Translate

piątek, 15 sierpnia 2014

Dziewczyna Gagnstera Rozdział 19 " Informator"

W wieczorną środę do domu państwa Jeon ktoś zapukał do drzwi.
- Ja otworze! - krzyknęła Hyosung zbiegając po schodach. Pobiegła do drzwi i otwierając je zobaczyła Hyunę z plecakiem, która przyszła nocować u niej.
- Cześć Hyosung~
- Cześć~ Wejdź - zaprosiła przyjaciółkę do środka. Hyuna ściągnęła buty i krzyknęła:
- Dobry wieczór~!
- Chodź na górę.
- Dobra - obydwie wbiegły na górę.
- Dziewczyny! Chcecie się czegoś napić?! -zapytała z dołu pani Jeon.
- Nie mamo! Później~! - przyjaciółki zamknęły się w pokoju.
- Masz? - zapytała Hyosung. Hyuna położyła plecak na biurku i zaczęła wyciągać wszystkie rzeczy po kolei.
- Wszystko to co kazali. Mam latarkę, dyktafon, krótkofalówki oraz broń od Yoseob'a - wyciągnęła dwa, małe pistolety.
- Są naładowane?
- Tak.
- Dobra - wzięła jeden i włożyła do spodni zakrywając koszulką, a krótkofalówkę schowała z drugiej strony spodni. Dyktafon schowała do kieszeni bluzy - Pamiętasz jaki był plan?
- Pewnie. Kiedy przyjdzie?
- A która jest godzina?
- Poczekaj - spojrzała na ekran komórki - Jest 18:30
- Przyjdzie za pół godziny. Za 10 minut zaczynamy - przytaknęła.
- Hyunseung jest?
- Tak, przyszliśmy razem.
- Dobrze. Wiesz co robić?
- Tak, tak - Hyuna schowała do kieszeni pistolet, a mikrofalówkę schowała pod łóżkiem - Chodźmy już. Czym wcześniej zaczniemy tym lepiej.
- Zgoda. Idź pierwsza  - przytaknęła. Hyuna wyszła pierwsza z pokoju, a Hyosung poszła za nią. Po chwili zatrzymała się na schodach i kucnęła, a Hyuna udała się do kuchni. Hyosrung doskonale widziała ją z tamtego miejsca. Hyuna podeszła do matki przyjaciółki i zaczęła z nią rozmawiać. Gdy miała już pewność, że zajęła i oderwała jej uwagę, schowała ręce za siebie i lewą dłonią pomachała przyjaciółce. Hyoseung widząc znak Hyuny powoli zeszła z schodów i po cichu prześlizgnęła się obok kuchni i udała się pod gabinet pani Jeon. Wzięła schowany klucz i po cichu weszła do środka zostawiając kluczyk na parapecie za zasłoną. Kiedy Hyuna zauważyła,że Hyosung już przeszła obok kuchni w pretekście, że idzie do łazienki poszła w stronę gabinetu. Wzięła klucze z parapetu i zamykając drzwi odłożyła klucze z powrotem na jego miejsce i pobiegła na górę do pokoju. Usiadła na łóżku obok okna i zgasiła światło. Wyciągnęła krótkofalówkę spod łózka.
- Hyosung? Słyszysz mnie? - usłyszała głos z krótkofalówki.
- Tak, głośno i wyraźnie. Właśnie jestem w gabinecie mamy. Gdzie jesteś?
- W pokoju. Masz materiały?
- Właśnie mam zamiar je wziąć. Idź na schody i czekaj na informatora.
- Zgoda - Hyuna wyszła z pokoju i położyła się na podłodze obok schodów wyraźnie widząc drzwi wejściowe.  Japonka podeszła do metalowej szafy i wyciągnęła z niej papierową teczkę z informacjami oraz zrobiła kilka zdjęć. Tym czasem ktoś zapukał do drzwi od domu. Pani Jeon otworzyła je wpuściła jakiegoś mężczyznę do środka. Hyuna widząc to wyciągnęła urządzenie i wyszeptała do niego.
- Informator wszedł do domu. Zmierzają do gabinetu - Hyosung słysząc to wzięła materiały, zgasiła światło i schowała się pod biurkiem. Po chwili drzwi się otworzyły, a światło się zaświeciło. Do środka weszła jej mama wraz z mężczyzną i usiedli przy biurku. Japonka ostrożnie wyciągnęła dyktafon z kieszeni i włączyła go nagrywając całą ich rozmowę. Pół godziny później wyszli z gabinetu i zamknęli drzwi. Hyosung wyciągnęła krótkofalówkę.
- Hyuna?
- Słucham - odpowiedziała przyjaciółka siedząc po ciemku w jej pokoju na łóżku obok okna.
- Wyszli.
- Zrozumiałam - wzięła latarkę i zaświeciła ją wymierzając nią w okno. Kilka razy ją wyłączała i włączała przez co światło migało. Po chwili całkowicie wyłączyła latarkę i wpatrywała się przez okno. Nagle zauważyła migające światło w krzakach. Był to Hyunseung, który przyjął znak. Wychylił się i zobaczył mężczyznę wychodzącego z domu. Koreańczyk siedząc w krzakach obok domu wyciągnął krótkofalówkę z kieszeni i włączył ją
- Wyszedł. Skręcił w prawą stronę. Jest ubrany w czarną bluzę z pumy i jasne jeansy. Ma czerwoną czapkę i czarny kaptur na głowie.
- Przyjąłem - usłyszał głos Seungho - Wiecie co dalej robić?
- Jasne.
- Bez odbioru - tym czasem okno od gabinetu otworzyło się. Hyosung podeszła do niego i zobaczyła Hyunę, która pomogła jej stamtąd wyjść.
- Masz? -zapytała.
- Nagrane. Idziemy - zamknęła okno i pobiegły razem z Hyunseungiem. Tym czasem Seungho wraz z Zinger siedzący nie daleko w samochodzie ruszyli.
- Tam jest. Widzę go - powiedziała wskazując na idącego mężczyznę. Powoli jechali tuż za nim z wyłączonymi światłami. Mężczyzna zauważył ich i zaczął biec. Ruszyli za nim. Zinger włączyła radio policyjne dzięki któremu mogła porozumieć się z resztą.
- W stronę zachodu ucieka mężczyzna w czarnej bluzie z pumy, jasnych jeansach i czerwonej czapce i z kapturem na głowie.  Mir widzisz go? - zapytała.
- Tak -powiedział stojąc na dachu jednego z budynków. Przyglądał mu się przez lornetkę - Biegnie w waszą stronę chłopaki
- Zrozumiano - powiedział Kikwang stojący wraz z Yoseob'em nie daleko obok latarni. Obydwoje ruszyli przed siebie i zobaczyli biegnącego w ich stronę mężczyznę. Zaczęli w niego strzelać. Przestraszony prawie się przewrócił, lecz szybko uciekł w lewą stronę, a za nim jechał Seungho wraz z Zinger piskiem opon.
- Idźmy skrótami - napisał Yoseob.
- Dobry pomysł - poszli w drugą stronę.
- Nie pozwólcie mu uciec - powiedział Joon przez radio stojąc razem z Jieun - Zagońcie go w ślepy zaułek. Hyunseung! Jesteście?
- Biegniemy.
- Świetnie! Mir! Widzisz go? Gdzie biegnie?
- Skręcił w czwartą uliczkę i zmierza w kierunku ulicy 56 - wszyscy przytaknęli i ruszyli - Teraz 55. Zmierza w kierunku was Hyunseung.
- Zagońcie go w 48 przez wązka uliczkę obok sklepu - dodał Lee.
- Zrozumiano - odpowiedział Hyunseung. Cała trójka zatrzymała się i wyciągnęła pistolety czekając na mężczyznę. Po chwili wybiegł za rogu. Zaczęli strzelać na oślep. Przestraszony zaczął uciekać, ale nie w tą stronę co trzeba. Hyuna pobiegła za nim strzelając w prawą stronę by skręcił w lewo. Strzeliła i udało się. Pobiegli za nim przez wąską uliczkę. Tam spotkał Kikwang z Yoseob'em więc uciekł w przeciwnym kierunku, ale z drugiej strony stało już auto z którego wysiadła Zinger z Seugho i wymierzyli w niego pistolety. Nie mógł uciec z powrotem przez wązką uliczkę,gdyż tam już stała Hyuna, Hyosung i Hyunseung, którzy również wymierzali w niego broń. Z każdej strony ktoś stał i nie miał jak uciec. Po chwili z budynku wyszedł Mir z Joon'em i Jieun.
- No proszę. Kogo tu mamy? - zapytał Joon - Na podłogę śmieciu, albo dostaniesz kulką w łeb! -mężczyzna położył się na ulicy i zamknął oczy. Nagle Jieun uderzyła go w głowę i zemdlał. Kiedy się obudził był przywiązany do krzesła z torbą na głowie. Nic nie widział i nie wiedział gdzie jest.
- Gdzie jestem? Zostawcie mnie! - cały się trząsł ze strachu.
