Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Po prostu mnie kochaj. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Po prostu mnie kochaj. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 czerwca 2015

EXO: Just say you love me Rozdział 38

- Noona~! - usłyszeli głos Jungkook'a w przedpokoju. Przestraszona szybko odepchnęła od siebie Luhan'a i zakładając spodnie zobaczyła jak drzwi od salonu się otwierają, a w nich stanął Jungkook. Na szczęście dziewczyna zdążyła się ubrać w ostatniej chwili. Piosenkarz widząc stojącą na środku salonu siostrę krzyknął rzucając się jej na szyję:
- Noona! Nic ci nie jest? Wszystko w porządku? - panikował.
- Co ty tutaj robisz?
- Sehun hyung zadzwonił do mnie i mi wszystko powiedział - spojrzał na Lulu i zdenerwowany krzyknął - Wyjdź stąd! Nie widzisz, że rozmawiam z siostrą?! - spojrzeli się oboje na niego zszokowani postawą chłopaka - Eee... to znaczy... przepraszam hyung - zawstydził się - czy mógł byś na chwilę nas zostawić samych? Chciałbym z nią porozmawiać - ukłonił się nisko.
- Emm... spoko - wstał i wyszedł zamykając za sobą drzwi.
- Na pewno wszystko w porządku? Sehun hyung mówił, że przyjechała karetka.
- Tak, ale wszystko już jest dobrze.
- Miałaś lekką hipotermię.
- Już mi lepiej.
- Kulałaś na nogę.
- Tak, ale przeszło.
- Musisz wypoczywać.
- Jestem wypoczęta. Naprawdę nic mi nie jest.
- Musisz się połóżyć.
- Jongkook! - zamilkł. Wzięła głęboki oddech - Nic mi nie jest - mówiła powoli - Ok?
- Ok - odpowiedział spokojnie - Po prostu martwię się o ciebie.
- Wiem - uśmiechnęła się delikatnie przytulając do siebie brata.
- Więc, skoro już lepiej się czujesz, to może pójdziemy na miasto coś zjeść? Dawno się nie widzieliśmy.
- Jesteś ostatnio taki zapracowany. Ciągłe treningi, spotkania z fanami, występy. Dobrze się czujesz? Nie przemęczasz się?
- Spokojnie, to nie wygląda tak źle jak to sobie wyobrażasz.
- Nie kłam. Mieszkam z dwunastką idoli. Ciągle są napastowani.
- Ale to exo.
- No też prawda.
- No więc jak? Idziemy?
- Poszłabym z tobą, ale dzisiaj nie mogę. Chłopcy chcą spędzić ze mną czas i coś tam kupili. Właśnie szykują kolację i ... - spojrzał się na nią smutno - Tylko mi tu nie udawał. Nie działa na mnie mina zbitego pieska.
- Bling bling~ !
- Daj mi pięć minut - przebrała się, uczesała i była gotowa do wyjścia.
- A ty gdzie? - zapytał Kai.
- Wybaczcie, ale dawno nie widziałam się z bratem. Idziemy na miasto, wrócę później.
- O nie droga panno! - wyskoczył Baekhyun w różowym fartuszku - Nigdzie nie idziesz! Zostajesz w domu! Nie jesteś jeszcze w dobrej formie, żeby gdziekolwiek wychodzić. A co jak po drodze zasłabniesz lub co gorsza... ZEMDLEJESZ?
- Ale to prawie to samo - zwrócił mu uwagę Tao z kuchni.
- Cicho nie rozmawiam z tobą! A ty dziewczyno zostajesz w dormie czy ci się to podoba czy nie, rozumiesz?Chociaż jednego dnia zjedzmy wszyscy razem kolację i udawajmy, że jesteśmy szczęśliwą, kochającą się rodziną, zgoda?!
- A jemu co? - zapytała.
- Dostał opieprz w wytwórni - wytłumaczył Chen mówiąc z kuchni.
- Nie możemy innego dnia poudawać rodzinę tylko akurat dzisiaj?
- Tak myślałem, że będziesz stawiała opór. Kris zanieś ją do kuchni.
- Że co?!
- No ale... - zaczął.
- Żadne ale! Już!
- Dobra, dobra. Uspokój się wreszcie.
- Ty mnie nawet nie dotykaj! - powiedziała do Yifan'a, który zaczął się do niej zbliżać.
- Nie histeryzuj. Myślisz, że mi się to podoba? Odkąd dostał opieprz do wszystkich się czepia i ciągle się drze.
- Az tak źle z nim? - wyszeptała.
- Przechodzi załamanie nerwowe. Nie wytrzymał presji - wyszeptał - A teraz chodź.
- Po moim trupie - już ją miał podnieś do góry, gdy nagle złapała go za rękę i przerzuciła przez ramię.
- T-to może ja już sobie pójdę. Odezwę się. Pa - wybiegł z dormu.
- Kookie! Czekaj! ... Świetnie! Widzicie co narobiliście? Przestraszyliście go.
- Chyba ty go przestraszyłaś - rzekł Kris leżąc na podłodze.
- Zamknij się - kopnęła go w udo i poszła do kuchni.
- Widzę, że już wyzdrowiałaś - pod czas kolacji atmosfera zrobiła się trochę sztywna i nerwowa. Chłopcy byli wykończeni fizycznie jak i psychicznie, aż żal było na nich patrzeć. Wykończeni i zapracowani. Czuła, że dzisiejszego dnia musi zająć się porządnie chłopakami, by jakoś wstali wypoczęci następnego dnia. Kto się nimi zajmie jak nie ona? Kto inny obdarzy ich wsparciem jak nie ona? Oczywiście, są jeszcze exo-l, ale one nie są przy nich, kiedy potrzebują pomocy chociażby w dormie. Kiedy już po części zjedli i niektóre talerze stały puste na stole, Kyungsoo już miał wstać i je wszystkie pozbierać, kiedy nagle wstała Amanda zbierając szybko brudne talerze.
- Zajmę się tym, usiądź - uśmiechnęła się delikatnie. Odwzajemnił uśmiech i usiadł z powrotem. Zabrała talerze i podeszła do zlewu myjąc je po kolei.
- Pomogę ci - rzekł Suho.
- Nie trzeba, dam sobie radę.
- Chciałbym z tobą porozmawiać o wczorajszym wieczorze - wyszeptał tak, że tylko ona słyszała. Wtedy przypomniała sobie jak niechcący przyłapała Suhego w kuchni z Siwon'em.
- Nie ma o czym mówić -wyszeptała.
- Nie chcę, żebyś miała o mnie złe zdanie. Chciałbym to wyjaśnić.
- Przecież nie musisz się mi tłumaczyć. To twoje życie. Raczej nie powinno mnie interesować to z kim sypiasz.
- Ale tak głupio wyszło.
- Posłuchaj, nie ważne z kim byś sypiał ja i tak nie zmienię o tobie zdania. Jesteś moim przyjacielem, będę cię akceptować takiego jakim jesteś i raczej to się nie zmieni, więc nie martw się - uśmiechnęła się.
- Dziękuję.
- Nie masz za co. Tak postępują przyjaciele. Akceptują siebie nawzajem i wspierają we wszystkim. Idź usiądź z resztą.
- Jesteś świetna - po kolacji Amanda postanowiła, że sama zajmie się sprzątaniem, a resztę wyśle do swoich sypialni, by wypoczęli. Zaparzyła im rumianki oraz melisę, zaniosła tabletki przeciwbólowe, nasenne i uspokajające. Kiedy tylko wszystko im zapewniła spięła włosy, włożyła fartuszek i zajęła się sprzątaniem po kolacji. Zmywała naczynia, chowała jedzenie, myła podłogi oraz robiła małe pranie. W pewnym momencie usłyszała, jak ktoś wychodzi z jednego z pokoi i rozmawia z kimś przez telefon. Był to Kris.
- Nie,nie... no niestety... ciężko, źle nas traktują, mam dość...chyba masz rację... myślę nad odejście z SM... poczekaj wyjdę na zewnątrz, bo ktoś jeszcze usłyszy.




 * Co?! Kris chce odejść z SM?! Ale jeżeli odejdzie z wytwórni to i jednocześnie odejdzie z exo. Tak po prostu zostawi chłopaków? Denerwuje mnie ten człowiek, ale nie życzę mu źle. Nie chcę, żeby odchodził, ani nikt inny. Mam nadzieję, że to tylko tymczasowe jego przemyślenia i szybko zmieni zdanie. (Amanda)* 



Gdy skończyła poszła do łazienki wziąć prysznic. Następnie przebrała się w piżamę, po kremowała nogi maścią i udała się do salonu. W przedpokoju było cicho i spokojnie jak nigdy. Najwyraźniej byli bardzo zmęczeni, a leki im pomogły i ich uspokoiły. Siedząc na rozłożonej kanapie z kubkiem gorącej herbaty zobaczyła, że ktoś do niej przyszedł. 
- Chanyeol? Nie śpisz? 
- Nie mogę zasnąć - powiedział zmęczonym głosem - Mogę usiąść?
- Pewnie. Chcesz herbaty?
- Nie, dziękuję. Masz może jeszcze tabletki nasenne? 
- Jasne, już ci daję - wstała i szybko ruszyła do apteczki, która znajdowała się w kuchni. Przyniosła chłopakowi szklankę wody i tabletkę - Masz, po tym poczujesz się lepiej.
- Dziękuję - wziął do ręki lekarstwo i szklankę po czym ją połknął popijając wodą - Mogę cię o coś zapytać?
- Pytaj. 
- Skąd masz rany na nogach i biodrach?
- C-co?
- Wczoraj jak niosłem cię na rękach widziałem, że jesteś pokaleczona i sina. Co ci się stało? 
- To nic takiego.
- Kto ci to zrobił?
- Nikt.
- Nie kłam.
- I tak tego nie zrozumiesz.
- Przecież wiesz, że możesz mi o wszystkim powiedzieć.
- Ale nie teraz... w swoim czasie może się dowiesz. 
- Wiem, że może się boisz, ale chcę ci pomóc.
- Dowiesz się w swoim czasie. 
- Czemu jesteś taka dla mnie zimna? Chcę dobrze. To, że się z tobą przespałem pod wpływem alkoholu nie oznacza od razu, że jesteś mi obojętna, rozumiesz?! - zdenerwowany wyszedł z salonu wracając do swojego pokoju. 



* Cały czas ich tylko ranię. Co mam robić? (Amanda)*


 Następnego dnia w wytwórni Amanda jak zwykle stała przed drzwiami sali ćwiczeń w której znajdowali się chłopcy. W pewnym momencie na korytarz wyszedł Luhan. Spojrzał się na dziewczynę i zapytał:
- Jak tam?
- Nie chce mi się już tutaj stać.
- Więc chodź ze mną - złapał ją za rękę.
- Gdzie?
- Gdzieś gdzie nas nikt nie zobaczy - zaczerwieniła się - N-nie mogę. Muszę tu stać i pilnować.
- Tylko na chwilę. Daj mi pięć minut. Będziemy tylko za rogiem - mówił prowadząc Amandę za rękę. Stojąc z nią za ścianą za rogiem oparł ją o ścianę patrząc jej w oczy. 
- C-co ty robisz?
- Zdaje mi się, że wczoraj czegoś nie dokończyliśmy. 
- Nie podchodź do mnie. 
- Bo co? - zaśmiał się.
- Zrobię ci krzywdę.
- Obydwoje dobrze wiemy, że i tak nie podniesiesz na mnie ręki - objął ją w pasie. 
- Nic z tego nie wyjdzie. To się nam nie uda. Nie kocham cię.
- Sama siebie okłamujesz, prawda? - spojrzała się na siego jasne, pełne usta przełykając nerwowo ślinę i ciężko oddychając. Przybliżył się jeszcze bardziej. Przypomniała sobie co mówił jej Feng o nie swataniu się z innymi i rozkochiwaniu w sobie chłopaków z exo. Przestraszyła się.
- Oppa - jej głos zadrżał pod naciskiem ciała chłopaka - Boję się jak to się skończy.
- Może to i bardzo dobrze - pocałował ją namiętnie w usta. 



czwartek, 16 kwietnia 2015

EXO: Just say you love me Rozdział 36

 - Nie podobało mi się ostatnio twoje zachowanie - powiedział Feng rozmawiając z Amandą, kiedy była w pracy. Siedziała przy stoliku z kubkiem kawy w stołówce.
- Wiem - odpowiedziała cicho.
- Zraniłaś mnie, zostawiłaś. Wiesz jak ja się teraz czuję? Wiesz jak powinnaś się teraz zachować?
- P-przepraszam - uległa mu, kolejny raz.
- Po pracy masz wrócić do domu.
- Tu jest mój dom.
- Znowu zaczynasz?!
- Nie możesz cały czas mnie tak traktować - powiedziała cicho, łamiącym się głosem.
- Ach... co ja powinienem teraz z tobą zrobić?... Jeżeli tak bardzo ci na tym zależy, to tym razem przymknę na to oko i... pozwolę ci tam zostać. Ale pamiętasz czego nie możesz zrobić?
- Tak... zakochać się.
- Dokładnie! Mam nadzieję, że będziesz tego przestrzegać. Jesteś ze mną, rozumiesz?
- Tak.
- Zobowiązuję cię kontrakt.
- Wiem.
- Więc pamiętaj o tym.
- Dobrze.
- Jak już dobrze wiesz, jestem partnerem z SM. Jeżeli złamiesz kontrakt, to nie pomogę im przy następnym comback'u, rozumiesz?
- ... Tak - miała łzy w oczach - Nie złamię kontraktu.
- Mam nadzieję, ale nie myśl sobie, że nie czeka cię kara za to co ostatnio zrobiłaś.
- Czy... m-musimy? - zająknęła się.
- No a jak myślisz?... Przyjdź dzisiaj, wieczorem o 19. Tylko nie spóźnij się.
- D-dobrze - rozłączył się. Stała tak przez chwilę na korytarzu zasłaniając usta z przerażenia. Bardzo bała się dzisiejszego wieczoru.
- To był Feng? - usłyszała za swoimi plecami.
- Luhan?!... przestraszyłeś mnie, nie skradaj się tak więcej.
- Przepraszam - przysiadł się.
- Tak, to był Feng.
- Wszystko w porządku?
- Dlaczego pytasz?
- Jesteś przestraszona.

* Dlaczego on musi mnie tak dobrze znać? (Amanda)* 

- Nie jestem, po prostu porozmawiałam z nim. Był trochę zły za to, że wróciłam do dormu, ale wszystko sobie już wyjaśniliśmy. Więc, jest już ok.
- To dobrze - Amanda szybko wyciągnęła z kieszeni małe lustereczko, by sprawdzić jak wygląda. Nie chciała, żeby Luhan zobaczył ją w złym stanie. Przeglądając się w lustereczku i poprawiając do i owo, kontem oka zauważyła, że Luhan przez cały ten czas uważnie się jej przyglądał nie odrywając od niej wzroku. Zarumieniła zawstydzając się. Chłopak zauważył to lekko się uśmiechając. W pewnym momencie schowała lustereczko do kieszeni i niepewnie spojrzała się na przyjaciela.
- Poczekaj chwilę - rzekł po czym nachylił się nad nią. Lewą ręką zaczął starannie, a zarazem delikatnie poprawiać jej włosy odgarniając je z twarzy, jakby bał się, że zaraz za mocno pociągnie kosmyk włosów.  Czuła jak opuszkami palców delikatnie dotyka jej twarzy. Nie potrafiła oderwać od niego wzroku. Gdy skończył, usiadł z powrotem i uśmiechając się lekko powiedział:
- Już... teraz cię ulizałem - od razu poprawił jej humor. Odwzajemniła uśmiech - Będę się już zbierał. Zaraz znowu zaczynamy trening.
- O-ok - uśmiechnął się.
- To do zobaczenia.
- Pa - odprowadziła go jeszcze jedynie wzrokiem, po czym spuściła głowę i zaczerwieniła się uśmiechając. Takie jedno, wielkie BECAUSE I'M HAPPY. Wstała już miała szczęśliwa iść dalej, kiedy nagle zobaczyła Jessice.
- Cześć Amanda - uśmiechnęła się.
- O! Cześć unnie. Co u ciebie?
- W porządku. Dużo pracy, jestem wykończona - spojrzała się dziwnie na Amandę.
- Coś nie tak?
- Czy ty... kręcisz z Luhanem?
- Co?! N-nie, no co ty. Ja i Luhan?
- Rumienisz się~ - złapała się za policzka - Po resztą widziałam was przed chwila, jak układał ci włosy, a ty patrzałaś się w niego jak w obrazek - uśmiechnęła się. Spuściła szybko głowę mówiąc:
- Nie jesteśmy razem.
- Ale podoba ci się... a ty, chyba podobasz się jemu. Zauważyłam, że nie tylko Luhan ma cię na oku. Sehun i chyba Chanyeol. Ostatnio dziwnie się zachowywał. Nie zdziwiłabym się, gdybyś podobała się jeszcze komuś z exo.
- Co masz na myśli?
-  Nie zrozum mnie źle. Oni są za tobą tylko dlatego, bo jesteś jedyną dziewczyną blisko nich. Mają zakaz na randki, to przynajmniej na tobie będą mogli się wyżyć. Jeżeli którykolwiek coś do ciebie poczuł, to tylko dlatego, bo nie mogą być z nikim innym. Taki humorek. Faceci są niewyżyci i potrzebują dziewczyn, dlatego mają  ciebie. Więc nigdy nie traktuj ich zalotów na poważnie, bo one same w sobie są jednym, wielkim kłamstwem. Sama się przekonasz, kiedy SM unieważni ich zakaz. Wtedy zobaczymy ilu z nich dalej będzie za tobą, kiedy będą mogli mieć inne, lepsze, sławne dziewczyny. Nie mówię tego, żeby zrobić ci na złość czy cię obrazić, ale taka jest prawda. Co tu ukrywać? Chcę cię po prostu ostrzec, byś nie była zaskoczona, kiedy to wszystko się w końcu skończy. Nie chcę, żebyś szła w moje ślady.
- Twoje ślady? 
- Kiedyś tak jak ty, byłam bardzo blisko z Super Junior, a teraz? Bądź ostrożna z uczuciami, bo możesz się zawieść. Trzymaj się - zabrała się i odeszła. 

