje zwykłym dotknięciem. Uśmiechnął się do niej delikatnie i ucałował usta. Swymi pełnymi ustami pieścił jej szyję oraz dekolt. Delikatnie ssał i podgryzał skórę. Ściągnęła koszule, dzięki czemu mógł kontynuować. Odpiął jej stanik i całował piersi wywołując u niej cisze jęki. Masował je i lizał każdy skrawek jej nabrzmiałych piersi. Po chwili zszedł niżej całując jej brzuch . Dochodząc do rozporka odpiął guzik i ściągnął z niej spodnie. Zaczął ssać jej wewnętrzną stronę ud i delikatnie masował jej łechtaczkę przez cienki materiał. Podniecenie jeszcze bardziej ją dopadło. Nagle ściągnął spodnie , dzięki czemu mogła zobaczyć, że jego mały przyjaciel wcale nie jest taki mały i bardzo się cieszy pod bokserkami. Basia jedynie wytrzeszczyła oczy. Piosenkarz spojrzał się na jej zaskoczenie, a potem ciężko dysząc spojrzał się na swoje krocze po czym uśmiechnął się.
- Wybacz - wyszeptał przez ciężki oddech.
- Spoko - przełknęła nerwowo ślinę. Zawisnął nad nią i znów złączyli swoje usta w namiętny pocałunek. Swymi dużymi dłońmi pieścił jej ciało, a Basia obejmowała go głaszcząc po plecach - Oppa - wyszeptała mu do uch.
- Tak?
- Ja... ja jeszcze nigdy, tego nie robiłam.
- Nie martw się tym. Każdy kiedyś miał swój pierwszy raz.
- A ty? Miałeś?
- Szczerze?
- Tak.
- Jesteś moją pierwszą i mam nadzieję, że ostatnią z którą to przeżywam. Ważne jest to czy tego chcesz.
- Chce, ale nie rozumiem. Nie rozumiem dlaczego właśnie ja. Przecież jestem taka...
- Piękna - przerwał jej i pocałował w usta - Kocham cię.
- Ja ciebie też kocham - zsunęła z siebie majtki. Sunggyu widząc to zrobił to samo i powoli wszedł w nią. W tym samym momencie nie mogli złapać oddechu, kiedy uspokoili się poczuła ból. Łzy popłynęły po jej policzkach . Zamknęła oczy i wtuliła się w ramie chłopaka. Powoli i delikatnie zaczął się poruszać w jej wnętrzu. Gdy ból przerodziło się podnieceni jej mięśnie rozluźniły się. Oderwał ją od swojego ramienia i spojrzał się w jej oczy nie przestając się w niej poruszać.
- Chcę żebyś cały czas się na mnie patrzyła - powoli otworzyła swe zawstydzone oczy. Jej policzki były rozgrzane i czerwone, a oddech stał się ciężki. Spojrzała się nia niego. Na jego piękne, wyrzeźbione ciało, które doprowadzało ją do szaleństwa. W tej ciemności wyglądał jak demon, który ją pragnął. Nagle zaczął się w niej szybciej poruszać. Ich głos synchronizowały się i dopasowały do rytmu uderzających kropel deszczu. A błyski burzy od czasu do czasu oświetlał całe ich nagie ciała. Spoceni nie potrafili się od siebie odłączyć. To była dla