- Cisza! - uderzył go w głowę Mir.
- Nie mam pieniędzy.
- Nie chcemy twoich pieniędzy - odpowiedziała Jieun.
- Więc czego ode mnie chcecie?... Kim jesteście?! - nagle zapadła cisza. Po chwili usłyszał wyraźny szept obok ucha:
- Jesteśmy... Białym Kłem - przestraszony zaczął się wyrywać, lecz nie mógł,gdyż był bardzo mocno przywiązany.
- Zostawcie mnie! Ja nic nie zrobiłem!
- Zamknij się! - oberwał w głowę.
- Mów kim jesteś i dlaczego pracujesz dla FBI - powiedział Joon.
- Co? Ja nie pracuję dla FBI.
- Yoseob - chłopak wziął metalowy pręt i uderzył go w klatkę piersiową.
- Aaaa!
- Dlaczego pracujesz dla FBI?
- Już mówiłem. Nie pracuję dla FBI - znów oberwał.
- Ach!... Mówię prawdę! Jestem tylko na usługi.
- Czyje?
- Nie mogę powiedzieć.
- Mów!
- Nigdy!... Ach!
- Yoseob, czekaj! Jeżeli nie chce mówić... trzeba będzie się nim zająć. Yoseob, Seungho.
- Jasne - odpowiedział. Reszta wyszła i zostawiła tą trójkę samych w pokoju. Zamknęli drzwi, a krzyki bólu rozniosły się w budynku. Po 10 minutach Joon wrócił.
- Dość - na krześle siedział zakrwawiony mężczyzna - A teraz mów. Dla kogo pracujesz i skąd twój szef bierze informacje na temat Białego Kła?
- Nie powiem.
- Nie chcesz w spół pracować? - ściągnął mu z głowy torbę. Mężczyzna spojrzał się na niego - Jesteś pewny, że nie chcesz nic powiedzieć? - złapał jego pod brudek.
- Chrzań się! - oberwał w twarz z pięści od Joon'a.
- Skro nie to dam ci jeszcze trochę czasu, żeby lepiej poznać chłopaków. Macie na to calutką noc - wyszedł, .  Reszta wróciła do swoich domów, a Seungho i Yoseob zajęli się facetem przez cala noc. Następnego dnia, Joon nie zjawił się w szkole. Udał się do kryjówki gangu, gdzie przetrzymywał mężczyznę. Cały zakrwawiony i obolały spał przywiązany do krzesła, a Yoseon i Seungho oglądali telewizję w poprzednim pomieszczeni. Changsun wziął wiadro z wodą i oblał nią zatrzymanego. Od razu się obudził.
- Dobrze się spało?... Mam nadzieję, że już lepiej się poznaliście.
- Jesteście nienormalni.
- A teraz od początku. Mamy dużo czasu - zapalił papierosa i zaciągnął się - Zacznę jeszcze raz, dobrze? Dla kogo pracujesz i skąd twój szef zdobywa informacje od nas?
- Nie wiem.
- Co nie wiesz?
- Nie wiem skąd bierze informacje.
- Kłamiesz.
- Nie, nie kłamię - przyłożył papierosa do jego skroni.
- Aaaa!
- Skąd bierze informacje?
- Nie mam pojęcia! - znów przyłożył papierosa do drugiej skroni.
- Aaaa!
- Wyglądasz źle. Jesteś cały zakrwawiony. Nie masz dość?
- Spierdalaj! - opluł mu twarz. Joon bez wyrazu wytarł twarz i uderzył go z pięści w twarz. Obolały mężczyzna wypluł zęba.
- Dam ci jeszcze czasu do namysłu - nałożył mu torbę na głowę i zamknął go w pomieszczeniu. Po wieczór wszyscy zebrali się w kryjówce. Zinger wraz z Hyuną zeszły do środka i ściągnęły mu torbę z głowy. Zinger nakarmiła go pomarańczą, a Hyuna napoiła go wodą źródlaną.
- Radziłybyśmy ci zacząć mówić, jeżeli chcesz przeżyć - rzekła Hyun'a.
- Możecie tylko pomarzyć. Za dużo mi płacą,żeby tak po prostu się poddać.
- Mir! - zawołała Zinger. Mir siedzący na fotelu nawet nie odwrócił głowy w ich stronę. Po prostu wziął za pistolet i strzelił trafiając w kolano mężczyzny.
- Aaaaaaaaaa! Ach! Moja noga!
- Morda psie! - krzyknęła Zinger zakładając mu torbę na głowę. 15 minut później Lee znów do niego wrócił.
- Słyszałem, że sporo ci płacą? Kto tak dużo ci płaci?
- Nie powiem ci.
- Aż tak dużo, że nie chcesz mówić? To jest warte śmierci tutaj? Lepiej odpowiedz mi na zadane wcześnie pytania, jeżeli nie chcesz poznać reszty załogi. Yoseob'a i Seungho już poznałeś.
- Już mówiłem. Nie wiem skąd bierze informacje.
- Więc chociaż powiedz dla kogo pracujesz.
- Spieprzaj!
- Jieun! - dziewczyna weszła do pokoju z nożycami. Złapała jego dłoń - Jesteś pewien, że nic nie chcesz powiedzieć? - nie odezwał się - Jak chcesz - Koreanka odkroiła mu mały palec u ręki, a krzyk bólu rozniósł się w pomieszczeniach. Krew tryskała z jego palca.
- Mów!
- Spierdalajcie! - złapała go za drugą dłoń i odcięła środkowy palec. Następnie złapała za zapalniczkę i ogniem podgrzała obydwie, świeże rany do tego stopnia, że komórki obumarły. Mężczyzna się wyrywa i krzyczał.
- To po to, żebyś się nie wykrwawił - powiedziała - I lepiej zacznij mówić, jeżeli nie chcesz, żebym co innego ci odcięła.
- Uwierzcie mi na słowo, że naprawdę nie wiem skąd bierze informację - zaczął płakać - Błagam! Wypuście mnie! Ja nic nie zrobiłem!
- Kim jest szef?!
- Jestem nie winny! Ja nie mam nic wspólnego - płakał jak dziecko. Zostawili go samego i nie odwiedzali go przez najbliższe 6 dni. Po tych 6 dniach wrócili. Kikwang polała jego twarz wodą przez co spragniony zaczął zlizywać krople wody spływającego po jego twarzy.
- Przemyślałeś już wszystko? Zaczniesz wreszcie mówić? - zapytał Kikwang.
- HAHAHAHAHAHA! I tak wszyscy zginiecie! Hahahaha! - Kikwang założył mu z powrotem torbę na głowę i wrócił do pozostałych.
- Nie chce mówić - rzekł.
- Może nowi mają jakieś pomysły? - zapytał Yoseob.
- J-ja... ja mam - rzekła Hyosung - Potrzebuję miskę z wodą  - Jieun przyszykowała dziewczynę miskę z zimną wodą .Hyosung wzięła ją i poszła do pokoju. Ściągnęła mu buty i skarpetki, a następnie włożyła jego stopy do lodowatej wody. Wróciła się po radio, które podpięła do kontaktu i włączyła muzykę klasyczną. Facet słysząc to zapytał:
- Co chcecie zrobić? - był wykończony.
- Mów kim jest twój szef - powiedziała.
- HAHA!
-Kim on jest?!
- Zamknij się... mała dziwko - Japonka podniosła radio i niepewnie stała z nim przed nim.Nagle włożyła go do miski z wodą, a prąd zaczął przeszywać ciało mężczyzny. Trzepało nim i rzucało. Podeszła do kontaktu i wyciągnęła wtyczkę.
- Kim on jest?! - nie odpowiedział. Znów włączyła wtyczkę do kontaktu - Mów! - krzyczała do porażanego prądem Koreańczyka. Wyciągnęła wtyczkę. Był cały zalany potem.
- Co ty robisz? -zapytała Hyuna.
-Próbuję wydobyć z niego informacje - łzy popłynęły po jej policzkach i włączyła radio. Nie mogła uwierzyć w to co właśnie robi - Inaczej wszyscy zginiemy.
- Zbijesz go.
- Albo on... albo my - odłączyła go.
- P-powiem - powiedział cierpiący.
- Mów!.
- T-to... t-to... - ostatnie słowo wyszeptał z wyczerpania, ale nic nie było słychać.
- Kto? Kto to jest?! Mów, a wypuścimy się. Obiecujemy, tylko powiedz- znów podłączyła go do prądu. Potrzepało go przez chwilę i odłączyła go.
- T-to... - Hyosung podeszła do niego i nachyliła się nad nim. Słysząc to co jej wyszeptał nie mogła uwierzyć własnym uszom.
- Kto to jest? -zapytał Joon stojący za nią razem z resztą.
- To... Dongwoon.
-Że co?! -ściągnęła torbę z głowy Koreańczyka, a on ledwo patrząc się na resztę przytaknął jedynie głową. Spojrzał się na Japonkę i rzekł:
- J-ja... ja cię znam. T-to ty. Ty jesteś Jeon Hyosung. Córka Jeon z FBI.
- On mnie rozpoznał.
- I co teraz? -zapytał Hyunseung.
- Nic - odpowiedział Joon - Musimy nie dotrzymać obietnicy. Zgnije na tym krześle.

