Translate

środa, 10 czerwca 2015

Przepraszam was bardzo jeszcze raz, ale ostatnio nie mam w ogóle czasu, żeby pisać na blogu. Normalnie znowu będę pisała dopiero po 18 do czasu wystawienia ocen. Po 18 będę częściej pisała.

poniedziałek, 1 czerwca 2015

EXO: Just say you love me Rozdział 38

- Noona~! - usłyszeli głos Jungkook'a w przedpokoju. Przestraszona szybko odepchnęła od siebie Luhan'a i zakładając spodnie zobaczyła jak drzwi od salonu się otwierają, a w nich stanął Jungkook. Na szczęście dziewczyna zdążyła się ubrać w ostatniej chwili. Piosenkarz widząc stojącą na środku salonu siostrę krzyknął rzucając się jej na szyję:
- Noona! Nic ci nie jest? Wszystko w porządku? - panikował.
- Co ty tutaj robisz?
- Sehun hyung zadzwonił do mnie i mi wszystko powiedział - spojrzał na Lulu i zdenerwowany krzyknął - Wyjdź stąd! Nie widzisz, że rozmawiam z siostrą?! - spojrzeli się oboje na niego zszokowani postawą chłopaka - Eee... to znaczy... przepraszam hyung - zawstydził się - czy mógł byś na chwilę nas zostawić samych? Chciałbym z nią porozmawiać - ukłonił się nisko.
- Emm... spoko - wstał i wyszedł zamykając za sobą drzwi.
- Na pewno wszystko w porządku? Sehun hyung mówił, że przyjechała karetka.
- Tak, ale wszystko już jest dobrze.
- Miałaś lekką hipotermię.
- Już mi lepiej.
- Kulałaś na nogę.
- Tak, ale przeszło.
- Musisz wypoczywać.
- Jestem wypoczęta. Naprawdę nic mi nie jest.
- Musisz się połóżyć.
- Jongkook! - zamilkł. Wzięła głęboki oddech - Nic mi nie jest - mówiła powoli - Ok?
- Ok - odpowiedział spokojnie - Po prostu martwię się o ciebie.
- Wiem - uśmiechnęła się delikatnie przytulając do siebie brata.
- Więc, skoro już lepiej się czujesz, to może pójdziemy na miasto coś zjeść? Dawno się nie widzieliśmy.
- Jesteś ostatnio taki zapracowany. Ciągłe treningi, spotkania z fanami, występy. Dobrze się czujesz? Nie przemęczasz się?
- Spokojnie, to nie wygląda tak źle jak to sobie wyobrażasz.
- Nie kłam. Mieszkam z dwunastką idoli. Ciągle są napastowani.
- Ale to exo.
- No też prawda.
- No więc jak? Idziemy?
- Poszłabym z tobą, ale dzisiaj nie mogę. Chłopcy chcą spędzić ze mną czas i coś tam kupili. Właśnie szykują kolację i ... - spojrzał się na nią smutno - Tylko mi tu nie udawał. Nie działa na mnie mina zbitego pieska.
- Bling bling~ !
- Daj mi pięć minut - przebrała się, uczesała i była gotowa do wyjścia.
- A ty gdzie? - zapytał Kai.
- Wybaczcie, ale dawno nie widziałam się z bratem. Idziemy na miasto, wrócę później.
- O nie droga panno! - wyskoczył Baekhyun w różowym fartuszku - Nigdzie nie idziesz! Zostajesz w domu! Nie jesteś jeszcze w dobrej formie, żeby gdziekolwiek wychodzić. A co jak po drodze zasłabniesz lub co gorsza... ZEMDLEJESZ?
- Ale to prawie to samo - zwrócił mu uwagę Tao z kuchni.
- Cicho nie rozmawiam z tobą! A ty dziewczyno zostajesz w dormie czy ci się to podoba czy nie, rozumiesz?Chociaż jednego dnia zjedzmy wszyscy razem kolację i udawajmy, że jesteśmy szczęśliwą, kochającą się rodziną, zgoda?!
- A jemu co? - zapytała.
- Dostał opieprz w wytwórni - wytłumaczył Chen mówiąc z kuchni.
- Nie możemy innego dnia poudawać rodzinę tylko akurat dzisiaj?
- Tak myślałem, że będziesz stawiała opór. Kris zanieś ją do kuchni.
- Że co?!
- No ale... - zaczął.
- Żadne ale! Już!
- Dobra, dobra. Uspokój się wreszcie.
- Ty mnie nawet nie dotykaj! - powiedziała do Yifan'a, który zaczął się do niej zbliżać.
- Nie histeryzuj. Myślisz, że mi się to podoba? Odkąd dostał opieprz do wszystkich się czepia i ciągle się drze.
- Az tak źle z nim? - wyszeptała.
- Przechodzi załamanie nerwowe. Nie wytrzymał presji - wyszeptał - A teraz chodź.
- Po moim trupie - już ją miał podnieś do góry, gdy nagle złapała go za rękę i przerzuciła przez ramię.
- T-to może ja już sobie pójdę. Odezwę się. Pa - wybiegł z dormu.
- Kookie! Czekaj! ... Świetnie! Widzicie co narobiliście? Przestraszyliście go.
- Chyba ty go przestraszyłaś - rzekł Kris leżąc na podłodze.
- Zamknij się - kopnęła go w udo i poszła do kuchni.
- Widzę, że już wyzdrowiałaś - pod czas kolacji atmosfera zrobiła się trochę sztywna i nerwowa. Chłopcy byli wykończeni fizycznie jak i psychicznie, aż żal było na nich patrzeć. Wykończeni i zapracowani. Czuła, że dzisiejszego dnia musi zająć się porządnie chłopakami, by jakoś wstali wypoczęci następnego dnia. Kto się nimi zajmie jak nie ona? Kto inny obdarzy ich wsparciem jak nie ona? Oczywiście, są jeszcze exo-l, ale one nie są przy nich, kiedy potrzebują pomocy chociażby w dormie. Kiedy już po części zjedli i niektóre talerze stały puste na stole, Kyungsoo już miał wstać i je wszystkie pozbierać, kiedy nagle wstała Amanda zbierając szybko brudne talerze.
- Zajmę się tym, usiądź - uśmiechnęła się delikatnie. Odwzajemnił uśmiech i usiadł z powrotem. Zabrała talerze i podeszła do zlewu myjąc je po kolei.
- Pomogę ci - rzekł Suho.
- Nie trzeba, dam sobie radę.
- Chciałbym z tobą porozmawiać o wczorajszym wieczorze - wyszeptał tak, że tylko ona słyszała. Wtedy przypomniała sobie jak niechcący przyłapała Suhego w kuchni z Siwon'em.
- Nie ma o czym mówić -wyszeptała.
- Nie chcę, żebyś miała o mnie złe zdanie. Chciałbym to wyjaśnić.
- Przecież nie musisz się mi tłumaczyć. To twoje życie. Raczej nie powinno mnie interesować to z kim sypiasz.
- Ale tak głupio wyszło.
- Posłuchaj, nie ważne z kim byś sypiał ja i tak nie zmienię o tobie zdania. Jesteś moim przyjacielem, będę cię akceptować takiego jakim jesteś i raczej to się nie zmieni, więc nie martw się - uśmiechnęła się.
- Dziękuję.
- Nie masz za co. Tak postępują przyjaciele. Akceptują siebie nawzajem i wspierają we wszystkim. Idź usiądź z resztą.
- Jesteś świetna - po kolacji Amanda postanowiła, że sama zajmie się sprzątaniem, a resztę wyśle do swoich sypialni, by wypoczęli. Zaparzyła im rumianki oraz melisę, zaniosła tabletki przeciwbólowe, nasenne i uspokajające. Kiedy tylko wszystko im zapewniła spięła włosy, włożyła fartuszek i zajęła się sprzątaniem po kolacji. Zmywała naczynia, chowała jedzenie, myła podłogi oraz robiła małe pranie. W pewnym momencie usłyszała, jak ktoś wychodzi z jednego z pokoi i rozmawia z kimś przez telefon. Był to Kris.
- Nie,nie... no niestety... ciężko, źle nas traktują, mam dość...chyba masz rację... myślę nad odejście z SM... poczekaj wyjdę na zewnątrz, bo ktoś jeszcze usłyszy.




 * Co?! Kris chce odejść z SM?! Ale jeżeli odejdzie z wytwórni to i jednocześnie odejdzie z exo. Tak po prostu zostawi chłopaków? Denerwuje mnie ten człowiek, ale nie życzę mu źle. Nie chcę, żeby odchodził, ani nikt inny. Mam nadzieję, że to tylko tymczasowe jego przemyślenia i szybko zmieni zdanie. (Amanda)* 



Gdy skończyła poszła do łazienki wziąć prysznic. Następnie przebrała się w piżamę, po kremowała nogi maścią i udała się do salonu. W przedpokoju było cicho i spokojnie jak nigdy. Najwyraźniej byli bardzo zmęczeni, a leki im pomogły i ich uspokoiły. Siedząc na rozłożonej kanapie z kubkiem gorącej herbaty zobaczyła, że ktoś do niej przyszedł. 
- Chanyeol? Nie śpisz? 
- Nie mogę zasnąć - powiedział zmęczonym głosem - Mogę usiąść?
- Pewnie. Chcesz herbaty?
- Nie, dziękuję. Masz może jeszcze tabletki nasenne? 
- Jasne, już ci daję - wstała i szybko ruszyła do apteczki, która znajdowała się w kuchni. Przyniosła chłopakowi szklankę wody i tabletkę - Masz, po tym poczujesz się lepiej.
- Dziękuję - wziął do ręki lekarstwo i szklankę po czym ją połknął popijając wodą - Mogę cię o coś zapytać?
- Pytaj. 
- Skąd masz rany na nogach i biodrach?
- C-co?
- Wczoraj jak niosłem cię na rękach widziałem, że jesteś pokaleczona i sina. Co ci się stało? 
- To nic takiego.
- Kto ci to zrobił?
- Nikt.
- Nie kłam.
- I tak tego nie zrozumiesz.
- Przecież wiesz, że możesz mi o wszystkim powiedzieć.
- Ale nie teraz... w swoim czasie może się dowiesz. 
- Wiem, że może się boisz, ale chcę ci pomóc.
- Dowiesz się w swoim czasie. 
- Czemu jesteś taka dla mnie zimna? Chcę dobrze. To, że się z tobą przespałem pod wpływem alkoholu nie oznacza od razu, że jesteś mi obojętna, rozumiesz?! - zdenerwowany wyszedł z salonu wracając do swojego pokoju. 



