Translate

poniedziałek, 14 lipca 2014

Infinite: Darkness Rozdział 10

 -  Co ty tutaj robisz? - zapytała. Chłopak był ubrany w jasne jeansy , białą koszulkę na ramiączkach i w czarną, sportową bluzę . Uśmiechnięty odpowiedział:
- Przyszedłem po ciebie. Chciałem się z tobą spotkać.
- Jak to? Przecież powiedziałeś, że nie możemy.
- Wiem... ale, to silniejsze ode mnie. Nie cieszysz się?
- Cieszę się... i to bardzo - odwzajemniła uśmiech.
- No to chodźmy - złapał ją za rękę i ruszył przed siebie.
- Ale gdzie?
- Coś zjeść. Umieram z głodu.

* Boże dziękuję ci, że mi go zwróciłeś (Basia)*

 Udali się do jednej z miejskich restauracji na świeżym powietrzu pod namiotem. Serwowali tam stare, tradycyjne potrawy. Usiedli razem przy plastikowym stoliku i zamówili posiłki. W między czasie, kiedy jedli Basia wysłała dziewczyną sms'a, że wróci później.
- Sunggyu, powiedz mi, gdzie mieszkasz?
- G-gdzie? - zapytał zmieszany - Za miastem.
- Za miastem?
- Tak, w starych dzielnicach.
- Dobrze ci się tam mieszka? Nie tęsknisz za dormem? Za chłopakami?
- Tęsknię, ale nie mam jak na razie innego wyboru... a jeżeli chodzi o mój nowy dom, to jest dosyć mały i stary, ale da się żyć.
- Chciałabym go kiedyś zobaczyć. Zabierzesz mnie tam kiedyś?
- Yyymm, taa... pewnie. Ale nie rozmawiajmy teraz o mnie. Co u ciebie? Jak dzień?
- Dosyć dobrze. Dzisiaj skończyłam wcześniej lekcje, a w pracy ciężko, jak to w każdej innej. Pracujesz?
- C-co?
- Pytam się, czy pracujesz. Masz gdzieś nową pracę?
- Tak.
- Jaką?
- W tej chwili pracuję w sklepie u pewnego, starego człowieka. Dobry z niego mężczyzna.
- Dobrze płaci?
- Tak, ale nie tak wysoko, jak w wytwórni - uśmiechnął się - A teraz powiedz aaa~ - powiedział wbijając widelec w kawałek mięsa i wymierzając nim w usta Basi. Dziewczyna zaczerwieniła się - No dalej~ - otworzyła usta i pozwoliła się nakarmić chłopakowi - Grzeczna dziewczynka. Nie jest ci zimno? Robi się chłodno.
- Nic mi nie będzie.
- Weź to - powiedział ściągając z siebie bluzę i wręczając ją dziewczynie.
- Nie, nie mogę. A co z tobą?
- Mną się nie przejmuj. Nic mi nie będzie - wstał i zarzucił swoją bluzą odkryte ramiona Polki zakrywając jej czerwoną koszulkę na ramiączkach.
- Dziękuję Oppa - wyszeptała, lecz na tyle głośno, że Sunggyu usłyszał i uśmiechnął się. Kiedy zjedli poszli dalej. Spacerowali razem po mieście przytuleni do siebie. Kiedy zaczęło robić się późno odprowadził ją do domu.
- Dziękuję, że spędziłaś ze mną czas Basia.Mam nadzieję, że jeszcze to powtórzymy. To do zobaczenia.
- Poczekaj - zatrzymała go - Może chcesz jeszcze wejść do środka?
- Do środka? Ale przecież...
- Nie ma nikogo w domu. Kinga niedawno do mnie napisała sms'a. Więc?
- Z chęcią - uśmiechnął się szeroko. Weszli do środka i ściągnęli buty - Dawno tu nie byłem. Pamiętasz może, jak ścigaliśmy się po domu?
- Jak mogłabym zapomnieć? Spadliśmy wtedy razem ze schodów - zaśmiała się - Idź do salonu. Zaraz do ciebie przyjdę.
- Dobrze.
- Może się czegoś napijesz?
- A masz może, no wiesz?
- A mam - zaśmiała się - Chcesz?
- Jeszcze się pytasz - zaśmiali się w tym samym momencie. Po dziesięciu minutach, Basia wróciła do Sunggyu do salonu trzymają w rękach dwa kubki z gorącą czekoladą w której pływały kawałki słodkich pianek.
- Ach, dziękuję, dziękuję, dziękuję - cieszyła się jak dziecko, kiedy podawała mu nagrzany kubek z czekoladą. Upił łyk i rozmarzył się - Pyszne~ - usiadła koło niego na kanapie i włączyła telewizor. Pół godziny później, kiedy oglądali dramę wybiło korki.
- No nie! Teraz nie będziemy wiedzieć czy pocałują się - narzekał Sunggyu.
- Co się dzieje? - zapytała przestraszona.
- Nie wiem. To chyba przez tą burzę na dworze - wyjaśnił.
- Jaką burzę? Przecież nawet nie pada - nagle zagrzmiało - Aaa! - przestraszyła się zakrywając twarz dłońmi. Po chwili spojrzała się w okno, a za nim rozpętała się ulewa - A-ale jak to? Przecież... ale.
- Ach, nie marudź tylko chodź poszukać latarki.
- Mam jedną w pokoju, chodź - słysząc to kącik jego ust podniósł się. Idąc w stronę schodów potknęła się i już miała się przewrócić, kiedy nagle chłopak złapał ją.
- Mam cię.
- Dzięki - złapała go za rękę i zaprowadziła na górę. Prawie by się przewrócili na schodach przez otaczającą ich ciemność. Docierając do pokoju usiedli na łóżko Basi. Mrok zapanował już w każdym koncie i zakamarku tego domu, jedynie światła lamp ulicznych i błyski burzy oświetlały wnętrze domu, a uderzające krople wody zabijały panującą tam ciszę. Polka grzebała w schowanych pudełkach pod łóżkiem - Znalazłam - włączyła latarkę i oświetliła pokój przynajmniej po części. Nagle poczuła dłoń Sunggyu na swojej, która trzymała latarkę. Spojrzeli sobie w oczy. W tym momencie czas dla nich zatrzymał się w tej małej sekundzie. Pociągnął ją delikatnie w swoją stronę tak, że tylko latarka oddzielała ich twarze. Przełknęła nerwowo ślinę. Koreańczyk nachylił się powoli nad jej twarzą. Czym był bliżej, tym latarka gorzej świeciła. Gdy w końcu ich usta złączyły się w słodki pocałunek, latarka przestała całkowicie świecić. Basia poczuła się jakby była z waty i upuściła latarkę na podłogę. Czuli, że ich delikatne i pełne uczuć pocałunki są początkiem czegoś nowego. Powoli ułożył j na pościeli i zawisnął nad nią. Zaczął ją namiętniej całować. Nie potrafili się od siebie oderwać. Bardzo w tym momencie siebie pragnęli. Delikatnie dotykał jej ciała powodując u niej gęsią skórkę. Włożył swoje dłonie pod jej koszulkę i trzymał ją jak najbliżej siebie. Po chwili ściągnęła z siebie koszulkę ukazując swoje wyrzeźbione ciało, którym nie potrafił się napatrzeć. Podniosła rękę do góry i od góry po sam dół przejechała dłonią po jego torsie. Czuła, że swoim dotykiem sprawia, że Sunggyu dostaje gęsiej skórki. Nigdy by nie sądziła, że u kogoś wywoła taką reakcje zwykłym dotknięciem. Uśmiechnął się do niej delikatnie i ucałował usta. Swymi pełnymi ustami pieścił jej szyję oraz dekolt. Delikatnie ssał i podgryzał skórę. Ściągnęła koszule, dzięki czemu mógł kontynuować. Odpiął jej stanik i całował piersi wywołując u niej cisze jęki. Masował je i lizał każdy skrawek jej nabrzmiałych piersi. Po chwili zszedł niżej całując jej brzuch . Dochodząc do rozporka odpiął guzik i ściągnął z niej spodnie. Zaczął ssać jej wewnętrzną stronę ud i delikatnie masował jej łechtaczkę przez cienki materiał. Podniecenie jeszcze bardziej ją dopadło. Nagle ściągnął spodnie , dzięki czemu mogła zobaczyć, że jego mały przyjaciel wcale nie jest taki mały i bardzo się cieszy pod bokserkami. Basia jedynie wytrzeszczyła oczy. Piosenkarz spojrzał się na jej zaskoczenie, a potem ciężko dysząc spojrzał się na swoje krocze po czym uśmiechnął się.
- Wybacz - wyszeptał przez ciężki oddech.
- Spoko - przełknęła nerwowo ślinę. Zawisnął nad nią i znów złączyli swoje usta w namiętny pocałunek. Swymi dużymi dłońmi pieścił jej ciało, a Basia obejmowała go głaszcząc po plecach - Oppa - wyszeptała mu do uch.
- Tak?
- Ja... ja jeszcze nigdy, tego nie robiłam.
- Nie martw się tym. Każdy kiedyś miał swój pierwszy raz.
- A ty? Miałeś?
- Szczerze?
- Tak.
- Jesteś moją pierwszą i mam nadzieję, że ostatnią z którą to przeżywam. Ważne jest to czy tego chcesz.
- Chce, ale nie rozumiem. Nie rozumiem dlaczego właśnie ja. Przecież jestem taka...
- Piękna - przerwał jej i pocałował w usta - Kocham cię.
- Ja ciebie też kocham - zsunęła z siebie majtki. Sunggyu widząc to zrobił to samo i powoli wszedł w nią. W tym samym momencie nie mogli złapać oddechu, kiedy uspokoili się poczuła ból. Łzy popłynęły po jej policzkach . Zamknęła oczy i wtuliła się w ramie chłopaka. Powoli i delikatnie zaczął się poruszać w jej wnętrzu. Gdy ból przerodziło się podnieceni jej mięśnie rozluźniły się. Oderwał ją od swojego ramienia i spojrzał się w jej oczy nie przestając się w niej poruszać.
- Chcę żebyś cały czas się na mnie patrzyła - powoli otworzyła swe zawstydzone oczy. Jej policzki były rozgrzane i czerwone, a oddech stał się ciężki. Spojrzała się nia niego. Na jego piękne, wyrzeźbione ciało, które doprowadzało ją do szaleństwa. W tej ciemności wyglądał jak demon, który ją pragnął. Nagle zaczął się w niej szybciej poruszać. Ich głos synchronizowały się i dopasowały do rytmu uderzających kropel deszczu. A błyski burzy od czasu do czasu oświetlał całe ich nagie ciała. Spoceni nie potrafili się od siebie odłączyć. To była dla nich magiczna chwila, która trwała wieki. Po chwili poruszał się w niej drapieżnie i gwałtownie. Mocno uderzając swymi biodrami o jej ciało. Ich jęki stawały się coraz głośniejsze. Nagle poczuli, że zaraz dojdą. W tym momencie wyszeptał jej do ucha - Chcę żebyś już zawsze była tylko moja - Po kilku mocnych uderzeniach doszli w tym samym momencie. Jej ciało z rozkoszy wygięło się w łuk. Zmęczony położył jej na jej ciele po czym głośno oddychali.
- Też tego bardzo chce - odpowiedziała mu. Pocałował jej spocony brzuch. Uniósł się do góry i spojrzał w jej oczy. Nagle zaczęli się do siebie śmiać.
- Tak bardzo cię kocham - powiedział.
- A ja ciebie jeszcze mocniej - pocałowała jego czoło. Położył głowę na jej klatkę piersiową i przytulił się do jej ciała po czym zasnęli. Następnego dnia, Basia obudziła się  spojrzała w sufit. Podniosła się do góry i spojrzała na łóżka przyjaciółek, który byłe puste, nawet nie używane. Przestraszona odwróciła głowę i zobaczyła nagiego Sunggyu przykrytego kołdrą w swoim łóżku. Położyła się z powrotem koło niego i powiedziała - Wstawaj śpiochu - chłopak słysząc jej głos otworzył zaspane oczy. Widząc twarz dziewczyny o poranku uśmiechnął się i z powrotem zamknął oczy - Nie śpij, musisz wstać. Zanie długo dziewczyny wrócą.
- Noo doobraa~ - wstał i nagi zmierzył w kierunku wspólnej łazienki - idę wziąć prysznic - Basia zauważyła coś dziwnego na ciele ukochanego. Na lewym biodrze znajdowała się blizna, ale nie taka byle jaka blizna. To wyglądało jakby ktoś go ugryzł. Ktoś z bardzo szeroką szczęką i długimi zębami. Nie wyglądało to za dobrze. Jak z jakiegoś horroru. Tym czasem Basia ubrała się i posprzątała pokój. Nagle do pokoju wpadły dziewczyny.
- O! Basia już nie śpisz? - zapytała Zuza.
- N-nie. Co w tutaj robicie?! - zapytała przestraszona.
- Mieszkamy? Mniejsza o to, przez tą ulewę nie mogłyśmy wrócić do domu. - powiedziała Zuza.
- Coś ty tak przestraszona? - zapytała Kinga.
- Ktoś jest w łazience? - zapytała Zuza słysząc spływającą wodę z prysznica - Kto tu jest?
- Poznałaś kogoś?
- Spędziłaś z nim noc? No mów!
- Przystojny jest?
- Aż z ciekawości podejrzę.
- Co? Nie! Nie rób tego! - kiedy Zuza uchyliła drzwi obydwie wpadły do środka, lecz zobaczyły jedynie włączony prysznic.
- Więc jednak zapomniałaś go wyłączyć?
- T-tak. Właśnie tak. Bałam się, że dużo wody się nalało.
- Dziwna jesteś - wstała z podłogi i wyłączyła prysznic - Co tutaj tak pachnie?
- Niby czym?
- Nie wiem. Jakby tak... wanilią?
- Ja też to czuje - powiedziała Kinga. Basia spojrzała się na otwarte okno.