* Co jeżeli Jessica unnie ma rację? Co jeżeli zachowanie Sehun'a, Chanyeol'a i Luhan'a jest tylko tym czasowo? Co jeżeli Luhan tak naprawę nic do mnie nie czuję i zachowuję się tylko tak, bo jestem jedyną dziewczyną, która jest blisko? Może ma jednak rację. Muszę być ostrożna. (Amanda)*

 Kiedy nadszedł wieczór, Amanda zebrała się i pojechała autobusem do rezydencji Feng'a. Przeszła się jeszcze kilka kroków i była przed jego domem. Poddenerwowana wzięła głęboki oddech i zadzwoniła do drzwi. Usłyszała kroki, które zbliżają się do drzwi, dźwięk przekręcającego się zamku w drzwiach. Po chwili otworzyły się, a przed nią stanął Feng. Nie witając się z nią z poważną miną powiedział jedynie:
- Wejdź - nie patrząc na niego zrobiła jak kazał. Weszła do środka i zamknęła drzwi.Czuła od niego alkohol. Ściągnęła buty oraz bluzę po czym udała się na górę do jego pokoju. 30-dziesto latek szedł cały czas za nią. 
- Rozbieraj się - powiedział chłodno. Przerażona robiła co kazał. Ściągnęła z siebie  koszulkę oraz spodnie ukazując mu się w bieliźnie.  Ściągnął z siebie biała koszulę, a następnie spodnie.
- Na łózko - stanęła na czworaka na łóżku tyłem do niego. Przed nią znajdowało się duże lustro, dzięki któremu wszystko widziała. Powoli podszedł do niej i zerwał z niej majtki po czym zakneblował  jej usta jej własną bielizną. Oddech jej drżał ze strachu. 
- Ręce - wystarczyło tylko jedno hasło, żeby położyła się na brzuchu i wystawiła ręce do przodu. Usiadł  w bokserkach na jej gołych pośladkach po czym nachylił się łapiąc jej nadgarstki i przywiązując je do łóżka. Zszedł z niej i stanął za nią łapiąc za pasek od spodni. Widząc, że w jego ręce jest już pasek, podniosła biodra do góry. Zamachnął się i uderzył ją pasem w tyłek. Syknęła z bólu. 
- To za to, że mnie okłamujesz - uderzył ją jeszcze raz tylko, że mocniej - To za to, że jesteś nie posłuszna - za każmy razem bił ją coraz mocniej - To za wyzywanie mnie... to za rozkochanie w sobie Sehun'a... za postawienie mi się... to za to, że uciekłaś - uderzał ją coraz mocniej przez co rozpłakała się - To za to, że chcesz ode mnie odejść! - w tym momencie zaczął bić ją z całej siły pozostawiając na jej ciele czerwone ślady. Uderzenie za uderzeniem, nie patrząc gdzie celuje. Bił ją po pośladkach, biodrach, plecach. Wyrywała się i wyła z bólu. Łzy płynęły jej strumieniami po policzkach - NIGDY WIĘCEJ MI SIĘ NIE SPRZECIWISZ, ROZUMIESZ?! - nagle wyrzucił pas za siebie, wbił palce w jej biodra i wysoko uniósł do góry. Zrzucił z siebie bokserki i wbił się w nią całym penisem brutalnie gwałcąc. Gwałtownie i szybko wchodził w nią mocno wbijając palce w jej ciało. Krzyczała i wyrywała się, lecz jej krzyk tłumiły jej własne majtki. Szybko skończył spuszczając się w niej. Padła wykończona i obolała na łóżko płacząc w poduszkę. 
- Nie płacz - powiedział surowo odwiązując ją. Usiadła na łóżku cała trzęsąc się - Co się mówi?
- Przepraszam, żałuję za to co zrobiłam. Już więcej tak nie zrobię.
- Obiecujesz?
- Tak, o-obiecuję.
- Pamiętaj, czego masz nie robić. Teraz się ubierz i zmykaj stąd. 
- D-dobrze - wyszedł z pokoju zostawiając ją samą. Rozmazana od płaczu zaczęła się ledwo ubierać. Powoli wyszła z pokoju zamykając drzwi. Kulejąc ledwo zeszła z schodów. Feng ubrany w spodnie i w rozpiętej koszuli siedział na kanapie paląc papierosa. Obserwował ją , jak kulejąc schodziła ze schodów. 
- Odwieź cię.
- Nie trzeba.
- To może zadzwonić po taksówkę?
- Dam sobie radę- mówiła cicho.
- Na pewno? 
- Przejdę się - włożyła buty i wyszła z rezydencji. Szła powoli do dormu nie mogąc ruszać nogami. Całą drogę płakała z bólu. Wracała do dormu półtorej godziny. Wiedziała, że o tej godzinie chłopcy na pewno już śpią, albo wyszli gdzieś, więc nie zobaczą ją w takim stanie. Kiedy była już na miejscu po cichu weszła do środka. Zobaczyła, że nie ma rzeczy chłopaków, więc pewnie gdzieśwyszli. Powolnym krokiem skierował się w stronę salonu przechodząc obok kuchni. Słysząc w niej jakieś dziwne jęki, zdziwiona zajrzała co się dzieję. Zobaczyła jak w niej Siwon ostro rżnie w dupę Suho, który jęczał z podniecenia. 
- O BOŻE! - krzyknęła przerażona.




niedziela, 5 kwietnia 2015

EXO: Just say you love me Rozdział 33

*Dlaczego czuję jakby mi serce biło? (Amanda)*

- Luhan, puść mnie. Nie wiesz co mówisz. Tak naprawdę nie chcesz tego.
- Ale...
- Muszę odejść. Proszę, puść mnie - powolnym ruchem wypuścił ją z objęcia.
- Naprawdę cię nie przekonam?
- Do zobaczenia Luhan - odwróciła się i już miała iść, gdy nagle usłyszała za sobą.
- Kochasz Feng'a? - stanęła po czym odwróciła się.
- Ja nie potrafię kochać... Nie wiem co to miłość.
- Jak możesz okłamywać samą siebie? Mówisz tak tylko dlatego, bo boisz się miłości.
- Niczego się nie boję!
- Więc spójrz mi w oczy i powiedz, że nie potrafisz kochać! - zrobiła jak kazał. Spojrzała się w jego oczy. Nagle poczuła przyjemny dreszcz i ciepło, które przeszyło całe jej ciało od stóp do głowy. Jej serce zaczęło bić jak oszalałe, a to tylko dlatego, że spojrzała mu głęboko w oczy. Pierwszy raz od bardzo dawna poczuła, jak naprawę bije. Pierwszy raz od dłuższego czasu zamiast chłodu i obojętności, poczuła przyjemne ciepło. Nie przyzwyczajona do tego typu uczuć, przeraziła się nie wiedząc co robić. Szybko speszona spuściła głowę w dół. Luhan widząc to od razu wiedział co się dzieję. Zobaczył jej speszenie. Już mógł być w 100% pewny, że naprawdę go kocha, że odwzajemnia jego uczucia, które również od niedawna do niego dotarły. Miał ochotę w tym momencie znów ją przytulić i pocałować jej drżące usta, które tak boją się prawdziwej czułości. Objąć ją opieką i zapewnić jej bezpieczeństwo. Nie pozwolić na to by ten piękny,kwiat lilii nagle zwiędnął przez niepokój który targa jej biedne, skrzywdzone serce.  Spojrzał na jej delikatne dłonie które drżały przez gwałtownie bijące serce, którego nie potrafiła uspokoić. Przełknął nerwowo ślinę i zbliżył się do niej, lecz ta cofnęła się o krok do tyłu.
- J-ja... - zaczęła nie mając odwagi spojrzeć na niego i usiłując się uspokoić - Ja... - podniosła głowę do góry spoglądając na jego delikatną twarz - Robię to dla was... pójdę już - nie powstrzymywał jej. Pozwolił jej odejść. Patrzył jedynie jak jego słońce, które oświetlało jego ponure dni powoli zanikało za ciemnymi chmurami, aż w końcu zniknęło ze świadomością, że być może szybko je znów nie ujrzy.
 Wujek zawiózł ją do bogatej rezydencji Feng'a. Pomógł jej wysiąść z samochodu i wyciągnął jej walizkę z bagażnika. Spojrzał na jej zmartwioną twarz.
- Coś nie tak? - zapytał. Zareagowała na to pytanie jakby otrząsając się z transu.
- N-nie - zająknęła się. Przełykając nerwowo ślinę spojrzała się na rezydencję.
- Jesteś pewna, że tego chcesz?
- Nie mam wyboru. Feng zawarł współprace z SM.
- Co?!
- Już jesteś - powiedział Feng stojąc w drzwiach domu - Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że zamieszkamy razem.
- Raczej nie powinniście razem mieszkać. Nie jesteście po ślubie. To niestosowne - zwrócił mu uwagę menadżer.
- To tylko na jakiś czas póki nie znajdziemy dla Amandy, jakiegoś, ładnego lokum. Wezmę walizkę - wziął walizkę w rękę i zaprowadził Amandę do środka - Nawet nie wiesz, jak stęskniłem się za wspólnym mieszkaniem. Pewnie jesteś głodna. Zrobiłem kolację. Przyrządziłem spaghetti tak jak lubisz - mówił szybko z przejęciem - Napijesz się kawy?
- T-tak, pewnie.
- Coś się stało kotek? - zapytał z troską - Chodzi o exo? Nie przejmuj się nimi. Wszystko będzie dobrze. Zapomnij o nich. Chodź, coś ci pokażę - wziął ją za rękę i zaprowadził na piętro. Po chwili zakrył jej oczy dłońmi i prowadził przed siebie. W pewnym momencie usłyszała, jak otwierają się drzwi, więc prawdopodobnie weszli do jakiegoś pomieszczenia. Nagle odsłonił jej oczy i ujrzała swój stary pokój za czasów, kiedy była nastolatka. Sypialnia była duża w pastelowych kolorach. Wszystkie jej rzeczy leżały na swoich miejscach jak dawniej. Po prawej stronie znajdowało się drewniane, jasne biurko z laptopem i duże lustro. Po lewej stronie znajdowała duża szafa i komoda oraz pułki z książkami. Natomiast przed nimi wciąż stało jej duże, puchate łóżko z baldachimem i światełkami, które dodawały uroku. Nie mogła uwierzyć własnym oczom.  
- Przez to, że nie jesteśmy małżeństwem nie możemy razem sypiać w jednej sypialni, więc odnowiłem twoją starą sypialnię. Podoba ci się?
- Czy mi się podoba? Żartujesz sobie? Ten pokój jest śliczny. Przywołuje wspomnienia. Nic się w nim nie zmieniło. Dziękuję - uśmiechnął się - To pójdę i przyniosę twoją walizkę, a następnie zajmę się kolacją - wyszedł z pokoju. Zaczęła rozglądać się po swojej dawnej sypialni dotykając każdy mebel wspominając, lecz jej wspomnienia przerwało niepokojące uczucie kujące jej serce. Przed jej oczami znów pojawiły się piękne, duże jelenie oczy Luhan'a. Ponownie poczuła na sobie jej ciepły, przyjemny dotyk. Jej serce kolejny raz zaczęło szaleć. Przeraziła się.


* Dlaczego tak szybko bije mi serce jak tylko pomyślę o Luhan'ie? To takie dziwne uczucie. Czyżbym ja zakochała się w nim? Nie nie, nie. To nie możliwe. Nie mogę kochać Luhan'a. To nienormalne. Tylko zaraz, on mówił, że zależy mu na mnie, czyli... on też mnie kocha? Więc to dlatego bał się, że mnie straci. Jaka ja jestem głupia. Naprawę się na takich rzeczach nie znam. Zaraz, c-co? Co?! Jakie ,,też"? Nie ma żadne ,,też".  Nie kocham go. Ja nie kocham Luhan'a. Ja nie potrafię kochać. Nie nadaję się do tego. Nie umiem. Nie potrafię. Nie chcę. Koniec, kropka. Ach! Moje serce~ Uspokój się! Głupie serce z ciebie. (Amanda)*


Po chwili do pokoju wszedł Feng z walizką. 
- Przyniosłem twoje rzeczy. Schodzisz na kolację?
- Pewnie - weszli na dól do pustej jadalni, gdzie znajdował się długi, nakryty stół z krzesłami. Usiadła przy stole. Poczuła się tak nieswojo widząc tylko dwa talerze. Nie była przyzwyczajona do jedzenia posiłku w dwójkę. Zawsze było ich trzynastu. Po chwili Feng wrócił z pysznym spaghetti. Nałożył jej porcję makaronu z sosem na talerz. Wzięła widelec do ręki i spróbowała kęs. Poczuła w nim coś dziwnego. Coś jej w nim przeszkadzało, jak nigdy. 
- D.O robił to zupełnie inaczej - wyszeptała.
- Mówiłaś coś? - zapytał niedosłysząc.
- N-nie - uśmiechnęła się - Pyszne - wzięła kolejny kęs do ust. 
- Cieszę się, że ci smakuję. 
- Yhym - po kolacji od razu wskoczyła pod prysznic, a następnie rozpakowała się w swoim pokoju. Chcąc schować ubrania do dużej szafy ujrzała coś o czym zapomniała już dawno. Mianowicie zdjęcia boysbandów przyklejonych na drzwiczkach. Patrząc na nie przypomniała sobie, jak to kpop ją uszczęśliwiał i jak bardzo chciała poznać jeden z zespołów. Jedno z zdjęć przykuło najbardziej jej uwagę. Było to stare zdjęcie exo za czasów debiutu. Oderwała je od drzwiczek i uważnie mu się przyglądała obserwując każdego z członków po kolei. Nagle poczuła ucisk w klatce piersiowej i pojedynczą łzę spływającą po jej policzku. 

* Uspokój się Amando. Musisz to przetrwać. Musisz zapomnieć (Amanda)* 


 Zerwała wszystkie zdjęcia z drzwiczek i targając je wyrzuciła do kosza. Przy ostatnim się zatrzymała. Było na nim exo. Wahając się wrzuciła je do szuflady po czym wskoczyła do łóżka wypłakując się w poduszkę. 
 Minęły dwa tygodnie odkąd Amanda nie widziała się z chłopakami. Od tamtej pory nie miała z nimi żadnego kontaktu. Starała się zapomnieć i coraz lepiej jej to wychodziło, kiedy Feng w między czasie ją rozpieszczał. Zapierał ją do różnych restauracji na drogie kolacje, firmowych sklepów, gdzie kupował jej wszystko co tylko się jej spodobało, fundował jej kuracje w spa i zabierał na wycieczki. Robił wszystko by tylko poczuła się lepiej nie myśląc o exo. Starał się kupić jej obecność, serce czy ciepło. Kolejny tydzień mijał spokojnie spędzając razem czas. Któregoś dnia przejeżdżali obok SM. Cieszyło go to, że nawet nie spoglądała z tęsknotą na budynek. Może nawet by się nie odwróciła, gdyby nie tłum nastolatek przed budynkiem i van z którego wychodzili chłopcy z exo, a wśród nich kontuzjowany Kai. Biedny chłopak nie dość, że ciężko było mu chodzić przez obolałą nogę, to jeszcze ochrona nie potrafiła dobrze dopilnować fanek przez co było mu jeszcze trudniej. Spojrzała na niego z przerażeniem. Gdyby tylko mogła wybiegła by z samochodu, podbiegła do Kai'a i odpędziła wszystkie dziewczyny, by mógł spokojnie wejść do SM. Kiedy jeszcze tam pracowała, wyszkoliła sobie fanki, jak pieski przez co bały się podejść do Amandy. Dzięki temu było wszystkim łatwiej. Teraz najwyraźniej zauważyły, że Amandy już nie ma, więc mogą sobie pozwolić na więcej. Poczuła tęsknotę, która zżerała ją od środka. Znów zapragnęła wrócić do brudnego, głośnego dormu, gdzie musiałaby spać na kanapie w salonie. 
- Nie przejmuj się tym - usłyszała z ust Feng'a - Nic im nie będzie. To zawodowcy. Skoro od początku dawali sobie radę, to teraz też sobie dadzą. Są dorośli. To już ciebie nie dotyczy. 
- Tak, masz rację - odpowiedziała cichym głosem po czym znów pewniej usiadła, lecz wciąż o nich myślała. 