* Cały czas ich tylko ranię. Co mam robić? (Amanda)*


 Następnego dnia w wytwórni Amanda jak zwykle stała przed drzwiami sali ćwiczeń w której znajdowali się chłopcy. W pewnym momencie na korytarz wyszedł Luhan. Spojrzał się na dziewczynę i zapytał:
- Jak tam?
- Nie chce mi się już tutaj stać.
- Więc chodź ze mną - złapał ją za rękę.
- Gdzie?
- Gdzieś gdzie nas nikt nie zobaczy - zaczerwieniła się - N-nie mogę. Muszę tu stać i pilnować.
- Tylko na chwilę. Daj mi pięć minut. Będziemy tylko za rogiem - mówił prowadząc Amandę za rękę. Stojąc z nią za ścianą za rogiem oparł ją o ścianę patrząc jej w oczy. 
- C-co ty robisz?
- Zdaje mi się, że wczoraj czegoś nie dokończyliśmy. 
- Nie podchodź do mnie. 
- Bo co? - zaśmiał się.
- Zrobię ci krzywdę.
- Obydwoje dobrze wiemy, że i tak nie podniesiesz na mnie ręki - objął ją w pasie. 
- Nic z tego nie wyjdzie. To się nam nie uda. Nie kocham cię.
- Sama siebie okłamujesz, prawda? - spojrzała się na siego jasne, pełne usta przełykając nerwowo ślinę i ciężko oddychając. Przybliżył się jeszcze bardziej. Przypomniała sobie co mówił jej Feng o nie swataniu się z innymi i rozkochiwaniu w sobie chłopaków z exo. Przestraszyła się.
- Oppa - jej głos zadrżał pod naciskiem ciała chłopaka - Boję się jak to się skończy.
- Może to i bardzo dobrze - pocałował ją namiętnie w usta. 



wtorek, 19 maja 2015

EXO: Just say you love me Rozdział 37

- Amanda?! - krzyknął przestraszony i zaskoczony Siwon. Suho słysząc to od razu odepchnął od siebie chłopaka i szybko się zasłonił.
- C-co ty tu robisz?! - zapytał szybko przestraszony Suho - Myślałem, że później wrócisz do dormu - z wytrzeszczonymi oczami stała jak sparaliżowana nie potrafiąc w tym momencie nic zrobić. Była w szoku.
- Przepraszam - rzuciła szybko słowem i kulejąc uciekła do łazienki. Siwon zauważając to zapytał się Suhego.
- Nic jej nie jest?
- Właśnie też zauważyłem, poczekaj - lider podszedł do drzwi łazienki łapiąc za klamkę. Drzwi były zamknięte - Wszystko w porządku? - zapytał przez drzwi.
- T-tak.
- Kulejesz.
- To nic takiego. Potknęłam się po drodze, kiedy wracałam do dormu i teraz trochę kostka mnie boli.
- Na pewno?
- Tak, spokojnie.
- No dobrze - piosenkarz odszedł od drzwi. Postanowiła wziąć prysznic, by to wszystko z siebie zmyć. Pot, krew i jego zapach. Powolnymi ruchami zaczęła ściągać z siebie ubrania zaczynając od koszulki. Następnie ściągnęła stanik patrząc na siebie w lustrze załzawionymi oczami. Przełykając nerwowo ślinę zauważyła przedostające się sińce spod spodni na biodrach. Spuściła głowę w dół patrząc jak jej spodnie zaczynają zmieniać kolor na czerwony. Ostrożnie sycząc z bólu zdjęła je z siebie wchodząc naga pod prysznic. Odkręciła kurek, a ciepła woda zaczęła spływać bo jej zranionym ciele. Usiadła ostrożnie zalewając się łzami z bólu. Rozchyliła delikatnie nogi obserwując jak woda wokół niej zamienia się w krew, a skóra powoli zaczynała zmieniać kolor. Zaczynała się zastanawiać, dlaczego życie tak bardzo ją skrzywdziło. Powoli zaczynała tracić siły zasypiając pod prysznicem. Leżała pod nim tak długo, że przestała zwracać uwagę na to, że kończyła się ciepła woda.
 W pewnym momencie usłyszała huk w przedpokoju. Pomyślała, że pewnie chłopcy wrócili do dormu. Nawet nie wiedziała, jak długo śpi pod prysznicem, który nadal oblewał ją już zimną wodą. Była cała zmarznięta. Powoli zaczęła podnosić się na obolałe nogi podpierając się o ścianę. Jej twarz stała się blada. Wyraźnie słyszała głosy przyjaciół.
- A gdzie Amanda? - zapytał Chanyeol.
- Już półtorej godziny bierze prysznic - odpowiedział mu Suho.
- A sprawdzałeś czy się jej nic nie stało?
- Nie wpadłem na to - nagle usłyszała pukanie do drzwi.
- Amanda, w porządku? - zapytał swym ciepłym głosem Chanyeol.
- T-tak - powiedziała słabo po czym upadła na podłogę. Huk uderzającego jej nagiego ciała o kafelki rozniósł się echem.
- Amanda! - zareagował raper szarpiąc energicznie za klamkę. Nie mógł otworzyć drzwi. Pukał w nie z całej siły - Co się stało?! Amando, powiedz coś! - wpadł w panikę. Oprócz uderzającego strumienia wody nic nie usłyszał. Przestraszony zaczął kopać w drzwi wywarzając drzwi z nawiasów. Widząc nagą Amandę leżącą na podłodze podbiegł do niej rzucając się na kolana - Amando - odwróciła się patrząc mętnym wzrokiem na rapera.
- Chanyeol? - wyszeptała.
- Nie martw się. Wszystko będzie w porządku. Jestem przy tobie - szybkim ruchem zdjął ręcznik z wieszaka i zawijając w niego dziewczynę wziął ją na ręce i szybko zabrał do salonu. Reszta chłopaków zainteresowana hałasem na korytarzu zobaczyli wynoszącą z łazienki na rękach Chanyeol'a w pół przytomną Amandę.
- Co się stało?! - zapytała przerażony Tao, ale Chanyeol nic się nie odezwał. Jedynie wpadł do salonu pomagając jej usiąść na fotelu i okrywając ją ręcznikiem. Tym czasem, kiedy siedziała zmęczona  zakrywając swoje ciało ręcznikiem, Chanyeol rozkładał jej łóżko. Nagle do salonu wszedł Luhan.
- C-co jest? - Luhan usiadł obok niej - Co się dzieje Amando?  Co się stało? - wyszeptywała coś ledwie przez swoje blade usta trzęsąc się z zimna. Nachylił się nad nią, żeby lepiej usłyszeć. Wyszeptała mu do ucha.
- Feng - i wszystko stało się dla niego jasne. Był zdenerwowany i jednocześnie chciało mu się płakać, na myśl, że zrobił krzywdę kobiecie, którą kocha ponad wszystko.
- Jest wyziębiona. Trzeba ją ogrzać - rzekł raper kończąc rozkładać łóżko. Luhan wziął w ramiona Amandę i położył ją na łóżku okrywając ciepłą kołdrą.
- Nie wygląda to najlepiej. Dzwońmy po karetkę - powiedział szybko Luhan. Kilka minut później pod budynek podjechała na sygnale karetka. Sanitariusze weszli do dormu i wyprosili wszystkich z salonu zajmując się dziewczyną. Zajęło ich to nie całe dwadzieścia minut, po czym wyszli z salonu zostawiając Amandę samą w łóżku.
- Dziewczyna zemdlała pod prysznicem przez co pod wpływem zimnej wody dostała delikatnej hipotermii. Już się nią zajęliśmy, więc nie trzeba zabierać ją do szpitala. Jest stan zdrowia jest stabilny, lecz musi być pod stałą obserwacją. Gdyby dalej pojawiały się omdlenia, osłabienia,dreszcze czy zaczęły występować bóle lub różnego typu zmiany skóry, proszę ją natychmiast zawieść do szpitala. Na stoliku zostawiliśmy kartkę z wypisanymi lekami, które powinny zostać kupione w aptece. Nie są na receptę, więc nie powinny być problemy z kupnem. Teraz niech wypoczywa, niech się prześpi, ogrzeje, a jutro powinno być już o wiele lepiej.
- Dziękujemy bardzo - powiedział D.O. Chłopcy byli załamani tym co się stało. Nie rozumieli dlaczego tak nagle zemdlała.