* Muszę dowiedzieć się skąd ma ten znak na ciele. Gdzieś już go widziałam, ale gdzie? (Basia)*

Tego samego dnia, wieczorem Basia postanowiła sprawdzić to w internecie. Blizna naprawdę nie wyglądała za dobrze. Żaden człowiek ani zwierze nie zrobiło by z jego ciałem takich szkód. W internecie znalazła różne zdjęcia ludzi, którzy mieli takie same blizny na swoich ciałach. Znalazła również stronę na której pisało: 

" Opętania i satanistyczne rytuały"
- Cooooo?!

*********
Hey, przepraszam was bardzo, że taki krótki i jest dopiero tak późno, ale pisałam go na ostatnią chwilę i jeszcze miałam problemy z opublikowaniem go. Mam nadzieję, że wam się podoba. Wróciłam już ze szpitala, więc teraz systematycznie będą dodawane rozdziały. Komentujcie, proszę :D

sobota, 5 lipca 2014

Dziewczyna Gangstera Rozdział 17 " Złapali Hyunę"



 Po odbytej każe, cała ich trójka wyszła ze szkoły.
- Hyosung! - usłyszeli wołanie za sobą. To była jej matka siedząca w aucie. Pożegnała się z przyjaciółmi i wsiadła do auta. Odjechały - Mam nadzieję, że to zdarzyło się pierwszy i ostatni raz. Jak ty się zachowujesz?
- Przepraszam.
- Dziewczyny nie powinny się tak zachowywać.
- To niby dlaczego?
- Dziewczyną to nie wypada.
- Taa, jasne. Dziewczyną nic nie wolno. Głupio być dziewczyną. Zmieniam płeć.
- Tylko spróbuj ! - po kolacji, Japonka poszła na górę do swojego pokoju odrobić pracę domową. Nie mogła się skupić, ponieważ cały czas zastanawiała się jak zyskać informacje. Postanowiła, że zejdzie na dół i wkradnie się do gabinetu matki. Wyszła z pokoju i schodząc po schodach rozglądała się czy nikogo nie ma. Zajrzała do salonu, by upewnić się, że obydwoje są w jednym miejscu. Na całe szczęście mogła bezpiecznie podkraść się do środka. Kiedy podeszła do drzwi, pociągła za klamkę.
- Szlak! Zamknięte - zrezygnowana odeszła. Następnego dnia w sobotni poranek od razu po śniadaniu zaczęła przeszukiwać cały dom. Szukała wszędzie. W łazience, w salonie, w kuchni, lecz na daremno.
- Czegoś szukasz? - zapytał ojciec.
- Ja?... szukam... szukam spinki.
- Spinki?
- Tak, spinki. Spinki do włosów - próbowała się szybko wytłumaczyć. Zrezygnowana wymyśliła, że podejdzie do sprawy inaczej. Schowała się za zasłonami, które były naprzeciwko gabinetu. Kiedy jej matka podeszła do drzwi, wyciągnęła klucz z kremowego wazonu, kory leżał na półce. Włożyła klucz w drzwi i weszła do środka. Następnego dnia, wieczorem, Biały Kieł miał mieć nową akcje w centrum miasta. Hyosung tym czasem postanowiła zostać w domu, żeby przeszukać gabinet. Wykorzystała to i powiedziała matce, że wychodzi z Hyuną do sklepu. Ubrała się i wyszła z domu. Schowała się w najbliższych krzakach czekając na własną matkę. Kiedy Pani Jeon wyszła z domu na spotkanie z informatorem, Hyosung szybko wróciła do środka,podkradła się do drzwi, sięgnęła do wazonu, wzięła klucze i weszła do środka. Po cichu przymknęła drzwi. Podeszła do biurka i zaczęła go przeszukiwać.

* Tutaj nic nie ma (Hyosung)*

 Po chwili zauważyły metalowe szafki stojące przy komodzie. Próbując znaleźć dowody, zaczęła wyciągać ich zawartość z szuflad.
- Znalazłam - powiedziała sama do siebie. Wyciągnęła telefon z kieszeni i zaczęła robić zdjęcia dokumentom i zdjęciom. Nagle usłyszała, jak drzwi od domu otwierają się. Przestraszona nadsłuchiwała. Usłyszała nadchodzącą panią Sakurę. Szybko powkładała zawartość szuflady z powrotem do środka i nie wiedząc jak uciec schowała się pod biurkiem. W tym momencie drzwi się otworzyły, a do środka weszły dwie osoby. Jedną z nich była matka Hyosung, a drugą mężczyzna zgadując po ubraniach i sposobie chodzenia. Obydwoje zasiedli do biurka.
- Więc mówił pan, że kim pan jest?
- Szef nie mógł się dzisiaj z panią spotkać. Wyjechał w interesach. Kazał mi go zastąpić i podać pani wszystkie zebrane informacje.
- A więc, dobrze. Wezmę tylko kartkę i coś do pisania, żeby to wszystko zanotować- nagle długopis spad z biurka i przeturlał się pod nim w stronę Japonki. Pani Jeon już miała się po niego schylić, kiedy nagle:
- Nie trzeba - oznajmił - To dość krótka i łatwa do zapamiętania informacja. Za pół godziny Biały Kieł będzie miał akcje w mieście.
- Gdzie?
- W Gangnam. Ze względu na sytuację nie będą mieli przy sobie żadnej broni. To wszystko co kazał szef przekazać.
- Trzeba działać - wyciągnęła komórkę i wybiła numer - Biały Kieł za pół godziny w Gangnam!Sprowadzić posiłki! Zaraz tam będę! - powiedziała głośnym i stanowczym tonem po czym odłożyła telefon-  Dziękuję, ale już czas na pana.
- Rozumiem.
- Odprowadzę pana do drzwi - wyszli z gabinetu i zamknęli drzwi.

* O nie! Są w niebezpieczeństwie! Muszę ich szybko ostrzec zanim wpakują się w kłopoty! (Hyosung)*