czwartek, 14 sierpnia 2014

EXO: Just say you love me Rozdział 12

Gdy wrócili z pracy byli na 4:00 nad ranem w dormie. Amanda śpiąca jak zabita w salonie usłyszała dzwonek telefonu. Zaspana nawet się nie ruszyła, jedynie wyciągnęła rękę po telefon. Na komórce wyświetlił się jej numer służbowy. Niezadowolona wcisnęła zielony guzik i przystawiła komórkę do ucha z zamkniętymi oczami.
- Halo? - majaczyła - O co chodzi?... dlaczego na 8:30?... dobra, mamy jeszcze czas - rozłączyła się i rzuciła telefonem za siebie by znów wtulić się do poduszki. Po chwili lekko otworzyła oczy i odruchowo spojrzała na zegar wiszący na ścianie. Spojrzała na godzinę i zdziwiona wyszeptała:
- Co? - przetarła oczy i podniosła się, żeby znów spojrzeć na godzinę - 8:15?! - od razu rzeczywistość do niej dotarła. Szybko zerwała się z łóżka na równe nogi - I teraz dzwonią, żeby przyjechać na w pół do dziewiątej?! - powiedziała zdenerwowana do siebie - Musze obudzić chłopaków! Nie możemy się spóźnić! - szybko zaczęła zrzucać z siebie piżamę i zakładać pierwsze lepsze ubrania z brzegu przewracając się i obijając o meble. Rozczochrana i nie pomalowana wybiegła z salonu krzycząc:
- Wstawać! Spóźnimy się! - wbiegała do każdego pokoju z osobna i budziła idoli. Zachowywali się jak dzieci. Ja budziła Tao, to tym czasem Kris zamykał oczy. Jak postawiła na równe nogi Suho, to Sehun kładł się z powrotem do łóżka. W końcu wyciągnęła ich szybko wszystkich po kolei na korytarz i ustawiała jednego obok drugiego, aż się zmęczyła.Ciągnęła ich za ręce, pchała, a nawet ciągnęła za nogę. Wszyscy ledwo co stali. Byli zmęczeni i niewyspani.
- Która jest godzina? - pytał Kris.Dziewczyna spojrzała to telefonu.
- 8:20. Macie pięć minut, żeby się ubrać do wyjścia, bo inaczej się spóźnimy! - zaczęła panikować.
-Przecież mamy na dziewiątą- jęknął Suho.
- Dzwonili do mnie z SM i godzina się zmieniła.
- Że co?! - krzyknęli jednocześnie.
- Ubierać się! Za dziesięć minut musimy tak już być! - poganiała ich. Kiedy chłopcy ubierali się,Amanda międzyczasie czesała włosy i ciągle sprawdzała godzinę - 8:25! Wszyscy wkładać buty do wyjścia! - usiadła na podłodze i szybko wkładała buty.
- Doszło do tego, że dziewczyna nami rządzi - wyszeptał Lay.
- Lay, coś ci nie pasuje? -zapytała słysząc jego słowa - Jestem tutaj po to, żeby was chronić. Pomagam wam, ale wcale nie muszę tego robić. Jak dla mnie wszyscy możecie pójść na dywanik do dyrektora, jeżeli wam tak pasuje, ale ja nie chcę, żebyście mieli kłopoty - mówiła spokojnie - W końcu jesteśmy rodzinom, prawda? A rodzina pomaga sobie nawzajem i dba o siebie,tak? Więc nie marudź tylko wkładaj buty proszę i idziemy, bo nie ma czasu - rzekła bez wyrazu i otworzyła drzwi - Idziemy,idziemy! - poganiała ich,żeby szybko zeszli na dół. Była już 8:27, a kierowca jeszcze nie przyjechał.
- Co z nim? - pytał Luhan.
- Nie wiem. Nie mogę się do niego dodzwonić. Yah! To jakaś paranoja! - schowała zezłoszczona komórkę do kieszeni.
-Co teraz? - zapytał Baekhyun.
- Poczekaj, myślę... w garażu jest jakiś samochód? - zapytała.
-Taki mały van w którym wozimy swoje rzeczy - rzekł Tao.
-Gdzie są klucze?
- W garażu - szybko pobiegła do garażu i wbiegła do środka. Wzięła klucze i wsiadła do środka. Odpaliła samochód i podjechała przed budynek.
- Ten van jest za mały na naszą dwunastkę. Nie zmieścimy się wszyscy - tłumaczył Minseok.
- Nie mamy innego wyjścia. Cisnąć się do środka! - rozkazała. Chłopcy wsiedli do środka i ledwo się zmieścili. Niektórzy musieli nawet siedzieć na kolanach innej osoby. Obok niej usiadł Minseok.
- Od kiedy masz prawo jazdy? Myślałem, że jeździsz tylko motorem.
-Bo jeżdżę.
- Nie masz prawka?!
- Cicho! Jedziemy! - przekręciła klucze - Trzymać się mocno tam z tyłu! - wcisnęła gaz do dechy i odjechali. Było tylko słychać pisk opon i krzyki idoli. Amanda wymijała samochody i cały czas przyspieszała nie bezpiecznie wyrabiając na zakrętach.
- Ona nas wszystkich zabije! - krzyknął Chanyeol.
- Ratuje wasz pracę!
- Co nam po pracy jak wszyscy zginiemy?! - krzyczał Lay.
- Uważaj! Kot! - krzyknął Xiumin siedząc obok niej, lecz Amanda chciała go sprawnie wyminąć, ale...
- Przejechałaś kota! - krzyknął Xiumin.
- Cicho! Próbuje nas nie zabić!
- Ty w ogóle wiesz co robisz?!
- Nie!
-Aaaaaaaa! - po chwili znaleźli się przed budynkiem SM. Amanda pojechała za budynek i gwałtownie się zatrzymała.
- My żyjemy! - krzyknął uradowany Baekhyun.
- Nie na długo, jeżeli się spóźnimy! Wysiadać! - wszyscy szybko wybiegli z van'u i wbiegli tylnymi drzwiami do wytwórni,a następnie pojechali windą na górę do stołówki.
- Zdążyliśmy - rzekła z ulgą. Reszta rzuciła się na jedzenie.
- Spóźniliście się - usłyszała za sobą męski głos. Przestraszona podskoczyła. Był to pan Kim Junsu.
- Niech mnie pan tak więcej nie straszy!
- Spóźniliście się.
- Że co proszę? - spojrzała na wiszący zegar - Tylko dwie minuty.
- Dwie minuty to wystarczająco dużo.
- Gdybym wcześniej wiedziała,że chłopcy mają być na 8:30 zamiast na 9:00 to nie spóźnilibyśmy się. Wczoraj pan jeszcze mówił, że na 9:00 mamy przyjść. Co się zmieniło podczas jednej nocy?
- Pomyślałem, że pół godziny śniadania im wystarczy zamiast godziny na posiłek. Nie możemy marnować czasu. Zamiast zaczynać pracę o 10:00, zaczną ją o 9:00, ale to tylko dzisiaj tak szczególnie. Później będą mieli spotkanie z menadżerem.Przedyskutują wszystkie sprawy odnośnie swoich zajęć i zapoznają się z nowym grafikiem - o godzinie 9:00 chłopcy udali się do specjalnego do nich przydzielonego  pokoiku w którym czekał na nich menadżer. Wszyscy usiedli razem przy jednym stole i uważnie słuchali co menadżer ma im do powiedzenia, a tym czasem Amanda poszła przebrać się w swój mundur, a następnie udała się do stołówki, gdzie zjadła śniadanie i wypiła gorącą kawę.
- Więc tak, teraz wytłumaczę wam wasz harmonogram w zwyczajne dni w których nie macie zaplanowanych, żadnych zajęć dodatkowych typu sesja w magazynie czy wystąpienie w reklamie lub ewentualnie jakiś występ. Codziennie macie udawać się do wytwórni na 8:30. Wtedy będziecie mieli czas, żeby coś przekąsić i napić się gorącego. O godzinie 9:00 do godziny 11:00 będziecie ćwiczyć na siłowni lub zostaną zorganizowane zajęcia, które będą szlifować wasze języki obce. To zależy. Od 11:00 do 12:00 będziemy się tutaj razem zbierać i porozmawiamy sobie o waszym planie dnia, zmianach w harmonogramie itp. Następnie będziecie mieli pół godziny na kolejny posiłek. Od 12:30 do 15:00 ćwiczenie śpiewu. Od 15:00 do 17:00 taniec. Od 17:00 do 19:00 indywidualne zajęcia dla każdego z was w zależności od tego czym się zajmujecie w zespole. Od 19:00 do 21:00 będziemy rozmawiać o waszych piosenkach, jak macie zachowywać się  telewizji, czego nie możecie mówić itp. Potem pół godziny czasu dla siebie, następne pół godziny na ostatni wasz posiłek. O 22:00 będziecie ćwiczyć wasze choreografie do występów, połączymy to razem z śpiewaniem i tak do 3:00 nad ranem. Pracujecie od poniedziałku do niedzieli. Harmonogram ten który wam przedstawiłem będzie jak na dzień dzisiejszy obowiązywał w całości tylko w weekendy. W pozostałe dni również będziemy się go trzymać, ale oczywiście musimy pamiętać,że dochodzą nam jeszcze sesje, reklamy, programy i występy, więc musimy to wszystko pomieścić w ciągu