* Biedna Amanda. To okropne widząc ukochaną osobę w takim stanie. Nie, wróć. Jaką ukochaną? Przecież wyraźnie mi powiedziała co o tym sądzi... Ach... przyjaciółka. Tak, przyjaciółka. Jest moją przyjaciółką i to najlepszą. Zemdlała pewnie przez ciągłą pracę. Gdybyśmy byli wcześniej w dormie, może by do tego nie doszło. (Sehun)*



* To dziwne, że tak nagle zemdlała. Przecież to na pewno nie przez to wcześniej widziała. Co za wstyd. Będę musiał jej jutro wszystko wytłumaczyć. Mam nadzieję, że teraz nie zmieni o mnie zdania. A co do zemdlenia, to pewnie przez tą nogę. Wróciła do dormu zapłakana kulejąc na jedną nogę. Założę się, że mnie okłamała. (Suho)*



* Te ślady na jej nogach. Wyglądały strasznie. Czyżby to przez nie zemdlała? Ale skąd one się pojawiły? Kto mógł jej to zrobić? Kto ją tak skrzywdził? Będę musiał jutro z nią koniecznie porozmawiać ( Chanyeol)*




 Następnego dnia, Amanda obudziła się czując się już o wiele lepiej. Otworzyła oczy wraz z pierwszym muśnięciem, ciepłych promieni słońca, które wpadały przez okno oświetlając pomieszczenie. Podniosła lekko głowę do góry sprawdzając, gdzie ma telefon. Sięgając po komórkę sprawdziła godzinę. Była już godzina jedenasta. Przestraszona, że zaspała do pracy, a co gorsza nie zawiozła chłopaków do wytwórni podniosła się gwałtownie.  Od razu pożałowała swojego nagłego podniesienia się. Jęknęła z bólu. Dopiero w tym momencie przypomniała sobie o całym wczorajszym zdarzeniu. To jak brała prysznic, to jak usłyszała głos Chanyeol'a i nagły huk. 



* Chanyeol zabrał mnie na rękach do salonu. O nie! Znowu widział mnie nagą! Co za wstyd! Chyba jak znowu go zobaczę, to spalę się ze wstydu... pewnie zauważył moje ślady na nogach i biodrach. (Amanda)*


 Odkryła się i spojrzała na swoje nagie ciało. Jej nogi oraz biodra były sine. Od razu było widać, że została pobita. Można to przynajmniej stwierdzić po pozostawionych śladach na skórze.
- Pewnie pojechali beze mnie - rzekła sama do siebie. Powolnym ruchem ściągnęła nogi z łóżka stawiając stopy na dywanie. Wzięła głęboki oddech i podpierając się o stolik powoli zaczęła wstawać sycząc z bólu. Kiedy tylko się jej udało postawiła pierwszy krok do przodu od razu upadając z bólu.
- Jeszcze raz - powoli wstała z powrotem i znów ruszyła do przodu przytrzymując się mebli - Weź się w garść Amando! - stanęła na równe nogi i mimo bólu ruszyła przed siebie wciąż kulejąc. Ubrała się w piżamę, a następnie ruszyła do łazienki się ogarnąć. Gdy tylko wyszła z łazienki, zjadła śniadanie, wypiła kawę i usiadła w salonie oglądając telewizję. Siedziała na niej, aż do godziny siedemnastej, kiedy chłopcy wrócili do dormu.
- Wróciliśmy~! - krzyknął radośnie Baekhyun. Od razu bez zastanowienia wszyscy weszli do salonu sprawdzić, jak czuje się przyjaciółka. Liczyli na to, że będzie dalej osłabiona leżała w łóżku. Jakie było ich zdziwienie, kiedy ujrzeli ją siedzącą na kanapie i oglądającą telewizję jakby nigdy nic. Od razu zaczęli się jej wypytywać jak się czuję, jak spędziła dzień itp.
- Po drodze wstąpiliśmy do apteki i kupiliśmy ci leki - powiedział Sehun.
- Kupiliśmy ci jakąś maść na nogę - powiedział Lay.
- Na nogę?! - od razu spanikowała. Bała się, że reszta również widziała jej sińce.
- Suho mówił, że wczoraj się przewróciłaś i teraz kulejesz - rzekł Kai.
- A no tak.
- Po drodze wstąpiliśmy do restauracji i kupiliśmy kolację do dormu - powiedział Xiumin - Nie martw się dla ciebie mamy wegetariańskie potrawy.
- Super. To idźcie do kuchni wszystko przygotować, a ja wezmę lekarstwa - przytaknęli i od razu wyszli. Kiedy tylko zamknęli drzwi od razu ściągnęła spodnie od piżamy. Siedząc w samych majtkach i koszuli nocnej zaczęła smarować zimną maścią obolałe nogi i biodra. W pewnym momencie wszedł Luhan. Spojrzała na niego przestraszona.
- Puka się idioto! - krzyknęła na niego zarumieniona, lecz zignorował to. Nie mógł oderwać wzroku od jej sinych ud. Przełknął nerwowo ślinę, aż serce go zabolało. Zamknął drzwi - C-co ty robisz? Widź!
- Więc Feng tak cię potraktował? - zamilkła. Usiadł obok niej - Bardzo boli?
- Troszeczkę - wyszeptała.
- Dlaczego ci to zrobił?
- Był na mnie zły.
- Za co?
- Praktycznie za wszystko co ostatnio zrobiłam - zawstydzona naciągała koszulę zakrywając biodra i unikając jego wzroku.
- Dlaczego w końcu od niego nie odejdziesz?
- Przecież już ci mówiłam. Nie mogę. Muszę czekać, aż w końcu kontrakt się skończy pomiędzy Fengiem, a moją wytwórnią. Za złamanie kontraktu musiałabym zapłacić karę umowną. Skąd wezmę 2 miliony dolarów? Ja... nie chcę tak dłużej żyć - łzy napłynęły jej do oczu - Dlaczego muszę być tak karana przez życie? - rozpłakała się - Czy ja tak dużo wymagam od życia? - nagle jedno z jej ramiączek zsunęło się okazując jej tatuaż na lewej łopatce

" Just say you love me" 

 Luhan widząc tatuaż spojrzał się ponownie na rozpłakaną twarz ukochanej. Nigdy nie zaznała prawdziwej miłości. Mimo, że odpycha innych od siebie, to bardzo pragnie czułości drugiej osoby. Chce być kochaną, ale i jednocześnie boi się miłości. Nachylił się nad nią i pocałował ją czule w policzek. Siedziała zaskoczona. Nie dochodziło do niej to co właśnie się stało. 
- Kocham cię - wyszeptał jej do ucha. Jego słowa, tak zwyczajne, a jednocześnie i niezwykłe w swojej prostocie, sprawiły, że przeszły ją dreszcze. Zawstydzona odwróciła głowę w jego stronę. On wykorzystując to pocałował ją w usta.

- Noona~! - usłyszeli głos Jungkook'a w przedpokoju.


*****
Zapraszam ponownie do wzięcia udziału w konkursie. Termin zgłoszeń trwa do 31 maja. :D 

poniedziałek, 18 maja 2015

KONKURS!!!



To jest mój pierwszy filmik, który obiecałam, że w końcu nagram. Bądźcie proszę wyrozumiali
 i zapraszam na obejrzenie Człowieka Kciuka~







PicMonkey  <---


Tak jak tłumaczyłam na filmiku. Wchodzimy w powyższy link, następnie najeżdżamy myszką na Design i klikamy na ostatni rozmiar, gdzie wpisujemy 1200x300


Kiedy tylko załaduje się już strona zaznaczamy kwadracik po lewej i akceptujemy.

 Gdy tylko wykonacie to wszystko, co tu opisałam możecie już działać.
A oto adres na który wysyłajcie swoje prace: sandra.luszcz@onet.pl

Jeżeli macie jakiekolwiek pytania, proszę śmiało do mnie pisać.