 Wyskoczyła przez okno, wsiadła na rower i odjechała.
- No odbierz w końcu - rzekła do siebie próbując się dodzwonić do Joon'a. Kiedy zajechała na miejsce widząc ich z daleka rzuciła rowerem i krzyknęła:
- Przerwać akcje!
- Hyosung!? - zawołał Mir.
- Co ty tutaj robisz? - zapytał Hyunseung.
- Miałaś zostać w domu i zebrać informacje - powiedział Changsun.
- Mam je, ale nie to teraz jest najważniejsze. Policja zaraz tutaj przyjedzie!
- Jak to?! - zawoła z niedowierzaniem Zinger.
-  Matka się dowiedziała! Powiedział jej! Oni o wszystkim wiedzą! Uciekajmy skąd!
- Dlaczego nie dzwoniłaś?
- Próbowała się do ciebie dodzwonić przez pół godziny. Chodźmy już! - w tym momencie zaczeły nadjeżdżać radiowozy.
- Dobra, koniec akcji! Odwrót! - wszyscy rozdzielili się i zaczęli uciekać. Changsun i Hyosung uciekali razem. Nagle usłyszeli kobiecy krzyk.
- Aaaa! Niee! - policja złapała jedną z nich.
- Hyuna! - zawołała Hyosung. Już miała pobiec jej na ratunek, kiedy nagle Joon powstrzymał ją - Co ty robisz?! Trzeba jej pomóc!
- Wpakowując się razem z nią do pierdla nie pomożesz jej.
- Ona mnie potrzebujesz.
- Nie ryzykuj. Twoja matka jest w FBI. Dowie się - nie słuchając go wyrwała się z jego objęć i pobiegła - Hyosung! - podbiegła do nich i zamachując się uderzyła mężczyznę w głowę z pięści. Następnie kopnęła go w krocze przez co zgiął się z bólu. Hyuna wyrywając się z jego rąk odwróciła się, złapała mężczyznę za ramiona i kopnęła go w twarz kolanem. Zaczęły uciekać, kiedy trzech policjantów złapało dziewczyny. Dwóch trzymało Hyunę, a trzeci Hyosung. Próbowały się wyrywać, lecz bez skutku. Próbowali jej rozdzielić. Hyosung uderzyła policjanta głową w twarz i wyszarpując się podbiegła do przyjaciółki. Objęła ją i powiedziała z łzami w oczach do ucha:
- O niczym im nie mów. Nie wierz w żadne ich słowo.  Bądź silna.  - nagle zmieniła temat, kiedy trzeci policjant próbował oderwać Hyosung od Hyuny - Byłyśmy na zakupach. Czekałaś na mnie na dworze, kiedy ja byłam jeszcze w łazience- nagle usłyszeli strzały k zauważając dziewczyny w tarapatach zaczął strzelać do policjantów. Trafił w tego, który trzymał Hyosung. Japonka widząc, że mężczyzna oberwał zaczęła uciekać zostawiając przyjaciółkę - Wyciągnę cię z tego! - Kikwang zdążył jeszcze jednego zranić w ramię i razem uciekli, a Hyunę wpakowali do radiowozu.
- Skąd masz broń? - pytała w biegu.
- A widzisz? Tym razem nie posłuchanie Joon'a jednak się przydało - Następnego dnia na posterunku w sali przesłuchań, Pani Jeon wraz ze swoim partnerem przejęli przesłuchanie i zajęli miejsca policjantów. Hyosung przyjechała na posterunek by broni Hyuny. Zgodziła się by policja również ją przesłuchała.
- Mów prawdę!
- Mówię cały czas!
- Twierdzisz, że pojechałaś z przyjaciółką na zakupy. Więc dlaczego zaczęłaś uciekać przed policją?
- Wymierzyli we mnie broń. Przestraszyłam się. Zaczęli strzelać.
- Złapali cię w miejscu, gdzie przebywał gang. Mam w to uwierzyć, że policja tak po prostu zaczęła do ciebie strzelać?!
- Na Gangnam nie przebywają tylko gangi. Tam chodzą też normalni ludzie, którzy chcą zrobić zakupy!
- Skąd wiesz, że gang przebywał właśnie w Gangnam? Nie powiedzieliśmy ci o tym.
- Tam są sklepy, tam mnie złapano bez powodu! Cały czas wam tłumaczę, że poszłam na zakupy! Mówię prawdę, przysięgam! - tłumaczyła się mężczyźnie.
- A gdzie była twoja przyjaciółka, skoro jej tam nie było?
- Czekałam na nią na zewnątrz. W łazience była.
- Czemu z nią nie poszłaś?
- A co ja jestem? Mam słuchać jak sika? Czego pan oczekuje? Że majtek jej popilnuje?
- Kim była ta kobieta?
- Jaka kobieta?
- Ta która próbowała ci pomóc!
- Nie znam jej.
- Owszem znasz! Bez powodu nie podbiegłaby do ciebie! Co ci mówiła?!
- Co?
- Na ucho!
- Nic!
- Kłamiesz!
- Nie prawda! Pan próbuje zrobić ze mnie tylko przestępce i nie słucha co się do pana mówi! Ja nie jestem w żadnym gangu i nigdy nie byłam! Ja nic nie zrobiłam! To pomyłka! Wypuście mnie wreszcie i złapcie odpowiednią osobę! - po chwili do środka weszła matka Hyosung i usiadła do nich.
- I jak? - zapytała.
- Nic nie chce powiedzieć.
- Rozumiem... Hyuna, przed chwilą rozmawiałam z Hyosung. Zgodziła się, że przejdzie przesłuchanie i o wszystkim nam opowie.
- To znaczy?
- Przestań udawać, bo to nie wyjdzie ci na dobre Hyuna. Hyosung nam o wszystkim opowiedziała. Więc, nie kłam, bo my już znamy prawdę. To koniec. Wiem Hyuna, że jesteś dobrym dzieckiem, dlatego proszę,przyznaj się. Przyznaj się, że tak naprawdę nie poszłaś z Hyosung na zakupy. Poszłaś z Białym Kłem na akcje, która miała odbyć się w Ganganm. Dlatego nie miałaś broni przy sobie. Broń by was zdradziła.

- Hyosung nie mogłaby wam tego powiedzieć.
- A jednak powiedziała. Bała się, że jak złoży fałszywe zeznania to będzie miała sprawę w sądzie z której tak łatwo nie wyjdzie. Dlatego postanowiła, ze powie nam prawdę. A teraz zacznijmy od początku. Przyznaj się i powiedz co to była za akcja i po co tam poszliście.
- Przyszłam na Gangnam z Hyosung, żeby zrobić zakupy. Później poszła do łazienki, a ja poczekałam na nią na zewnątrz. Policja zaczęła strzelać, więc uciekłam.
- A ty wciąż trzymasz się tej wersji - rzekł mężczyzna i wyłączył magnetofon zostawiając Hyunę samą w środku. 25 minut wcześniej Pani Sakura rozmawiała z Hyosung.
- Dobra, no to zaczynamy? - zapytała.
- Tak - włączyła magnetofon - Przedstaw się.
- Nazywam się Hyosung Jeon.
- Jak już wiesz Hyuna jest oskarżona za bycie w jednym z najniebezpieczniejszych gangów zwany Biały Kieł. Czy kiedykolwiek mówiła ci o nim?
- Nigdy.
- Opowiedz wszystko od początku. Jak to było? Co się wydarzyło wczoraj wieczorem?
- Poszłam z Hyuną na zakupy.
- Gdzie?
- Na ulice Gangnam.
- Słuchaj, sprawa jest poważne. To bardzo poważne oskarżenie. Hyunie grozi więzienie. Jeżeli złożysz fałszywe zeznania, ciebie to też będzie dotyczyło. A więc?
- Już mówiłam. Byłyśmy razem na zakupach. Później poszłam do łazienki, a Hyuna postanowiła, że poczeka na mnie na zewnątrz, kiedy do niej przyszłam, jej już tam nie było.
- Rozumiem. Zaraz tutaj wrócę - wyłączyła urządzenie i wyszła. Po przesłuchaniu Hyuny obydwoje omówili całą sytuacje na korytarzu po czym wróciła do córki. Włączyła z powrotem magnetofon i powiedziała:
- Przed chwilą byłam u Hyuny, która właśnie przeszła przesłuchanie. Powiedzieliśmy jej co jej grozi i... złamała się. Powiedziała o wszystkim. Po co tam udaliście się i kto dowodzi Białym Kłem.
- Jak to o wszystkim?
- Przyznała się - Hyosung nie mogła w to uwierzyć - Wiemy, że kobieta, która próbowała pomóc Hyunie w ucieczce jest tobą. Dlatego skarbie przyznaj się. Przyznaj się, że razem byłyście z Białym Kłem, a ominie cię więzienie.
- Już mówiłam, byłyśmy na zakupach.
- Na zakupach?
- Tak.
- Więc gdzie są zakupy?
- U mnie w pokoju - zdenerwowana matka wyszła z sali i poszła do Hyuny.
- Hyuna, więc jeżeli byłyście na zakupach to gdzie one są?
- G-gdzie? - zająknęła się - U Hyosung - wymyśliła szybko. Wróciła do Hyosung.
- Gdzie dokładnie są te zakupy?
- Pod łóżkiem - kobieta kazała pilnować mężczyźnie dziewczyn i szybko pojechała do domu. Wbiegła na górę i zajrzała pod łóżko pod którym znajdowały się torby z zakupami.
- Nie! To nie może być prawda! One są z Białego Kła! Muszą być! Hyuna na pewno jest! - krzyczała zdenerwowana sama do siebie. Zabrała pakunki i wróciła na posterunek. Wpadła do Hyuny - Tutaj są wasze ciuchy z wczorajszych zakupów. Co kupiłaś? - zapytała.
- Koszulkę - powiedziała niepewnie.
- Jaką?
- Czerwoną z czarnym napisem - zgadywała. Wróciła do partnera.
- I jak? - zapytał.
- Obydwie trzymają się tej samej wersji mimo wszystko. To są niby ich zakupy. Hyuna zgadła co jest w torbie.
- Więc może jednak myliliśmy się?
- Sądzisz, że mówią prawdę?
- Nie mamy żadnych innych dowodów. Zróbmy tak, wypuścimy je, ale będą pod całkowitą obserwacją.
- Dobra, zróbmy tak. Rodzice Hyuny ciągle się niepokoją i czekają w poczekalni. Idź do nich i ich uspokój, a ja zajmę się dziewczynami - weszła do obydwóch i rzekła:
- Jesteś wolna, możesz iść - Hyuna została zaprowadzona do rodziców, a Hyosung wróciła z matką do domu. Na następny dzień w szkole:
- Hyuna! - zawołała - Wszystko w porządku?
- Tak, a co u ciebie?
- Dobrze. Matka chciała mi wmówić, że nas wsypałaś.
- Mi tak samo, ale cały czas trzymałam się tego co mi mówiłaś. A tak w ogóle, skąd ubrania?
- Rano poszłam je na szybko kupić i prosiłam kierownika, żeby na rachunku widniała wcześniejsza data, ale nie zgodził się. Więc poprosiłam chłopaków, żeby pomogli włamać się do komputera sklepu i zrobili nowy rachunek.
- Twoja matka kazała mi powiedzieć co kupiłam, więc zmyśliłam, że czerwoną koszulkę z czarnym napisem.
- Mówisz o tej? - zapytała wyciągając ją z plecaka - Skąd wiedziałaś co kupię?
- Ostatnio mówiłam ci, że bardzo chciałabym ją mieć. Więc pomyślałam, że to jednak to. I jest to! Dziękuję!
- Nie ma za co. Nie dziękuj. Mówiłam przecież, że wyciągnę cię z tego, prawda? A co na to wszystko twoi rodzice?
- Byli źli i przerażeni, ale kiedy dowiedzieli się, że to pomyłka od razu odpuścili.
- To dobrze... Ona mnie widziała. Wtedy jak uciekałam z Kikwang'iem. Na przesłuchaniu mówiła mi, że przyznałaś, że kobieta, która ci pomagała w ucieczce to ja.
- Ale dobrze, że jest już po wszystkim.
- Tego bym nie powiedziała. Ona jest uparta i nie zaprzestanie dopóki nam tego nie udowodni. Musimy się pilnować.