 Nie radząc sobie z emocjami i myślami, które tłumiły się w jej głowie postanowiła wybrać się do klubu potańczyć, by się trochę odstresować i zabawić. Zająć jakoś myśli pod nieobecność Feng'a w domu. Feng wyjechał w sprawach biznesowych i miał dopiero wrócić na drugi dzień wieczorem. 
 Ubrała się w coś wygodnego, pasującego na wypad do dyskoteki, zabrała pieniądze i pojechała na motorze do klubu. Bawiła się w klubie tańcząc z różnymi ludźmi i pijąc piwo. Dwie godziny później, kiedy była już nieco wstawiona podszedł do niej nastolatek, który zaproponował do kupienia tabletki, dzięki którym bawiłaby się jeszcze lepiej. Nie była pewna co do nich, ale zauważyła, że większość je zażywa, więc postanowiła je kupić. Połknęła od razu dwie popijając piwem zamiast jedną, a po pewnym czasie drugą. Przez to tabletki zaczęły szybciej działać. Świat jej wirował i wydawał się bardzie kolorowy. Była naćpana, lecz nie przeszkadzało jej to. Świetnie się bawiła jak nigdy dotąd. Udało się jej nawet dostać trawkę, którą zapaliła.
 Minęła kolejna godzina, a Amanda wciąż się bawiła nie tracąc humoru, ani siły. W pewnym momencie zaczepił ją jakiś przystojny chłopak. Miał ciemne włosy. Był wysoki i w podobnym do niej wieku. Spędziła z nim resztę czasu w klubie pijąc piwo, paląc trawkę i tańcząc. Była już tak zjarana, że nawet nie zwracała uwagę z kim spędzała czas. Ważne było, żeby się dobrze bawić. Po mijających godzinach, kiedy wybiła godzina pierwsza nad ranem Amanda wraz z nowo zapoznanym chłopakiem zaczynali czuć do siebie miętę. Tańcząc razem ich ciała dotykały się nie ograniczając przestrzeni między sobą. 
- Chcesz ze mną wyjść? - zapytał się z lekkim uśmiechem wskazując kciukiem za siebie
-  A gdzie?
- W jakieś bardziej ustronne miejsce. Co ty na to? 
- Hymm... no dobrze - złapał ją za rękę i prowadząc przez tłum tańczących ludzi wyprowadził ją na zewnątrz po czym wezwał taksówkę. Jechali gdzieś, gdzie tylko ten chłopak wiedział, gdzie jadą śmiejąc się i rozmawiając przytuleni do siebie. Amanda już była tak zjarana i pijana, że nawet nie zwracała uwagi na otaczający ją świat. Taksówkarz zawiózł ich do hotelu za miastem. Chłopak zapłacił taksówkarzowi, pomógł toczącej się Amandzie wyjść z taksówki i założył okulary przeciw słoneczne oraz kaptur na głowę. Trzymając ją pod rękę, żeby się nie przewróciła wynajął w recepcji pokój. Zabrał ją do wynajętego pokoju po czym ściągnęli buty i weszli bardziej w głąb pokoju. Był to piękny pokój na piętrze z łazienką i małą kuchnią. Dziewczyna usiadła na dużym, dwuosobowym łóżku. Chłopak ściągnął okulary i koszulkę ukazując swój delikatny abs, podchodząc chwiejnym krokiem do lodówki. Amanda w końcu zaczynała odczuwać, jak tabletki przestają działać. Czuła się zmęczona i słaba przez co położyła się na łóżku plecami w dół. Chłopak podszedł do niej i usiadł obok wręczając szklane z zimną wodą. Podniosła się siadając i podpierając jedną ręką z tyłu. Wzięła od chłopaka szklankę z wodą, a że w tym momencie wszystkie jej nieporadnie wychodziło to pijąc wodę oblała się nią. Cały jej dekolt był mokry, a z szyj spływały pojedyncze krople wody. Chłopak nachylił się nad nią. Prawą ręką złapał ją za bok, a drugą podpierał się. Delikatnie, czubkiem języka zlizywał kropelki wody z szyi Amandy. Nie protestowała. Przechyliła głowę do tyłu pozwalając na pieszczoty. Jej głos zaczął drżeć. Po chwili już całym językiem dokładnie zlizywał wodę z dziewczyny schodzą do niej dekoltu. Podniósł się i gwałtownie wbił się w jej rozchylone usta. Położył ją na łóżku namiętnie całując i dotykając po prawym udzie. Dokładnie językiem penetrował jej jamę ustną dotykając czubkiem języka jej podniebienie. Dziewczyna przygryzła jego dolną wargę lekko za nią ciągnąć po czym znów namiętnie wbił się w jej usta nie dając Amandzie oddechu. Odrywając się od jej pełnych ust zszedł ponownie do szyi podgryzając ją  i ssąc obojczyki, siorpiąc za karym razem. Ściągnął z niej gwałtownie koszulkę całując po dekoldzie. Prawą ręką złapał ją za krocze.Wkładając dłoń pod jej majtki wygięła się z rozkoszy w łuk, dzięki czemu lewą ręką odpiął jej stanik i szybkim ruchem zrzucił go z niej. Prawą dłonią wciąż pieścił łechtaczkę dziewczyny, a lewą masował jej lewą dużą, nabrzmiałą, gorącą pierś. Natomiast ustami ssał jej drugą pierś. Amanda wsunęła dłonie w jego ciemną czuprynę stękając z rozkoszy. Następnie pocałunkami zszedł w dół dochodząc do nieszczęsnych spodni. Szybko je ściągnął wraz z majteczkami. Zrobił to także i w swoim przypadku przez co po krótkiej chwili obydwoje byli już nadzy. Koreańczyk położył się na dziewczynie dotykając ją swoim twardym, nabrzmiałym penisem. Wrócił do namiętnego gwałcenia jej ust. Objęła jego głowę zanurzając swoje drobne dłonie w jego ciemnych włosach. 
 Nagle jakby rzeczywistość przestawała  być dla niej obojętna. Zaczęła bardziej się orientować gdzie jest i co robi. Widząc pieszczącego, namiętnego Koreańczyka zaczynała się powoli wyrywać. Koreańczyk nie dawał za wygraną. Chciał dokończy to co zaczął łapiąc za nadgarstki i unieruchamiając jej ręce po bokach. Wsunął się bardziej między jej nogi, przez co nie mogła go od siebie odepchnął nawet nogą. 
 Wszedł w nią gwałtownie zatrzymując w jej płucach powietrze. Złapała głęboki oddech. Powolnymi ruchami poruszał się w niej całując ją po szyi i ciężko dysząc, a zarazem cicho stękając jej do ucha co jeszcze bardziej ją podniecało. Położył się na niej przygniatając ją swoim ciałem. Doskonale czuła każdą cześć jego ciała i to ciepło, a raczej gorąc, który się miedzy nimi wytwarzał. Z każdym ruchem jego bioder, z każdym wejściem w nią przestawała walczyć z tym, całkowicie się mu oddając. Objęła jego biodra nogami. Dyszała pocąc się. Spojrzał się na nią i posuwając ją dalej patrzył się w jej oczy. Czuła, że zaraz dojdzie. Przestał zanim doszła. Puścił jej ręce i wkładając dłonie pod jej plecy podniósł ją do góry przez co obydwoje siedzieli na łóżku obejmując się nogami. Objęła jego szyję rękoma podskakując na nim. Ich ruchy bioder stawały się coraz bardziej gwałtowne i mocniejsze. Wciąż wchodząc w nią wbił się w jej wargi. Jęczała mu w usta nie mogąc złapać oddechu. Coraz bardziej przyspieszał masując dłońmi jej pośladki. Doszła. Rzucił ją zmęczoną na łóżko. Zdyszana leżała nie ruchomo widząc napalonego chłopaka nad sobą. Światła ulic wpadających przez okno doskonale podkreślały jego ciało i twarz. Szybko obrócił ją na brzuch. Podniósł jej biodra do góry po czym z całej siły klepnął ją w pośladek zostawiając po sobie czerwony ślad na skórze. Syknęła z bólu. Wszedł w nią od tyłu i nie cackając się od razu zaczął w nią wchodzić szybkimi ruchami . Coraz głośniej jęczała z podniecenia słysząc ciężkie, głośne dyszenie partnera. Obserwował ją z góry patrząc na jej niewinną twarz wgniataną w poduszkę. Złapał ją za włosy ciągnąc je do tyłu, dzięki czemu jej głowa przechyliła się. Obniżył jej biodra przygniatając ją całym ciałem przez co czuli jak w środku mają coraz ciaśniej, ale nie przeszkadzało im to. To jeszcze bardziej uruchamiało podniecenie. Ugryzł ją w ucho kończąc w niej trzema mocniejszymi ruchami. Amanda doszła drugi raz z głośno wykrzyczanym imieniem na ustach:
- CHANYEOL!!! - wykończona położyła głowę na poduszkę, a Koreańczyk powoli wyszedł z niej całując ją ostatni raz w ramię z lekkim uśmiechem.  



piątek, 6 lutego 2015

EXO: Just say you love me Rozdział 30

Był już wieczór. Kai podenerwowany wyszedł z budynku i spotkał Natalię.
- C-co ty tutaj robisz? - zapytał zdziwiony.
- Przecież mieliśmy się spotkać.
- No tak, ale... myślałem, że będziesz u siebie albo w wytwórni i przyjadę po ciebie - mówił szybko.
- No to się nie dogadaliśmy - rzekła cicho. Podrapał się jedynie nerwowo po karku - A więc... - zaczęła po chwili - Chciałeś się ze mną spotkać.
- Ymm... tak, tak, rzeczywiście.
- Coś się stało? - zapytała widząc, że chłopak jakoś dziwnie się zachowuje.
- N-nie, dlaczego pytasz?
- A nic, tak jakoś. Ostatnio... kiedy mnie pocałowałeś... nic nie powiedziałeś.
- Ah... no widzisz.
- Chciałabym ci tylko powiedzieć, że bardzo się cieszę, że cię poznałam. Dzięki tobie wiele się nauczyłam. Bardzo miło z tobą spędziłam czas na próbach.
- Tak, naprawdę było fajnie - uśmiechnął się.
- Lubię cię.
- C-co?
- A może i nawet... kocham. Tak... - uśmiechnęła się - Kocham cię oppa - spojrzeli na siebie - T-to tyle co chciałam ci powiedzieć.
- J-ja... ja...
- Spokojnie. Nie musisz się spieszyć z odpowiedzią. Po prostu musiałam ci to powiedzieć, żeby więcej siebie nie okłamywać.
- A-ale... - zauważyła jego dziwną reakcję.
- Albo wiesz co... zapomnijmy o tym co się tutaj stało. Jakbym nigdy ci o tym nie powiedziała. Lepiej... żeby było jak dawniej. Po co coś zmieniać, prawda? Więc... ja może już pójdę. Muszę jutro wcześnie wstać. To... do zobaczenia oppa - uśmiechnęła się, odwróciła i odchodziła, a Kai dalej stał nie wierząc w to co właśnie usłyszał.

* A więc Natalia. Mnie. Kocha? Natalia. Mnie. Kocha... Boże! Natalia mnie kocha! A ja głupi nawet nie potrafię się odezwać. Myśl Kai, myśl, bo zaraz odejdzie i złamiesz jej biedne serduszko. Odezwij się. Kai! Odezwij się! Krzycz! (Kai)*


- KOCHAM CIĘ!!! - Nats słysząc to z daleka stanęła nieruchomo. Powoli odwróciła się i zaskoczona spojrzała na piosenkarza - Zależy mi na tobie. Cały czas myślę tylko o tobie. Tak bardzo bałem się swoich uczuć, ale teraz nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę, że je odwzajemniasz... Kocham cię Natalio - dziewczyna dalej stała nieruchomo. Nagle odszedł do niej i gwałtownie pocałował jej usta. Ten gwałtowny pocałunek znienacka odwzajemniła i zmienił się na delikatny, pieszczotliwy pocałunek. Kiedy tylko ich usta oderwały się od siebie spojrzeli sobie w oczy. Wciąż nie mógł uwierzyć w to co się dzieje - Czy... my...? - nawet nie skończył, gdyż Natalia po prostu uśmiechnęła się i delikatnie kiwnęła głową.
 Po pewnym czasie szczęśliwy Kai wrócił do dormu. Zakochany wpadł do dormu i wydarł się na całe gardło.
- Chłopaki! Udało mi się! Natalia się zgodziła! Tak!! - przez jego krzyki obudził Amandę. Otworzyła oczy i zauważyła, że jest w czyimś pokoju. Chciała wstać, lecz zobaczyła, że jej ręce są przywiązane do łóżka. Poszarpała nimi kilka razy, lecz bez skutku. Podniosła głowę i zobaczyła w drzwiach chłopaka.
- Chanyeol - zawołała łagodnie. Raper przestraszony ostrożnie się na nią spojrzał i zapytał.
- Tak?
- Możesz mi do cholery powiedzieć, dlaczego jestem związana?! - wybuchła przez co, aż podskoczył.
- W końcu ci przeszło - odetchną z ulgą opierając się o ścianę.
- Co mi przeszło? O czym ty mówisz? Rozwiąż mnie, jeżeli nie chcesz !
- Już, już - podszedł do niej i szybko zaczął ją rozwiązywać.
- Ała! Strasznie mocno - zaczęła masować nadgarstki - Czemu mnie przywiązaliście?! - uderzyła go z pięści w biodro siedząc na łóżku. Ten zgiął się z bólu.
- Ah! Ała! Przedawkowałaś coś...
- Hę?
- Wymieszałaś viagrę z prochami Baekhyun'a i chciałaś się z wszystkimi przespać.
- Z wami? Chyba żartujesz. Jeszcze mi zostały resztki godności mieszkając tutaj.
- Nie wierzysz? To obejrzyj nagranie.
- Jakie nagranie?
- Chen cię nagrał - mówił ledwo z bólu opierając się o szafkę. Po chwili Amanda wpadła do salonu, gdzie wszyscy siedzieli.
- Jakie nagranie?! - wrzasnęła, że aż wszyscy podskoczyli ze strachu.
- Już ci przeszło? - zapytał Tao.
- Chen! Pokaż nagranie - chłopak szybko włączył nagranie na telefonie i podał jej do ręki. Oglądała siebie z szokiem i zawstydzeniem. Reszta tylko słuchała nagrania i nic się nie odzywała. Nagle padł tekst:


  Tak! Czuję to! Bądźmy psami! Ty będziesz rottweilerem a ja małym pekińczykiem 


Nie wytrzymując wybuchli śmiechem. Zawstydzona Amanda oburzyła się.
- To nie jest śmieszne! 
- Przyznaj, tak naprawdę to byś tak chciała z nami - mówił przez śmiech Chen. Aż ją przeszły ciarki i od razu zemdliło na samą myśl. 
- Nie bądź obrzydliwy. Zaraz mnie zemdli. 
- Nie musisz być taka wredna - powiedział Tao. 
- A teraz ... skasuję to! 
- Nawet nie próbuj - podszedł do niej Chen i wyrwał telefon z ręki - To teraz jest moje. 
- Chyba sobie żartujesz. Nie będziesz mnie oglądał w takim stanie zboczeńcu!
- Ja jestem zboczeńcem?! To nie ja mówiłem takie rzeczy. 
- Nigdy bym nie powiedziała takich rzeczy, nawet bym nie pomyślałabym o was w taki sposób.
- Ale powiedziałaś.
- Jak człowiek coś przedawkuje to gada głupoty niezgodne z prawdą.  A teraz skasuj to nagranie.
- Żartujesz? To jest komiczne. Wszyscy muszą to zobaczyć - zaczął się śmiać.
- Że co?! - uderzyła go w rękę przez co komórka wypadłą mu z ręki.
- Tylko się nie napal za bardzo.
- Zabiję! - zdenerwowana rzuciła się na Chena próbując ją udusić. W końcu doszło do tego, że związali jej nadgarstki i nogi, a następnie usadzili na kanapie.
- Czy to na pewno jest koniecznie? - zapytał Sehun.
- Inaczej nas pozabija - wyjaśnił Baekhyun.
- Rozwiążcie mnie!
- Jak się uspokoisz. To dla twojego dobra, żebyś nie zrobiła nikomu krzywdy, ani sobie. A ty Chen skasuj teraz to nagranie.
- Co? Dlaczego?
- Skasuj to idioto! Wystarczy, że się już upokorzyła - powiedział Kris - Naprawdę chcesz, żeby ktoś to jeszcze zobaczył? Skasuj to - Amanda bardzo się zdziwiła postawą Kris'a. Nigdy jej nie bronił. Sądziła, że zacznie się śmiać, dokuczać jej czy coś w tym stylu.
- Dlaczego ją tak bronicie? Cały czas jest dla nas wredna - rzekł Lay - Wyzywa nas i się znęca.
- Nie ważna jaka jest. Jest naszą przyjaciółką. Było zabawnie, pośmialiśmy się, ale już koniec z tym - wstawił się za nią Luhan.
- A ty Yifan? Ponoć się nie lubicie - powiedział Lay. Chłopak spojrzał się na dziewczynę, a następnie odpowiedział:
- Bo się nie lubimy, ale... tylko ja jej mogę dokuczać.
- Ty ją lubisz~ Przyznaj się~ - zaczął mu dokuczać Xiumin.
- Głupi jesteś - trzasnął Xiumina w tył głowy.
- Skasuję to - rzekł w końcu Chen robiąc to o co go prosili. Godzinę później, kiedy Kris sam siedział w swoim pokoju przyszła do niego Amanda. Weszła do środka i zobaczyła rapera leżącego na łóżku ,opierającego się o poduszkę i słuchającego muzyki przez słuchawki. Podniósł głowę do góry i spojrzał się na dziewczynę. Wyciągną słuchawki i uszu i czekał na to co powie.
- Dziękuję ci, że wstawiłeś się w mojej obronie - był lekko zaskoczony takimi słowami.
- To nic takiego. Nie bierz sobie tego za bardzo do serca. Dalej jesteś denerwująca.
- A ty dalej jesteś głupi.
- Jędza.
- Idiota - wyszła naburmuszona z pokoju. Kiedy tylko wyszła obydwoje uśmiechnęli się. Po chwili spotkała na korytarzu Luhan.
- Wybacz, że tak się stało.
- Spoko, nic się nie stało. Ale następnym razem, jak ktoś będzie mnie nagrywać, to obiecuję, że wyrzucę telefon przez okno - zaśmiali się.
- A słyszałaś już o Kai'u?
- Co z nim?
- Spotkał się dzisiaj z Natalią.
- Faktycznie! Zupełnie o tym zapomniałam. Muszę z nim koniecznie porozmawiać. Dzięki, że mi przypomniałeś - szybko wyminęła Luhan'a i wpadła do pokoju Kai'a i D.O. Wskoczyła na łóżko chłopaka i podekscytowana zaczęła się pytać.
- I co? I co?
- Ale co, co?
- No słyszałam, że spotkałeś się z Natalią.
- No tak.
- No więc?
- Zgodziła się - powiedział z bananem na twarzy.
- Tak! A nie mówiłam? Jestem z ciebie taka dumna. W końcu znalazłeś swoje jajca - powiedziała to z uśmiechem na ustach. Zapanowała cisza.
- ... To było dziwne.
- No tak, było - Następnego dnia , Amanda spotkała się z Natalią w spa.
- Wow! Nigdy tutaj jeszcze nie byłam - zachwycała się Nats.
- Bo to dość drogie spa. Ja też tutaj zwykle się nie zjawiam.
- Fundnął nam?
- No a jak? - zaśmiały się - Chodź do recepcji. Muszę pokazać kartę.
- Jaką kartę?
- Zaraz zobaczysz. - podeszły do recepcjonistki.
- Dzień dobry, czym mogę służyć?
- Dzień dobry. Mamy tutaj zarezerwowane dwa karnety - recepcjonistka spojrzała się podejrzliwie na dziewczyny.
- Na pewno tutaj?
- Tak - wręczyła jej kartę. Kobieta, aż podskoczyła z zachwytu.
- Pani jest...?
- Tak, to ja. A to moja przyjaciółka.
- Och, przepraszam najmocniej. Nie wiedziałam. Już panie zaprowadzam.
- Co się właśnie stało? - zapytała Nats.
- Zorientowała się, że jesteśmy od Feng'a - poszły za recepcjonistą i po chwili już leżały obydwie na łóżkach, a dwóch przystojniaków przeprowadzało na nich masaże.
- Jak dobrze - wzdychała Natalia.
- Słyszałam, że jesteś z Kai'em.
- Już ci o wszystkim powiedział? - kiwnęła głową - Jestem taka szczęśliwa. Okazało się, że obydwoje czujemy do siebie to samo od jakiegoś czasu, ale obydwoje baliśmy się, że druga osoba tego nie zaakceptuje. Powiedział mi, że mnie kocha.
- Chyba dobrze mieć kogoś takiego, prawda?
- Tak~ Ty też powinnaś sobie kogoś znaleźć.
- Feng.
- Ach, no tak, ale przecież... nie musi o tym wiedzieć.
- Daj spokój, nie wybaczył by mi tego.
- Kochasz go?
- ... Pomiędzy nami jest tylko kontrakt, nic więcej.
-  Tak myślałam. Nawet po tylu latach nic do siebie nie czujecie.
- A co mamy czuć? Nigdy nic do siebie nie czuliśmy.
- Chciałabym cię znowu zobaczyć zakochaną. Jesteś wtedy zupełnie inną osobą.
- Nie chcę nikogo kochać.
- Dlaczego?
- Nie nadaję się do takich rzeczy. Już nie umiem kochać.
- Tak ci się tylko wydaję.
- Moje serce zwiędło i nic już nie czuję.
- Kiedyś poznasz kogoś kto sprawi, że twoje serce znowu zacznie czuć.
- To będzie jakiś cud - nagle Amanda dostała sms.
- Od kogo?
- Od Feng'a. Chce, żebym przyszła dzisiaj do niego o 19. Chce ze mną poważnie porozmawiać.
- Coś się stało?
- Właśnie nie wiem - cały dzień dziewczyny spędziła razem miło czas. Siedziały w saunie, miały różne maseczki, kąpiele błotne, gorące kamienie itp.
 Wieczorem, kiedy wybiła godzina 19:00, Amanda udała się do domu Feng'a.
- Cześć - nic się nie odezwał, jedynie wpuścił ją do domu - Chciałeś się ze mną widzieć. Coś się stało?
- Wiem już o wszystkim.
- O czym?
- O tym co stało się niedawno. O tobie i Sehunie- przestraszyła się.

niedziela, 18 stycznia 2015

EXO: Just say you love me Rozdział 27

Upadła na ziemię, a krew popłynęła jej z nosa. Szarpany Sehun widząc to z ostatkiem sił uderzył z pięści w twarz Junsu przez co odsunął się od niego, a chłopak zasłabł.
- Sehun! - krzyknęła podbiegając szybko do niego na czworaka. Ujęła jego ciało w ramiona - Co pan wyprawia?! Oszalał pan?! Nie widzi pan w jakim on jest stanie?!
- Właśnie widzę! Jeżeli ma tyle siły, żeby mnie tak uderzyć, to i będzie miał siłę, żeby pracować! Wstawaj Sehun! - już miał do niego podejść i postawić słabego Sehuna na nogi, gdy nagle Amanda objęła go lewą ręką, a prawą wyciągnęła pistolet z kieszeni i wymierzyła w Junsu. Zaskoczony zatrzymał się - Nawet nie próbuj go dotknąć! Nie dam go skrzywdzić! Rozumiesz?! - Sehun cały czas obserwował Amandę nie mogąc nic zrobić. Junsu posunął się do przodu -  Jeszcze jeden ruch, a obiecuję, że strzelę.
- Nie odważysz się.
- Chcesz się przekonać?
- Tak bardzo chcesz go bronić, a zapominasz, że to właśnie przez ciebie tutaj trafił. To twoja wina, że tutaj trafił. Tylko i wyłącznie twoja wina. W ogóle jakim prawem rozkochujesz ich w sobie? Zapominasz, gdzie twoje miejsce szmato?!
- N-nie... nie mów tak o niej. Nie masz prawa tak o niej mówić, rozumiesz? - mówił ledwo Sehun.
- Dlaczego wciąż ją bronisz? Po tym wszystkim co ci zrobiła?
- To, że nie odwzajemnia moich uczuć, nie oznacza od razu, że pozwolę na to, żeby ktoś ją poniżał czy krzywdził - serce jej zadrżało - Nie zabieraj go, proszę... daj mu chociaż jeszcze jeden dzień na odpoczynek - spojrzał się na nią srogo. Opuściła broń - Błagam.
- Nigdy bym nie sądził, że kiedykolwiek usłyszę te słowa od ciebie - zaśmiał się - Jeden dzień.
- Dziękuję - oburzony wyszedł z sali trzaskając drzwiami.
- Noona... - spojrzała się na niego - Dlaczego mnie bronisz?
- Bo ja... - nie skończyła zdania, gdyż Sehun wtulił się w nią mocno i zamykając oczy wywołał u niej przyjemną, gęsią skórkę na ciele - Musisz się położyć na łóżku i odpoczywać - chciała go oderwać od siebie, lecz za mocno był w nią wtulony, jakby bał się, że ucieknie - Sehun, proszę cię... - puścił ją i rękami próbował oprzeć się o łóżko. Pomogła mu się podnieść i usadziła go na łóżku. Nagle załapał ją za rękę i lekko pociągną do siebie ujmując jej twarz w dłonie. Nie sądziła, że tak postąpi. Jej oddech zrobił się cięży, kiedy ich twarze dzieliły milimetry.
- Nie rób tego... - położyła swoje dłonie na jego i ściągnęła je z swojej twarzy.
- Krwawisz - wyszeptał. Położył z powrotem prawą dłoń na jej policzku i kciukiem wytarł jej krew spod nosa po czym uśmiechnął się lekko.
- Muszę już iść.
- Wiem.
- Odpoczywaj. Do zobaczenia.
- Pa - wyszła z sali zamykając drzwi. Wzięła głęboki oddech i wyszła z szpitala. Kiedy dotarła do dormu nikogo jeszcze w nim nie było. Jakieś pół godziny później chłopcy wrócili. Luhan zastał Amandę siedzącą w kuchni i pijącą gorącą herbatę.
- Dawno wróciłaś? - zapytał.
- Z jakieś pół godziny temu - wzięła łyk herbaty.
- Nigdy bym nie sądził, że Sehun będzie do tego zdolny - przysiadł się.
- Ja też nie. Myślisz, że szybko z tego wyjdzie?
- Mam taką nadzieję. Czy ty... czujesz coś do niego?
- Nie, przecież gdybym go kochała i nie odrzuciła go, on nigdy by tego nie zrobił.
- Nie obwiniaj się za to.
- Tak bardzo się teraz o niego boję. Dlaczego w ogóle pytasz się mnie o coś takiego?
- Tak tylko... zapytałem. Pomyślałem, że może jednak zmieniłaś zdanie.
- Nie można się w kimś zakochać z dnia na dzień. A co? Chciałbyś, żebym coś do niego czuła?
- Znaczy, no wiesz... to raczej twój wybór. Nie powinienem ingerować w twoje uczucia - nagle spojrzał na jej nos - Co ci się stało z nosem?
- Nic, uderzyłam się.
- Zaczął ci puchnąć.
- Co?! - zaskoczona chciała go dotknąć.
- Nie dotykaj! - uderzył ją w dłoń - Poczekaj chwilę - wstał od stołu i zamoczył kawałek szmaty w lodowatej wodzie po czym usiadł obok niej - Może troszkę zaboleć - delikatnie przyłożył ją do jej twarzy. Syknęła - Przepraszam - rzekł po czym znów przyłożył jej zimny okład do nosa.
- Dziękuję - wzięła od niego okład łapiąc go za rękę. Zarumienił się lekko.
- Ale z ciebie ciamajda! - powiedział szybko - O co się uderzyłaś?
- Poślizgnęłam się w łazience i uderzyłam o umywalkę.
- Sierota, ale u ciebie to normalne.
- Ej...
- Jesteś urocza jak się naburmuszasz - uśmiechnął się kładąc dłoń na jej ramieniu. Spojrzała się na niego, potem na jego dłoń,  następnie znów na niego. Zorientowała się co się dzieje. Odwzajemniła jedynie uśmiech. W pewnym momencie do kuchni wpadł wesoły Chanyeol.
- O ! Amanda! Już wróciłaś?
- Tak.
- Co ci się stało?
- Uderzyłam się.
- Pokaż - podbiegł do niej szybko spoglądając na nos - Ale spuchł. Bardzo cię boli? - zapytał z troską w głosie.
- Nie, teraz już nie. Luhan zrobił mi zimny okład.
- Moje ty biedactwo - ignorując całkowicie Luhana zrzucił go z krzesła i usiadł na jego miejscu - Ale nie masz gorączki? - przyłożył rękę do jej czoła.
- No... nie.
- Nie boli cię głowa? Nie kręci ci się w głowie?
- Uderzyłam się w nos, a nie w głowę.
- Ale i tak się martwię. Idziesz tam do nas?
- Ale teraz siedzę z ... - nawet nie dał jej skończyć, gdyż złapał ją za rękę i wyciągnął szybko z kuchni. Luhan jedynie zdenerwowany spojrzał się na nich jak wychodzą z kuchni. Następnego dnia, Sehun wyszedł z szpitala. Czuł się już lepiej. Dostał lekarstwa, więc automatycznie mógł dalej pracować. Przez ostatnie dni Amanda była coraz rzadziej w pracy i w dormie. Przez cały czas szykowała się wraz z Natalią na występ.
 Dwa tygodnie później w wytwórni do której chodzi Amanda rozpoczęły się szykowania do wieczornego występu. Tego dnia mają wystąpić same znane zespoły wraz z exo. Specjalnie na tą okazję wzięła sobie wolne, żeby móc przyszykowywać się od samego rana.  Wstała o szóstej rano, wzięła szybki prysznic, zjadła śniadanie, ubrała się w pierwsze lepsze ciuchy, związała włosy i wybiegła z dormu jadąc motorem do wytwórni. Tam trenowali do godziny piętnastej, a potem zjedli obiad. Następnie wzięła kolejny prysznic, uczesała włosy, przebrała się i wraz z innymi treinee, które miały wystąpić wyszła z budynku i wsiadła do osobnego vanu. Na miejsce jechali półtorej godziny. Na miejscu wypiła kawę i zrobili próbę generalną. Po próbie zaczęli szykować się do występu. Miały nawet własną garderobę. Prze chwilę czuła się jak gwiazda. Stylistki układały jej włosy, pomalowały, a na końcu ubrały w długie, seksowne, czarne sukienki. Amanda wraz z Natalią wyglądały zniewalająco. Na osobnym ekranie w garderobie mogły oglądać występy. Jakieś pół godziny później ktoś z personelu wszedł do środka i oznajmił, że zostało pięć minut. Wszyscy od razu szybko stanęli na równe nogi i wybiegli z garderoby zmierzając w stronę sceny. Gdy wszystko było już gotowe wyszli na scenę i rozpoczęły występ z mblaq.
 Exo bardzo oczekiwali występu przyjaciółek, więc kiedy wyszły na scenę od razu zaczęli krzyczeć i gwizdać. Wyglądały cudownie i równie cudownie się poruszały. Było widać, że mają talent i smykałkę do show biznesu. Chłopcy byli zachwyceni występem. Kiedy tylko skończyli od razu wstali i zaczęli głośno klaskać. Przed występem dziewczyny odczuwały ogromny stres, ale kiedy tylko zaczęły występować stres znikł. Były w swoim żywiole.
 Po występie, kiedy tylko zeszli ze sceny od razu zaczęli sobie gratulować, a mblaq pochwalili dziewczyny po czym od razu udały się do garderoby odpocząć. Jakąś godzinę później całe exo przyszło do dziewczyn z wielkimi bukietami kwiatów gratulując występu. Posiedzieli przez chwilę spędzając ten czas na rozmowie, a później musieli już się zbierać, więc pożegnali się. Dziewczyny przebrały się, zmyły makijaż i uczesały z powrotem. Następnie wyszły z garderoby i wychodząc z budynku wsiadły do van'a razem z mblaq, którzy zawołali trainee do siebie. Całą drogę rozmawiali o występie, żartowali i śmiali się. Po drodze van zawoził wszystkich do domu. Kiedy Amanda była już na miejscu, pożegnała się z wszystkimi i już miała wchodzić do bloku, kiedy nagle kogoś zauważyła.
- Jungkook?! Co ty tutaj robisz? - zapytała zaskoczona Amanda.
- Przyszedłem się z tobą spotkać. Nie zastałem cię w garderobie, więc pomyślałem, że tutaj cię spotkam. To dla ciebie - wręczył jej bukiet kwiatów.
- Naprawdę to dla mnie?
- Od zespołu. Widzieliśmy twój występ. Byłaś świetna.
- Dziękuję. To bardzo miłe z waszej strony.
- Przejdziemy się?
- Pewnie - uśmiechnęła się. Spacerowali po okolicy rozmawiając na różne tematy. Po pewnym czasie Amanda specjalnie zmieniła temat odnośnie rodzeństwa. Pytała się go o jego rodzeństwo po czym zaczęła opowiadać o swoim bracie.
- Pamiętasz dobrze swoje brata?
- Tak. Był naprawdę uroczym dzieckiem. Tak naprawdę to my... wychowaliśmy się w domu dziecka. Pewnego dnia, kiedy byliśmy jeszcze mali jakaś rodzina zaadoptowała mojego brata. Tak bardzo za nim płakałam. Do tej pory pamiętam, jak mnie wołał. Nie chciał mnie opuścić. Bardzo za nim tęsknie .
- To przykre. Współczuję.
- Ponoć byliśmy trochę do siebie podobni.
- Myślisz, że kiedyś odnajdziesz brata noona?
- Myślę, że tak. Wiesz co, znamy się już trochę i czasami imprezowaliśmy - zaśmiali się - I tak się zastanawiam, znaczy... ach, nie ważne.
- Co?
- Nie, nic.
- No powiedz.
- Nie, to głupie.
- Nad czym się zastanawiałaś?
- Wiesz... bardzo przypominasz mojego młodszego brata.
- Naprawę?
- Tak - uśmiechnęła się - Czym częściej się z tobą widzę, to tym częściej wydaje mi się, jakbyś nim był ale tak naprawdę mnie po prostu nie pamiętasz. Bo w końcu jak byś miał mnie pamiętać? Byliśmy wtedy tacy mali.
- To miłe, że przypominam i twojego brata, ale nie jestem nim.
- Nawet macie tyle samo lat. Dziwny zbieg okoliczności.
- To prawda.
- Pamiętam, że kiedy był mały, zrobił sobie poważną ranę na ramieniu. Została mu po tym blizna.
- Blizna? - zapytał zaskoczony.
- Tak, blizna. Rana ciężko się goiła... Czy ty...?
- Nie, no co ty. Nie mam żadnej blizny - zaśmiał się.
- Powiedziałbyś mi?
- Tak, pewnie. Dlaczego miałbym nie powiedzieć? - zapytał nerwowo.
- Pokaż mi ramiona.
- Że co?!
- Proszę.
- Żartujesz sobie noona, prawda?
- Nie.
- Nie będę ci ramion pokazywać.
- Jestem pewna, że jesteś moim bratem.
- Nie jestem. Nigdy nie byłem adoptowany.
- A co jeżeli jednak? Jesteś tego pewien na 100%?
- Tak, jestem. Po resztą rodzice w końcu by mi o tym powiedzieli.
- Proszę tylko na chwilkę.
- Nie.
- Tylko zerknę. Chcę się upewnić.
- Noona, ja tylko go przypominam. Nie jestem twoim bratem.
- Nic mi po nim nie zostało. Jedynie wspomnienia. Bardzo za nim tęsknię. Proszę cię. Na pewno masz bliznę.
- Dobrze - przełknął nerwowo ślinę niepewnie odkrywając ramiona. Była w szoku, kiedy je zobaczyła. Łzy napłynęły jej do oczu.
- To nie możliwe - na ramionach nic nie było.
- Mówiłem.
- Ale ja... byłam pewna, że ty... nie. Jaka ja głupia jestem. Przepraszam.
- Nic się nie stało.
- Tak bardzo cię przepraszam - rozpłakała się i uciekła do dormu.
- Amando! Noona! - wołał za nia, lecz nie odwróciła se. Zapłakana biegła przed siebie prosto do dormu. Wpadła do środka i zamknęła się w salonie płacząc w poduszkę. Kookie dzwonił do niej kilka razy, lecz nie odbierała telefonu. Chłopcy szybko dowiedzieli się co się stało. Już jakiś czas opowiadała im z podekscytowaniem, że jestem tego pewna. Nawet oni zaczynali w to wierzyć, bo przecież byli do siebie tacy podobni, podobni się uśmiechali. Było im ją bardzo szkoda. Wszyscy mili nadzieję, że w końcu odnalazła jedynego członka rodziny. Przez cały czas spała, nie wychodziła z salonu, nie jadła, nie piła, nie myła się tak przez kolejne trzy dni. Zaczynali się o nią poważnie martwić. Nie chciała się z nikim widzieć, ani z nikim rozmawiać. Wzięła tydzień wolnego i leżał w domu codziennie płacząc w poduszkę. Była załamana. Straciła wszystko w co wierzyła.
 Parę dni później, kiedy wszyscy z exo udali się do pracy, Amanda ostała sama w dormie. Tego dnia wieczorem rozpadało się. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ignorowała to oglądają dalej telewizje, lecz ten ktoś był bardzo nachalny i cały czas dobijał się do drzwi. W końcu zdenerwowana podeszła o drzwi i otworzyła je. Jakie było jej zdziwienie, kiedy zobaczyła w drzwiach zmokniętego Kookiego.
- Co ty tutaj robisz?
- Chciałem się z tobą zobaczyć. Dzwoniłem do ciebie i pisałem, ale nie odbierałaś. Nawet nie odpisałaś.
-Przepraszam cię za tamto. Nie wiem co mnie wtedy napadło, ale teraz nie mam siły, żeby rozmawiać. Wybacz, ale muszę jeszcze skoń...
- Miałem zabieg - przerwał jej szybko.
- O czym ty mówisz?
- Usunąłem bliznę z ramienia, kiedy miałem piętnaście lat.