Konkurs trwa do 31 maj 

niedziela, 10 maja 2015

VIXX: Crazy in Love Rozdział 2

Odpowiedziała mu:
- Nie - nigdy nie sądził, że tak proste, zwykłe słowo jak "nie" może przekłuć mu serce. Spalił się ze wstydu. Zaniemówił na chwile.
- P-przepraszam...
- Jesteś uroczy. Ale czy ty nie jesteś do mnie przypadkiem za młody? Mam 28 lat.
- N-noona?
- Wytwórnia pozwoliła ci się z kimkolwiek spotykać?
- Yymm...
- Tak myślałam. Może lepiej skup się na swojej karierze zamiast randkować.
- No... może - spuścił głowę.
- Nie zrozum mnie źle. Wydajesz się być dobrym chłopakiem, ale wybrałeś nie tą dziewczynę co trzeba. Jeszcze raz dziękuję za klucze i ... myślę, że już czas na ciebie. Mam jeszcze sporo pracy.
- T-tak.
- Miło było cię poznać Leo.
- Mnie ciebie również ... noona - powiedział zawiedziony cichym głosem, po czym wyszedł z załzawionymi oczami. Kiedy tylko wyszedł z budynku i zaczął zmierzać w kierunku dormu rozpłakał się. Nie mogąc wytrzymać własnego smutku, zapłakany szybko pobiegł do dormu wpadając do środka jak strzała i zamykając się w swoim pokoju. Hongbin widząc to szybko podszedł do drzwi, by sprawdzić co się stało, lecz były zamknięte.
- Leo co się stało? Dlaczego płaczesz? Otwórz drzwi - usłyszał chłopak przyjaciela za drzwiami siedząc skulony w koncie. Nie odezwał się.
- Co się stało? - zapytał zaciekawiony N widząc, że dobijającego się do drzwi Hongbina.
- Leo wrócił zapłakany i zamknął się w pokoju. Nie wiem co się stało. Nie odzywa się - N zrobił poważną minę i zaczął interweniować.
- Leo co się stało? - zapytał - Porozmawiajmy, otwórz drzwi... Leo, nie lubię kiedy jesteś taki smutny.
- Powiedz, że ja też nie.
- Hongbin też nie.
- Ja też nie! - zawołał Ravi.
- Ravi też nie.
- A co my nie? - zapytał po chwili Ravi.
- Leo~ Odezwij się w końcu! Denerwujesz mnie, jak mnie ignorujesz! Ale i tak cię kocham~ ... Noo Leo~ Otwórz drzwi i porozmawiajmy. Słyszysz?... Jak się do mnie nie odezwiesz to się na ciebie obrażę - usłyszał za plecami śmiech Raviego, ale po za tym nie usłyszał żadnego słowa - Masz otworzyć te drzwi! Liczę do trzech, rozumiesz?! Raz... dwa... trzy - na słowo trzy drzwi gwałtownie otworzyły się. Dostał kapciem w czoło po czym drzwi ponownie się zamknęły.
 Siedział zamknięty w pokoju aż do wieczora. Nie mógł spać całą noc. Bardzo jej słowa utkwiły mu w głowie. Było mu tak głupio za swoje zachowanie.
 Następnego dnia, wstał zmęczony i niewyspany. Swoim wykończony ciałem od całonocnego rozmyślania skierował się ku kuchni, by zaparzyć sobie kawę. Nie miał zbyt wiele czasu, gdyż za niedługo wraz z resztą zespołu musiał udać się do pracy. Szybko przemył i po kremował twarz, przebrał się, ogarnął włosy i wypił poranną kawę. Miał nadzieję, że chociaż ten dzień będzie mu sprzyjał, lecz musiał opuścić swoje nadzieję, gdyż na dworze rozpętała się burza, wiał silny wiatr i było zimno. Świetny początek dnia. Wszyscy ubrali się cieplej oraz pozabierali parasolki po czym menadżer z którym mieszkają zawiózł ich do wytwórni. Kiedy byli już na miejscu, przebrali się i rozpoczęli swój grafik. Na początku trening, śniadanie, nagranie reklamy, a na koniec spotkanie z fanami. Trenowali bez przerwy, aż do godziny 12. Wszystko musiało być po kolei dopracowana, dokładnie wykonane, wszystko zapięte na ostatni guzik. Lider wszystkim się zajął. Jest perfekcjonistą, jeżeli chodzi o tego typu rzeczy. Leo przez cały czas nic się nie odzywał, jedynie posłusznie wykonywał podczas treningu polecenia lidera. Chłopcy zaczynali się tym coraz bardziej przejmować. Przyjaciel od wczoraj się do nich nie odezwał, lecz nie chcieli za bardzo na niego naciskać, by jeszcze bardziej nie zamknął się w sobie. Nie wiedzieli jak mu pomóc.
 Po godzinie 12 udali się do łazienki, wzięli odświeżające prysznice, przebrali się, a następnie udali na śniadanie. Jedli wszyscy razem w niezręcznej ciszy, którą stworzył Leo. Chłopcy nie wiedzieli jak mają się zachować i co robić. Leo zawsze był mało mówny, lecz już bardzo dobrze go znali i wiedzieli, że przy bliskich mu osobach jest bardziej otwarty, niż można się po nim tego spodziewać.
- Hyung - zaczął Hyuk, lecz Taekwoon nawet nie zwrócił na niego uwagi - Hyung, zauważyliśmy, że jest z tobą coś nie tak. Wczoraj wróciłeś do dormu z płaczem i nie odzywasz się do nas od wczoraj. Chcielibyśmy wiedzieć czy coś się stało.
- To przez nas? - zapytał N.
- Nie - odpowiedział cicho bawiąc się jedzeniem.
- Coś się stało w twojej rodzinie? - zapytał Hongbin.
- Nie.
- Straciłeś kogoś? - zapytał Ravi.
- Nie.
- Ale jest ci smutno? - zapytał Ken.
- Tak.
- Ale... co się stało? - zapytał Hyuk.
- Nie chcę za bardzo o tym rozmawiać - powiedział ledwo. Resztę czasu przeznaczonego na śniadanie przesiedzieli w ciszy. Kiedy szybko się z tym uwinęli i zaczęli po mało zbierać, Leo wciąż siedział przy stole bawiąc się ledwo naruszonym jedzeniem. W pewnym momencie, Ken odezwał się:
- Patrzcie jaka fura przed wytwórnią stoi! - powiedział podekscytowany patrząc przez okno. Reszta chłopców zainteresowanych tym na co zwrócił uwagę Ken podeszli do okna.
- Ale cudeńko! - odrzekł N widząc pojazd.
- Przejechałbym się takim - rzekł rozmarzony Ravi.
- Auto z klasą, pewnie musiałby być drogi - oznajmił Hongbin.
- Kupmy takie! - dodał Ravi.
- Nie stać nas - odpowiedział mu N.
- Nas na nim nie stać!
- A to nie jest auto służbowe YG? - zapytał zaciekawiony Hyuk - No wiecie, tej wytwórni.
- Skąd taki pomysł? - zapytał N.
- Z tyłu ma logo wytwórni - oznajmił Ken. Leo od razu zareagował, kiedy tylko usłyszał o wspomnianej wytwórni.

* Nie możliwe. Czyżby to ONA? Ale co ona by tutaj robiła? Nie idź tam sprawdzić. Nie idź tam. Leo, nie idź! ( Leo)*

- Ciekawe co tutaj robi osoba z YG - zastanawiał się na głos Hongbin. 
- Może jakaś współpraca? - rzekł Hyuk.
- Tak! Wreszcie zauważyli mój talent~! - powiedział dumnie zadowolony Ken.
- Pabo! - krzyknęli chórkiem. W tym momencie Leo wybiegł z pomieszczenia jak strzała. 
- A z tym co znowu? - zapytał zdziwiony Ravi. Tym czasem Leo biegł na dół ile miał sił w nogach. Prawie potknął by się o własne nogi. Biegł nie patrząc na to czy w kogoś biegnie czy nie, po prostu biegł. Kiedy tylko wybiegł na zewnątrz zadyszany oparł się rękoma o własne kolana i zobaczył, że auto już odjechało. Nie mógł uwierzyć w to, że nie zdążył, że nie sprawdził czy to była ona. No bo któż by inny miał przyjechać? Po chwili zaczął się zastanawiać dlaczego to zrobił. Dlaczego tak szybko wybiegł? Dlaczego tak bardzo chciał ją ponownie zobaczyć? Przecież wczoraj dała mu jasno do zrozumienia, że nie ma żadnych szans. 

,, Może lepiej skup się na swojej karierze zamiast randkować." 

 Te słowa znów zabrzmiały w jego głowie. Nie rozumiał tego dlaczego tak bardzo go do niej ciągnie pomimo, że jej nawet nie zna. W tym momencie przypomniał sobie jej oczy. Te duże, ciemne,  a zarazem zimne oczy. Piękne i jednocześnie przerażające, aż jego serce zaczęło mocniej bić. 

Dlaczego poczuł, że mimo tego, że odmówiła, nie pozwala mu zapomnieć o niej? 

Dwie godziny później po przygotowaniach do nagrań nowej reklamy napoju, Leo cały czas był zamyślony i jakby nie obecny co bardzo zauważyła reszta. 
- Jak wam chłopcy mijają nagrania? - zapytała uśmiechnięta Yoon'a podchodząc do reszty Vixx, którzy kryli się za ścianą i obserwowali.
- A całkiem dobrze - odpowiedział szeptem Hongbin.
- Kogo wy tak śledzicie? - zapytała zaciekawiona.
- Ciiii! Nie śledzimy tylko obserwujemy. Z Leo jest mały problem - rzekł Hyuk. 
- Właśnie zauważyłam, że jest jakiś dziwny dzisiaj. Coś się stało? 
- Coś na pewno, ale nawet nie wiemy co - powiedział Ken.
- Nie chce z nami o tym porozmawiać - dodał Ravi.
- Nie wiemy jak mu pomóc. Wczoraj wrócił do dormu zapłakany po czym zamknął się w pokoju i wyszedł z niego dopiero dzisiaj rano. Od rana się nie odzywa - wyjaśnił N.
- Hymm... dziwne. Ach! Nie lubię jak Leo oppa jest taki smutny~ - powiedziało słodko - Może chodzi o dziewczynę?
- Dziewczynę?! - zapytali zdziwieni chórkiem.
- No tak, co w tym dziwnego?
- Gdyby Leo się z kimś spotykał od razu byśmy o tym wiedzieli - powiedział Ken.
- Leo jest słodki i cichy. Może chciał się z kimś umówić i dostał kosza, a teraz jest tym bardzo przejęty i nawet nie wie jak o tym z wami porozmawiać - wydawało im się, ze to ma sens.
- Porozmawiaj z nim - powiedział Honbin.
- Właśnie! To dobry pomysł. Jeżeli wstydzi się z nami o tym porozmawiać to może z tobą pogada - powiedział Ravi.
- Nie martw się, dasz radę - pocieszał ją Ken popychając do przodu- Leo cię lubi - zaskoczona dziewczyna słowami Ken'a ruszyła w kierunku Leo.