************
I jak?

środa, 2 lipca 2014

EXO: Just say you love me Rozdział 7

Tym czasem na korytarzu.
- Dlaczego najpierw nie zadzwoniłaś do mnie i mnie nie uprzedziłaś?
- Chciałam zrobić ci niespodziankę. Nie cieszysz się?
- Cieszę się.
- Jesteś zła, że przyszłam?
- Nie, ale... no dobra, chodź. Przedstawię cię z nimi.
- Jak fajnie~ Ale poczekaj! Dobrze wyglądam?
- Tak, chodź już.
- Nawet się nie spojrzałaś~ - weszły z powrotem do sali.
- Chłopaki! - zawołała Amanda - Chcę wam kogoś przedstawić. To Natalia. Moja przyjaciółka i wasza wielka fanka - dziewczyna lekko zawstydzona przywitała się i ukłoniła. Chłopcy od razu zwrócili na nią uwagę. Pierwszy podszedł Suho. Jako lider zespołu przywitał dziewczynę i ugościł. Amanda widząc, jak rozmawiają i nie zwracają na nią uwagi powiedziała:
- Idę kupić sobie coś do picia - żaden nawet się nie odwrócił. Włożyła okulary i wyszła. Podeszła do automatu i wrzuciła kilka drobnych do środka. Nagle usłyszała za sobą głos:
- Cześć Amanda - odwróciła się gwałtownie.
- Cześć Taemin - powiedziała obojętnie i odwróciła się z powrotem, że sięgnąć po puszkę.
- Co nowego?
- Nic... a u ciebie?
- Wszystko dobrze. Jadłaś już?
- Tak.
- To dobrze - poczochrał jej włosy - Znów jesteś z chłopakami w sali?
- Tak - zmierzyła go wzrokiem i poprawiła fryzurę.  Odwróciła się i poszła przed siebie. Piosenkarz nagle ją dogonił.
- Co dzisiaj robisz wieczorem?
- Uczę się.
- A jesteś wolna jutro?
- Jutro pracuję cały dzień.
- A masz czas w tym tygodniu?
- Chłopcy szykują się do comeback'u muszę im pomóc.
- Ach, rozumiem - posmutniał, lecz po chwili uśmiechnięty rzekł - No to powodzenia.
- Pa- odrzekła i wyminęła go.
- Do zobaczenia - powiedział. Wracając do sali zobaczyła, że wciąż razem rozmawiają i dobrze się przy tym bawią.
- Hey! - zawołała - Czemu nie ćwiczycie?
- Zaraz, zaraz... - odrzekł Chen.
- Gdzie wasz choreograf?
- U dyrektora - odpowiedział jej Kai. Zdenerwowana wyszła z hukiem z sali i zmierzyła do gabinetu. Wpadła do środka i powiedziała:
- Co pan wyprawia?! Przyszedł pan sobie na pogaduchy czy do pracy?! Exo ma za tydzień comeback, a pan tak po prostu sobie siedzi i nic nie robi! W tej chwili proszę wrócić do chłopców i z nimi pracować!
- Ale...
- I to już!
- Nie dam sobą pomiatać jakiejś małolacie! - postawił jej się . W pewnym momencie zamilkła. Ściągnęła okulary, spojrzała się na mężczyznę i wyrzuciła z gabinetu... dosłownie.
- Jeszcze ma pan coś do dodania? - zapytała spokojnym głosem zakładając z powrotem okulary na nos. Przestraszony pracownik wstał z podłogi i pobiegł do sali.
- Jak śmiesz Amando tak się zachowywać?! - zwrócił jej uwagę szef - Jeszcze raz coś takiego się powtórzy, a czekają cię surowe konsekwencje.
- Konsekwencje powiada pan? - zapytała patrząc się na niego zalotnie za okularów. Powolnym krokiem podeszła do niego. Usiadła na jego biurku i założyła nogę na nogę. Ściągnęła okulary, nachyliła się nad nim i przejeżdżając dłonią po jego torsie zapytała:
- Dlaczego się tak denerwujesz oppa? - zeszła z biurka, stanęła za nim obejmując jego ciało. Zapytała go szeptem:
- O czym marzysz oppa?
- J-Ja? - zająknął się, kiedy ustami musnęła opuszka jego ucha.
- Mogę spełnić twoje marzenia - Odwrócił się i zmierzył ją wzrokiem od dołu do góry. Uśmiechając się do niej zadziornie zapytał:
- Może przyjdziesz po pracy do mojego gabinetu i poznamy się lepiej? - przygryzła wargę, złapała go za krawat i mocnym ruchem przyciągnęła do siebie lekko go podduszając.
- Wiesz oppa, czasami... warto tylko marzyć - puściła go i zmierzyła w kierunku wyjścia. Zatrzymałą się w drzwiach i rzekła na pożegnanie:
- Ale marzenia się spełniają. Na przykład przy podwyżce ?
- Pewnie, załatwione - uśmiechnęła się na potwierdzenie i wyszła zamykając po sobie drzwi. Wracając do swojej pierwotnej postaci, założyła okulary i ruszyła przed siebie.
- Naiwny - rzekła do siebie i wróciła do sali, gdzie chłopcy pracowali, a Natalia siedząca na kanapie przyglądała się im. Amanda usiadła obok niej i zapytała:
- I jak?
- Są świetni.
- Wiedziałam, że ich polubisz.
- Tak ciepło mnie przywitali i uważnie słuchali co mówię. Są naprawdę bardzo mili i uroczy. Są inni niż mi o nich opowiadałaś. Wcale nie są denerwujący i nieznośni. Wręcz przeciwnie.
- Zależy dla kogo - spojrzała się na zapatrzoną przyjaciółkę - Wciąż ci się podoba, prawda?
- Co? Kto?
- Nie udawaj głupiej. Dobrze wiesz o kim mówię.
- Nie wiem o czym ty mówisz.
- Nie udawaj. Mnie nie oszukasz.
- Tak bardzo widać?
- Nie... troszkę.
- No nie.
- Nie martw się. On jest za głupi, żeby się zorientować.
- Nie mów tak o nim~ - zaśmiała się Amanda widząc naburmuszenie Natalii . Kiedy skończyli pracę Chen zaproponował:
- Natalia~ Może chciałabyś z nami pójść coś zjeść ? - wszyscy słysząc propozycje z ust Chen'a przytaknęli i zaczęli namawiać dziewczynę, żeby się zgodziła.
- Pewnie - odpowiedziała zadowolona. Cała dwunastka ruszyła do przebieralni, a dziewczyny wyszły wcześniej i zaczekały na nich przed wejściem SM.  Gdy przyszli już naszykowany, wsiedli do samochodu i pojechali do restauracji, a Amanda jechała za nimi na motorze. Kazała przyjaciółce jechać z nimi w samochodzie, mimo, że bardzo się ich wstydziła. Wiedziała, że zawsze chciała ich poznać, więc nie mogła stracić takiej okazji. Tym bardziej, że nie wiadomo, kiedy znowu się z nimi zobaczy. Usiedli razem do jednego, duże stolika i rozmawiali jedząc wspólnie.
- Więc Natalia, skąd pochodzisz? - zapytał Lay.
- Jestem z Polski.
- Co cię tutaj sprowadza? - zapytał Kris.
- Jestem trainee w  J. Tune Camp. W tej wytwórni skąd jest MBLAQ - wszyscy od razu zaczęli ją zachwalać, dzięki czemu Natalia się zawstydziła - Dziękuję.
- Ile masz lat? - zapytał Kai.
- Jestem od niej o dwa lata młodsza.
- A tak właściwie to skąd się znasz z Amandą? - zapytał Luhan.
- J-ja? - zająknęła się niewiedzą co odpowiedzieć. Spojrzała się na przyjaciółkę, która zaprzeczała głową - Ze szkoły oczywiście - uśmiechnęła się - Chodziłyśmy razem do jednej klasy.
- Więc ty też jesteś ze szkoły wojskowej?- zapytał podejrzliwie Baekhyun.
- W naszej szkole były różne profile. Klasa bio-chemiczna, humanistyczna oraz wojskowa - wytłumaczyła ją szybko Amanda.
- Jaka była Amanda w liceum? - zapytał Sehun.
- Rozrywkowa i popularna - odpowiedziała.
- No co ty? Amanda? - zapytał z niedowierzaniem Lay.
- A czemu niby nie? - zapytała Amanda - Byłam popularna w liceum. Nauczyciele mnie lubili, dziewczyny zazdrościły, a chłopcy podkochiwali się we mnie.
- To prawda - potwierdziła Natalia - ale była za to dość nieśmiałą osobą.
- I co się stało? - zapytał Baekhyun. Dziewczyna zmierzyła go wzrokiem i odrzekła - Ludzie się zmieniają - podczas dalszej rozmowy zaniepokojony Sehun, który siedział obok niej zapytał:
- Noona~ Wszystko w porządku? Dobrze się czujesz?
- Tak. Dlaczego pytasz?
- Nie tknęłaś jedzenia.
- Nie jestem głodna.
- N-na pewno? Może powinnaś zjeść chociaż troszkę? - patrzył się na nią z troską w oczach. Spojrzała się na kawałek mięsa.
- Nie chcę jeść.
- Jesteś jakaś blada noona - przyłożył dłoń do jej czoła - i gorąca - na jej policzkach pojawiły się duże rumieńce. Luhan siedzący naprzeciwko nich przyglądał się całej tej sytuacji. Widząc jej zawstydzone rumieńce rzekł:
- Powiedziała, że wszystko w porządku. Po prostu nie jest głodna. Nie widzisz, że ją męczysz?- podniósł głos.
- A ciebie co ugryzło? - zapytał.
- Nic, ale jesteś nachalny - założył ręce na piersi.
- Kto chce zjeść moją porcje? - zapytała Amanda. Reszta rzuciła się na kawał mięsa jak jakaś zwierzyna niewyżyta.
- Nie rozumiem co ty ciągle się tak na mnie złościsz.
- Myślisz, że jak jesteś seksoholikiem to ci wszystko ruchać wolno? Amanda jest następną twoją ofiarą?!
- Jaką ofiarą?! Nie wygaduj bzdur! Gdyby chciała to by się ze mną przespała. To jej wybór. Nigdy nie zrobiłbym jej krzywdy, jeżeli o to ci chodzi.
- Ach, teraz mówisz jej wybór? Przespać się? A gdzie twoje podziały się twoje teksty typu wyruchałbym tą łanię?!
- Chłopcy, przestańcie się kłócić - uspokajała ich Natalia.
- Jak wy się zachowujecie przy gościu? - zwrócił im uwagę Suho.
- My?! To on zaczął! - wskazał na Luhan'a.
- Zamknij mordę psie.
- Jak ty do mnie powiedziałeś?!
- Tak jak usłyszałeś! - mieli już rzucić się na siebie, kiedy Amanda zareagowała. Złapała obydwóch i odrzuciła od siebie, po czym każdego z nich uderzyła w twarz.
- Natalia, idziemy? - zapytała.
- Pewnie - wzięła swoje rzeczy i odeszła od stołu.
- Gdzie wy idziecie? - zapytał Chanyeol.
- Zabieram Natalię do domu - powiedziała stanowczo.
- Cześć wszystkim - pożegnała się i wyszły. Wsiadły na motor po czym odjechały. Kiedy Amanda już zawiozła przyjaciółkę pod akademik należący do wytwórni powiedziała:
- Przepraszam cię za nich. Nie wiem co w nich napadło.
- Nie przepraszaj. Mieli po prostu gorszy dzień, ale myślałam, że hunhan naprawę istnieje.
- Bo istnieje, naprawę. Jeszcze zobaczysz, że hunhan jest prawdziwe, obiecuję - przyjaciółka uśmiechnęła się po obietnicy - Ale, podobało ci się?
- Tak, było naprawdę fajnie. Nigdy bym nie przypuszczała, że są tak sympatyczni i kochani. To było moje marzenie, żeby móc ich poznać. Dziękuję ci unnie~
- Cieszę się - odwzajemniła uśmiech
- Uśmiechnęłaś się, to nie spotykane u ciebie.
- Uśmiecham się jedynie przy osobach na których mi naprawdę zależy. To do jutra?
- Pewnie. Dobranoc unnie.
- Dobranoc - włożyła z powrotem kask i odjechała. Wróciwszy do dormu wzięła prysznic i przebrana poszła się położyć do salonu. Wyciągnęła spod poduszki zdjęcie małego chłopca i uśmiechnęła się. Z łzą w oku schowała je z powrotem i poszła spać. Dwa dni później chłopcy zaprosili Natalię do swojego dormu na kolację.
- Dziękuję za zaproszenie - uśmiechnęła się.
- To nic takiego. Dobrze, że przyszłaś. Proszę, usiądź tutaj - powiedział Kai.
- Dziękuję, a tak właściwie, to gdzie Amanda? - zapytała.
- Amanda pojechała pomóc babci. Powiedziała, że się troszkę spóźni - wytłumaczył Kris. D.O wraz z Chanyeol'em nałożyli do stołu.
- Smakuje? - zapytał Tao.
- Tak, jest bardzo pyszne - powiedziała z przejęciem.
- Bardzo ładnie się uśmiechasz noona - rzekł Kai.
- D-dziękuję - zawstydziła się.
- Tylko szkoda, że Amanda tak nie potrafi - powiedział Chanyeol.
- Uwierz mi, że Amanda ślicznie się uśmiecha.
- To prawda - potwierdził Xiumin - W gimnazjum cały czas się uśmiechała.
- Więc dlaczego teraz jest taka ponura i zimna? - zapytał Tao.
- Musicie ją zrozumieć. Ciężko jest ufać ludziom, jak praktycznie całe życie jest się samemu... bez rodziny.
- Jak to... bez rodziny? - zapytał Sehun.
- Nie mówiła wam?
- Ona nie jest zbytnio rozmowna - wyjaśnił D.O.
- Wychowała się w domu dziecka - chłopcy nie dowierzali.
- Wiedziałeś? - zapytał Luhan Minseok'a.
- N-nie. Nigdy mi o tym nie powiedziała. Już wiem dlaczego nigdy nie chciała, żeby ją odprowadził do domu.
- Obydwie pochodzimy z tego samego kraju, lecz Amanda nigdy nie była w Polsce. Nawet nie potrafi mówić w tym języku.
- To dlatego mówi tak dobrze i płynnie - rzekł Chen.
- A co z menadżerem? - zapytał Lay - Nie jest jej wujkiem?
- N-nie. On tylko jej pomaga - odrzekła - Kiedy była mała na ulicy spotkała starszą kobietę z ciężkimi zakupami. Amanda od razu widząc ją, podbiegła do niej i pomogła jej. Od tamtego czasu ta starsza kobieta zaprasza Amandę do swojego domu. Przez to, że jej syn nigdy nie założył rodziny poprosiła Amandę, żeby mówiła do niej babciu.
- Nikt jej nie zaadoptował? - zapytał Kris.
- Nie - odpowiedziała smutno
- Powiedziałaś im ?
- Amanda?! - zawołała Natalia.
- D-dlaczego to zrobiłaś? - pierwszy raz z w tym momencie chłopcy zobaczyli na jej twarzy emocje. Przełknęła ślinę i spojrzała się na idoli, po czym wybiegła z dormu. W tym momencie chciała zniknąć, zapaść się pod ziemię, żeby nikt już więcej na nią nie patrzył.
- Amanda! - zawołała przejęta przyjaciółka, lecz tej już nie było w dormie. Nagle Luhan zerwał się z miejsca i wybiegł za nią. Zobaczył ją z daleka, jak próbuje włączyć motor.
- Amanda! - zawołał i podbiegł do niej - Co ty robisz?
- Zostaw mnie! - krzyczała przez łzy.
- Nie rób głupstw  - próbował ją ściągnąć z maszyny.
- Nie dotykaj mnie...Nie potrzebuje twojej litości! - przez panikę nie potrafiła odjechać z pod budynku.  Skryła twarz w dłoniach - Zostaw mnie samą - po tych słowach nie wytrzymał. Złapał ja za ręce i siłą ściągnął z motoru po czym szybko przytulił ją do siebie. Nie protestowała. Przytuliła się mocno do klatki starszego kolegi - Tak mi wstyd - wyszeptała - Przepraszam... przepraszam za wszystko - wypłakiwała słowa w koszulkę Luhan'a, który nie miał zamiaru ją w tym momencie puścić.