nich magiczna chwila, która trwała wieki. Po chwili poruszał się w niej drapieżnie i gwałtownie. Mocno uderzając swymi biodrami o jej ciało. Ich jęki stawały się coraz głośniejsze. Nagle poczuli, że zaraz dojdą. W tym momencie wyszeptał jej do ucha - Chcę żebyś już zawsze była tylko moja - Po kilku mocnych uderzeniach doszli w tym samym momencie. Jej ciało z rozkoszy wygięło się w łuk. Zmęczony położył jej na jej ciele po czym głośno oddychali.
- Też tego bardzo chce - odpowiedziała mu. Pocałował jej spocony brzuch. Uniósł się do góry i spojrzał w jej oczy. Nagle zaczęli się do siebie śmiać.
- Tak bardzo cię kocham - powiedział.
- A ja ciebie jeszcze mocniej - pocałowała jego czoło. Położył głowę na jej klatkę piersiową i przytulił się do jej ciała po czym zasnęli. Następnego dnia, Basia obudziła się  spojrzała w sufit. Podniosła się do góry i spojrzała na łóżka przyjaciółek, który byłe puste, nawet nie używane. Przestraszona odwróciła głowę i zobaczyła nagiego Sunggyu przykrytego kołdrą w swoim łóżku. Położyła się z powrotem koło niego i powiedziała - Wstawaj śpiochu - chłopak słysząc jej głos otworzył zaspane oczy. Widząc twarz dziewczyny o poranku uśmiechnął się i z powrotem zamknął oczy - Nie śpij, musisz wstać. Zanie długo dziewczyny wrócą.
- Noo doobraa~ - wstał i nagi zmierzył w kierunku wspólnej łazienki - idę wziąć prysznic - Basia zauważyła coś dziwnego na ciele ukochanego. Na lewym biodrze znajdowała się blizna, ale nie taka byle jaka blizna. To wyglądało jakby ktoś go ugryzł. Ktoś z bardzo szeroką szczęką i długimi zębami. Nie wyglądało to za dobrze. Jak z jakiegoś horroru. Tym czasem Basia ubrała się i posprzątała pokój. Nagle do pokoju wpadły dziewczyny.
- O! Basia już nie śpisz? - zapytała Zuza.
- N-nie. Co w tutaj robicie?! - zapytała przestraszona.
- Mieszkamy? Mniejsza o to, przez tą ulewę nie mogłyśmy wrócić do domu. - powiedziała Zuza.
- Coś ty tak przestraszona? - zapytała Kinga.
- Ktoś jest w łazience? - zapytała Zuza słysząc spływającą wodę z prysznica - Kto tu jest?
- Poznałaś kogoś?
- Spędziłaś z nim noc? No mów!
- Przystojny jest?
- Aż z ciekawości podejrzę.
- Co? Nie! Nie rób tego! - kiedy Zuza uchyliła drzwi obydwie wpadły do środka, lecz zobaczyły jedynie włączony prysznic.
- Więc jednak zapomniałaś go wyłączyć?
- T-tak. Właśnie tak. Bałam się, że dużo wody się nalało.
- Dziwna jesteś - wstała z podłogi i wyłączyła prysznic - Co tutaj tak pachnie?
- Niby czym?
- Nie wiem. Jakby tak... wanilią?
- Ja też to czuje - powiedziała Kinga. Basia spojrzała się na otwarte okno.