* L-leo oppa... l-lubi mnie? ( Yoona)*

 Zawstydziła się momentalnie zaczynając bawić włosami. 
- Jak tam Leo? - zapytała zawstydzona siedzącego na ławce Leo, który słuchał samotnie muzyki przez słuchawki. Chłopak widząc dziewczynę wyciągnął słuchawki z uszu i zapytał:
- Co mówiłaś?
- Zapytałam co u ciebie.
- Ym... może być. 
- Tak myślałam, że odpowiesz - usiadła obok niego - Co się stało?
- A co miało się stać?
- Cały czas siedzisz sam i z nikim nie rozmawiasz, znaczy... dosyć często tak robisz, bo denerwuje cię N, ale tak to z chęcią spędzasz czas z chłopakami. Dzisiaj jest inaczej. Jesteś jakiś inny. Co się stało?
- T-to nic takiego.
- Czy chodzi o dziewczynę? - od razu zareagował na to pytanie - A jednak miałam rację.
- Skąd wiedziałaś? - zawstydził się.
- Kobieca intuicja... zerwała z tobą? - pokręcił głową przecząco - Dostałeś od niej kosza? - spuścił głowę. Wzięła głęboki oddech - Wiem, że to boli, nie możesz się tak załamywać. Jak nie ta to inna. Najwyraźniej nie byliście sobie pisani. 
- Być może - powiedział smutno. 
- Nie martw się. Jej strata. Nawet nie wie co straciła. Jeżeli nie potrafiła cię docenić to nawet nie zasługiwała na ciebie. Głupia i tyle - podniósł głowę i spojrzał się na dziewczynę -Wierzę, że kiedyś poznasz kobietę, która zauważy w tobie to jaki jesteś na prawdę świetny. 
- Dzięki.
- Mam nadzieję, że teraz będziesz bardziej wesoły i zapomnisz o niej, bo uwierz mi, ze nie warto skoro w ten sposób cię potraktowała. 
- Masz rację. Dziękuję - uśmiechnęła się radośnie do chłopaka. 
- Czemu nam o tym nie powiedziałeś?! - wyskoczył za ściany wkurzony Ken - Ty wiesz jak bardzo się o ciebie martwiliśmy? - nagle przyszła i reszta.
- Myśleliśmy, że coś ci się stało, a to okazało się, że to przez dziewczynę. Dlaczego z nami o tym nie porozmawiałeś? - zapytał Ravi. 
- Jesteśmy twoimi przyjaciółmi. Mówimy sobie wszystko bez względu na wszystko - rzekł Hongbin.
- Przepraszam - powiedział spuszczając głowę. 
- Dobra, dobra już nie przepraszaj. Co się stało to się już nie odstanie, ale nigdy nam tego nie rób, rozumiesz? Nawet nie wiesz jak bardzo nas martwiłeś swoim zachowaniem - powiedział N.
- No to co? Idziemy coś zjeść? - zapytał wesoły Hyuk. Po tej rozmowie wszyscy udali się do restauracji na obiad. Od razu atmosfera zrobiła się przyjemniejsza, kiedy Leo przestał się w końcu zasmucać, a to wszystko dzięki Yoonie. Po pysznym, gorącym posiłku pojechali na spotkanie z fanami. Przywitali się z fanami, którzy niecierpliwie ich oczekiwali pod budynkiem. Kiedy tylko weszli do środka od razu ruszyli w stronę garderoby. Tam Yoona wraz z innymi wizażystkami przyszykowały Vixx na występ. Na początku wystąpili z dwiema piosenkami na scenie rozgrzewając tym wiernych fanów po czym wrócili za kulisy. Szybko poszli do garderoby, gdzie się przebrali, zmyli mocny makijaż zastępując go delikatnymi rysami podkreślającymi ich twarze, odświeżyli się, napili zimnej wody i szybko wrócili na scenę witając się z fanami. Całe te spotkanie wraz z małym występem na początku i piękną balladą na końcu trwało ok. 2 godziny. Porozmawiali, odpowiedzieli na pytania, podpisali albumy,fotobooki, karty oraz wykonywali śmieszne zadania rozbawiając tym fanki. 
 Po dwóch godzinach żegnając się balladą wrócili do garderoby by się przebrać. Wyszli tylnym wyjściem. 
- To co idziemy się jeszcze czegoś napić? - zapytał N.
- Ja bym to zjadł coś jeszcze - marudził Hyuk. 
- Chodźmy na wołowinę! - krzyknął radośnie Ken. W pewnym momencie Leo zauważył coś, a raczej kogoś z daleka. Jakąś znajomą mu osobę, kobietę. próbował to zignorować, ale nie potrafił. Cały czas męczyło o to. 
- Chłopaki - zaczął cicho - Ja muszę coś jeszcze zrobić. Później do was dołączę, ok?
- Gdzie ty chcesz znowu iść? - zapytał Hongbin.
- Czyżby Leo się z kimś umówił? - zapytał zaczepnie Ravi. Zarumienił się - Miałem rację!
- N-nie, nie to nie tak, ja...
- Nie tłumacz się. Idź i baw się z nią dobrze - rzekł Ken.
- Zobaczymy się ponownie w dormie - rzekł Hyuk.
- O-ok. 
- Do na razie! - pożegnali się, a Leo ruszył w przeciwnym kierunku tracąc dziewczynę z oczu. Zaczął biec, by jej nie zgubić. Biegł ile sił w nogach. W pewnym momencie już sam nie wiedział gdzie jest. Nigdzie nie było nawet żyjącego człowieka. Czyżby się zgubił? Nagle usłyszał za sobą damski, subtelny głos:
- Szukasz kogoś? - była to Yang Jinhee, albo jak inny ją nazywają Shanoon. Stała ubrana w jeansy i czarną, skórzaną kurtkę opierając się o ścianę i paląc papierosa. 
- Noona? 
- Zgubiłeś się?
- N-nie, ja... 
- Słodki jesteś - zaciągnęła się. 
- C-co ty tutaj robisz?
- Naprzeciwko jest stacja radiowa. Przyjechałam z Epik High. A co? Nie mów, że to mnie szukałeś. Nie potrzebnie. Strata czasu. Mówiłam ci już, że powinieneś skupić się teraz na muzyce, zespole, a nie umawiać się tym bardziej, ze ci jeszcze nie wolno, prawda? - spuścił głowę. Ponownie poczuł się beznadziejnie - No właśnie, więc może lepiej idź już i wypocznij na jutrzejszy trening - rzuciła petem na ulice po czym zdeptała go i już miała wchodzić z powrotem do budynku tylnymi drzwiami, gdy nagle usłyszała za sobą. 
- Dlaczego? - zapytał - Dlaczego mnie tak traktujesz?! 
- Aigoo~ Uparty jesteeś~ ... Aish! Aż tak bardzo ci na tym zależy? Tego właśnie chcesz? Umówić się ze mną? - spojrzał się na nią zawstydzony - No dobrze, niech tak będzie. Umówmy się. Chodźmy na kawę. Tylko nawet nie wiesz w co się wpakowałeś - oparła się odrzwi puszczając mu oczko. 




***********
Przepraszam, że piszę dopiero teraz, ale nie miałam jakoś weny ostatnio w dodatku złe samopoczucie wykańcza człowieka. Mam nadzieję, że wam się spodobało. Chciałabym wiedzieć czy opłaca mi się dalej pisać ten ff i czy będziecie go czytać, bo nie wiem czy mi wyjdzie ^^



czwartek, 16 kwietnia 2015

EXO: Just say you love me Rozdział 36

 - Nie podobało mi się ostatnio twoje zachowanie - powiedział Feng rozmawiając z Amandą, kiedy była w pracy. Siedziała przy stoliku z kubkiem kawy w stołówce.
- Wiem - odpowiedziała cicho.
- Zraniłaś mnie, zostawiłaś. Wiesz jak ja się teraz czuję? Wiesz jak powinnaś się teraz zachować?
- P-przepraszam - uległa mu, kolejny raz.
- Po pracy masz wrócić do domu.
- Tu jest mój dom.
- Znowu zaczynasz?!
- Nie możesz cały czas mnie tak traktować - powiedziała cicho, łamiącym się głosem.
- Ach... co ja powinienem teraz z tobą zrobić?... Jeżeli tak bardzo ci na tym zależy, to tym razem przymknę na to oko i... pozwolę ci tam zostać. Ale pamiętasz czego nie możesz zrobić?
- Tak... zakochać się.
- Dokładnie! Mam nadzieję, że będziesz tego przestrzegać. Jesteś ze mną, rozumiesz?
- Tak.
- Zobowiązuję cię kontrakt.
- Wiem.
- Więc pamiętaj o tym.
- Dobrze.
- Jak już dobrze wiesz, jestem partnerem z SM. Jeżeli złamiesz kontrakt, to nie pomogę im przy następnym comback'u, rozumiesz?
- ... Tak - miała łzy w oczach - Nie złamię kontraktu.
- Mam nadzieję, ale nie myśl sobie, że nie czeka cię kara za to co ostatnio zrobiłaś.
- Czy... m-musimy? - zająknęła się.
- No a jak myślisz?... Przyjdź dzisiaj, wieczorem o 19. Tylko nie spóźnij się.
- D-dobrze - rozłączył się. Stała tak przez chwilę na korytarzu zasłaniając usta z przerażenia. Bardzo bała się dzisiejszego wieczoru.
- To był Feng? - usłyszała za swoimi plecami.
- Luhan?!... przestraszyłeś mnie, nie skradaj się tak więcej.
- Przepraszam - przysiadł się.
- Tak, to był Feng.
- Wszystko w porządku?
- Dlaczego pytasz?
- Jesteś przestraszona.