tygodnia.Czy wszystko jest jasne? - zapytał zagotowując wszystko na tablicy. Reszta przytaknęła- Wiem, że teraz będzie wam ciężko, będziecie zmęczeni, nie wyspani, ale nie martwcie się. Wszystko będzie dobrze. Przyzwyczaicie się i jeszcze ciężkiej pracy staniecie się sławnym zespołem na skalę globalną - pocieszał ich. Cały dzień exo miało zajęcia według nowego harmonogramu do godziny 17:00. Następnie szykowali się na konferencje prasową. W tym momencie Amanda przepraszała ich, że nie może z nimi udać się na tą konferencję, a później na bankiet, gdyż musi koniecznie udać się do swojej wytwórni na dodatkowe treningi i późno wróci. Zmęczone i zawiedzione exo jedynie przytaknęło wiedząc, że Amanda nie może być z nimi przez cały czas. Za to zastąpi ją Rex z którym się nie dogadali za pierwszym razem. Może tym razem to się zmieni? Tym czasem kiedy exo szykowało się się w wytwórni, Amanda złapała pierwszą lepszą taksówkę i pojechała do dormu. Wypiła kawę, zapaliła papierosa, wzięła prysznic i wzięła się za szykowanie. Ubrała na siebie suknie kupioną wczorajszego wieczoru z Natalią. Ubrała na siebie długą,czerwoną suknie z lekkim dekoltem i z długim rękawem, która odkrywała jej prawą nogę. Idealnie podkreślała sylwetkę dziewczyny. Była kobieca,seksowna, ale i jednocześnie elegancka i nieordynarna. Do tego włożyła czerwone szpilki i spięła włosy w wysokiego, gęstego kucyka, a pojedyncze kosmyki jej czarnych, gładkich, gęstych włosów ładnie układały się na jej jasnej twarzy. Na koniec pomalowała delikatnie oczy w stylu smoky eyes. Gdy nastąpiła godzina 19:00, Amanda wzięła torebkę i zamykając dorm zeszła na dół, gdzie czekał już na nią Feng w swoim sportowym samochodzie. Zachwycony wyglądem dziewczyny, uśmiechnięty 30-latek rzucił komplementem i pocałował ją w policzek.
- Jedźmy już - rzekła niewzruszona lecz lekko zmieszana.
- A tobie jak zawsze się spieszy - przekręcił kluczyk w stacyjce i odjechali. Mieli jeszcze dużo czasu, gdyż przed bankietem była jeszcze konferencja. Po drodze wstąpili do kawiarni i wypili gorącą kawę z mlekiem i bitą śmietaną. Rozmawiali o tym co ostatnio robili, jak idzie im w pracy itp. Po godzinie spędzonej w kawiarni na rozmowach udali się na bankiet. Jechali pół godziny, aż dotarli na miejsce. Stanęli przed dużym, białym budynkiem.Feng wysiadł jako pierwszy z samochodu. Przeszedł na drugą stronę pojazdu i otworzył drzwi Amandzie. Po chwili podszedł do nich szofer który wziął kluczyki od Feng'a i zaparkował auto w parkingu podziemnym. Ugną lewą rękę i podniósł ją trzymając przy sobie na wysokości brzucha,wystawiając do góry swój zgięty łokieć w stronę dziewczyny. Ochroniarka spojrzała się na zgiętą rękę mężczyzny i delikatnie chwyciła ją,po czym ruszyli przed siebie i weszli do środka. Na przywitanie przy wejściu na salę stał kelner z srebrną tacą na której trzymał kieliszki z szampanem. Feng wziął dwa kieliszki i jedną z nich wręczył Amandzie. Podziękowała po czym się napiła i trzymając się za ręce poszli dalej. Amanda zobaczyła udekorowaną salę w której było pełno ważnych, wystrojonych osobistości, ale nigdzie nie widziała ani exo, ani innego pracownika SM. Była bardzo poddenerwowana. Nie chciała, żeby ktoś ją zobaczył.
- Coś nie tak? - zapytał swoim ciepłym głosem.
- N-nie... wszystko w porządku.
- Na pewno?
- Oczywiście oppa - uśmiechnęła się.
-To dobrze. Chodź, przedstawię cię kilku ważnym osobą. Widzisz tamtą grupkę ludzi? Zaraz cię z nimi przedstawię. Pracują w tej samej branży co ja. Współpracują z moją firmą, więc zależy mi na ich dobrym uznaniu. To pomaga w interesach. Oni wiedzą ile masz lat,ale nie wiedzą o naszej umowie, więc spokojnie. Z Daewonn'em już się znasz, ale udawajcie, że tak nie jest - podeszli do grupki stojących ludzi.
- Witajcie - przywitał się.
- Cześć Feng - przywitał się mężczyzna z uśmiechem na ustach - Widzę, że jednak się zjawiłeś.
- Często jesteś zapracowany, a jednak miałeś czas by się tutaj zjawić - rzekła kobieta.
- Jak mógłbym nie przyjść? Chciałbym wam kogoś przedstawić. To jest Yi Amanda, moja dziewczyna.
- Miło mi państwa poznać - ukłoniła się.
- Amando, poznaj proszę panią Yeonlin, panią Yeonrin, pan Daewoon, pan Hyunchun i pan Junho. Wszyscy pracują w tej samej branży co ja, a pan Daewoon jest moją prawą ręką w firmie - Amanda spojrzała się na ludzi bogatszych i dużo starszych od niej.
- Długo już jesteście razem? - zapytała pani Yeonlin.
- Tak właściwie to już pięć lat - wszyscy spojrzeli się na nich z zdziwieniem.
- Haha! Chodzi jej raczej o to, że znamy się już pięć lat, a jesteśmy razem od roku - od razu atmosfera się polepszyła.
- Czym się zajmujesz? - zapytał Junho.
- Pracuję w SM.
- Bierzesz udział przy projektach exo? - zapytała Yeonrin.
- Można tak powiedzieć.
- Na pewno jesteś z nimi blisko. Jacy są? - zapytał Hyunchun.
- Tak, to prawda. Jestem dość blisko z exo. Chłopcy są... - od razu przypomniała sobie wszystkie wybryki i uzależnienia chłopaków - naprawę wspaniali. Są mili, pogodni i uroczy. Świetnie wychowani i zawsze zadbani. Miło spędza się z nimi czas. Są bardzo zżyci ze sobą - resztę rozmowy przeznaczyli na tematy związane z pracą. Były tak bardzo interesujące i zrozumiałe, że Amanda udawała, że słucha i rozglądała się czy w pobliżu nie ma exo.
- Co o tym sądzisz Amando? - zapytał Junho.
- Słucham? -zapytała nie wiedząc o czym rozmawiali.
- Odnośnie tego nowego projektu Todori.
- Todori?... To przereklamowane.
- W sumie ma rację - rzekła Yeonrin.
- Dobra, my musimy was na chwile przeprosić. Idę przedstawić Amandę reszcie. Później do was wrócimy - powiedział Feng.
- Miło było ci poznać Amando - rzekł Hyunchun.
- Mnie państwa również - uśmiechnęła się. Feng objął prawą ręką Amandę w pasie i odeszli. Po chwili podszedł do dyrektor SM wraz z jego prawą ręką panem Kim Junsu.
- Witam pana - odezwał się Lee Sooman.
- Pan Sooman? Witam. Co za miła niespodzianka - dziewczyna na widok swojego szefa wzięła szybko chusteczkę i zakryła nią swoją twarz.
-Chciałbym panu przedstawić mojego współpracownika. To jest pan Kim Junsu - mężczyźni powitali się ze sobą.
- To zapewne pana wybranka, mam rację?
- Tak, to jest Ama...
- Amadupia~ - zmieniła głos szybko się wtrącając z nazwą która pierwsza przyszła jej na myśl - Jestem Amadupia. Miło mi~
- Przypomina mi pani pewną pracownicę z SM. Ma na imię Amanda - rzekł Junsu.
-Amanda? Pierwsze słyszę, ale na pewno jest bardzo ładna. Pewnie ładniejsza ode mnie.
- Tego bym nie powiedział. Jest dosyć dziwną i mało inteligentną kobietą - odpowiedział. W Fengu po tych słowach, aż się gotowało ze złości, ale nic się nie odzywał, gdyż zorientował się, że Amanda nie chce,żeby ją rozpoznano.
- Dlaczego pani trzyma chusteczkę przy twarzy, oczywiście, jeżeli można zapytać - zapytał pan Lee.
- To przez te tutejsze kwiaty w wazonach. Ma uczulenie na ich pył - wytłumaczył Feng.
- Ale one są sztuczne.
- To właśnie przez ich sztuczność.
- Czy exo jest tutaj? - zapytała.
- Tak,cała dwunastka - odpowiedział Junsu.
- Och, wspaniale. Jestem ich wielką fanką. Kupuję wszystkie ich płyty.
- Chciałaby pani ich poznać? Junsu idź i zbierz całe exo.
- Nie trzeba!... To znaczy...Wybaczcie proszę,ale muszę się pójść czegoś napić. Zaschło mi w gardle przez te sztuczne kwiatki. Zaraz do was wrócę - uciekła.