***********
Czekam na komentarze! :D

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Infinite: Darkness Rozdział 9

Przez najbliższe tygodnie Basia tryskała energią. Przestała płakać, zagnębiać się i izolować od ludzi. Częściej się śmiała i uśmiechała. Zdrowiej jadła i przyłożyła się do nauki. Znów poczuła szczęście, które ją kiedyś wypełniało. Znów poczuła się potrzebna i ważna. Poczuła się kochana. To takie proste, a tak bardzo ważne dla ludzi.
 King i Zuza od razu zauważyły zmianę u przyjaciółki. Któregoś dnia na przerwie udały się do szkolnej ubikacji, żeby poprawić makijaż.
 - Basia, coś ty ostatnio taka wesoła? - zapytała Kinga.
 - To znaczy?
 - No wiesz, ostatnio jesteś inna niż zwykle. Częściej się śmiejesz, rozmawiasz. W końcu wyszłaś z domu do ludzi.
 - Nie wiem o czym ty mówisz.
 - Daj spokój. Nie zachowujesz się tak od dnia zagi... - w pewnym momencie Zuza przymknęła usta, żeby nic więcej nie mówić.
 - Od zaginięcia Sunggyu? - zapytała.
 - Tak, ja...
 - Nic nie szkodzi - uśmiechnęła się uspokajając zakłopotaną przyjaciółkę.
 - No to więc mów. Kim on jest? - zapytała Kinga.
 - Kto?
- Oj przestań udawać głupią, dobrze wiesz o co nam chodzi - dodała Zuza.
- Ale ja naprawdę nie wiem.
- W kim się zakochałaś?
- Spotykasz się z kimś? - zapytała Kinga.
- Że co? Nie. Skąd taki pomysł?
- Daj spokój~ Widać to po tobie - powiedziała Zuzia.
- Co widać? Że jestem zakochana? Przestań, niby w kim?
- No właśnie nie wiem. Obydwie nie wiemy, więc się pytamy. Kim jest ten chłopak, który ci tak zawrócił w głowie?
- Nie ma żadnego chłopaka. Mówię prawdę. Po prostu...
- Po prostu?
- Od dłuższego czasu nie potrafiłam sobie poradzić z tym, że Sunggyu zaginął. Miłość do niego jest tak silna, że nie pozwalała mi na zapomnieniu o nim. Wciąż go kocham i wciąż wierzę, że żyje i jest tak gdzieś mimo wszystko. Ale nie mogę też popaść w obsesje, prawda? Czas dać mu już odejść i... i zacząć wszystko od początku. Pogodziłam się już z tym, że go przy mnie nie ma i prawdopodobnie już nigdy nie wróci. Ból minął, a rany się zagoiły, lecz blizny zawsze pozostaną. Pogodziłam się z tym, zaczynam wszystko na nowo, lecz nigdy o nim nie zapomnę. Zawsze zostanie w moim sercu. Już na zawsze. Nie chcę go wspominać przez łzy. Chcę się uśmiechać, kiedy wspomnę jego twarz. Dlatego się może zmieniłam.
- Cieszymy się, że w końcu dałaś sobie z tym radę - powiedziała Kinga.
- Tak, jesteśmy z ciebie bardzo dumne.
- Dziękuję, że byłyście przy mnie, kiedy przechodziłam ten trudny okres w moim życiu.
- Nie ma za co - powiedziała Kinga.
- Daj spokój~ Przecież jesteśmy przyjaciółkami. Zawsze o siebie dbamy.
- Jesteśmy jak siostry, prawda? - zapytała Kinga.
- To prawda - uśmiechnęła się Basia - No więc, chodźmy dziewczyny. Nie możemy się spóźnić na angielski.
 Po lekcjach Basia wsiadła do autobusu i od razu pojechała do przychodni na kolejną wizytę z psychologiem. Nienawidziła do niej przychodzić. Czuła się jakby należała do nienormalnych ludzi, którzy na każdym kroku chcą popełnić samobójstwo. Chodzi do tego samego lekarza od czasu rozstania. Na ten pomysł wpadła Kinga z Zuzą próbując pomóc Basi z swoim problemem. Podczas tej wizyty, Basia opowiedziała jej jak spędziła dzisiejszy dzień i jak się czuje. Mówiła o swoich zmianach w charakterze. O tym jak czuje się lepiej. W pewnym momencie wyznała:
 - Muszę o czymś pani powiedzieć.
- Słucham, mów.
- Sunggyu wrócił.
- Jak to wrócił?
- Pewnej nocy, kiedy dziewczyny umówiły się z swoimi chłopakami na randki, ja zostałam sama w domu. Kiedy kładłam się spać, ktoś wszedł do pokoju oknem. Myślałam, że to Zuza, bo ona często się tak wykrada z domu, żeby rodzice nie zobaczyli, ale tej nocy to... to nie była ona. To był Sunggyu. Rozmawiałam z nim, mówił, że musiał odejść, ponieważ ma problemy. Kłopoty.
- Kłopoty? Jakie?
- Nie wiem, nie chciał mi powiedzieć. Mówił jedynie, że to dla moje dobra.
- Kiedy do ciebie przyszedł?
- Minęły już prawie... dwa miesiące.
- Dwa miesiące? hymm... Wrócił później?
- Tak, przychodzi do mnie raz w tygodniu. Czasami raz na dwa tygodnie.
- Rozumiem. Czy ktoś jest wtedy w domu?
- Nie, jesteśmy sami. Kazał mi nikomu o tym nie mówić.
- Rozumiem... czy jesteś pewna na 100%, że widzisz Sunggyu?
- T-tak. Nie wierzy mi pani?
- To nie tak, że ci nie wierzę. Po prostu czasami nasz mózg stwarza ludzi za którymi tęsknimy, których potrzebujemy. Bez których nie potrafimy żyć lub się ich boimy. Wydaje się nam wtedy, że ci wytworzeni ludzie istnieją, ale tak naprawdę nie jest.
- To nie możliwe. On... on jest taki realny. Jego głos czy dotyk.
- Jest jedyny sposób, żeby się przekonać. Każdego dnia, kiedy będziesz czuła, że Sunggyu do ciebie przyjdzie zamontuj w pokoju kamerę.
- Kamerę?
- Tak i włącz ją na całą noc. Jeżeli przyjdzie. Następnego dnia będziesz mogła sprawdzić, czy siedział z tobą w pokoju, czy tak naprawdę tylko śniłaś. Nie mówię, że to nie prawda, bo być może Sunggyu naprawdę wrócił. Ale, żeby się przekonać na 100% czy to prawda, zrób to - wręczyła jej do ręki kamerę - Trzymam ją zawsze w swoim gabinecie i korzystam z niej podczas sesji. Mogę ci ją pożyczyć, żeby ci tylko pomóc. Oczywiście, nie musisz tego robić. To wszystko zależy od ciebie - po sesji podziękowała, wzięła kamerę i wyszła. Siedząc na przystanku i czekając na autobus wpatrywała się w urządzenie i myślała:

* A co, jeżeli ma rację? Co jeżeli on stał się tylko moją wyobraźnią? Tak bardzo się tego boje. Boje się, że to wszystko jest tylko fikcją. Każde jego słowo, każdy jego dotyk... każdy jego uśmiech. (Basia)*

    Kiedy wróciła do domu, pierwsze co zrobiła to ukryła kamerę pod poduszką i zeszła na dół na obiad. Każdego dnia myślała o tym czy to zrobić, lecz za bardzo się bała, że kiedy dowie się, że Sunggyu jest tylko jej wyobraźnią, już nigdy do niej nie wróci. Nigdy go już więcej nie zobaczy, nie usłyszy. Wolała żyć w pięknym kłamście niż żyć z bolącą prawdą.
  Tydzień później cała trójka udała się na imprezę. Świetnie się bawiły. Tańczyły i piły, a Basia cały czas kontrolowała swój zegarek. Parę godzin później Basia zatracona w dobrej zabawie przypadkowo spojrzała na zegar zamieszczony na ścianie.
- Już jest 2:50?! O nie! Spóźnię się! - spanikowała.
- Spóźnisz się? O tej godzinie? Na co? - zapytała Zuza.
- Nie mogę teraz rozmawiać. Muszę już iść. Bawcie się beze mnie - wybiegła z klubu. Podbiegła do pierwszej lepszej taksówki i wróciła do domu. Szybko wbiegła na górę do pokoju. Wyciągnęła kamerę i załączoną zamieściła na szafie. Założyła szybko piżamę, otworzyła okno i wskoczyła do łóżka. Nagle usłyszała głos:
- Myślałem, że już nie przyjdziesz - przestraszona odwróciła głowę. Z ciemności wyszedł Sunggyu - Troszkę mi się przysnęło. Gdzie byłaś?
- Dziewczyny zabrały mnie do klubu i troszkę się zapomniałam.
- Pobawiłaś się?
- No trochę.
- Trochę? Widzę jakie masz mętne oczy. Pewnie nieźle popiłyście - zaśmiał się.
- Oppa~ - założyła naburmuszona ręce na klatce.
- No już, nie obrażaj się. Dobrze, że w końcu wyszłaś z domu. Ciężko pracujesz. Należy ci się odpoczynek - uśmiechnięty musnął dłonią jej prawy policzek.
- Chciałabym z tobą gdzieś wyjść.
- Wiesz, że nie możemy.
- Wiem - smutna odwróciła wzrok.
- Ale nie smuć się. Wynagrodzę ci to.
- Jak?
- Zobaczysz - nachylił się nad nią i namiętnie pocałował jej usta. Odwzajemniła jego pocałunek. Jedną dłoń zanurzył w jej ciemnych włosach, a drugą złapał za biodro. Całując ją namiętnie dotykał delikatnie jej ciała. Położył ją na pościeli i swymi pełnymi ustami muskał jej delikatnej szyi. Powoli wkładając rękę pod jej bluzkę zatrzymał się. Spojrzał się w jej oczy i uśmiechnięty rzekł:
- Czas iść spać.
- Kiedy ja...
- Cii~ Kocham cię - palcami przejechał po jej twarzy zamykając jej powieki. Gdy znów otworzyła oczy był już dzień. Przetarła oczy i uniosła się. Łóżka dziewczyn były puste, a na szafie leżała kamera. Widząc ją szybko sobie przypomniała swój plan. Wybiegając z łóżka podbiegła do kamery. Była wciąż włączona. Usiadła z powrotem na łózko i przewinęła taśmę. Zobaczyła siebie jak łodzie urządzenie na swoje miejsce. Potem prawie się nie zabijając w pośpiechu przebiera się piżamę, gasi światło, otwiera okno i wskakuje do łóżka. Siedzi wpatrując się w okno, gdy nagle ekran staje się cały szary, jakby podczas nagrywania nastąpiły zakłócenia. Kiedy zakłócenia ustąpiła zobaczyła siebie śpiącą w łóżku. Przewinęła jeszcze raz taśmę, lecz w tym samym momencie nie było widać obrazu. Przerzuciła nagranie na laptopa, lecz to nie pomogło. Po śniadaniu wyszykowała się i z kamerą udała się do punktu naprawień urządzeń. Pokazała facetowi nagranie i poprosiła, żeby je naprawił. Miała wrócić po nie następnego dnia. Nazajutrz przybyła po naprawione nagranie jak najwcześniej potrafiła, lecz niestety nie udało się. Nagranie było tak zniszczone w pewnym momencie, że nadawało się tylko do wycięcia lub po prostu usunąć w całości.

* To takie dziwne. Dlaczego w momencie, kiedy mam zobaczyć Sunggyu nagranie się psuje? Tak samo było tamtego wieczoru, kiedy zaginął. Wtedy obok tego podziemnego, starego parkingu. Policja przeglądając nagranie z kamery ulicznej też była uszkodzona w momencie zniknięcia Sunggyu, a następnie dalej nagrywała, kiedy sama, nieprzytomna leżałam na chodniku. Sunggyu na pewno istnieje. Nie jest tylko wytworem mojej wyobraźni. To nie jest zwykły przypadek, że kiedy Sunggyu jest nagrywana taśma się tak po prostu psuje. Tu coś dzieje się dziwnego. (Basia)* 

 Tydzień później w środę, kiedy tego wieczora Basia pracowała w u ojca Kingi wszystko było w porządku. Nic nadzwyczajnego. Dzień jak każdy inny, lecz kiedy skończyła pracę poszła się przebrać w swoje codzienne ciuchy. Wyszła tylnymi drzwiami dla personelu.
- Cześć Basia~ - usłyszała przywitanie za swoimi plecami.
- Sunggyu?! - zawołała zaskoczona -  Co ty tutaj robisz?

***************
Przepraszam, że takie krótkie, ale następnym razem postaram się napisać dłuższy rozdział.
Jak wam się podoba? Komentujcie :D

środa, 25 czerwca 2014

Exo: Just say you love me Rozdział 6

Zamaskowany Baekhyun podszedł bliżej wytwórni i spojrzał się na budynek.

* Wejść czy nie wejść? A co jak mnie rozpoznają?... Nie wchodzę. Wracam do dormu (Baekhyun)*

 Nagle wszedł do środka.
- Głupi, głupi, głupi, głupi - powtarzał do siebie, aż recepcjonistka spojrzała się na niego, jak na idiotę.
- Mogę w czymś pomóc? Kim pan jest?- zapytała. Przestraszony piosenkarz nawet nie odwrócił głowę w jej stronę.
- J-jestem - spojrzał się na grupę nastolatków - Trainee. Jestem trainee.
- Nowy?
- Tak.
- Wpisałeś się do listy.
- T-tak. Wczoraj byłem tutaj z mamą.
- Ach, tak. Pamiętam cię. To ten co płakał, że nie chce tańczyć?
- Taaak. To ja.
- Dobrze, więc proszę. Tutaj masz rozpisany swój plan - podała mu kartkę.
- Dziękuję - wziął niepewnie kartkę i zaczął zwiedzać wytwórnię.