niedziela, 21 grudnia 2014

EXO: Just say you love me Rozdział 24 cz.1

- A-ale... dlaczego?
- To skomplikowane.
- Co może być skomplikowanego? ... Zrobiłem coś nie tak? - zachowywał się, jakby miał zaraz spanikować. Pytał się jej ściskając dłońmi barierki i patrząc się w wodę
- Nie, to nie tak Sehun - rzekła.
- Więc jak? - zapytał gwałtownie patrząc zaszklonymi oczami na dziewczynę.
- Ja... - nie mogła patrzeć na jego wyraz twarzy - Nie chcę cię zranić - wyszeptała.
- Zranić? Nie rozumiem - wzięła głęboki oddech.
- Nie zasługuję na ciebie - momentalnie jej oczy zaszkliły się - Jesteś dla mnie za dobry.
- Noona - wyszeptał chcąc dotknąć jej policzka, lecz cofnęła się do tyłu mówiąc:
- Nie... Sehun.
- Zależy mi na tobie - pojedyncza łza popłynęła mu po policzku.
- To tylko zauroczenie.
- Nie prawda.
- Przejdzie ci.
- Nie mów tak - łzy popłynęły mu po policzkach.
- My nie możemy być razem. Przepraszam Sehun - odwróciła się i zaczęła iść w przeciwnym kierunku. Sehun stał w miejscu i patrzył jak jego miłość odchodzi.
- Amanda! - zawołał, lecz nie zatrzymała się - Proszę - wyszeptał przez łzy. Po chwili krzyknął na całe gardło - Kocham cię! - po tych słowach zatrzymała się. Dreszcze przeszły po jej ciele. Przytuliła sama siebie zamykając oczy. Pierwszy raz w życiu usłyszała coś takiego. Nigdy nie miała osoby, która mogłaby jej powiedzieć, że ją kocha. Nawet Feng nigdy jej tego nie powiedział. Jest tylko jego zabawką, którą może się bawić kiedy tylko zechce bez żadnego jej pozwolenia. Łzy popłynęły jej po policzkach i zaczęła iść dalej nie odwracając się za siebie. Wiedziała, że gdyby to zrobiła nie wytrzymałaby tego.  Wyszła z parku i zaczęła spacerować po mieście. Nagle wstąpiła do jednego z pobliskich barów by się czegoś napić i wszystko przemyśleć.
- Noona? - usłyszała za swoimi plecami. Smutna odwrócił się i spojrzała się zaskoczona na chłopaka.
- Rapmon?! Co ty tutaj robisz?
- Przyszedłem się z chłopakami napić piwa. Nawet nie wiesz ile idoli o tej porze chodzi po mieście. A ty? Co ty tu robisz?
- Odpoczywam.
- Przy wodzie?
- Na to wygląda.
- Daj spokój! Jedno piwo poproszę!
- Co ty robisz? Rapmon ja..
- Dla ciebie Namjoon - puścił jej oczko i zniewalająco się uśmiechnął wywołując u niej rumieńce. Wręczył jej piwo do ręki zabrał do reszty chłopaków, którzy byli już po kilku piwkach. Zabawa od razu się rozkręciła. Wygłupiali się, pili, śpiewali, pili, grali w karty, pili, tańczyli i znowu pili no i pili. Kiedy zbliżała się godzina pierwsza nad ranem Amanda rzekła:
- Wiecie co chłopaki, ja będę się już zbierać.
- Co?! - krzyknęli wcięci chórem.
- Zostań! - krzyknął Jimin - Potańczymy.
- Jeszcze impreza się nie rozkręciła - powiedział Suga.
- Noona~ Jeszcze jedną rundkę w karty.
- Nie, nie mogę. Jest już późno. Zmęczona jestem.
- Noona~ - objął ją V - Nie zostawiaj mnie - oparł swoją głowę na jej ramieniu.
- Taehyun, puszczaj. Jestem zbyt pijana, żeby się z tobą przekomarzać - zaśmiała się - Nie no naprawdę chłopaki. Czas na mnie. Jeszcze będzie okazja, żeby się spotkać.
- Skoro musisz - rzekł zawiedziony J-hope. Ledwo co wstała z kanapy.
- Może cię odprowadzić? - zapytał troskliwie Jin.
- Nie, nie trzeba. Dam sobie radę - poślizgnęła się i usiadła z powrotem na kanapie.
- Jesteś pewna? - zapytał Jimin.
- Tak, tak, spoko. To do zobaczenia chłopaki! - po chwili nie utrzymała równowagi i już miała się przewrócić, lecz nagle złapał ją Jeongguk.
- Lepiej będzie jak cię odprowadzę.
- Dzięki - pożegnali się i wyszli. Na początku szli razem bez słowa, lecz po chwili ciszy Amanda odezwała się - Więc Jeongguk, cieszysz się z swojego debiutu?
- Nawet nie wiesz jak bardzo. To moje marzenie od dzieciństwa.
- Naprawę?
- Tak. Śpiewam, tańczę i rapuję odkąd tylko pamiętam.
- Masz rodzeństwo?
- Tak, starszego brata. A ty?
- Ja? - zająknęła się - Tak. Mam młodszego brata.
- Jak ma na imię?
- Imię?... Changyun.
- Dużo młodszy?
- W twoim wieku - przełknęła ślinę.
- Macie ze sobą dobre relacje?
- Wiesz... szczerze powiedziawszy to, dawno go nie widziałam. Rozdzielili nas, jak byliśmy dziećmi.
- Przepraszam, nie wiedziałem.
- Nie szkodzi. Nie masz za co przepraszać.
- Tęsknisz za nim?
- Okropnie... bardzo mi ciebie przypomina.
- Mnie?
- Tak - uśmiechnęła się. Resztę drogi rozmawiali na różne tematy i często się śmiali. Gdy dotarli już na odpowiednie piętro w odpowiednim budynku nastąpił czas pożegnania.
- Dziękuję, że mnie odprowadziłeś.
- Nie ma za co. Wypiłem najmniej z wszystkich. Nie mógłbym cię puścić samej do domu zostawiając na pastwę Jimi'ego albo V. Ty nawet nie wiesz co być przeżywała podczas powrotu - zaśmiali się.
- Świetnie się z wami bawiłam. Musimy to kiedyś jeszcze powtórzyć.
- No pewnie! To może wymienimy się numerami telefonów?
- Jasne - kiedy wymienili się numerami od razu się pożegnali. Chłopak wszedł do windy, a Amanda weszła do ciemnego mieszkania. Wszyscy już spali. Starała się powoli i po cichu rozebrać w przedpokoju, żeby nikogo nie obudzić, lecz za bardzo wychodziło jej to niezdarnie. W każdym bądź razie obijała się o wszystkie ściany, potykała, aż w końcu przewróciła się.
- Kurwa - rzekła.
- Amanda? - usłyszała jednego z chłopaków.
- Luhan?
- Byłaś u Feng'a?
- Nie, no co ty - wstała z podłogi.
- Ty wiesz która jest godzina?! Gdzie ty byłaś?! - pytał się zdenerwowany.
- Co ty się tak denerwujesz? Co?
- Piłaś?
- Co?
- Pytam się czy piłaś?
- Nie, no co ty, w ogóle. Nie widać?
- Nie bawi mnie twój sarkazm. Jesteś pijana!
- I co z tego? Jestem już dorosła. Umiem zadbać o siebie.
- Właśnie widzę.
- Czego ty się tak ciągle czepiasz?! Cały czas ci coś nie pasuje! Interesuję cię w ogóle gdzie wychodzę?
- Tak, właśnie, że mnie interesuję! Martwię się o ciebie. Nie mogłem spać. Myślałem, że coś ci się stało. Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że wróciłaś - przytulił ją do siebie. Zaniemówiła.
- A więc to tak? - usłyszeli. Był to Sehun - To dlatego nie możesz ze mną być? Dlatego mnie odrzuciłaś?! ... Wolisz Luhan'a bardziej ode mnie?!
- Sehun to nie tak. Nie mieszaj w to Luhan'a. On nie ma z tym nic wspólnego!
- Ty sukinsynie! - łzy napłynęły mu do oczu po czym rzucił się na Luhan'a i zaczął okładać go pięściami. Luhan nie zostawał w tyle. Od razu oddał przyjacielowi. Szarpali się, kopali i bili pięściami po twarzy.
- Przestańcie! - krzyczała zapłakana. Nagle z pokoi wyszli zaspani chłopcy.
- Co się dzieje? - zapytał Xiumin.
- Powstrzymajcie ich! Oni się zaraz pozabijają! - chłopcy rzucili się na Sehun'a i Luhan'a próbując ich rozdzielić. Amanda również próbowała. Chłopcy pod wpływem agresji nie patrzeli co robili, więc kiedy Amanda próbowała ich powstrzymać dostała w twarz z pięści po obydwóch stronach. Momentalnie upadła na podłogę. W tym momencie wszyscy się zatrzymali i będąc w szoku patrzyli na dziewczynę. Nawet Luhan i Sehun, którzy byli już ranni opamiętali się. Amanda splunęła krwią na podłogę i zaszklonymi oczami spojrzała się na chłopców.