*Musze coś szybko znaleźć, żeby zakryć swoja twarz. Nie mogę cały czas chodzić z chusteczką (Amanda)*

 Po chwili zobaczyła siedzącą przy stoliku starą kobietę w czarnej, obcisłej sukni. Obok niej na stoliku leżał czarny, koronkowy wachlarz. Bez zastanowienia podeszła do niej i powiedziała:
- Dobry wieczór. Przepraszam,że pani przeszkadzam, ale muszę pani powiedzieć, że... spodobała się pani mojemu koledze. Uważa, że wygląda pani bardzo kobieco w tej sukience i jest panią po prostu oczarowany. Chciałby z panią zatańczyć, ale jest za bardzo wstydliwy, żeby sam do pani podszedł. 
- Jak miło, który to jest pani kolega?
- Który? - rozejrzała się bo sali - Tam stoi - wskazała na wysokiego mężczyznę - Nazywa się Kim Junsu i bardzo chciałby z panią zatańczyć.
- Przystojny.
- Prawda?
- Ale nie za młody?
- Wiek nie gra tutaj roli. Tym bardziej,że lubi dużo starsze,dojrzałe kobiety -staruszka poprawiła piersi i wstała mówiąc:
- Idę.
- Powodzenia - staruszka podeszła do Junsu i zalotnym krokiem złapała go mocno za ręka i zaprowadziła na środek parkietu, mimo,że się opierał.