* Muszę dowiedzieć się skąd ma ten znak na ciele. Gdzieś już go widziałam, ale gdzie? (Basia)*

Tego samego dnia, wieczorem Basia postanowiła sprawdzić to w internecie. Blizna naprawdę nie wyglądała za dobrze. Żaden człowiek ani zwierze nie zrobiło by z jego ciałem takich szkód. W internecie znalazła różne zdjęcia ludzi, którzy mieli takie same blizny na swoich ciałach. Znalazła również stronę na której pisało: 

" Opętania i satanistyczne rytuały"
- Cooooo?!

*********
Hey, przepraszam was bardzo, że taki krótki i jest dopiero tak późno, ale pisałam go na ostatnią chwilę i jeszcze miałam problemy z opublikowaniem go. Mam nadzieję, że wam się podoba. Wróciłam już ze szpitala, więc teraz systematycznie będą dodawane rozdziały. Komentujcie, proszę :D

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Infinite: Darkness Rozdział 9

Przez najbliższe tygodnie Basia tryskała energią. Przestała płakać, zagnębiać się i izolować od ludzi. Częściej się śmiała i uśmiechała. Zdrowiej jadła i przyłożyła się do nauki. Znów poczuła szczęście, które ją kiedyś wypełniało. Znów poczuła się potrzebna i ważna. Poczuła się kochana. To takie proste, a tak bardzo ważne dla ludzi.
 King i Zuza od razu zauważyły zmianę u przyjaciółki. Któregoś dnia na przerwie udały się do szkolnej ubikacji, żeby poprawić makijaż.
 - Basia, coś ty ostatnio taka wesoła? - zapytała Kinga.
 - To znaczy?
 - No wiesz, ostatnio jesteś inna niż zwykle. Częściej się śmiejesz, rozmawiasz. W końcu wyszłaś z domu do ludzi.
 - Nie wiem o czym ty mówisz.
 - Daj spokój. Nie zachowujesz się tak od dnia zagi... - w pewnym momencie Zuza przymknęła usta, żeby nic więcej nie mówić.
 - Od zaginięcia Sunggyu? - zapytała.
 - Tak, ja...
 - Nic nie szkodzi - uśmiechnęła się uspokajając zakłopotaną przyjaciółkę.
 - No to więc mów. Kim on jest? - zapytała Kinga.
 - Kto?
- Oj przestań udawać głupią, dobrze wiesz o co nam chodzi - dodała Zuza.
- Ale ja naprawdę nie wiem.
- W kim się zakochałaś?
- Spotykasz się z kimś? - zapytała Kinga.
- Że co? Nie. Skąd taki pomysł?
- Daj spokój~ Widać to po tobie - powiedziała Zuzia.
- Co widać? Że jestem zakochana? Przestań, niby w kim?
- No właśnie nie wiem. Obydwie nie wiemy, więc się pytamy. Kim jest ten chłopak, który ci tak zawrócił w głowie?
- Nie ma żadnego chłopaka. Mówię prawdę. Po prostu...
- Po prostu?
- Od dłuższego czasu nie potrafiłam sobie poradzić z tym, że Sunggyu zaginął. Miłość do niego jest tak silna, że nie pozwalała mi na zapomnieniu o nim. Wciąż go kocham i wciąż wierzę, że żyje i jest tak gdzieś mimo wszystko. Ale nie mogę też popaść w obsesje, prawda? Czas dać mu już odejść i... i zacząć wszystko od początku. Pogodziłam się już z tym, że go przy mnie nie ma i prawdopodobnie już nigdy nie wróci. Ból minął, a rany się zagoiły, lecz blizny zawsze pozostaną. Pogodziłam się z tym, zaczynam wszystko na nowo, lecz nigdy o nim nie zapomnę. Zawsze zostanie w moim sercu. Już na zawsze. Nie chcę go wspominać przez łzy. Chcę się uśmiechać, kiedy wspomnę jego twarz. Dlatego się może zmieniłam.