CIĄG DALSZY NASTĄPI

środa, 30 lipca 2014

EXO: Just say you love me Rozdział 10

Natalia tak pomagała Amandzie w gotowanie, że siedziała na krześle, a Amanda wszystkim się zajęła. Jedynie umyła warzywa i pokroiła wołowinę, a później się rozgadały, więc Amanda przejęła inicjatywę i odgoniła przyjaciółkę. Zrobiła sos, sałatkę, przyszykowała wołowinę, ugotowała ryż.
- Chodźmy ich zawołać - powiedziała Amanda.
- Już skończyłaś? - zapytała zdziwiona.
- Tak.
- Jak to wszystko ładnie wygląda~ - nachyliła się nad jedzeniem i zaciągnęła się smakowitym zapachem - A unnie?
- Hym?
- A co z hunhan?
- A właśnie!... nie martw się. Zobaczysz zaraz jak oni się uwielbiają. Chodźmy - złapała przyjaciółkę za rękę i pociągnęła ją do salonu - Widzisz? - wskazała na chłopaków. Dopiero o chwili zorientowała się co właśnie zobaczyła. Sehun trzymał za kołnierz Luhn'a, a Luhan próbował mu wkopać. Co z resztą? Kłócili się, a Baekhyun płakał siedząc w koncie.
- Co tutaj się wyrabia?! - krzyknęła oburzona. Cała dwunastka zatrzymała się jakby bez ruchu i spojrzeli się na dziewczyny - Co wy robicie?!
- Graliśmy w gry wideo - odpowiedział Chen.
- Dlatego się kłócicie? Baekhyun oppa! Dlaczego płaczesz?
- Chanyeol.
- Chanyeol? Co on zrobił?
- Ograł mnie w grę - Amanda spojrzała się na przyjaciółkę, która nie wiedziała co robić.
- Natii, poczekasz na nas za zewnątrz? Muszę porozmawiać z chłopakami.
- Pewnie - zamknęła drzwi przed jej twarzą, a za drzwi było tylko słychać:
- Jak wy się zachowujecie?! Mamy gościa, a wy jakiś tutaj cyrk robicie! - trzask - Wstydu się tylko przez was najadłam! Ja wam dam debile! - trzask - A wam co mówiłam?! Umówiliśmy się przecież na coś, tak?... Baekhyun oppa nie płacz już. Chanyeol dlaczego mu cały czas dokuczasz?
- Jak zawsze moja wina tak?
- Tak. Sehun puść Luhan'a! To nie zabawka!... D.O nie duś Chanyeol'a!... Chen oddaj własność Krisa, nie będę się powtarzając... Nie Chen, nie interesuje mnie to co on z tym robi... Kris zostaw Chen'a! Puść go!... Nie ma żadne ale, opuść Chen'a... Ale nim nie rzucaj!... Minseok złamiesz mu rękę! ... Baekhyun dupa ci już odżyła?! Zejdź z telewizora!... Lay nie zjadłam żadnej Amandy! Suho zabierz go! - nagle Natalia usłyszała huk - Przegiąłeś! Macie karę na gry wideo! A to zabieram - usłyszała lamenty chłopaków. Nagle rozniósł się odgłos jakby tłoczącego się szkła - Lay co powiedziałam o rzucaniu talerzami ? We mnie?! Kai oddaj to! - kolejny huk. Rozległa się cisza. Po chwili drzwi się otworzyły, a z salony wyszli chłopcy zmierzający do kuchni z spuszczonymi głowami.
- Dobra Natii idziemy zjeść - powiedziała Amanda zaprowadzając ją do kuchni. Wszyscy w ciszy usiedli przy stole, a Amanda nakryła do stołu. Od razu odżyli widząc jedzenie.
- Smacznego - powiedziała uśmiechnięta.
- Czy to na pewno jadalne? - zapytał Kyungsoo.
- Uspokój się, bo znowu nam wpieprzy - uspokoił go Tao.
- Jak już wcześniej ci owiłam oppa, nie otruję was. Natalia to potwierdzi.
- To prawda. Nic tam nie wsypała - potwierdziła.
- Będziecie tak dalej mówić to stracę pracę. Spróbujcie - niepewnie Chanyeol wbił kawałek wołowiny na widelec i ugryzł go. Przeżuł i połknął. Nagle zaczął się dusić. Złapał się za gardło i nie mógł złapać oddechu, aż w końcu spad z krzesła - wszyscy spojrzeli się na niego z przerażeniem.
- Oppa proszę cię wstań z podłogi.
- No doobra - podniósł się - Ale to jest pyszne! - usiadł z powrotem i zaczął jeść. Reszta wicąc zajadającego się rapera również nałożyli sobie jedzenie i zaczęli jeść. Nagle czując smak wołowiny rozmarzyli się chwaląc Amandę. Natalia również jadła.
- Woo! Jakie to pyszne - przeżywali.
- Ty nie jesz? - zapytała przyjaciółka.
- Nie, ja zjem sobie tylko ryż i warzywa.
- Nie będziesz jadła mięsa? - zapytał Sehun.
- Nie, nie będę.
- Ale jesteś pewna? Powinnaś zjeść chociaż troszkę.
- Nie słyszałeś co mówiła? Nie je mięsa - zwrócił mu uwagę Luhan. Amanda odchrząknęła - Emm, ale ja  chęcią zjem - poprawił się.
- Na prawdę? No to powiedz aaa~ - Sehun nałożył na widelec kawałek mięsa nakarmił starszego. Luhan posłusznie otworzył usta i pozwolił się nakarmić - Smakowało hyung? - pogłaskał go po głowie.
- Tak, dziękuję skarbie - uśmiechnął się i oparł przez chwilę głowę na ramieniu młodszego.
- Napiłbym się soku - rzekł Sehun.
- Poczekaj, naleję ci - zaproponował Luhan. Wziął karton soku i nalał mu do szklanki- Proszę.
- Dziękuję hyung~ - powiedział uroczo - A dasz mi kawałek swojej wołowiny?
- Dam, jak zrobisz aegyo.
- No niee~ Hyung~
- Zrób aegyo, dla mnie
- No... dobrze hyung. Skoro tak ładnie prosisz - po chwili zrobił wyliczankę gwiyomi.
- Ach! Jaki ty jesteś uroczy Sehun, prawda Natalia? - zapytał uśmiechnięty - Sehun jest uroczy.
- T-tak - wyjąkała nie mogąc wytrzymać tej słodkości. Cały czas głaskali się, trzymali za ręce, szeptali sobie do ucha, opierali głowę o ramię czy przytulali, a reszta miała bekę, ale ukrywali to. Nagle Sehun wyszeptał coś do ucha Luhan'owi głaszcząc go po ramieniu. Luhan uśmiechnął się, złapał go za rękę i powiedział:
- Chodź - pociągnął go w swoją stronę i zabrał do pokoju. Natii nie wytrzymała i krzyknęła:
- Kyaaaa~! - nagle zasłoniła rękoma usta, ukłoniła się i przeprosiła. Tym czasem w pokoju Suho.
- Chyba się udało - rzekł Sehun.
- Chyba tak - odpowiedział Luhan.
- Za parę minut wyjdziemy. Niech myśli, że coś robimy.
- Ale co masz na myśli?
- Ty już wiesz co.
- Tylko ty masz takie myśli.
- To ja wyjdę pierwszy i pójdę do kuchni poprawiając kołnierz, a ty wiesz co masz robić?
- Chyba tak.
- Dobra, to idę - wyszedł pierwszy z pokoju i wszedł do kuchni poprawiając kołnierz. Po chwili wrócił również Luhan. Wszedł do kuchni zapinając rozporek, a Natalii opadła szczęka. Chłopcy uśmiechnęli się do siebie i dokończyli jeść. W pewnym momencie rozpętała się burza i chłopcy nie pozwolili wracać Natalii do domu w taką pogodę. Kiedy burza ustała dziewczyna postanowiła, że będzie się już zbierać.
- No to pa chłopaki. Dziękuję za gościnę.
- Chodź. Odprowadzę cię do windy - zaproponowała Amanda. Obydwie wyszły z mieszkania, a reszta szybko podbiegła do drzwi podsłuchując rozmowę dziewczyny. Nagle ja korytarzu rozległ się radosny krzyk obydwóch dziewczyny.
- Hunhan jest prawdziwy!
- No wiem! Przecież ci mówiłam. Ale pamiętaj, że nikomu nie możesz o tym powiedzieć. To będzie nasz sekret.
- Dobrze unnie - rozległ się odgłos oddalających się kroków. Nagle do mieszkania wpadła Amanda.
- Udało się! - wszyscy zaczęli się cieszyć - Byliście świetni! - podbiegła do hunhan.
- Taka praca - zażartował Sehun. Amanda rzuciła mu się na szyję i pocałowała w policzek. Sehun zaniemówił. Stał jak wryty patrząc się w przestrzeń. Zaczerwienił się i dotknął swojego policzka. Po chwili Amanda rzuciła się na Luhan'a i mocno go przytuliła do siebie. Zaskoczony i zawstydzony chłopak odwzajemnił uścisk.
- To co? Idziemy wszyscy zagrać w piłkę nożną? - zapytała.
- Po burzy? Będzie pełno błota - powiedział Tao.
- A ty co? Baba jesteś? Nie marudź tylko chodź - wszyscy poszli do swoich pokoi i przebrali się. Amanda włożyła czarne szorty i białą koszulkę z krótkim rękawkiem. Spięła swoje długie, czarne włosy w wysokiego kucyka i założyła buty do biegania. Luhan był zachwycony jej wyglądem. Wzięli piłkę do nogi i poszli na boisko, które było za blokiem. Wszędzie było mnóstwo kałuży i błota.
- No to co? Dzielimy się na drużyny. Proponuję, żeby było najłatwiej to podzielimy się tak jak są wasze grupy. Dwie drużyny. Exo-m i exo-k.
- A ty gdzie będziesz? - zapytał Suho.
- Ja? A no tak... więc... możeee... exo-k - Sehun ucieszył się strzelając piątkę z dziewczyną. Luhan bardzo się zawiódł na dzisiejszym wypadzie. Miał grać w piłkę tylko z Amandą, a nie z wszystkimi i jeszcze w dodatku jest po przeciwnej drużynie. Był bardzo zawiedziony, ale nie chciał to po sobie pokazać. Kiedy zaczęli grać, bardzo uważali na to, że by nie wpaść w kałużę. Nagle Amanda jako jedyna przebiegła po kałuży zabierając piłkę Krisowi i pobiegła w przeciwnym kierunku. Kris biegł za nią, ale była za szybko. Strzelił focha i powiedział:
- Football is not my style!
- Kris! Graj, a nie marudź! - krzyknął Chen z drugiego końca boiska. Po chwili wszyscy się rozluźnili i biegali po wszystkim  jak leci. Byli cali mokrzy i ochlapani błotem. Sehun z chęcią współpracował z Amandą i cały czas podawał jej piłkę, lecz dziewczyna uparła się na Luhan'a i cały czas starała się odebrać mu piłkę. Swoją upartością rozśmieszyła Luhan'a. Wszyscy świetnie się bawili. Od czasu do czasu kłócili się, że faul lub jeden z drugiego wpadał, ale jak to w piłce nożnej. Po godzinie grania był remis, lecz nie mieli zamiaru przestać grać. W pewnym momencie Luhan biegł z piłka skacząc po kałużach i wymijając wszystkich graczy. Podawał sobie piłkę razem z Xiuminem, którzy mieli zamiar wygrać tą ostatnią rundę. Nagle Amanda wkroczyła i odebrała piłkę Xiuminowi i zaczęła biec w przeciwnym kierunku.
- Amanda oddaj piłkę! I tak nie wygracie! - krzyknął Lay.
- To się jeszcze okaże! - podała do Baekhyun'a który podał do Suho'a. Ten podał do Sehun'a.
- Sehun tutaj! - krzyknęła. Piosenkarz kopnął mocno piłę która przeleciała nad głowami przeciwników. Amanda przyjęła piłkę i pobiegła w stronę Tao-bramkarza. Wtedy Luhan zjawił się jakby znikąd. Co chwilę wymijali się, zabierali piłkę i ... śmiali się z siebie nie mając już siły na bieganie. W tym momencie Amanda podstawiła nogę Luhan'owi, żeby zabrać mu piłkę. Piosenkarz potykając się przewrócił się wraz z Amandą, a raczej przewrócił się na Amandę i razem wylądowali w błocie. Obolały podniósł głowę i spojrzał się na zawstydzoną dziewczynę. Obydwoje zarumienili się  patrząc w swoje oczy. Zastygnął patrząc się w duże, jasnoniebieskie oczy dziewczyny. Dziewczyna przełknęła nerwowo ślinę.
- Są piękne - wyszeptał na tyle cicho, że tylko ona to usłyszała przez co uśmiechnęła się delikatnie. Po chwili rzucił się na nich Chanyeol krzycząc:
- Kanapka! - po nich rzucił się Baekhyun, Chen, Tao i po chwili cała reszta. Wszyscy śmiali się, a Amanda leżała na samym dole i nie było jej do śmiechu. Luhan'owi też, był zawstydzony. Przez ciężar kolegów leżał na ciele Amandy. Między nimi nie było nawet milimetra odstępu. Próbował podtrzymać się na rękach, ale nie dał rady i stuknęli się czołami.
- Ała - syknęła.
- Przepraszam - wyszeptał.
- Nie przepraszaj... dobra, fajnie i w ogóle, ale miażdżycie mnie chłopcy. Jesteście ciężcy - po uświadomieniu ich wstali, a Luhan wstał i podał jej rękę pomagając wstać.
- Jesteś cały w błocie - zaśmiała się.
- Ty też. Zobacz plecy - roześmiał się.
- O boże - na jej ubraniu nie było ani skrawka czystego materiału - hahaha! Dobra, chodźmy już chłopcy. Jest remis. Innym razem to dokończymy.
- Dlaczego innym razem? - zapytał Minseok.
- Bo mam już błoto we włosach i w miejscach których nie powinien być. Muszę się umyć - zaśmiali się.
- W innych miejscach? Chciałbym je zobaczyć - powiedział Sehun.
- Że co? - zapytała. Po chwili zorientował się co powiedział. Przestraszony zakrył swoje usta.
- N-nie, to nie to chciałem powiedzieć. Przepraszam - ukłonił się. Spojrzał się na dziewczynę, lecz ta jedynie zmierzyła go wzrokiem i zmierzyła ku dormu. Sehun uderzył się w głowę za to co powiedział.
- Co ty robisz? - zapytał Suho.
- Nie wiem. Znowu się tak zachowuję.
- Opanuj się - gdy zaśmiani wrócili na piętro zobaczyli ubranego w garnitur mężczyznę stojącego przed ich drzwiami.
- Feng?! - zapytała zaskoczona. Mężczyzna odwrócił się i spojrzał zaskoczony na zabłoconą dziewczynę - Co ty tutaj robisz?
- Dzwoniłem do ciebie z piętnaście razy i wysłałem ci kilka wiadomości, ale nie odzywałaś się.
- Kto to jest noona? - zapytał Kai.
- To jest Feng. Mój...
- Przyjaciel - przerwał jej.
- T-tak. To mój stary przyjaciel. Idźcie do dormu, ja zaraz do was przyjdę, dobrze? - przytaknęli i posłusznie weszli z powrotem do mieszkania.
- Jak ty wyglądasz? - zapytał - Jesteś cała wytaplana w błocie.
- Graliśmy w piłkę - wytłumaczyła - Po co przyjechałeś? Przecież już dzisiaj się widzieliśmy.
- Tak to prawda, ale musiałem ci coś ważnego powiedzieć.
- Co takiego?
- Po jutrze jest przyjęcie w pracy. Przyjdą na nią same ważne osoby. Chciałbym, żebyś ze mną poszła.
- No nie wiem...
- Jako moja dziewczyna.
- Dziewczyna? Jesteś pewny?
- Jak najbardziej. Wszyscy będą oczarowani twoim wyglądem. No chyba , że przyjdziesz cała w błocie. To już inna sprawa - zaśmiała się.
- No dobrze, o której?
- Przyjadę po ciebie o dziewiętnastej. Masz tutaj kasę - wręczył jej dużą ilość pieniędzy do ręki - Kup sobie coś ładnego. Jakąś sukienkę, dobrze? - przytaknęła - Tyko wybierz coś z ... długim rękawem - dziewczyna spuściła wzrok i złapała się za rękę na której miała tatuaże.
- D-dobrze... oppa .
- Świetnie, to jesteśmy umówieni?
- Tak.
- Super... rozchmurz się - spojrzał się na jej smutną minę - Chłopcy na ciebie czekają w dormie. Do zobaczenia.
- Pa - wsiadł do windy, a drzwi się zamknęły. Amanda wróciła do dormu, wzięła woje rzeczy i poszła wsiąść prysznic. Po kąpieli chłopcy wypytywali się o Feng'a, lecz ta nic nie chciała mówić. Znów wróciła bez emocji charakter i zamknęła się w salonie.