* Ja ci dam dziwną i mało inteligentna kobietę! (Amanda)*

 Wzięła do ręki wachlarz i zakrywając nim swoją twarz podeszła do stolika z przystawkami i lampkami z alkoholem. Wypiła szybko jedną lampkę wina i zjadła małą krewetkę. Nagle koło niej stanął Chen z Chanyeol'em. Przestraszona szybko zakryła twarz wachlarzem, ale musiała przyznać, że świetnie wyglądali w garniturach. Obydwoje wzięli po lampce wina. Po chwili Chen zauważył Amandę i z uśmiechem ukłonił się na przywitanie, a Chanyeol poszedł w jego ślady. Przestraszona dziewczyna również się ukłoniła nie ukazują twarzy. Wycofując się wpadła na jakiegoś mężczyznę.
- Ach, przepraszam bardzo. Nie zauważyłam pana - mężczyzna odwrócił się.
- Nie szkodzi. Nic się nie stało - odrzekł Suho uśmiechając się. Stał razem z Tao i Luhan'em - przestraszona zakryła twarz do oczu. Stała osłupiona. Ukłoniła się i szybkim krokiem odeszła. Nagle usłyszała:
-Mógłbym z panią zatańczyć? - wyjrzała lekko za wachlarza i zawstydzona ujrzała ogromnego YiFan'a, który podał jej swoją dłoń. 
- J-ja... n-nie, to zły pomysł - zmieniła głos.
-Dlaczego?
- Nie umiem tańczyć.
- Ma pani znajomy głos.
- Wydaje ci się oppa.
- Oppa?
- Wygadasz na dojrzałego i... męskiego mężczyznę. Na pewno jesteś ode mnie starszy - zachwycony figurą i komplementem dziewczyny zawstydził się.
- Prosiłbym tylko o jeden taniec. Więcej nie będę nalegał.
- No... dobrze - położyła swoją dłoń na dłoni rapera. Delikatnie ją złapał i zaprowadził ja na parkiet. Jedną ręka objął ja w pasie, a drugą złapał jej dłoń. Prowadząc zaczęli tańczyć powoli i zmysłowo. Amanda czuła się niezręcznie, kiedy Kris cały czas się na nią patrzył próbując utrzymać kontakt wzrokowy podczas tańca, a ona wciąż chowała się za wachlarzem. 
- Jak masz na imię? 
- Imię?... Walentyna, ale wszyscy mówią mi Wali.
- Wali?
- Tak, albo Wal.
- Ekhm... ciekawe... Masz ładny zapach perfum.
- Dziękuję.
- Po co ci ten wachlarz?
-Dla ozdoby.
-Nie chcesz mi pokazać swojej twarzy? - obrócił nią,a na koniec pochylił przez co wysiała w jego objęciach.
- Nie.
- Dlaczego? 
- Ponieważ... śmierdzi mi z ust - chciała go obrzydzić,żeby ja zostawił.
- Mi to nie przeszkadza.
- Odbijamy! - wyrwał ją dosłownie z objęć Lay, który zaczął z nią tańczyć energicznie i romantycznie. Obracał nią i obejmował.
- Lay?!
- Znasz mnie?
- W końcu exo, prawda? - podrzucał nią, przerzucał przez ramię, powoli ręką przejeżdżał po jej talii przez co dostała gęsiej skórki. 
- Zaraz,zaraz. Kręci mi się już w głowie.
- Przepraszam.
- Nie szkodzi i tak świetnie tańczysz - nagle ktoś ją nie chcący popchnął przez co przewróciła się i upuściła wachlarz, który przejechał się po parkiecie. 
- Nic ci się nie stało? - zapytał Kris pomagając wstać Amandzie.
- Gdzie mój wachlarz?! 
- Gdzieś upadł. 
- O nie! Nie, nie ,nie! - zakryła twarz dłońmi i spuściła głowę. Widząc wachlarz z daleka biegła do niego na oślep. Nagle ktoś go podniósł. 
- Proszę - wręczył jej do ręki Tao.Wzięła go i schowała twarz.
- Dziękuję Tao.
- Jak masz na imię?
- Wybacz, muszę iść. Pa~ 
- Poczekaj! -wybiegła z budynku. Po bankiecie Feng zawiózł Amandę do dormu przed chłopakami. Pożegnała go całując w policzek i wbiegła do bloku. Wjechała windą na górę i szybko wpadła do dormu. Schowała się w salonie i szybko zaczęła się przebierać. Nagle do dormu przyszli chłopcy,a ona wciąż była w sukni.
- Wróciliśmy~! - zawołał Chen.
- Już wróciliście?! Zaraz do was przyjdę! - szybko ściągnęła sukienkę i przebrała się w piżamę. Rozpuściła włosy i nałożyła opaskę, po czym jakby nigdy nic weszła do kuchni- Cześć, jak było? 
- Dlaczego jesteś tak pomalowana? -zapytał Baekhyun.
-Co?... Ach, to! Ćwiczę tylko malowanie oczu. Widziałam taki fajny tutorial na youtube - poddenerwowana podeszła do lady i zaczęła parzyć sobie herbatę. 
- Na bankiecie była taka śliczna dziewczyna - rzekł Chen.
- Naprawdę? - zapytała, a reszta przytaknęła - Jak wyglądała?
- Była ubrana w taką czerwoną suknie, która świetnie odkrywała jej nogę- powiedział D.O
- Miała bajeczne nogi - rzekł Chanyeol. Wszyscy przytaknęli.
- A jaką figurę - rozmarzył się Minseok. Dziewczyna spojrzała się zaskoczona.
- Była taka zgrabna - powiedział Kai.
- Nie chwaląc się, tańczyłem z nią - powiedział Kris - Miała taki delikatny głos i cudnie pachniała. Chyba ją speszyłem.
- Nie tylko tobie nie pokazała twarzy. Cały czas zakrywała się wachlarzem - powiedział Sehun.
- Nie tylko ty z nią tańczyłeś.
-Jak mogłeś mi to zrobić?!
- Ej! Dziewczyn się nie zaklepuje - powiedział Lay.
- Mi za to powiedziała, że jest bardzo męski~ I co ty na to?!
- Skojarzyła mi si z tobą - wskazał na Amandę Luhan.
- Ze mną?! Dlaczego?
-Byłyście podobne.
- Może to byłaś ty tylko nie chcesz się przyznać - powiedział Baekhyun.
- A ty znowu w detektywa się bawisz?
-To moje powołanie.
- To nie możliwe, żeby to były te same osoby. Tamta dziewczyna była bardziej delikatna od Amandy - rzekł Chen.
- Nie macie takich samych sylwetek - rzekł Lay.
- No i miała bardziej gęste włosy od twoich - dodał Chanyeol.
- Serio? - podniosła jedną brew do góry.
- No i inny wzrok - powiedział Suho.
- Co jeszcze miała innego?
- Tyłek - powiedział D.O
- A co jest złego w moim tyłku? Dobra, nie chce wiedzieć! W każdym bądź razie to nie mogłabym być ja.Po pierwsze w tym czasie była u siebie w wytwórni, a po drugie nigdy bym nie powiedziała, że Kris jest męski.
- Jak to nie?!
- Nie jesteś nawet przystojny.
-Jestem!
- No właśnie problem w tym, że nie. Jesteś nieurodziwy.
- Jestem przystojny, dojrzały, męski i wysoki. Ty dobrze o tym wiesz, ale nie przyznasz się.
- Na głowę upadłeś.W tym zespole jest wiele osób, które są przystojniejsze od ciebie.
- Niby kto?
- Na przykład taki Tao, ale oczywiście nie jedyny.
- Tao jest brzydki!
- Sehun!
- Ale to prawda~
- W każdym bądź razie! - przerwa im Baekhyun - Poderwałbym taka laskę - wszyscy przytaknęli.
- Złapać za taki tyłek. Klapsa bym jej dał - rzekł Xiumin.
- Taką kobietę to z łóżka nie wypuszczać - powiedział Chanyeol.
- Jak bym ją wziął to działoby się - rzekł Chen.
- Najlepiej związać do łóżka - rzekł D.O
- Pewnie jest niezła - powiedział Tao.
- Ciekawe czy założyła majtki? - zapytał Kris.
- Sehun to by ją tam nieźle wytarmosił - powiedział Kai. Wszyscy się śmiali.
- Dość! Jesteście zboczeni, nie chce tego słuchać.
- No właśnie! Zachowujcie się - przestał się śmiać i zwrócił uwagę chłopakom Luhan.
- Oj przestańcie~ Co ty tak bronisz Amandy? Podoba ci się?- zapytał Suho. Luhan zaczął się jąkać. Jak powie, że tak to źle, jak powie, że nie to też źle.
- Nasz Luhan to by pewnie zajął by się Amandą - zaczął Chen.
- Nie mów tak!
- A nie? Przecież widzę jak pożerasz ją wzrokiem - zawstydzona i zaczerwieniona rzekła:
- Idę spać. Dobranoc~ - uciekła do salonu. Tao zauważył, że Amanda zapomniała swoje herbaty. Wziął ją  do ręki i zaniósł ją do salonu.
- Amanda, przyniosłem ci herbatę. Zapomniałaś jej z kuchni.
- Dziękuję.Połóż ją na stoliku - zrobił jak kazała i wyszedł mówiąc dobranoc.