* Dlaczego on musi mnie tak dobrze znać? (Amanda)* 

- Nie jestem, po prostu porozmawiałam z nim. Był trochę zły za to, że wróciłam do dormu, ale wszystko sobie już wyjaśniliśmy. Więc, jest już ok.
- To dobrze - Amanda szybko wyciągnęła z kieszeni małe lustereczko, by sprawdzić jak wygląda. Nie chciała, żeby Luhan zobaczył ją w złym stanie. Przeglądając się w lustereczku i poprawiając do i owo, kontem oka zauważyła, że Luhan przez cały ten czas uważnie się jej przyglądał nie odrywając od niej wzroku. Zarumieniła zawstydzając się. Chłopak zauważył to lekko się uśmiechając. W pewnym momencie schowała lustereczko do kieszeni i niepewnie spojrzała się na przyjaciela.
- Poczekaj chwilę - rzekł po czym nachylił się nad nią. Lewą ręką zaczął starannie, a zarazem delikatnie poprawiać jej włosy odgarniając je z twarzy, jakby bał się, że zaraz za mocno pociągnie kosmyk włosów.  Czuła jak opuszkami palców delikatnie dotyka jej twarzy. Nie potrafiła oderwać od niego wzroku. Gdy skończył, usiadł z powrotem i uśmiechając się lekko powiedział:
- Już... teraz cię ulizałem - od razu poprawił jej humor. Odwzajemniła uśmiech - Będę się już zbierał. Zaraz znowu zaczynamy trening.
- O-ok - uśmiechnął się.
- To do zobaczenia.
- Pa - odprowadziła go jeszcze jedynie wzrokiem, po czym spuściła głowę i zaczerwieniła się uśmiechając. Takie jedno, wielkie BECAUSE I'M HAPPY. Wstała już miała szczęśliwa iść dalej, kiedy nagle zobaczyła Jessice.
- Cześć Amanda - uśmiechnęła się.
- O! Cześć unnie. Co u ciebie?
- W porządku. Dużo pracy, jestem wykończona - spojrzała się dziwnie na Amandę.
- Coś nie tak?
- Czy ty... kręcisz z Luhanem?
- Co?! N-nie, no co ty. Ja i Luhan?
- Rumienisz się~ - złapała się za policzka - Po resztą widziałam was przed chwila, jak układał ci włosy, a ty patrzałaś się w niego jak w obrazek - uśmiechnęła się. Spuściła szybko głowę mówiąc:
- Nie jesteśmy razem.
- Ale podoba ci się... a ty, chyba podobasz się jemu. Zauważyłam, że nie tylko Luhan ma cię na oku. Sehun i chyba Chanyeol. Ostatnio dziwnie się zachowywał. Nie zdziwiłabym się, gdybyś podobała się jeszcze komuś z exo.
- Co masz na myśli?
-  Nie zrozum mnie źle. Oni są za tobą tylko dlatego, bo jesteś jedyną dziewczyną blisko nich. Mają zakaz na randki, to przynajmniej na tobie będą mogli się wyżyć. Jeżeli którykolwiek coś do ciebie poczuł, to tylko dlatego, bo nie mogą być z nikim innym. Taki humorek. Faceci są niewyżyci i potrzebują dziewczyn, dlatego mają  ciebie. Więc nigdy nie traktuj ich zalotów na poważnie, bo one same w sobie są jednym, wielkim kłamstwem. Sama się przekonasz, kiedy SM unieważni ich zakaz. Wtedy zobaczymy ilu z nich dalej będzie za tobą, kiedy będą mogli mieć inne, lepsze, sławne dziewczyny. Nie mówię tego, żeby zrobić ci na złość czy cię obrazić, ale taka jest prawda. Co tu ukrywać? Chcę cię po prostu ostrzec, byś nie była zaskoczona, kiedy to wszystko się w końcu skończy. Nie chcę, żebyś szła w moje ślady.
- Twoje ślady? 
- Kiedyś tak jak ty, byłam bardzo blisko z Super Junior, a teraz? Bądź ostrożna z uczuciami, bo możesz się zawieść. Trzymaj się - zabrała się i odeszła. 

* Co jeżeli Jessica unnie ma rację? Co jeżeli zachowanie Sehun'a, Chanyeol'a i Luhan'a jest tylko tym czasowo? Co jeżeli Luhan tak naprawę nic do mnie nie czuję i zachowuję się tylko tak, bo jestem jedyną dziewczyną, która jest blisko? Może ma jednak rację. Muszę być ostrożna. (Amanda)*

 Kiedy nadszedł wieczór, Amanda zebrała się i pojechała autobusem do rezydencji Feng'a. Przeszła się jeszcze kilka kroków i była przed jego domem. Poddenerwowana wzięła głęboki oddech i zadzwoniła do drzwi. Usłyszała kroki, które zbliżają się do drzwi, dźwięk przekręcającego się zamku w drzwiach. Po chwili otworzyły się, a przed nią stanął Feng. Nie witając się z nią z poważną miną powiedział jedynie:
- Wejdź - nie patrząc na niego zrobiła jak kazał. Weszła do środka i zamknęła drzwi.Czuła od niego alkohol. Ściągnęła buty oraz bluzę po czym udała się na górę do jego pokoju. 30-dziesto latek szedł cały czas za nią. 
- Rozbieraj się - powiedział chłodno. Przerażona robiła co kazał. Ściągnęła z siebie  koszulkę oraz spodnie ukazując mu się w bieliźnie.  Ściągnął z siebie biała koszulę, a następnie spodnie.
- Na łózko - stanęła na czworaka na łóżku tyłem do niego. Przed nią znajdowało się duże lustro, dzięki któremu wszystko widziała. Powoli podszedł do niej i zerwał z niej majtki po czym zakneblował  jej usta jej własną bielizną. Oddech jej drżał ze strachu. 
- Ręce - wystarczyło tylko jedno hasło, żeby położyła się na brzuchu i wystawiła ręce do przodu. Usiadł  w bokserkach na jej gołych pośladkach po czym nachylił się łapiąc jej nadgarstki i przywiązując je do łóżka. Zszedł z niej i stanął za nią łapiąc za pasek od spodni. Widząc, że w jego ręce jest już pasek, podniosła biodra do góry. Zamachnął się i uderzył ją pasem w tyłek. Syknęła z bólu. 
- To za to, że mnie okłamujesz - uderzył ją jeszcze raz tylko, że mocniej - To za to, że jesteś nie posłuszna - za każmy razem bił ją coraz mocniej - To za wyzywanie mnie... to za rozkochanie w sobie Sehun'a... za postawienie mi się... to za to, że uciekłaś - uderzał ją coraz mocniej przez co rozpłakała się - To za to, że chcesz ode mnie odejść! - w tym momencie zaczął bić ją z całej siły pozostawiając na jej ciele czerwone ślady. Uderzenie za uderzeniem, nie patrząc gdzie celuje. Bił ją po pośladkach, biodrach, plecach. Wyrywała się i wyła z bólu. Łzy płynęły jej strumieniami po policzkach - NIGDY WIĘCEJ MI SIĘ NIE SPRZECIWISZ, ROZUMIESZ?! - nagle wyrzucił pas za siebie, wbił palce w jej biodra i wysoko uniósł do góry. Zrzucił z siebie bokserki i wbił się w nią całym penisem brutalnie gwałcąc. Gwałtownie i szybko wchodził w nią mocno wbijając palce w jej ciało. Krzyczała i wyrywała się, lecz jej krzyk tłumiły jej własne majtki. Szybko skończył spuszczając się w niej. Padła wykończona i obolała na łóżko płacząc w poduszkę. 
- Nie płacz - powiedział surowo odwiązując ją. Usiadła na łóżku cała trzęsąc się - Co się mówi?
- Przepraszam, żałuję za to co zrobiłam. Już więcej tak nie zrobię.
- Obiecujesz?
- Tak, o-obiecuję.
- Pamiętaj, czego masz nie robić. Teraz się ubierz i zmykaj stąd. 
- D-dobrze - wyszedł z pokoju zostawiając ją samą. Rozmazana od płaczu zaczęła się ledwo ubierać. Powoli wyszła z pokoju zamykając drzwi. Kulejąc ledwo zeszła z schodów. Feng ubrany w spodnie i w rozpiętej koszuli siedział na kanapie paląc papierosa. Obserwował ją , jak kulejąc schodziła ze schodów. 
- Odwieź cię.
- Nie trzeba.
- To może zadzwonić po taksówkę?
- Dam sobie radę- mówiła cicho.
- Na pewno? 
- Przejdę się - włożyła buty i wyszła z rezydencji. Szła powoli do dormu nie mogąc ruszać nogami. Całą drogę płakała z bólu. Wracała do dormu półtorej godziny. Wiedziała, że o tej godzinie chłopcy na pewno już śpią, albo wyszli gdzieś, więc nie zobaczą ją w takim stanie. Kiedy była już na miejscu po cichu weszła do środka. Zobaczyła, że nie ma rzeczy chłopaków, więc pewnie gdzieśwyszli. Powolnym krokiem skierował się w stronę salonu przechodząc obok kuchni. Słysząc w niej jakieś dziwne jęki, zdziwiona zajrzała co się dzieję. Zobaczyła jak w niej Siwon ostro rżnie w dupę Suho, który jęczał z podniecenia. 
- O BOŻE! - krzyknęła przerażona.