* Nie miał prawa tutaj przychodzić. Co ja teraz powiem chłopakom? ( Amanda)*

 Tego samego wieczoru, Kai zadzwonił do Natalii.
- Cześć Natalia.
- Jongin? Część oppa~
- Co robisz? Nie przeszkadzam?
- Nie, właśnie odrabiam pracę domową, ale już ją kończę. O co chodzi?
- Może pójdziemy jutro potańczyć?
- Jutro?
- Tak.
- O której?
- Tak o dziewiątej. Później nie mogę, bo mam próby, a potem występ.
- Dziewiąta to dobry pomysł.
- Świetnie! To... przyjdź o tej godzinie pod SM, dobrze?
- Ok.
- No to jesteśmy umówieni. Do jutra.
- Do jutra oppa - tym czasem Amanda ubrana w piżamę stała na balkonie przy poręczy i paliła papierosa. Rozmyślała nad wszystkim. W pewnym momencie usłyszała za sobą męski głos pytający:
- Mogę wejść? - był to Sehun stojący w drzwiach balkonu. Przytaknęła nawet nie odwracając się - Palisz?
- Yhym.
- Mogę?
- Częstuj się - wziął jednego papierosa z paczki, odpalił go i zaciągnął się wypuszczając z siebie dym.
- Co się stało? - zapytał po chwili.
- Nie. Po co tu przyszedłeś?
- Chciałem cię przeprosić.
- Już przepraszałeś.
- Więc chciałbym się wytłumaczyć.
- Z czego? Że chciałbyś zobaczyć co mam pod ciuchami?
- Chodzi o to, że czasami mówię zbereźne głupoty. To jest silniejsze ode mnie, ponieważ... można powiedzieć, że jestem chory. Przynajmniej inni tak twierdzą.
- Chory?
- Tak, ja... jestem seksoholikiem.
- Seksoholik powiadasz?
- Tak, pewnych rzeczy nie kontroluje.
- Nom, powiem ci, że mnie zaskoczyłeś. A taki niewinny się wydajesz w exo. Pozory mylą, ale rozumiem cię.
- Na prawdę?
- Tak, to jest rzecz normalna. Jest tyle seksoholików na świecie, że boże przebacz. W końcu, każdy ma tam jakieś swoje fetysze, prawda?
- A ty masz?... Przepraszam.
- Nie przepraszaj, spoko.  Każdego coś tak podnieca, prawda? Każdy ma jakieś fantazje... a co z resztą chłopaków?
- A co z nimi?
- Oni też mają jakieś swoje tajemnice o których jeszcze nie wiem?
- No... znajdzie się takich kilku.
- Dajesz.
- Więc ja już zauważyłaś, jesteśmy inni niż ludzie nas widzą.
- Tak, zauważyłam. Jesteście jeszcze bardziej porąbani iż myślałam, ale kontynuuj.
- No więc Kyungsoo jest strasznie bojaźliwy, ale publicznie tego nie okazuje. Boi się wszystkiego. Chanyeol i Baekhyun palą maryśkę, ale to już wiesz. Lay jest bardzo nerwowy i nadpobudliwy mimo, że tego na pierwszy rzut oka nie widać. No i są pewne osoby, które mają dziwne fetysze, ale nie mogę ci powiedzieć kto to jest.
- No spoko.
- Więc w zespole jest jeden homoseksualista.
- Gej?
- Jest też heterochromifil i ozolagin w jednej osobie.
- A cóż to do diabła jest?
- Heterochromofil to osoba, która podnieca się innym kolorem skóry, a ozolagin to osoba, którą podnieca zapach partnera.
- Na przykład?
- Zapach kosmetyków, potu, a nawet kroku partnera.
- Żartujesz?
- Nie.
- Kto to jest?
- Nie mogę ci powiedzieć, sama się ich zapytaj.
- Nie mogę, nie powiedzą mi... Ale prawdę mówisz?
- No tak. Nigdy bym cię nie okłamał.



***************
Hey, oto zaległy rozdział tego opowiadania. Wiem, że nie jest zbyt ciekawy, ale obiecuję, że następnym razem będzie bardziej kreatywny.

wtorek, 29 lipca 2014

EXO: Just say you love me Rozdział 9

Gdy Exo wraz z Natalią wyszli z pokoju, Amanda od razu zadzwoniła do swojej babci.
- Halo? Babcia? Cześć... Babciu, miałam wypadek... nie martw się, nic mi nie jest poważnego... broniłam Lay'a przed fanką, która rzuciła w niego kamienie i oberwałam w głowę...to nic takiego, naprawę... już mi lepiej, mam okłady na głowie... nie trzeba babciu, jutro wychodzę... tak, tak wiem... tak wiem... no wiem... ale naprawdę nie przejmuj się, bo to nic poważnego... no przecież ci mówię, że jutro wychodzę... ach, następnym razem nic ci już nie powiem, wiesz?... yhym... no może... wszystko dobrze... zajęli się mną... wiesz, chyba w końcu znalazłam swoją rodzinę - nagle do pokoju wszedł wysoki mężczyzna w czarnym garniturze - wybacz babciu muszę już kończyć... dobrze, będę pamiętać, też cię kocham, pa - rozłączyła się.
- Feng? Co ty tutaj robisz?
- Też mi miło, że cię widzę... Dowiedziałem się, że miałaś wypadek. Broniłaś jednego z exo. Jak głowa? Jak się czujesz? - zapytał swym ciepłym, troskliwym głosem siadając obok niej na krześle.
- Już lepiej, ale od czasu do czasu wciąż mnie boli.
- Nie możesz się tak narażać.
- To moja praca. Nie wybaczyłabym sobie, gdyby któremuś z nich stała się krzywda.
- Martwię się o ciebie. Codziennie myślę, czy nie narażasz się na niebezpieczeństwo.
- Martwisz się niepotrzebnie.
- Niepotrzebnie? Martwię się, bo nie chcę, żeby stała ci się krzywda, tak jak w tej chwili... Mam coś dla ciebie. Przyniosłem ci kawę z mlekiem, maliny i misia - wymieniał po kolei wyciągając z torby jedną rzecz po drugiej.
- Centek! - krzyknęła ucieszona na widok małego, lamparciego misia. Wzięła maskotkę do rąk i przytuliła ją.
- Jesteś urocza - zaśmiał się.
- Nie mów tak - prychnęła z powagą.
- Czasami przypominasz mi Xianmei. Za dużo czasu z nią przebywałaś. Za dużo cię nauczyła.
- Ale to dzięki niej nabrałam pewności siebie.
- To prawda. Kiedyś byłaś cicha i niewinna. A teraz?
- Oj nie marudź - zaśmiała się. Spojrzała się na jego ubranie - Garnitur?
- Właśnie wróciłem z pracy. Zwolniłem się wcześniej, żeby specjalnie tutaj do ciebie przyjechać. Kiedy wychodzisz?
- Jutro.
- Tak szybko?
- Lekarz powiedział, że nie jest ze mną tak źle.
- Ta pieprznięta medycyna! Lekarze nic sobie nie robią z pacjentów. Zrobili ci chociaż prześwietlenie?
- Nie.
- Jak ja zaraz...!
-Żartowałam! Siadaj z powrotem. Zrobili dzisiaj wszystkie badania i wszystko wyszło w dobrze. Nie ma sensu, żebym tu dłużej leżała. Wiem, że się martwisz, doceniam to, ale wszystko jest ze mną w porządku. Przejmujesz się niepotrzebnie.
- Może masz rację. Za bardzo się przejmuję, ale zależy mi na twoi zdrowiu. Dobrze, że już więcej nie będziesz pracować w SM.
- Tak się składa, że zmieniłam danie. Zostaje.
- Ale przecież mówiłaś, że...
- Tak, pamiętam co mówiłam. Ale oni... mają coś w sobie co mnie trzyma przy nich.
- Co takiego?
- Nie wiem co, po prostu coś. Przez ostatni czas spędzony z nimi, można powiedzieć, że się do nich przyzwyczaiłam.
- Polubiłaś ich?
- Może...
- Co? Ty? Nie możliwe - zażartował.
- Oberwiesz zaraz oppa! - szturchnęła go.
- Ej, uważaj, bo ci się agresor włącza. Jeszcze zdemolujesz cały szpital.
- Jak możesz?
- I tak wiem, że mnie kochasz.
- I jeszcze czego?! Chciałbyś...
- Haha! Będę się już zbierał. Zadzwoń do mnie jutro jak cię wypiszą. Przyjadę po ciebie, dobrze?
- Dobrze.
- To dobranoc.
- Dobranoc oppa- następnego dnia, wcześnie rano, Suho i Sehun pojechali po Amandę. Gdy weszli do szpitala, pojechali windą na górę i weszli do jej pokoju, Amandy już tam nie było. Zobaczyli jedynie puste, pościelone łóżko.
- Gdzie ona jest? - zapytał przestraszony Sehun.
- Nie mam pojęcia. Poczekaj - Suho udał się do recepcji, lecz nikogo tam nie było. Widząc ciemne, drewniane drzwi obok otworzył je i wszedł do środka. Zobaczył siedzące tam pielęgniarki siedzące na fotelach i pijące kawę.
- Dzień dobry - powiedział. Kobiety odwróciły się i spojrzały się na piosenkarza. Wszystkie widząc go zaniemówiły i głupkowato się uśmiechały.
- D-dzień dobry panu - zająknęła się jedna z nich - Słucham?
- Chciałbym się zapytać, gdzie jest pacjentka z sali obok? - zapytał.
- Chodzi o tą z raną w głowie? - zapytała druga.
- Tak.
- Została zwolniona dzisiaj rano. Przyjechał po nią jakiś mężczyzna.
- Mężczyzna?... Dobrze, dziękuję bardzo. Do widzenia - wrócił do Sehun'a.
- I co z nią?
- Wypisali ją rano. Ktoś po nią przyjechał.
- Kto? Czy chodzi o tego mężczyznę, który ją wczoraj odwiedził?
- Wydaje mi się, że tak. Nic tu po nas. Wracajmy.
- Dobra - opuścili białą salę i zjeżdżając w dół windą wyszli ze szpitala i odjechali.
- Zastanawiam się kim on jest. A co jeżeli zrobi jej krzywdę?
- Nie bądź głupi Sehun. Amanda zna tego człowieka. Nie poszłaby z kimś obcym.
-  Muszę do niej zadzwonić.
- Po co?
- Muszę dowiedzieć się gdzie jest - wyciągnął telefon z kieszeni.
- Nie musisz - wyrwał mu komurkę z ręki.
- Ej! Hyung, co ty robisz?! Oddaj to!
- Nie!
- Co ty wyprawiasz?!
- Widocznie jakiś był powód, że z nim pojechała. Gdyby chciała to by do nas zadzwoniła. Widocznie chciała się z nim spotkać. Nie martw się, jest bezpieczne. Później wróci do dormu. Rozumiesz Sehun?... Sehun, słuchasz mnie? - odwrócił głowę do przyjaciela, lecz ten nawet go nie słuchał. Zabrał telefon Suho i wybrał numer do dziewczyny.
- Sehun! - krzyknął zdenerwowany.
- Cii~... Halo? Amanda? Cześć noona~... Z Suho przyjechaliśmy po ciebie, ale ciebie nie było już w szpitalu. Gdzie jesteś?... Och, rozumiem.  Kiedy wrócisz?... Dobrze,ok. Jak się czujesz?... To świetnie. Cieszę się... Ach, ok. No to pa noona~ - rozłączył się i oddał starszemu telefon.
- Musiałeś to robić? - zapytał zdenerwowany z miną mówiącą "serio?".
- Tak, teraz czuję się lepiej.
- Jesteś bezczelny! Ja próbuję coś ci powiedzieć, wyjaśnić, a ty mnie tak po prostu olewasz! Jestem liderem, a nikt mnie w tym dormie nie słucha! Nie ważne jakbym się starał, to i tak wszyscy mają to gdzieś i zajmują się swoimi sprawami! Nikt nie liczy się z moim zdaniem! Rozumiesz co mam na myśli?... Sehun?... Sehun!
- Co?
- Mówię coś do ciebie!
- Przepraszam, zamyśliłem się.
- Ja się zabiję... Ja po prostu się zabiję! Wiuchnę się albo pójdę i utopię się w kaurzy! Ale kogo to obchodzi? I tak nikt się nie zorientuje. Będą się zastanawiać dlaczego to zrobiłem mimo tego, że wcześniej im tłumaczyłem, że przez nich idę skoczyć pod pociąg, bo nie wytrzymuję z nimi nerwowo.
- Myślisz, że oni są razem? - zapytał smutno wpatrując się na ulice przez odsuniętą szybę w aucie.
- Myślisz o niej?
- Za często.
- Czyżby nasz mały Sehun się zakochał?
- Nie mów tak o mnie!
- Co to ma być?! Zwracaj się formalnie do swojego hyunga!
- Nie zakochałem się.
- Więc dlaczego o niej tak myślisz?
- Nie wiem... pierwszy raz czuje coś takiego do dziewczyny. Czuję się przy niej tak... niewinnie.
- Niewinnie?
- Tak. To przez jej charakter. Nigdy jeszcze takiej osoby nie poznałem. Chcę ją lepiej poznać... Myślisz, że gdyby dowiedziała jaki naprawę jestem... no wiem... to zmieniłaby o mnie zdanie?
- Na gorsze? - przytaknął - Myślę, że gdyby dowiedziała się o nas wszystkich, to pewnie by zmieniła o nas zdanie. Minseok miał rację. Jesteśmy zupełnie inni niż ludzie nas widzą. Gdyby dowiedzieliby się jacy jesteśmy naprawę... pewnie nie mielibyśmy już tak wielu fanów - Sehun zesmutniał i był lekko przestraszony - Ale myślę, że nawet gdyby Amanda nas lepiej poznała i dowiedziałaby się o wszystkim to... No tak, zmieniłaby o nas zdanie, ale nie odwróciłaby się od nas.
- Skąd masz tą pewność?
- Skąd? Ja... po prostu jej ufam - spojrzał się na zamyślonego chłopaka -  Amanda wcale nie jest taka straszna. Zbliż się do niej, a może coś z tego wyjdzie. Po prostu bądź przy niej. Myślę, że ona właśnie tego potrzebuje - przytaknął na te słowa i uśmiechnął się.  Gdy wrócili do dormu bez Amandy, wszyscy wypytywali gdzie ona jest. Sehun wytłumaczył, że Amanda nie ma, ponieważ pojechała spotkać się z przyjacielem. Tym czasem Amanda jechała w sportowym aucie należącym do Feng'a.
- Dziękuję oppa, że mnie zabrałeś do kawiarni.
- Nie dziękuj. Przecież wiesz, że dla ciebie wszystko - przytaknęła. Nagle komórka Amandy zdzwoniła.
- Znowu ktoś do ciebie dzwoni? Najpierw dzwonił ten, no. Jak mu było?... Sehun, a teraz?
- Natalia - rzekła patrząc na wyświetlający się numer na telefonie - Halo? - zapytała odbierając - Cześć Natalia. Co u ciebie?... w porządku, coś się stało?... tak, wyszłam już... świetny pomysł. Może przyjdziesz do dormu?... Ach, rozumiem... To ja po ciebie przyjadę. Jesteś w akademiku?... Dobra, będę za jakieś pięć, może dziesięć minut... ok, to pa - rozłączyła się - Oppa, moglibyśmy pojechać po Natalię? Chciałabym z nią pojechać do dormu.
- Do dormu? Myślałem, że ze mną trochę posiedzisz. Rzadko jesteś w domu.
- No tak, ale teraz wszyscy się o mnie martwią po tej akcji z szpitalem. Powinnam się z nimi spotkać. Nie martw się. Wynagrodzę ci to, dobrze?
- No to jedźmy - rzekł niezadowolony i ruszył w stronę akademika. Siedem minut później byli już pod budynkiem. Amanda wysłała przyjaciółce sms'a, żeby zeszła na dół, bo już na nią czeka. Po dwóch minutach czekania, Natalia wyszła z budynku i zaskoczona spojrzała się na przyjaciółkę siedzącą w tak drogim aucie. Podeszła do pojazdu, otworzyła drzwi i weszła do środka po czym odjechali.
- Cześć Nati
- Cześć.
- Nati, poznaj Feng'a.
- To jest Feng?! - zapytała nieźle zaskoczona.
- Witaj Natalio, miło mi. W końcu możemy się poznać po tylu latach.
- Dzień dobry... t-tak, w końcu - Feng spojrzał się w górne lusterko, żeby zobaczyć dziewczynę.
- O! Ja cię znam. To znaczy, widziałem cię wczoraj w szpitalu. Byłaś z chłopakami z exo.
- Tak, to byłam ja.
- Co to była wczoraj za akcja? No wiesz, żeby leżeć na piosenkarzu tak na środku korytarza? - zaśmiał się.
- T-to nie tak. Ja mogę wszystko wytłumaczyć. Ja...
- Feng! Nie zawstydzaj mi Natalii. A tak w ogóle... który to był?
- Zaraz, mam na końcu języka... to chyba jeden z tancerzy, zgadza się?
- Kai?! Leżałaś na Kai'u?! Moja krew!
- Przewróciłam się.
- Jesteśmy na miejscu - oznajmił mężczyzna.
- Dziękuję oppa, to my idziemy. Będziemy pod telefonem. Pa~`
- Do widzenia.
- Do zobaczenia dziewczyny - przyjaciółki wysiadły z samochodu i weszły do bloku.
- Nie wierże, że to jest Feng.
- No wiem~
- Mówiłaś, że jest przystojny, ale no, że on.
- Wiem.
- On mógłby zostać aktorem!
- No wiem.
- Chłopcy nie wiedzą kim on jest dla ciebie, prawda?
- Nie wiedzą - weszły do windy i wcięła guzik na siódme piętro - Dlatego o niczym im nie powiesz, jasne? Ja się wszystkim zajmę. Ty go po prostu nie znasz, ok?
- Ok.
- No i świetnie. A tak w ogóle pamiętasz jak mówiłam ci, że udowodnię ci, że hunhan istnieje na prawdę?
- Pamiętam.
- Dzisiaj ci to udowodnię.
- Jak?
- Wystarczy jak zobaczysz jak się zachowują - wysiadły na odpowiednim piętrze i podeszły do drzwi - Są zupełnie inni niż wtedy w restauracji. Zobaczysz - włożyła klucz w drzwi, przękręciła nim i weszły do środka.
- Wróciłam~ - zameldowała.
- Amanda! - usłyszały chłopaków z salonu.
- Wróciłaś już? - zapytał Tao.
- Tak - ściągnęły buty - Przyprowadziłam Natalię.
- Cześć chłopaki~ - całe exo radośnie przywitało Polkę.
- Jak się czujesz Amanda? Jak z głową? - zapytał Chanyeol patrząc się zaniepokojony w plaster na czole Amandy. Dziewczyna zauważając to powiedziała.
- Już lepiej, dziękuję oppa, że się pytasz - ukłoniła się i uśmiechnęła. Chanyeol zaniemówił. Amanda ominęła go i poszła do kuchni. Wszyscy zauważyli tą dziwną zmianę w dziewczynie. Zaskoczeni pobiegli za nią do kuchni. Amanda włożyła fartuch i wyciągnęła składniki z lodówki.
- Co ona robi? - zapytał Lay.
- Chyba... gotuje - odpowiedział Chen.
- Z nią jest coś nie tak - oznajmił Kai.
- Dobrze się czujesz? - zapytał Suho.
- Jak najlepiej - Kyungsoo podszedł do niej i położył swoją dłoń na jej czoło pytając:
- Masz gorączkę? - Polka spojrzała się na niego swym zabójczym wzrokiem. Przestraszony Kyungsoo rzucił się na podłogę, zakrył głowę dwoma rękami i podpierając się kolanami wystawił tyłek do góry.
- Proszę nie bij! Już więcej nie będę!
- Nie będe cię biła.
- Nie?
- Nie, będę... gotować.
- Gotować?
- Tak - Lay podszedł do Amandy, odwrócił ją w swoją stronę gwałtownym ruchem i potrząsając ją zapytał:
- Kim jesteś?! I co zrobiłaś z Amandą?!
- Eeeemm... zjadłam ją.
- Że co?! - Lay rzucił się na kolana obejmując w pasie dziewczynę. Przystawił ucho do jej brzucha - Zaczęła ją trawić! Amanda słyszysz mnie?! Ja cią stamtąd wyciągnę! Słyszysz?! Nie zasypiaj! - włożył swoją twarz w jej brzuch - Oddychaj! Wpuszczę ci powietrze przez tą dziwną dziurę na dole! - zaczął  ją dmuchać. Dosłownie
- Oppa to mój pępek! - oderwała piosenkarza od siebie - Zostaw mnie! Nie zjadłam Amandy, to ja jestem Amanda
- Z innego wymiaru - dodał Chen. Lay siedząc na podłodze spojrzał się zachwycony na swego ochroniarza i jedynie rzekł:
- Wow!... Jesteś dużo ładniejsza od naszej Amandy. To pewnie przez ten uśmiech - przymrużył oczy.
- On tak zawsze?
- Tak - odrzekł Suho - Czasami jest nie ogarnięty - podszedł do przyjaciela i pomógł mu wstać z podłogi po czym trzepnął go w głowę.
- To nie żadna Amanda z innego wymiaru. Chen cię wkręca - reszta nie mogła wytrzymać i w końcu zaczęła się śmiać wraz z Chen'em. Zdziwiony spojrzał się najpierw na Suho, a potem na Chen'a po czym odpowiedział:
- Przecież wiedziałem. Głupi nie jestem - Amanda uśmiechnęła się, a wszyscy widząc to zakryli się, jakby przestraszeni.W dodatku wszyscy na raz.
- Wow! Co to było? - zapytał Chanyeol.
- Nie mam pojęcia - odrzekł Xiumin.
- Zrób tak jeszcze raz - powiedział Kris, a Amanda znów uśmiechnęła się. Po jej uśmiechu znów się zakryli jakby w nich strzelano.
- Co ty za czarną magię uprawiasz? - zapytał Baekhyun.
- Żadną... bekon - piosenkarz zrobił powarzą minę.
- Ustalmy jedno - podszedł do niej - Nie jestem żaden pieprzony bekon. Jestem Baekhyun! - wydarł jej się w twarz.
- A co z detektywem Bekonem?
- To już inna sprawa - odpowiedział dumnie poprawiając niewidzialny kołnierzyk.
- Dobra, nie przeszkadzać mi. Robię obiad - Wszyscy usiedli przy stole.