* Obok telewizora leżał czarny wachlarz. Taki sam jaki miała tamta dziewczyna na bankiecie. Tak! Jednak miałem rację, że to była ona. Penie głupio jej po słowach chłopaków. Sam nie byłem lepszy, ale trzeba przyznać, że pięknie wyglądała. Tylko co ona tam robiła? (Tao)*




niedziela, 10 sierpnia 2014

Dziewczyna Gangstera Rozdział 18 " List gończy"

- Jak mogłeś?! - uderzyła Hyosung Joon'a w ramie, kiedy ten spokojnie siedział w ławce.
- Ała! Za co to?
- Za to, że wtedy nas tak zostawiłeś! - krzyknęła, a cała klasa spojrzała się na nich zaciekawiona. Zdezorientowany chłopak spojrzał się na klasę, a potem na zezłoszczoną przyjaciółkę. Złapał ją za nad garstek i wyprowadził z klasy.
- Możemy o takich rzeczach rozmawiać po szkole? Wszyscy nie muszą o tym wiedzieć.
- Niby kiedy po szkole? Dobrze wiesz, że FBI siedzi nam na plecach, a moja matka zaczyna się domyślać. Lepiej mów czemu tak zrobiłeś?
- A co miałem zrobić?! Sama widziałaś ile tam było policjantów. Jestem najbardziej poszukiwany z was wszystkich.
- Stchórzyłeś, prawda?
- Nie... po prostu musisz zrozumieć, że czasami dzieją się rzeczy  a które nie mamy wpływu. W tamtym momencie nie mogliśmy nic zrobić. Wpakowaliby nas do paki razem z nią, a stamtąd na pewno byśmy jej nie pomogli. Dzięki temu, że ciebie nie złapali mogłaś jej pomóc, prawda?
-No tak - zrobiło się jej głupio.
- No właśnie... masz zdobyte informacje?
- Tak, zrobiłam zdjęcia.
- Prześlij mi je.
- Zgoda - wyciągnęła z kieszeni telefon i wszystkie zdjęcia przesłała chłopakowi sms'em.
- Dobra, dotarło. Wiesz może kim jest informator twojej matki?
- Niestety nie. Kiedy przeszukiwałam jej gabinet weszła do środka z jakimś mężczyzną,więc schowałam się pod biurkiem. To nie był on, lecz jakiś jego pomocnik. Mówił, że jego szef wyjechał w interesach czy jakoś tak i nie mógł przyjść. Wtedy dowiedziałam się, że wiedzą gdzie jesteście i matka wysłała posiłki.
- ... Rozumiem... eh, no nic. Przejrzę zdjęcia i trzeba będzie się spotkać. Dzisiaj,wieczorem o 19:00, tam gdzie zwykle.
- Ale jak mam wyjść z domu? Przecież wiesz, że...
- Przestań - przerwał jej - Ja się wszystkim zajmę. Wątpisz w moje zdolności?
- Czy mam odpowiedzieć na te pytanie? - zaśmiał się i poczochrał jej włosy - Nie zapomnij o dzisiejszym treningu. Czeka nas kolejny mecz.
- Spoko - uśmiechnęła się.
- Dobra, zmykaj do klasy - odwzajemnił uśmiech. Po lekcjach wszyscy uczniowie udali się na dodatkowe zajęcia. Hyosung poszła do damskiej przebieralni, przebrała się w swój stój do grania w nogę i spięła włosy w dwa kucyki. Zostawiła swoje rzeczy i pobiegła na salę. Na początku zajęć zrobili rozgrzewkę. Kilka pajacyków, brzuszków, rozciągania mięśni i przeszli do dalszych ćwiczeń.Biegali slalomem z piłką między kijkami, skakali po oponach i biegali wokół szkoły. Po godzinie ćwiczeń przeszli do gry w piłkę. Podzielili się na dwie części i rozpoczęli grę. Po kolejnej godzinie wszyscy byli zmęczeni i spoceni, więc zakończyli trening i mogli iść do domu. Hyosung wróciła z powrotem do damskiej szatni, wzięła szybki prysznic, ubrała się oraz uczesała. Wzięła swoje rzeczy i wróciła z Hyuną do domu. Po powrocie do domu przebrała się w fioletowe spodenki w owieczki i w za dużą, czerwoną, męską koszulkę. Spięła włosy byle jak w kucyk i zeszła na dól na obiad. Po obiedzie wróciła na górę by odrobić prace domową. Po godzinie odrabiania lekcji poszła do salonu oglądać serial i zajadając się pączkiem. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Hyosung! Otwórz! - usłyszała dziewczyna kazanie swojej matki.
- Teraz oglądam serial! - zignorowała mate i oglądała dalej. Nikt nie otworzył drzwi, a gość dobijał się do drzwi. Poirytowana Japonka zeszła się z fotelu i poszła otworzyć drzwi. Otwierając je wytrzeszczyła oczy.
- Changsun?! - chłopak spojrzał się na nią zdziwiony. Obejrzał ją z góry na dól i rzekł:
- Wyglądasz seksownie... w tych skarpetkach - obydwoje spojrzeli się na jej niebieskie skarpetki w Spandzboby.
- C-co ty tutaj robisz? - zapytała. Chłopak podszedł bliżej i pokazał jej, że ma coś na policzku. Okazało się, że cała była brudna od pączka. Zawstydzona szybko wytarła ręką twarz.
- Hyosung! Kto przyszedł?! - zawołała matka.
- Zwariowałeś przychodząc tutaj? - wyszeptała.
- Nie martw się. Wszystkim się zajmę, tak jak mówiłem - nagle w drzwiach stanęła matka Hyosung.
-Och! Changsun? Co za miła niespodzianka - powiedziała ucieszona.
- Dzień dobry pani - uśmiechnął się.
- Proszę, wejdź do środka - wpuściła chłopaka do domu.
- A u państwa ładnie jak zawsze - pochwalił.
- Hahaha! Dziękuję. Jesteś taki miły. Napijesz się czegoś? Herbaty? Może kawy?
- Nie dziękuje. Na przyszedłem tylko na chwilkę.
- Więc co cię tu sprowadza?
- Pani córka.
- Hyosung?
- A ma pani inną córkę?
- HAHA! Jaki ty zabawny!
- Chciałbym wyjść gdzieś z pani córką.
- Wyjść?
- Tak, na randkę.
- Randkę?
- No tak - Hyosung tylko z wytrzeszczonymi oczami przyglądała się tej rozmowie. Matka spojrzała się na córkę, a potem na chłopaka.
- Pewnie, idźcie razem. Nie ma problemu - uśmiechnęła się.
- A ty idziesz się przebrać czy tak chcesz wyjść? - zapytał Joon Hyosung patrząc na to jak jest ubrana.
- Daj mi 15 minut. Zaraz zejdę - wbiegła schodami na górę do swojego pokoju. Szybko przebrała się w ciemne jeansy, biała koszulkę na ramiączkach i włożyła czarną kurtkę. Umyła twarz, po kremowała ją, nałożyła makijaż i uczesała się. Na koniec przejrzała się jeszcze w całości. Włożyła telefon do kieszeni i zbiegła na dół - Gotowa! - oznajmiła zeskakując ze schodów. Złapała chłopaka za nad garstek i wyprowadziła go z domu szybko mówiąc:
- My już idziemy. Paa~ - szli za rękę przez chwilę. Gdy zobaczyli, że nikt ich nie obserwuje, zapytała:
- Dlaczego nie zadzwoniłeś? Przygotowałabym się przynajmniej na wyjście, a nie pokazywałabym ci się...
- Umaziana pączkiem? - zapytał.
- Tak.
- Nie przesadzaj. Słodka byłaś - zaśmiał się.
- Ty i te twoje żarty - uśmiechnęła się - Skąd w ogóle przyszedł ci pomysł z randką?
- Wiem, że twoja matka nie pozwala ci wychodzić z domu, ale wiedziałem, że na randkę na pewno cię puści ze mną.
- Przynajmniej dobrze, że to nie jest randka.
- Więc dlaczego wciąż trzymasz mnie za rękę? - zawstydzona zatrzymała się i spojrzała na ich złączone dłonie po czym szybko puściła dłoń przyjaciela. Stojąc przy ulicy, Changsun wyszedł na nią i wystawił rękę. Po chwili podjechała do nich taksówka, która zawiozła ich do klubu. Kiedy byli na miejscu, Joon zapłacił taksówkarzowi i nie stojąc w kolejce od razu weszli do środka. Chłopak złapał dziewczynę za rękę i prowadził ją przez tłum tańczących ludzi. Na końcu byłu duże drzwi przez które przeszli do kasyna. Mijając odszykowanych ludzi i stołów z przeróżnymi grami podeszli do kolejnych drzwi. Przeszli przez nie i podążali wzdłuż ciemnego korytarza. Na jego końcu znajdowały się kolejne drzwi przez które przeszli. Za nimi znajdowała się "kryjówka" Białego Kła. Na miejscu czekała już reszta.
- Dzięki,że przyszliście - powiedział i podszedł do stołu.
- Zdobyłaś już jakieś informacje? - zapytała Jieun Hyosung.
-Tak, wręczyłam je Changsun'owi - Joon wyciągnął z szuflady jasnobrązową, papierową teczkę i wyciągnął jej zawartość, którą rozłożył na stole. Były to wydrukowane, powiększone zdjęcia zrobione przez Hyosung. Wszyscy podeszli do stołu i zaczęli je oglądać.
- To są zdjęcia z naszych akcji - powiedział Seungho.
- Ktoś nas cały czas obserwuje - powiedział Hyunseung. Po chwili zobaczyli jak Yoseob trzymał w rękach zdjęcie. Patrzył się na nie z zszokowaną miną.
-Yoseob, wszystko w porządku? - zapytała Zinger.
- Co jest na tym zdjęciu? - zapytała Hyosung. Kikwang podszedł do chłopaka i spojrzał się na zdjęcie. Zaskoczony odpowiedział:
- Ja - pokazał reszcie.
- To nie wszystko - oznajmił Joon - Jest tego więcej - pokazał im zdjęcia na których jest Kikwang.
- Śledzą cię - rzekła Hyuna.
- Spójrzcie na to - powiedział Mir pokazując im zdjęcie na którym wyraźnie widać twarz Seungho i Zinger.
- Cholera! - krzyknął zdenerwowany Seungho.
- Co my teraz zrobimy? - zapytał Mir.
- Policja już wie jak wygląda Kikwang, Seungho i Zinger. Musicie się pilnować. Nie możecie dać się złapać. Hyuna, czy ktokolwiek wie,że tutaj jesteś?
- N-nie. Powiedziałam, że poszłam na zakupy.
- Widział cię ktoś jak tu wchodziłaś?
- Nie.
- Uważaj jak tutaj przychodzisz. Policja cię cały czas obserwuje. Liczą tylko na to,żeby udowodnić ci, że jesteś z gangu. Pod żadnym pozorem nie odkrywaj tatuażu, rozumiesz?
- Tak.
- Czy to jest dla wszystkich oczywiste? - przytaknęli.
- Musimy wreszcie zacząć coś działać - powiedziała Jieun.
- Tak, nie możemy tak po prostu nic nie robić, bo nas w końcu wszystkich złapią - rzekł Mir.
- Joon, jaki masz plan? - napisał na kartce Yoseob.
- Jak na razie radzę wam uważać na siebie. Nie zwracajcie za bardzo na siebie uwagę. Ćwiczcie codziennie, wszędzie. Kiedy tylko możecie. Nie traćcie formy i zawsze zabezpieczajcie się, gdy wychodzicie z domu. Nigdy nie wiadomo co może nas spotkać.
- Tylko tyle? - zapytał Yoseob.
- Nie... mam pomysł. Załapiemy informatora.
- Jak? - zapytał Hyoseung
- Hyosung mówiła, że teraz informatora zastępuje jego pracownik, gdyż wyjechał. Złapiemy go i wyśpiewa nam wszystko.
- Ale co z nowymi? - zapytała Zinger.
- To znaczy?
- Mówisz, żebyśmy trzymali formę, ale oni nie są doświadczeni - powiedział Seungho.
- To dla nich jak samobójstwo. Muszą umieć się bronić. Jak mają go z nami złapać? - rzekł Kikwang.
- Macie racje. Oni nie potrafią tyle co wy... będę musiał was oddalić od sprawy. Cała trójkę.
- Że co?! - zapytał zaskoczony Hyoseung.
- Nie możesz na tego zrobić! - krzyknęła Hyuna.
- To dla waszego dobra.
- Skoro nie nadajemy się do walki to przydamy się w innym celu. Joon... na pewno jest coś w czym moglibyśmy pomóc - rzekła Hyosung. Joon nie odezwał się. Zamknął oczy i odwrócił się plecami. Wziął kilka głębokich oddechów po czym rzekł:
- Już wiem - odwrócił się - Hyosung, czy ten mężczyzna dalej przychodzi do gabinetu twojej matki?
- Tak, a co?
- Mam plan. Słuchajcie - następnego dnia Hyosung oglądała wiadomości wraz z rodzicami.