poniedziałek, 13 kwietnia 2015

VIXX: Crazy in Love Rozdział 1

  Któregoś dnia, wieczorem, chłopcy z VIXX wracali vanem do dormu. O dziwo wszyscy siedzieli w ciszy zajmując się samym sobą. Leo słuchał muzyki przez słuchawki cicho nucąc ulubioną balladę pod nosem i obserwując świat za okna, Hyuk spał, Hongbin grał na telefonie, Ravi również tak jak i Leo słuchał muzyki przez słuchawki, lecz za bardzo się w nią wczuwając tańczył siedząc w miejscu, Ken przeglądał się w lusterku oceniając stan swojej skóry i układając włosy, natomiast N pstrykał sobie selfie. W pewnym momencie Ken odezwał się przerywając panującą ciszę.
- No to... co robimy? - zapytał nie odrywając wzroku od lusterka.
- Co masz na myśli? - odpowiedział mu pytaniem na pytanie N.
- Jutro mamy wolne.
- I?
- Może gdzieś pojedziemy dzisiaj?
- O! Moglibyśmy. Co na to reszta? - zapytał N odwracając się do tyłu, lecz nikt o nie słuchał, jak zwykle - Co na to reszta?! - powtórzył jeszcze raz tylko, że tym razem głośniej, lecz i tak nikt nie zareagował - Hongbin... Hongbin!
- Hym? - jedynie mu odpowiedział nie odrywając wzroku od gry.
- Chcesz gdzieś jechać?
- Nie wiem.
- Jak to nie wiesz?! Albo wiesz czy chcesz gdzieś jechać, albo nie. Nie ma w tym, żadnej filozofii. A więc?
- Nie wiem, obojętnie.
- Mógłbyś chociaż spojrzeć na mnie jak do ciebie mówię - Hongbin oderwał wzrok od telefonu i spojrzał na lidera zmęczonym wzrokiem - Co z wami ludzie?!
- Mówiłeś coś? - zapytał Ravi wyciągając słuchawki z uszu.
- Boże trzymaj mnie, bo zaraz nie wytrzymam - wyszeptał załamany do siebie. Po chwili rzucił torbą w Hyuk'a budząc go.
- Co jest? - zapytał przestraszony i zarazem zaspany.
- Nie śpij, teraz mówię - spojrzał się na Hongbina, który wrócił do grania - Ken - zawołał.
- Tak?
- Zabierz mu telefon - Ken odwrócił się i zabrał chłopakowi telefon dając go N'owi. Zdziwiony Koreańczyk, nie wiedział co się dzieję - Konfiskuję - odpowiedział mu tylko - A teraz mnie słuchać, bo mówię - zauważył, że jeszcze Leo jest "nieobecny" - Leo, Leo, Leo... Leo! - nie zareagował, po czym go lekko kopnął w udo przez co wyciągnął jedną słuchawkę z ucha i odwrócił głowę - Chciałbym się o coś was zapytać - Leo jedynie spojrzał się na niego bez wyrazu po czym włożył z powrotem słuchawkę do ucha i odwrócił głowę. Machnął jedynie na niego ręką.
- No dobra, jak mnie w końcu słu... Hyuk nie śpij!... Jedziemy gdzieś?
- Gdzie? - zapytał Ravi.
- No jeszcze nie wiem, gdzie, najpierw was pytam czy chcecie gdzieś jechać, bo jak mi Ken przypomniał jutro tak naprawę nie mamy nic do roboty, więc moglibyśmy dzisiaj, gdzieś się wybrać - wszyscy pokiwali głowami - Jakieś propozycje?
- Jedźmy napić się piwa - zaproponował Ravi.
- Może pojedziemy do kina? Słyszałem, że fajne filmy teraz lecą - mówił dalej N nie słuchając Ravi'ego.
- Jedźmy na piwo.
- A może pojedziemy coś zjeść? Niedaleko dobre jedzenie robią.
- Jedźmy na piwo.
- Jakieś kimchi albo wieprzowinę?
- Piiwoo~
- Albo do kawiarni? Napiłbym się mrożonej kawy. A wy?
- Piwa.
- Wszyscy chcecie jechać na piwo?
- Tak - odpowiedzieli chórkiem w tym samym momencie.
- Zawieź nas do klubu menadżerze - zwrócił się lider do kierowcy. Nagle zmienili kierunek jazdy, zdziwiony Leo widząc, że ich menadżer jedzie inną drogą wyciągnął słuchawki z uszu i zapytał cichym głosem:
- Gdzie jedziemy?
- Trzeba było słuchać - odpowiedział mu N.
- Na piwo - odpowiedział mu szybko szczęśliwy Ravi.
- Co?! Niee - 10 minut później byli już na miejscu. Zaparkowali za klubem i weszli do środka osobnym wejściem siadając na miejscach vipowskich na parterze. Zamówili po piwie i świetnie się bawili. Godzinę później, zrobiło się małe zamieszanie w klubie, gdyż ktoś przyszedł i zmierzał na miejsca vipowskie na pietrze.
- Kto to? - zapytał zaciekawiony Hongbin.
- Pewnie też jacyś idole przyszli się zabawić - wytłumaczył Ken.
- Dlaczego my nie mamy miejscy na piętrze, tylko gnijemy na tanich miejscach vipowskich? - zapytał oburzając się Ravi.
- Nie stać nas na piętro - wytłumaczył N.
- Szlak! - Leo uważnie obserwował tajemniczych ludzi, którzy weszli na górę ubrani na czarno. Usiedli przy szklanej, wyciszanej ścianie i zdjęli płaszcze, czapki oraz okulary. Okazało się, że był to G-Dragon z Seungrim, CL, Bom i jakąś jeszcze jedną dziewczyną, którą wcześniej nie widział. Miała długie, proste, bazowe włosy, duże oczy, długie, czarne rzęsty, jasną karnację, idealną szczękę w kształcie litery V i pełne, różane usta. Siedziała obok GD popijając koniak. Wydawała mu się taka tajemnicza, urocza i niewinna. Kropla koniaku popłynęła po jej dolnej, pomalowanej jasną szminką wardze. Wytarła ją swym długim, czerwonym paznokciem wkładając go do swych ust. Leo obserwował ją lekko zarumieniony nerwowo połykając ślinę. Nagle odwróciła głowę i skierowała swój zimny wzrok w Leo. Jej mroczny wzrok, który mógłby zabić przeszył jego delikatne serce, które w pewnym momencie podeszło mu pod gardło. Szybko odwrócił głowę starając się nie zetknąć ponownie z jej zabójczym wzrokiem. Szybko zaczerwienił się spuszczając wzrok i nie mogąc uspokoić przestraszonego serca, które w tym momencie biło mu jak oszalałe.
- W porządku? - zapytał Ken. Leo podniósł głowę patrząc się na niego.
- Coś ty taki czerwony? - zapytał się zaskoczony Hyuk. Przestraszony szybko dotknął swoich policzków.
- Czyżby naszemu Leo spodobała się jakaś dziewczyna? - zapytał żartobliwie Ravi. Wytrzeszczył oczy nic nie mówiąc - Czyli miałem rację!
- Która to?! - pytali szybko podekscytowani. Koreańczyk nie wytrzymał tego i szybko wybiegł zmierzając w stronę łazienki.
- A jego co ugryzło? - zapytał zdziwiony Ken. Chłopak szybko podszedł do umywalki i zaczął chłodzić twarz zimną wodą szybko oddychając.

* Ten wzrok... był straszny. Czy ona... o-ona mnie widziała. Widziała, że się na nią patrzę. Boże, nigdy więcej. Tylko... kim ona jest? ( Leo)* 