- Cieszymy się, że w końcu dałaś sobie z tym radę - powiedziała Kinga.
- Tak, jesteśmy z ciebie bardzo dumne.
- Dziękuję, że byłyście przy mnie, kiedy przechodziłam ten trudny okres w moim życiu.
- Nie ma za co - powiedziała Kinga.
- Daj spokój~ Przecież jesteśmy przyjaciółkami. Zawsze o siebie dbamy.
- Jesteśmy jak siostry, prawda? - zapytała Kinga.
- To prawda - uśmiechnęła się Basia - No więc, chodźmy dziewczyny. Nie możemy się spóźnić na angielski.
 Po lekcjach Basia wsiadła do autobusu i od razu pojechała do przychodni na kolejną wizytę z psychologiem. Nienawidziła do niej przychodzić. Czuła się jakby należała do nienormalnych ludzi, którzy na każdym kroku chcą popełnić samobójstwo. Chodzi do tego samego lekarza od czasu rozstania. Na ten pomysł wpadła Kinga z Zuzą próbując pomóc Basi z swoim problemem. Podczas tej wizyty, Basia opowiedziała jej jak spędziła dzisiejszy dzień i jak się czuje. Mówiła o swoich zmianach w charakterze. O tym jak czuje się lepiej. W pewnym momencie wyznała:
 - Muszę o czymś pani powiedzieć.
- Słucham, mów.
- Sunggyu wrócił.
- Jak to wrócił?
- Pewnej nocy, kiedy dziewczyny umówiły się z swoimi chłopakami na randki, ja zostałam sama w domu. Kiedy kładłam się spać, ktoś wszedł do pokoju oknem. Myślałam, że to Zuza, bo ona często się tak wykrada z domu, żeby rodzice nie zobaczyli, ale tej nocy to... to nie była ona. To był Sunggyu. Rozmawiałam z nim, mówił, że musiał odejść, ponieważ ma problemy. Kłopoty.
- Kłopoty? Jakie?
- Nie wiem, nie chciał mi powiedzieć. Mówił jedynie, że to dla moje dobra.
- Kiedy do ciebie przyszedł?
- Minęły już prawie... dwa miesiące.
- Dwa miesiące? hymm... Wrócił później?
- Tak, przychodzi do mnie raz w tygodniu. Czasami raz na dwa tygodnie.
- Rozumiem. Czy ktoś jest wtedy w domu?
- Nie, jesteśmy sami. Kazał mi nikomu o tym nie mówić.
- Rozumiem... czy jesteś pewna na 100%, że widzisz Sunggyu?
- T-tak. Nie wierzy mi pani?
- To nie tak, że ci nie wierzę. Po prostu czasami nasz mózg stwarza ludzi za którymi tęsknimy, których potrzebujemy. Bez których nie potrafimy żyć lub się ich boimy. Wydaje się nam wtedy, że ci wytworzeni ludzie istnieją, ale tak naprawdę nie jest.
- To nie możliwe. On... on jest taki realny. Jego głos czy dotyk.
- Jest jedyny sposób, żeby się przekonać. Każdego dnia, kiedy będziesz czuła, że Sunggyu do ciebie przyjdzie zamontuj w pokoju kamerę.
- Kamerę?
- Tak i włącz ją na całą noc. Jeżeli przyjdzie. Następnego dnia będziesz mogła sprawdzić, czy siedział z tobą w pokoju, czy tak naprawdę tylko śniłaś. Nie mówię, że to nie prawda, bo być może Sunggyu naprawdę wrócił. Ale, żeby się przekonać na 100% czy to prawda, zrób to - wręczyła jej do ręki kamerę - Trzymam ją zawsze w swoim gabinecie i korzystam z niej podczas sesji. Mogę ci ją pożyczyć, żeby ci tylko pomóc. Oczywiście, nie musisz tego robić. To wszystko zależy od ciebie - po sesji podziękowała, wzięła kamerę i wyszła. Siedząc na przystanku i czekając na autobus wpatrywała się w urządzenie i myślała:

* A co, jeżeli ma rację? Co jeżeli on stał się tylko moją wyobraźnią? Tak bardzo się tego boje. Boje się, że to wszystko jest tylko fikcją. Każde jego słowo, każdy jego dotyk... każdy jego uśmiech. (Basia)*

    Kiedy wróciła do domu, pierwsze co zrobiła to ukryła kamerę pod poduszką i zeszła na dół na obiad. Każdego dnia myślała o tym czy to zrobić, lecz za bardzo się bała, że kiedy dowie się, że Sunggyu jest tylko jej wyobraźnią, już nigdy do niej nie wróci. Nigdy go już więcej nie zobaczy, nie usłyszy. Wolała żyć w pięknym kłamście niż żyć z bolącą prawdą.
  Tydzień później cała trójka udała się na imprezę. Świetnie się bawiły. Tańczyły i piły, a Basia cały czas kontrolowała swój zegarek. Parę godzin później Basia zatracona w dobrej zabawie przypadkowo spojrzała na zegar zamieszczony na ścianie.
- Już jest 2:50?! O nie! Spóźnię się! - spanikowała.
- Spóźnisz się? O tej godzinie? Na co? - zapytała Zuza.
- Nie mogę teraz rozmawiać. Muszę już iść. Bawcie się beze mnie - wybiegła z klubu. Podbiegła do pierwszej lepszej taksówki i wróciła do domu. Szybko wbiegła na górę do pokoju. Wyciągnęła kamerę i załączoną zamieściła na szafie. Założyła szybko piżamę, otworzyła okno i wskoczyła do łóżka. Nagle usłyszała głos:
- Myślałem, że już nie przyjdziesz - przestraszona odwróciła głowę. Z ciemności wyszedł Sunggyu - Troszkę mi się przysnęło. Gdzie byłaś?
- Dziewczyny zabrały mnie do klubu i troszkę się zapomniałam.
- Pobawiłaś się?
- No trochę.
- Trochę? Widzę jakie masz mętne oczy. Pewnie nieźle popiłyście - zaśmiał się.
- Oppa~ - założyła naburmuszona ręce na klatce.
- No już, nie obrażaj się. Dobrze, że w końcu wyszłaś z domu. Ciężko pracujesz. Należy ci się odpoczynek - uśmiechnięty musnął dłonią jej prawy policzek.
- Chciałabym z tobą gdzieś wyjść.
- Wiesz, że nie możemy.
- Wiem - smutna odwróciła wzrok.
- Ale nie smuć się. Wynagrodzę ci to.
- Jak?
- Zobaczysz - nachylił się nad nią i namiętnie pocałował jej usta. Odwzajemniła jego pocałunek. Jedną dłoń zanurzył w jej ciemnych włosach, a drugą złapał za biodro. Całując ją namiętnie dotykał delikatnie jej ciała. Położył ją na pościeli i swymi pełnymi ustami muskał jej delikatnej szyi. Powoli wkładając rękę pod jej bluzkę zatrzymał się. Spojrzał się w jej oczy i uśmiechnięty rzekł:
- Czas iść spać.
- Kiedy ja...
- Cii~ Kocham cię - palcami przejechał po jej twarzy zamykając jej powieki. Gdy znów otworzyła oczy był już dzień. Przetarła oczy i uniosła się. Łóżka dziewczyn były puste, a na szafie leżała kamera. Widząc ją szybko sobie przypomniała swój plan. Wybiegając z łóżka podbiegła do kamery. Była wciąż włączona. Usiadła z powrotem na łózko i przewinęła taśmę. Zobaczyła siebie jak łodzie urządzenie na swoje miejsce. Potem prawie się nie zabijając w pośpiechu przebiera się piżamę, gasi światło, otwiera okno i wskakuje do łóżka. Siedzi wpatrując się w okno, gdy nagle ekran staje się cały szary, jakby podczas nagrywania nastąpiły zakłócenia. Kiedy zakłócenia ustąpiła zobaczyła siebie śpiącą w łóżku. Przewinęła jeszcze raz taśmę, lecz w tym samym momencie nie było widać obrazu. Przerzuciła nagranie na laptopa, lecz to nie pomogło. Po śniadaniu wyszykowała się i z kamerą udała się do punktu naprawień urządzeń. Pokazała facetowi nagranie i poprosiła, żeby je naprawił. Miała wrócić po nie następnego dnia. Nazajutrz przybyła po naprawione nagranie jak najwcześniej potrafiła, lecz niestety nie udało się. Nagranie było tak zniszczone w pewnym momencie, że nadawało się tylko do wycięcia lub po prostu usunąć w całości.

* To takie dziwne. Dlaczego w momencie, kiedy mam zobaczyć Sunggyu nagranie się psuje? Tak samo było tamtego wieczoru, kiedy zaginął. Wtedy obok tego podziemnego, starego parkingu. Policja przeglądając nagranie z kamery ulicznej też była uszkodzona w momencie zniknięcia Sunggyu, a następnie dalej nagrywała, kiedy sama, nieprzytomna leżałam na chodniku. Sunggyu na pewno istnieje. Nie jest tylko wytworem mojej wyobraźni. To nie jest zwykły przypadek, że kiedy Sunggyu jest nagrywana taśma się tak po prostu psuje. Tu coś dzieje się dziwnego. (Basia)* 

 Tydzień później w środę, kiedy tego wieczora Basia pracowała w u ojca Kingi wszystko było w porządku. Nic nadzwyczajnego. Dzień jak każdy inny, lecz kiedy skończyła pracę poszła się przebrać w swoje codzienne ciuchy. Wyszła tylnymi drzwiami dla personelu.
- Cześć Basia~ - usłyszała przywitanie za swoimi plecami.
- Sunggyu?! - zawołała zaskoczona -  Co ty tutaj robisz?

***************
Przepraszam, że takie krótkie, ale następnym razem postaram się napisać dłuższy rozdział.
Jak wam się podoba? Komentujcie :D