* Ciekawe gdzie ona może być? (Baekhyun)*

 Po chwili mijał sale z której wydobywała się muzyka. Ignorując to poszedł dalej. Nagle usłyszał:
 -  Bardzo dobrze Amanda, tylko zrób ten obrót bardziej energicznie... no, tak właśnie masz robić... i jeszcze raz, tylko bez potykania się! - piosenkarz zatrzymał się i zajrzał przez drzwi. Za nimi zobaczył tańczące dziewczyny, a pośród nich tańczyła Amanda. Po chwili podszedł do niej Joon z MBLAQ i łapiąc ją za nogi podniósł do góry.
- Tutaj jesteś! - usłyszał za sobą. Przestraszony szybko się wyprostował - Wszyscy na ciebie czekają - powiedział starszy mężczyzna, który złapał chłopaka za ramię i wprowadził do innej sali. W środku zobaczył pełno innych trainee w różnym wieku.
- Teraz kiedy jesteśmy już wszyscy razem możemy zaczynać. Na początku niech każdy pokaże mi jak potrafi tańczyć. Może ty pierwszy zaczniesz? - zaproponował.
- Że ja?!
- Tak, ty. Chodź, nie wstydź się. Każdy to kiedyś przechodził, ale może na początek... zdejmij ten kaptur i te okulary.
- Nie, nie trzeba. Tak też potrafię - stanął nie pewnie na środku, a cała reszta patrzyła się tylko na niego. Chłopak zatańczył swoją partię do wolf. Kiedy skończył wszyscy zaczęli klaskać.
- Dobrze ci poszło. Jesteś fanem exo?
- Można tak powiedzieć.
- Jak masz na imię? - nagle Baekhyun zobaczył przez otwarte drzwi przechodzącą korytarzem Amandę.
- Przepraszam, muszę iść.
- Ale zaraz, gdzie to? Jeszcze nie skończyliśmy - zatrzymując się w drzwiach powiedział.
- Przepraszam, ale tak naprawdę nie jestem trainee. Ja już dawno zadebiutowałem.
- Jak to? - ściągnął kaptur i okulary.
- Jestem Baekhyun z Exo. Miło mi - uśmiechnął się - Taki żart od producenta... do widzenia~ - ukłonił się, pomachał na pożegnanie do młodych trainee, ubrał się i wybiegł. Przed sobą zobaczył idącą Amandę z inną, białą dziewczyną.
- Coś nie najlepiej dzisiaj wyglądasz - powiedziała dziewczyna.
- Wypiłam wczoraj wieczorem parę piw .
- W dormie?
- No.
- Z kim?
- Z Chanyeol'em i Baekhyun'em.
- Widzę, że jednak się z nimi zaprzyjaźniasz.
-Przestań Natalia, nie mam zamiaru.
- Dlaczego?
- Pracujemy razem. Najlepiej nie mieszać pracy z przyjaźnią.
- A moim zdanie to nie w tym leży problem... nie możesz zamykać się do ludzi przez to co kiedyś było.
- Nie zamykam się
- Czego się boisz?
- Niczego, jasne?
- Mi i Xiumin'owi jakoś zaufałaś. Dlaczego innym nie możesz?
- To nie jest takie łatwe jak ci się wydaje. Wszystko się zmieniło odkąd...
- Przecież nic ci nigdy nie zrobił, prawda?
- Ale nie powinien był tego robić. Nikt nie miał prawa tego zrobić. Tak się kończy zaufanie do innych... zostajesz okłamana... i sama... znowu.
- Nie jesteś sama, masz przecież...
- Idź już po te formularze, proszę cię.  Nie chcę żeby Mir znowu mnie gilgotał, wiesz przecież czym to się kończy, prawda?
- Ale unnie, ja tylko chce ci...
- Idź!... proszę - Natalka spuściła głowę i weszła do sali, a Amanda została na korytarzu. Baekhyun słysząc ich cała rozmowę podszedł do niej.
- Baekhyun?! Co ty tutaj robisz?! - przestraszona zauważyła, że drzwi się otwierają. Widząc kanciapę woźnego wrzuciła chłopaka i zamknęła się z nim w środku. Przez brak miejsca tak blisko siebie stali, że dotykali się całym ciałem.
- Amanda musimy porozmawiać.
- Ciii~ - zamknęła mu usta dłonią.
- Amanda~ Amanda, gdzie jesteś? - wołała ją koleżanka po czym odeszła.
- Co ty tutaj robisz?! - uderzyła go w głowę - Jak nie wstyd ci mnie śledzić?! - uderzyła go drugi raz w klatkę piersiową
- To nie tak, ja...
- Nie masz własnego życia tylko cudzym się interesujesz?! Zabije cię! - złapała go za kołnierz.
- Najpierw zastanów się czy warto.
- Raczej tak.
- Pójdziesz do więzienia.
- Jakoś to przeżyję.
- Daj mi się wytłumaczyć.
- Mów.
- Tak przyznaje się. Śledziłem cię, ale w dobrych intencjach.
- Jak można kogoś śledzić w dobrych intencjach?
- Po prostu chcę cię lepiej poznać.
- Poznać?
- Tak, wszyscy chcemy.
- Już wam mówiłam. Nie chcę się z wami zaprzyjaźniać.
- Ale dlaczego?
- Nie zrozumiesz.
- Skąd wiesz?
- Bo wiem.
- Jesteś trainee?
- Jestem.
- Dlaczego to przed nami ukrywasz?
- Daj mi spokój. Nie potrzebnie tutaj przyszedłeś.
- Przestań taka być.
- Ale już taka jestem, zimna, wredna i irytująca.
- Nie jesteś taka. Wiem to... i ty też to wiesz. Wierzę, że tak naprawdę jesteś miłą, zabawną i wrażliwa dziewczyną. Tak jak w gimnazjum czy w liceum. Proszę cię, przestań udawać kogoś kim nie jesteś. Pamiętaj, że zawsze możesz na nas liczyć. Po prostu... zaufaj nam - po tych słowach jej oczy zaszkliły się. Próbując ukryć to spuściła głowę.
- Na ciebie już czas Oppa - złapała go za rękę i wyprowadziła z budynku tylnymi drzwiami - Wracaj do dormu - wróciła do środka. Po paru godzinach ćwiczeń wyszła z wytwórni. Przed wejściem czekał na nią Baekhyun.
- A ty znowu tutaj? - zapytała bez wyrazu emocji na twarzy.
- Czekałem na ciebie. Porozmawiajmy.
- Nie mamy o czym rozmawiać.
- Przestań, dobrze wiesz, że jest.
- Oppa, nie mam czasu na twoje pierdoły. Jestem umówiona.
- Umówiona?
- Tak się składa, że nie jesteście całym moim światem. Mam też swoje życie prywatne. Ale proszę cię Baekhyun. Obiecaj mi, że nie powiesz o tym chłopakom.
- Ale...
- Obiecaj. Jeżeli chcesz, żeby wam zaufała. Żebym tobie zaufała, to daj mi najpierw powód. Więc obiecaj mi.
- Obiecuję - po chwili pod wytwórnię podjechało srebrne lamborghini veneno. Piosenkarz zauważył w środku mężczyznę w czarnym garniturze.
- Nie wrócę dzisiaj na noc do dormu - wsiadła do środka i odjechała. Baekhyun wrócił sam do dormu.
- Gdzie ty byłeś tak długo? - zapytał zaniepokojony Chanyeol - Wyszedłeś tak po prostu z dormu. Myśleliśmy, że coś ci się stało.
- Poszedłem tylko na spacer do parku i zamyśliłem się. Przepraszam, że niepotrzebnie się o mnie martwiliście.
- Widziałeś może Amandę? - zapytał z troską w głosie Luhan.
- N-nie, znaczy... widziałem. Spotkałem ją po drodze. Powiedziała, że nie wróci dzisiaj na noc, bo jedzie do babci i żebyście poradzili sobie sami bez niej tej nocy.
-  Nie martw się Luhan. Amanda da sobie radę. Zawsze dawała - uspokoił go Xiumin. Tej nocy Luhan nie mógł spać. Leżał w łóżku i przyglądał się spływającym kroplom deszczu za oknem.  Przypominał sobie, jak zeszłej nocy widział siedzącą Amandę w salonie. Płakała przytulając do siebie zdjęcie. Wyjękiwała przez łzy:
- Dlaczego?... dlaczego mi cię odebrali?... za co mnie tak każesz boże?... błagam, niech on będzie szczęśliwy... proszę~

* Tak bardzo chciałbym ci pomóc, lecz nie wiem jak (Luhan)*

 Następnego dnia, chłopcy spotkali się z Amandą dopiero w wytwórni.
- Cześć Amanda ~ - krzyknęli chórem.
- Cześć chłopcy - rzuciła torbą o podłogę - Jak wam idą przygotowania do nowej promocji?
- Całkiem dobrze. Ale boimy się, czy fanom spodoba się nowa piosenka - powiedział Suho.
- Jaka?
- Growl - odrzekli chórem.
- Growl? - podniosła jedną brew do góry.
- Tak, chcesz zobaczyć? - zapytał Chen.
- Pokazujcie - rozsiadła się na fotelu i obserwowała uważnie jak chłopcy tańczą i śpiewają. Kiedy skończyli klasnęła w ręce i rzekła - Dobrzy jesteście. Kiedy wydanie teledysku?
- Za tydzień - powiedział D.O.
- Powodzenia - nagle do sali weszła jakaś dziewczyna.
- Dzień dobry~ - przywitała się z chłopakami.
- Natalia?! Co ty tutaj robisz?! - odskoczyła jak poparzona od fotelu i wstała na równe nogi.
- Przyszłam cię odwiedzić.
- Ale, że jak... co?
- Baekhyun Oppa napisał, że chcesz się ze mną widzieć.
- Baekhyun! Porozmawiamy sobie w dormie, a ty chodź. Wyjdź.
- Ale...
- Żadne ale, pogadamy.
- Obiecałaś mi, że poznam exo.
- Poznasz, poznasz, a teraz wyjdź - wyszły razem na korytarz. Chłopcy z całej tej sytuacji zaczęli się śmiać.
- Masz przerąbane - powiedział Kris.
- No żebym jak przypadkiem nie powiedział jej co ty robisz w nocy. To ciekawe kto będzie miał przerąbane -  od razu zamilkł, a reszta wybuchła jeszcze większym śmiechem.


********************************
Gdybyście tak mogli, to piszczcie komentarze co sądzicie o danym rozdziale, co wam się podoba, a co nie. To bardzo pomaga mi w dalszym pisaniu

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Harmonogram

Cześć wszystkim!

 Ja wraz z drugą administratorką Basią stworzyłyśmy dla was harmonogram rozdziałów. Dzięki niemu będziecie wiedzieć kiedy i jaki rozdział z jakiego opowiadania będzie opublikowany na blogu. Głownie to Basia go stworzyła, a ja po prostu wpadłam na pomysł.
Opublikowane będą ok. godz. 20-21

Oto i on:
 
W każdy poniedziałek - Darkness (INFINITE oraz B1A4)

W każdą środę - Just say you love me (EXO)

W każdą sobotę - Dziewczyna Gangstera (MBLAQ, SECRET, 4MINUTE, B2ST oraz inne zespoły)


piątek, 6 czerwca 2014

Exo: Just say you love me rozdział 5


 - Chodź - jedynie to usłyszała i została wciągnięta do środka siłą. Jakieś pół godziny później Chen nie mogąc słuchać wybryków Chanyeol'a i Becona powiedział:
  - Już się ich słuchać nie da! Idę do nich!
  - Poczekaj - zatrzymał go Suho - Daj im spokój. Jutro nie mamy żadnych planów, a i tak ustaliliśmy między sobą, że od czasu do czasu pozwolimy im na to. Kiedyś to jarali codziennie, a teraz?
  - A Amanda? - zapytał Chen.
  - Co z nią?
  -A co jak ją zbudzą?
  - O kurwa!
  - To ja się nią zajmę i to bardzo dobrze - powiedział Sehun z podejrzanym uśmieszkiem na ustach.
  - Po moim trupie! - krzyknął na niego Kai.
  - Nikt nikim nie będzie się zajmował! - uspokoił ich Suho - Pójdę im powiedzieć, żeby zachowywali się trochę ciszej niż zwykle.
  - Powodzenia - rzekł Chen. Lider udał się w stronę pokoju chłopców. Złapał za klamkę i wszedł do środka. Głośna muzyka momentalnie uderzyła jego uszy, a zapach zapełnionej popielniczki drażnił nos. Zobaczył kilka pustych puszek po piwie na podłodze i jeszcze parę nie otwartych na stoliku. Pokój był cały zadymiony, a pośród tego dumy siedział zjarany i już z nieco opity Baekhyun, Chanyeol i ... .
  - Amanda?! - krzyknął zaskoczony. Ona jedynie odpowiedziała mu śmiechem.
  - Co wyście jej zrobili?! Co jej daliście?!
  - Spokojnie hyung, my tylko pomogliśmy Amandzie wyluzować - powiedział Becon.
  - Ten banan do mnie gada - powiedział Chanyeol do ściany.
  - Oppa~ - zwróciła się do lidera - Wiesz jak lubię się kochać?... na sucho - cała trójka wybuchła śmiechem. Po chwili przestała się śmiać i z poważną miną powiedziała:
  - Nie rozumiem - Chanyeol przystawił głowę do ściany i rzekł:
  - Bannaaan~
  - Zapal z nami - zaproponował  liderowi Baekhyun.
  - Nie, Amanda dla swojego dobra, wyjdź stąd.
 - Skąd?
- Stąd
- Stąd?
- Tak.
- Ale że kto?
- No ty.
- Jaki noty?
- Nie noty. Ty.
- Ty?
- Tak, ty.
- Nie znam.
- Ach! Po prostu chodź ze mną.
- Z kim?
- Ze mną.
- Że jak?
- Ze ja.
- Ja?
- W ten sposób nigdy się nie dogadamy.
- Suho, co ty mówisz? - zapytał Baekhyun.
- Oppa mówi, że stąd idzie - powiedziała Amanda.
- Ja wcale tak nie powie... ała! - oberwał papierową kulką w głowę.
- To żyje - powiedział Chanyeol
- To mówi - dodała dziewczyna.
- A jakie to brzydkie... uciekaj stąd! - zamknął mu przed oczami drzwi.
- Pozdrów Notiego! - zawołała.
- Baekhyun! Otwórz drzwi!
- Kto pyta?
- Dobra, mam dość
- Jaki łoś? - zapytał przez drzwi. Ten tylko machnął ręką i wrócił do pozostałych.
- I co?
- Dorwali ją
- Co?! - zawołali wszyscy zdziwieni. Nagle przyszedł do nich Chanyeol na czworaka ujeżdżany przez Amandę.
 - A teraz na barana!~ - zawołała.
- Beee! - wrzasnął Chanyeol. Wziął dziewczynę na barana i uderzał w ścianę. Za trzecim podejściem przewrócili się, a Polka upadła na kolana Sehun'a. Reszta przyglądała im się nie wiedząc co zrobić. Dziewczyna spojrzała się Sehun'a. Ich twarze dzieliły jedynie dwa centymetry. Młodszy nie wiedział co zrobić. Był tak zawstydzony, że zarumienił się.
- Jaki ty jesteś uroczy!~ - złapała jego głowę i mocno przytuliła do swoich piersi. Wszyscy oniemieli widząc zakrytą twarz Sehun'a pomiędzy piersiami Amandy. Puściła go i zaczęła mówić do niego jak do małego dziecka.
- Kto jest słodkim bobaskiem? No kto? - chłopcy zaczęli tarzać się ze śmiechu - Jest już późno. Trzeba ululać małego Sehun'ka. Idziemy - złapała go za rękę i zaprowadziła do pokoju. Chanyeol uderzał głową o ścianę, a Baekhyun rozmawiał z hamburgerem. Kiedy weszli do pokoju, Amanda popchnęła młodszego na łóżko i zaczęła grzebać mu po szafkach. Wyciągnęła koszulę nocną i podeszła do niego.
- A teraz przebierzemy chłopczyka w piżamkę.
- Że co?! - zawstydzony zaczął się z nią szarpać, kiedy próbowała go rozebrać. Po chwili wykręciła mu ręce i ściągnęła z niego koszulkę. Zaczerwieniony chłopak czuł się zażenowany, że jego noona widzi go na wpół nagiego. Odkąd ją poznał chciał by w końcu nadeszła ta noc, kiedy będą razem sami w pokoju, ale nie sądził, że ta dziewczyna będzie tak go peszyć. Szybko próbując odebrać koszulkę z rąk dziewczyny podkneła się i wylądowała na nim po czym zasnęła.
- Amanda? - odpowiedziała mu głośnym chrapnięciem - Nie śpij - szturchnął ją w ramię, ale nie zareagowała. Próbując ją ściągnąć z swojego ciała tylko pogorszył sprawę. Wtuliła się w jego klatkę piersiową i mocno trzymała. Nie mógł się ruszyć. Momentalnie przeszedł go dreszcz i poczuł, jak robi mu się gorąco na policzkach. Spojrzał się na jej śpiącą twarz i uśmiechnął lekko po czym sam zamknął oczy.
- Sehun - wyszeptała przez sen - podobasz mi się- wymamrotała. Nie mógł uwierzyć własnym uszom.