- Chce nas otruć? - zapytał się szeptem Sehun'a Kyungsoo.
- Nie otruję was Kyungsoo.
- Słyszałaś?
- Ja wszystko słyszę skarbie.
- Skarbie?
- Dobra, co tutaj się dzieje? - zapytał zaniepokojony Kris, który czuł się niekomfortowo - Dlaczego nagle stałaś się dla nas taka miła? I dlaczego nie uderzyłaś D.O jak się o to prosił? - D.O spojrzał się na niego swym szatańskim wzrokiem.
- Udusić cię? - zapytał.
- Co planujesz zła istoto? - zapytał Tao swym śmiesznym akcentem.
- Co planujesz zła istoto~? - przedrzeźniał go Baekhyun. Wszyscy zaczęli się śmiać.
- Dlaczego wszyscy się jej czepiacie? - zapytała Natalia- Powinniście się cieszyć, że Amanda jest dla was miła i chce ugotować dla was obiad.
- No właśnie - potwierdziła - Cieszyć się, bo wakacje nie trwają długo, a teraz cicho - sięgnęła do szafki z przyprawami - Nie ma bazyli?... Kai, mógłbyś coś dla mnie zrobić?
- Co takiego noona?
- Czy mógłbyś dla mnie pójść do sklepu i kupić mi bazylię? Bardzo jej potrzebuję. Bez bazyli nie zrobię obiadu. Liczę na ciebie.
- Tak jest noona! - zasalutował.
- Natalia idź z Kai'em.
- Co?! - wytrzeszczyła oczy.
- To co usłyszałaś. Idź z Kai'em musisz mu pomóc.
- Ja... no nie wiem...
- Kai weź Nati, bo się wstydzi.
- Ja wcale się nie wstydzę! - zaczerwieniła się.
- Chodź Natalia, nie gryzę. No chyba, że chcesz - uśmiechnął się podając ręke Polce. Osłupiona spojrzała się na niego, a potem na jego dłoń po czym złapał ją - My zaraz przyjdziemy! - krzyknął Kai ciągnąc za sobą Natalię. Amanda wróciła do swoich obowiązków. Nagle poczuła obok siebie czyjąś obecność. Odwróciła się i zobaczyła przed sobą Baekhyun'a.
- Przyznaj się. Brałaś coś?
- Że co?
- Brałaś i to bez nas? - zapytał Chanyeol.
- Nic nie brałam! Yah! To już miłym nie można być w tym dormie?! Zaraz wszyscy sprawicie, że na prawdę się zdenerwuje, a wtedy radziłabym wam uciekać!
- Po prostu jest to dla nas dziwne, o nigdy nie jesteś miła - powiedział Luhan.
- Wiem... dlatego, chcę to wam wynagrodzić. Źle zaczęliśmy naszą znajomość i to wszystko moja wina. Jesteście denerwujący, a ja dodałam jeszcze oliwy do ognia. Tak bardzo się o mnie martwiliście, a ja tak po prostu was unikałam.Po tym wszystkim co wam zrobiłam tak po prostu przyjęliście mnie do swojej rodziny z otwartymi rękami. Nie chciałam się z wami przyjaźnić, ponieważ bałam się, że kiedy zaprzyjaźnimy się to później... stracę was. Ale teraz wiem, że warto zaryzykować. Dziękuję wam i... ach... prze...
- Będzie przepraszać? - zapytał zaskoczony Sehun.
- Tak, słuchamy- rzekł Xiumin.
- No ja... prze... prze. Nie potrafię.
- Dajesz, dajesz! - dopingowali.
- Ja prze... prze... ach... przepraszam was.
- Przeprosiny przyjęte - odrzekł Suho.
- Tylko nie myślcie sobie, że codziennie taka milutka będę. Nie będę wam codziennie gotować czy sprzątać. Nie od tego tutaj jestem, zrozumieliśmy się? - wszyscy przytaknęli -A i jeszcze coś... Luhan, Sehun. Moglibyście coś dla mnie zrobić?
- Co takiego? - zapytał Luhan.
- Czy kiedy Natalia i Kai wrócą to moglibyście udawać... hunhan? - wyszeptała ostatnie słowo.
- Że co mamy udawać? - zapytał niedosłyszący Sehun.
- Czy możecie udawać przed Natalią hunhan? - Sehun zaniemówił, a Luhan wybuchnął śmiechem.
- HAHAHAHA! Dobre! Fajny żart - powiedział Luhan - Zapisze go sobię.
- Ale to nie żart - tym razem reszta wybuchła śmiechem.
- Nie śmiać się! Cieszcie się, że nie wybrałam innego paringu. A więc jak? Zrobicie to? Dla mnie? Proszę~
- A co za to będziemy mieli? - zapytał Luhan.
- A co chcecie?
- Buziaka w policzek - rzekł Sehun.
- Że co?! - zareagował Luhan.
- Po moim trupie Sehun- wstał Minseok.
- Dobra, dobra. Spokojnie - podeszła do przyjaciela każąc mu usiąść z powrotem - A ty Luhan?
- Hymm... grasz może w piłkę?
- W nożną?
- Tak. Nie mam z kim ostatnio grać.
- Chcesz żebym z tobązagrała? - przytaknął - Zgoda - uśmiechnął się - Dobra, to wiecie co macie robi jak wrócą? Potraktujcie to jak fanservis, ok? - przytaknęli. Po chwili ktoś wszedł do dormu.
- Wróciliśmy~ - krzyknął Kai.
- Nie zgubiłeś Natalii?
- Też jestem unnie~
- Szkoda - zażartowała, a reszta zaśmiała się. Polka wręczyła przyprawę przyjaciółce i w końcu zaczęła gotować. Wzięła gumkę do włosów i spięła włosy w wysoki kucyk. Zawiązała mocniej fartuch i zabrałaś się za gotowanie. Wyglądała jak miła gospodyni domu. Chłopcy zamiast pójść  do salonu i pooglądać filmy czy pograć w gry, to przyglądali się Amandzie jak gotuje. Obserwowali każdy jej krok. Nawet Nataia siedząca obok Kai'a przyglądała się. Amanda wszystko przygotowywała dokładnie i starannie.
- Jak chcecie to idźcie pograć - powiedziała wyrywając ich z transu - Nati pomożesz mi?
- Pewnie unnie - podeszła do przyjaciółki, a reszta wyszła.
- I jak było?
- Zakupy jak każde inne.
- Natalia?
- No dobra, jest świetny - rzekła ucieszona - Ale nie dałaś nam pieniędzy!
- Serio? Zapomniałam. Przepraszam.
- Spoko, daliśmy sobie radę.
- Jak? -  W momencie kiedy Natalia i Kai wyszli z mieszkania, weszli do windy i zjechali na dół w ciszy. Kiedy wyszli z budynku szli razem jeszcze przez chwilę w ciszy nie wiedząc co mówić.
- Więc Natalia... jesteś z Polski?
- Tak.
- Jak ci idzie jako trainee.
- Całkiem dobrze. Wciąż uczę się języka. Jeszcze mam problemy w wymowie.
- Na prawdę? Nie słychać.  Uważam, że bardzo dobrze mówisz po koreańsku.
- Dziękuję.
- W czym jesteś dobra? Śpiew? Rap?
- Taniec.
- Tańczysz?
- Tak... i trochę śpiewam.
- To fajnie. Mam nadzieję, że pewnego dnia zadebiutujesz i będę mógł zobaczyć twój pierwszy teledysk.
- Też mam taką nadzieję i dziękuję - uśmiechnął się
-  Lubisz nas? To znaczy, czy jesteś fanką exo?
- Tak. Jesteście moim ulubionym zespołem.
- Którą grupę wolisz bardziej? exo-k czy exo-m?
- Oczywiście, że exo-k.
- Kogo najbardziej lubisz z exo?
- K-kogo?... przepraszam, czy mógłbyś powtórzyć?
- Pytam kogo najbardziej lubisz z naszego zespołu?
- Zespołu? - udawała głupią - Nie należę do zespołu. Może kiedyś.
- Nie, nie - zaśmiał się - Zapytałem się ciebie, kogo najbardziej lubisz z naszego zespołu. Kto jest twoim biasem w exo?
- Nie rozumiem pytania.
- A co w tym nie zrozumiałego?
- Widzisz? Mój koreański nie jest jeszcze dobry.
- Ach, rozumiem... Kogo ty lubić?
- Co?
- Kogo ty lubić z exo? Kto być twój bias? Czy ty mieć bias? - spojrzała się na niego dziwnie.
- O! Patrz! To już tutaj. Chodźmy - zaciągnęła go do sklepu. Był to mały, skromny sklep spożywczy przy ulicy.
- Zaraz, co my mieliśmy kupić?
- Bazylię.
- Aaa... to pewnie na przyprawach będzie. Chodź - zaprowadził ją o regału z przyprawami.
- Ciekawe gdzie to może być... a mam! Znalazłam.
- Gdzie jest?
- Tam na górze - sięgnęła ręką ,ale nie dosięgała. Stanęła na palcach, ale nawet to nie pomagało.
- Pomogę ci - chłopak sięgnął bez problemu po przyprawę i wręczył ją do ręki dziewczynie.
- D-dziękuję - wyjąkała się
- Drobiazg. Idziemy do kasy?
- T-tak - gdy podeszli do kasy, Natalii podała pudełeczko sprzedawczyni, kora skasowała produkt i naliczyła cenę.
- Na co czekasz?
- To ty nie miałeś zapłacić?
- Amanda nie dała ci pieniędzy?
- Nie, tobie też nie?
- No skąd?
- Świetnie. Składamy się - zaczęli wyciągać grosze z kieszeni i z samych centów zbierać pieniądze przez co kasjerka  niecierpliwiła się.
- Chyb nam nie wystarczy - załamał się tancerze.
- To co teraz zrobimy Jongin oppa?
- Jongin? - zapytała kobieta - Zaraz już wiem skąd cię znam. Ty jesteś Kai. Kai z exo, prawda?
- Tak, to ja.
- Jak ja się cieszę, że cię tutaj widzę oppa~ - powiedziała stara klępa.
- O-oppa? - wyjęknął przestraszony.
- Nie musicie płacić. Dla ciebie Jongin jest za darmo.
- Na prawdę? Dziękuję pani bardzo.
-Ale żeby było za darmo to najpierw musisz mi dać słodziutkiego buziaka.
- Że co proszę?!
- Zgódź się - namawiała go Nati.
- Ale...
- No zgódź.
- Dobra, ale tylko jeden -  kobieta zamknęła oczy i zrobiła dzióbek czekając na całusa. Wtedy Natalia wzięła przyprawę, wypchnęła Jongin'a z sklepu i wybiegła.
- Uciekamy! - krzyknęła po czym zaczęli biec. Uciekali tak, aż schowali się za następnym budynkiem. Zdyszani zaczęli się śmiać.
- Boże co to było? - zapytała.
- Widziałaś te obślizgłe, pozmarszczane usta? Ohyda - obrzydził się.
- Jeszcze do ciebie oppa powiedziała.
- Świruska~
- Dobra, wracajmy.
- Ok... mówiłaś wcześniej, że tańczysz.
- No tak.
- Może kiedyś zatańczymy razem?
- Że co słucham?
- Poćwiczymy razem. Pokażesz mi co potrafisz, a ja nauczę cię parę trików. Co ty na to? Tylko ty i ja.
- Tylko ty... i... ja?
- Tak, będzie fajnie. Więc jak?
- Z-zgoda.
- Super! - całą drogę powrotną rozmawiali o tańcu przy czym dobrze się bawili, aż w końcu wymielili się numerami telefonów, żeby byli cały czas pod kontaktem.

*************************
Hey i jak wam się podoba?
Dzisiaj zostanie opublikowany kolejny, zaległy rozdział.