 Kiedy tylko się uspokoił wrócił do chłopaków spokojnie siadając z nimi.
- Co się stało? - zapytał N.
- N-nic... m-musiałem szybko do toalety - zrozumieli to od razu bez żadnego wypytywania. Z strachem, lecz nie mogąc się powstrzymać znów spojrzał się w górę, lecz dziewczyny już tam nie było, ani reszty. Zaskoczony zaczął się za nią rozglądać po całym klubie, lecz nigdzie jej nie widział.
- Gdzie oni są? - zapytał delikatnie.
- Kto? - zapytał Hongbin.
- N-no ci idole, którzy byli na górze. Nie ma ich. 
- Wyszli niedawno, a co?- zapytał Hyuk.
- Nic. 
- Coś przed nami ukrywasz. Kto tam był? - zapytał N. Leo jedynie spojrzał się na niego bez wyrazu i zignorował.
- Ej! Mówię coś do ciebie - chłopak wziął piwo do ręki i zaczął je pić nie zwracając uwagi na lidera - Nie ignoruj mnie - wszyscy zaczęli się śmiać. 
  Wrócili do dormu o późnej godzinie, kiedy byli już wstawieni.Nie mieli siły już na cokolwiek, więc od razu w ubraniach rzucili się do swoich łóżek. Leo jeszcze przed snem wyobraził sobie tajemniczą dziewczynę z klubu. Te włosy, te oczy, te usta, to jak swój pomalowany paznokieć zanurzyła do swych ust, ten... wzrok, aż brzuch go rozbolał, kiedy tylko pomyślał o tym jak się na niego spojrzała. Ten zimny, srogi, tajemniczy wzrok bez wyrazu, który wywoływał w nim przerażenie. Na samą myśl zwymiotował na podłogę, a może to przez nadmiar alkoholu? 
 Następnego dnia, Leo najgorzej przeżywał kaca pomimo, że dużo nie wypił. Od razu zapomniał o tajemniczej dziewczynie z klubu. Chłopcy współczując Leo zabrali go do kuchni robiąc gorącą kawę, taką jaką lubi. Godzinę później, ktoś zapukał do ich drzwi. Była to ich dobra przyjaciółka Yoon'a, wizażystka. Była niską, drobną Koreanką o długich, falowanych włosach. Była śliczna, opiekuńcza, urocza i pełna aegyo. 
- Cześć chłopaki~ - przywitała się radośnie - Jak tam u was? Dziwnie wyglądacie. Piliście wczoraj? 
- No, tak jakby - powiedział Hyuk.
- Co ty tutaj robisz? - zapytał Hongbin. 
- Przyszłam zobaczyć co u was słychać. Boże, Leo! Jak ty wyglądasz?! Co mu się stało?! - spanikowała.
- Kaca ma - zasiał się Ravi. 
- Leo oppa~ Jak się czujesz po wczorajszym~? - zapytała z troską zmartwiona. 
- P-po wczorajszym? - wyjąkał cicho. Przytaknęła. Od razu przypomniał sobie chłodną dziewczynę, po czym kolejny raz zwymiotował - Oppa! Wszystko w porządku?! 
- Tak.
- Trzeba z tobą iść do lekarza.
- Yoona, nie martw się tak - powiedział Ken - Nic mu nie jest. Alkohol robi swoje. 
- A-ale, ale... ja to posprzątam.
- Co?! - krzyknęli wszyscy na raz.
- Nie,nie, nie - powstrzymywał ją N - Nie przejmuj się tym. Damy sobie radę. Taka dziewczyna, jak ty nie powinna się zajmować takimi rzeczami. Leo to posprząta. Prawda Leo?
- Tak.
- Widzisz?
- Żartujesz sobie?! Chcesz, żeby Leo w takim stanie jeszcze sprzątał? Co z ciebie za lider?! Powinieneś się nimi zajmować, a nie! - oburzyła się krzycząc na lidera swym uroczym głosem. Yoon'a zawsze była nadopiekuńcza wobec całego VIXX. Jedno jest pewne. Dzięki swojemu charakterowi, była by idealną dziewczyną, żoną oraz matką. Szybko wzięła starą szmatę i miskę z wodą, a następnie posprzątała po chłopaku. 
- Musisz teraz iść do łóżka i wypocząć. Źle wyglądasz oppa~ - dotknęła jego czoła - Chyba masz gorączkę. Szybko marsz do łóżka! - złapała go pod rękę i zaprowadziła do jego pokoju. Zarumienił się. Gdy zostawiła chłopaka samego w pokoju zapewniając go, że jeżeli będzie czegoś potrzebował to niech tylko zawoła, cały czas myślał o tamtej dziewczynie. Sięgnął po telefon i zaczął przeglądać stronę internetową wytwórni YG, lecz jej nie znalazł. Po wpisaniu imienia i nazwiska założyciela wyświetliło mu się zdjęcie na którym była również tamtejsza dziewczyna. Wyświetliło mu się jej imię i nazwisko.... Yang Jinhee. Wpisał w wyszukiwarkę nazwisko oraz imię po czym znalazł, że pracuje dla YG Entertainment, jako producent muzyczny i choreograf. Bratanica Papy YG. Nigdzie nie było jej zdjęć, jakby nie istniała, jakby była duchem, jakby tylko on mógł ją widzieć. Znalazł  kilka krótkich nagrań z jej twórczością. Odtworzył je i usłyszał jej głos. Od razu jego serce zaczęło szybciej bić, kiedy tylko je usłyszał. Było zmysłowe, cieple i uspokajające, ale i zarazem mocne. Czuł jakby słuchał samego anioła. Bardzo chciał usłyszeć jej głos na żywo. Dlaczego jej osoba tak bardzo go ciągnie do niego, ale i jednocześnie odstrasza. Chciał ją znów spotkać, znów ją zobaczyć i usłyszeć jej głos, lecz czym bardziej tego chciał, to tym bardziej odczuwał nie mały strach w sercu. Wiedział tylko jedno. Ona nie jest taka jak inne dziewczyny. 
 Minął tydzień, od tamtego dnia w klubie, nigdzie więcej jej nie zobaczył. Mógł jedynie usłyszeć jej głos na krótkim nagraniu w internecie. Czyżby się zakochał? A może to tylko zwykle zauroczenie?
 Mijał kolejny tydzień, a zainteresowanie ją zaczęło gasnąć. Już nie odczuwał tego samego co wtedy na początku, kiedy tylko o niej pomyślał. Przestał przesłuchiwać jej nagrań. Zaczął zapominać.

 Któregoś dnia, kiedy całym zespołem udali się na ,,Music Bank", by wystąpić na żywo, Leo przed występem już wyszykowany ruszył przez korytarz szukając automatu z napojami. Nagle z daleka zobaczył kogoś. Na widok tej osoby, jego serce znów zaczęło mocniej bić. Była to Yang Jinhee o której tyle myślał. Była ubrana w czarne leginsy, przydłużaną , białą koszulkę, czarne buty na obcasie i czarną, skórzaną, letnią kurtkę. Jej oczy były odkreślone eyelinerem, a usta pomalowane ciemną szminką. Nie wiedział jak się zachować. Stał jak wryty sparaliżowany własnym strachem. Nagle ruszył przed siebie. Spojrzał się na nią z nie małym rumieńcem na twarzy i nisko się ukłonił nie patrząc jej w oczy. Dziewczyna na widok chłopaka lekko się ukłoniła i ruszyła dalej. Poczuł jej kusząco słodkie perfumy drażniące jego nos. Nagle zauważył, że coś jej wypadło. Były to klucze. Szybko je podniósł i odwrócił, żeby jej je oddać, lecz jej już tam nie było. Jakby rozpłynęła się w powietrzu. 
 Nagle podbiegli do niego chłopcy z VIXX. 
- Gdzie ty byłeś? Wszędzie cię szukaliśmy - powiedział Hongbin.
- Skąd masz klucze? - zapytał Ravi.
- J-ja...
- Zaraz występujemy, chodźcie - pośpieszał ich N. Szybko ruszyli na występ. Leo schował klucze do kieszeni. Po występie udało im się wygrać w programie zdobywając nagrodę. Podziękowali, a następnie, kiedy tylko zeszli z anteny przeszli do garderoby. Przebrali się, zmyli makijaż, napili się zimnej wody i spakowani ruszyli do vanu wracając do dormu. Leo przez cały ten czas trzymał jej klucze w kieszeni zastanawiając się, dlaczego kiedy zaczął o niej zapominać, ona musiała nagle się pojawić i nim wstrząsnąć. Zastanawiam się co zrobić.
  Następnego dnia od razu po treningu pojechał do wytwórni YG. Wchodząc do środka przeżył nie mały szok. Na bogato z elegancją. Podszedł do elegancko ubranej recepcjonistki i delikatnym głosem zapytał:
- Przepraszam, gdzie znajdę Yang Jinhee?
- Pan umówiony na wizytę z panią Yang?
- N-nie.
- Bez umówionej wizyty nie mogę pana do niej puścić. Pani Yang teraz pracuję. No chyba, że to spotkanie prywatne, ale pani Yang nic mi o niczym nie wspominała, że będzie mieć gości. Umówić pana z nią na wizytę? 
- N-nie, ja tylko chciałem jej coś oddać.
- A mianowicie?
- Wczoraj w stacji telewizyjnej upuściła swoje klucze. Chciałby jej je oddać. 
- To miło z pana strony. Pani Yang wszędzie je szukała. Proszę je dać, ja je zaraz przekażę. 
- Nie.
- Słucham?
- Ch-chciałbym osobiście.
- Osobiście? ... nie wiem czy będzie miała teraz czas. Proszę chwilę poczekać - sięgnęła po telefon stacjonarny i wybiła trzy szóstki, po czym przyłożyła słuchawkę do ucha - Pani Yang? Nie przeszkadzam?... Chodzi o to, że ma pani gościa... Tak, rozumiem, ale... ma pani klucze... tak, rozumiem... dobrze, zaraz tam będę - odłożyła słuchawkę - Proszę za mną. Pani Yang pana przyjmie - wstała po czym zabrała Leo windą na przed ostatnie piętro. Zapukała parę razy w drzwi, ale nikt się nie odezwał. Uchyliła drzwi i zajrzała do środka, ale w sali nikogo nie było. Weszli do środka po czym recepcjonistka podeszła do przyciemnianych drzwi. Zapukała w nie kilka razy i weszła do środka zostawiając Leo samego w sali ćwiczeń. Była dużo większa od tej w której trenują VIXX. Nagle kobieta wróciła, mówiąc:
- Proszę tam wejść.
- Dziękuję - ukłonili się po czym kobieta wyszła. Leo powolnym krokiem z strachem w sercu podszedł do przyciemnianych drzwi. Zapukał kilka razy w nie, ale nikt się nie odezwał. Postanowił wejść do środka przełykając nerwowo ślinę. Pomieszczenie to było pomieszczeniem nagrań. Zobaczył dziewczynę ubraną za sportowo z słuchawkami na uszach. Ciężko nad czymś pracowała. 
- Przepraszam... - powiedział cicho, lecz nie usłyszała, po czym powtórzył trochę głośniej - Przepraszam - dziewczyna zareagowała ściągając słuchawki z uszu., Odwróciła się na obrotowym krześle w stronę Koreańczyka spoglądając na niego. Jej wzrok przeszył go od środka.
- Tak? - zapytała.
- J-ja... ja - zająknął się czerwieniąc od razu.
- Ty jesteś Leo?
- Słucham?
- Leo z VIXX? Zgadza się?
- T-tak.
- Widziałam wczoraj wasz występ. Dobrzy byliście. Gratuluję wygranej - powiedziała subtelnym głosem.
- D-dziękuję - ukłonił się. 
- Masz moje klucze?
- T-tak - mówił zawstydzony wyciągając je z kieszeni - widziałem jak wypadły ci z kieszeni. Chciałem je wcześniej oddać, ale ... gdzieś szybko uciekłaś. 
- Hymm... dziękuję - podziękowała biorąc klucze od chłopaka delikatnie dotykając jego palców. Zawstydził się jeszcze bardziej. Zauważyła to lekko się uśmiechając. Nie mógł uwierzyć w to, że wreszcie udało mu się ją poznać. Był tak bardzo speszony.
- Czy... czy wyszłabyś ze mną na kawę? - zapytał szybko swym cichym, zawstydzonym głosem nie będąc w pełni świadomy co właśnie zrobił. Przełknął nerwowo ślinę. Zrobiło mu się głupio. Dziewczyna była zaskoczona. Nie spodziewała się czegoś takiego. Nagle mu odpowiedziała:
- Nie.