*Ze co?! Ja jej się... podobam? W końcu mnie to nie dziwi. Samego orgazmu można dostać patrząc się na mnie. Ale nie, to niemożliwe, przecież to Amanda. Jest zjarana. Ona śpi. (Sehun)*

  Jakieś piętnaście minut później zaśmiany Luhan powiedział:
- Pójdę sprawdzić co u Sehun'a i Amandy. Ciekawe czy nadal traktuje go jak dziecko.
- Tylko uważaj jak będziesz wchodzić do środka. Jeszcze zobaczysz scenę nie dla dzieci - zaśmiał się Chen.
 Nie zdziwiłbym się. W końcu wiemy jaki jest Sehun. Jest nie wyżyty. Ruchałby wszystko co się rusza - powiedział Tao.
- Nie mów tak pabo!~ - uderzył go Xiumin - Amanda nie jest taka. Tym bardziej, że nie pozwoliłem mu jej dotykać.
- Mówi teraz o Sehunie. On nie słucha - powiedział D.O.
- Przecież jest zjarana - rzekł Kai.
- No właśnie - powiedział Kris.
- Ja chyba pójdę się pospieszyć - odrzekł Luhan. Podszedł do zamkniętych drzwi od pokoju przyjaciela. Zatrzymał się i niepewnie nasłuchiwał, lecz nic nie usłyszał. Złapał za klamkę i zajrzał do środka z nadzieją, że nic takiego nie spotka. Zobaczył jak Amanda śpi wtulona na Sehunie, który obejmował ją śpiąc. Zamknął drzwi i oparł się plecami do nich. Poczuł się jakby ktoś uderzył go w twarz. Sam nie rozumiał w tym momencie swoich uczuć, które przeszywały jego serce. Widok ten sprawił, że pojedyncza łza spłynęła po jego policzku.
  Następnego dnia cała trójka, Baekhyun, Chanyeol i Amanda leżeli i "zdychali" w salonie. Baekhyun leżał na podłodze, Chanyeol siedział na krześle z zimnym okładem na czole, a Amanda leżała na fotelu brzuchem na dole.
- Żebyście się wczoraj widzieli. Byliście komiczni - zaśmiał się Kai.
- I co? Zadowoleni? - zapytał Suho.
- Nigdy więcej - wystękała.
- Młoda nie stękaj. Nie takie rzeczy robiłaś w szkole - powiedział Xiumin. Uśmiechnęła się lekko, jakby przypomniała sobie stare, dobre lata szkolne.
- Jak to? - zapytał zdziwiony Tao.
- Amanda imprezowiczka? Nie wierzę - powiedział Lay. W tym momencie dziewczyna rzuciła poduszką w Xiumin'a.
- I po co mówiłeś?
- Chanyeol, coś ty za zioła wytrzasnął? - zapytał Baekhyun.
- Nie wiem co to było. Mój diler dostał coś nowego za granicy i sprzedał mi po niskiej cenie. Mówił, że gdy nam przejdzie to będziemy pamiętać wszystko co robiliśmy zeszłej nocy.

* Więc pamięta? (Sehun)*

- Jak mnie głowa boli od tego uderzania w ścianę~
- Ja obudziłem się rano obok zgniecionego hamburgera... i zastanawiałem się czy mnie przeleciał - rzekł Beakhyun. Wszyscy wybuchli śmiechem - To nie jest śmieszne! To przerażające!
- I pomyśleć co towar potrafi zrobić z człowiekiem - powiedział Kris.
- A ty Amanda? Co pamiętasz? - zapytał D.O.
- Nie za wiele. Za dużo wczoraj wypiłam - w tym samym czasie ona i Sehun spojrzeli się na siebie. Luhan zauważył to. Spojrzał się pierw na dziewczynę, a potem na przyjaciela i zdenerwowany założył ręce na klatce piersiowej - Jak mnie głowa boli~ - stęknęła dziecinnym głosem.
- Gdybym cię nie znał stwierdziłbym, że jesteś słodka - powiedział Tao.
- Poczekaj jak wyzdrowieje - rzekła poważnym głosem, on jedynie wytrzeszczył oczy i przełknął ślinę.
- Luhan wszystko w porządku? - zapytał troskliwie Lay zauważając słodkie naburmuszenie jelonka.
- Taa... Amanda gdzie spałaś? - zapytał uszczypliwie.
- Dlaczego pytasz? - zapytała przez poduszkę.
- Bo widziałam jak wychodzisz rano od Sehun'a.
- Co?! Jak to?! - krzyknął z niedowierzaniem Xiumin - Zabroniłem ci jej dotykać!
- Hyung, j-ja mogę to wszystko w-wytłumaczyć.
- Zabiję cię... Zabiję! - rzucił się na młodszego uderzając go i podduszając. Reszta chłopaków próbowała "oderwać" Xiumin'a, lecz bez skutku. Mimo tego, Luhan wciąż siedział na swoim miejscu nie przykładając nawet ręki do tego. Uśmiechnął się pod nosem widząc jak Xiumin morduje Sehun'a.
- Zachowujecie się jak dzieci - powiedziała ponuro stojąc o własnych siłach przed piosenkarzami. Ci natychmiast uspokoili się i spojrzeli na ochroniarza - Dzisiaj mam wolne, więc wychodzę - jej drażniący charakter znów wrócił. Weszła do łazienki i zaczęła się szykować. Wzięła szybki prysznic, po kremowała się, pomalowała i uczesała włosy w wysoki kucyk. Ubrała czarne spodenki z wysokim stanem, czarne podkolanówki i czerwoną koszulkę z długimi rękawami, która odsłaniała jej ramiona. Włożyła czarne buty na wysokich obcasach i przejrzała się w lustrze, które było w przed pokoju. Nagle Sehun do niej podbiegł.
- Gdzie idziesz noona?
- Jestem umówiona. Nie czekajcie na mnie - włożyła okulary przeciw słoneczne, wzięła swoją firmową, drogą torebkę do ręki i wyszła. Maknae spojrzał się zawiedziony na zamykające się drzwi, wtedy Luhan słysząc to całe zajście krzyknął:
- Xiumin przecież Sehun musiał przespać się z Amandą!
- Przespać?... Sehun!!!

*Już po mnie(Sehun)*

- Ja nic nie zrobiłem! - uciekł przez swoim hyung'iem i schował się za Krisem - Hyung! Uratuj mnie~
- Mnie w to nie mieszaj - powiedział patrząc się na telewizor.
- Proszę cię~
- Po co? Zasłużyłeś żeby oberwać.
- Ale ja nic nie zrobiłem~
- Przespałeś się z Amandą?
- Nie.
- Nie kłam.
- Przysięgam.
- Mówisz prawdę?
- Tak, nawet jej nie dotknąłem.
- Ach, no dobra... Xiumin! Uspokój się! Młody nic nie zrobił złego.
- Jak to nic nie zrobił złego?! Przecież on...
- Nie przespał się z nią.
- Wierzysz mu?!
- Gdyby to zrobił, to już dawno by się tym chwalił.
- W sumie to racja - Baekhyun zaciekawiony całym tym nagłym wyjściem Amandy z dormu poszedł do łazienki. Przemył twarz, przeczesał włosy, szybko się ubrał w pierwsze lepsze ubrania i wyszedł z dormu mówiąc, że idzie się przejść bo mu niedobrze. Włożył kaptur na głowę i okulary z nos.
- Detektyw Baekhyun znów wkracza do akcji! - pobiegł szybko za dziewczyną. Zauważając ją zwolnił tępo i szedł cały czas za nią. Szła cały czas przed siebie z nienaganną postawą. Szła dumnie z podniesioną głową do góry. Swoimi ruchami zwracała uwagę na nie jednego, przechodzącego obok niej mężczyznę. Była po prostu manipulantką, kora doskonale wiedziała, jak obwinąć sobie faceta wokół palca tak, żeby nawet się nie zorientował, że wpadł w jej pułapkę. Nagle weszła do jednej z kawiarni i kupiła dwie kawy.

* Dwie kawy? Ciekawe dla kogo jest ta druga?(Baekhyun)*

Idąc cały czas przed siebie skręciła w prawo, a potem w lewo. Koreańczyk już prawie stracił ją z oczu, kiedy nagle zauważył, że Amanda wchodzi do jednego z wysokich budynków.

* J. Tune Camp? (Baekhyun)*