" W Seul'u grasuje gang o nazwie "Biały Kieł". Gang ten składa się z dziesięciu, niebezpiecznych licealistów, którzy współpracują z Yakuzzą. W odróżnieniu od Yakuzzy, wszyscy członkowie Białego Kła noszą tylko jeden tatuaż na ramieniu w postaci białego tygrysa."

Na ekranie pojawiło się zdjęcie tatuażu.

" Mamy wizerunki trzech nastoletnich gangsterów, którzy są poszukiwani."

 Po chwili pokazali zdjęcia twarzy Kikwang'a, Zinger i Seungho.

"  Jeżeli wicie, gdzie podziewają się te osoby,prosimy dzwonić pod numer zamieszczony na dole ekranu. Listy gończe są już rozwieszane w całym mieście. Na dzień dzisiejszy nie znamy twarzy wszystkich członków Białego Kła, ani ich nazwisk. Ludzie ci są poszukiwani za morderstwa, kradzieże oraz handel narkotykami. Założycielowi gangu grozi dożywocie lub w najgorszym przypadku kara śmierci. Jeżeli ktokolwiek wie coś o tych niebezpiecznych ludziach, prosimy dzwonić pod numer podany poniżej. Będziemy państwa informować o Białym Kle na bieżąco."

- Mamo... mówią już o tym nawet w telewizji?
- Są to ludzie niebezpieczni i bezlitośni. Ludzie muszą wiedzieć, że są w niebezpieczeństwie, rozumiesz?
- Tak,wiem - zrobiło się jej gorąco z nerwów i zaczęła się pocić.
- Hyosung, wszystko w porządku? Nie wyglądasz za dobrze - powiedział ojciec.
- Co?
- Jesteś czerwona i pocisz się.
- Naprawę? - starła pot z czoła.
- Coś nie tak? - zapytała.
- N-nie. Oczywiście, że nie. Po prostu widząc twarze tych ludzi... zaczęłam się bać. W końcu to gangsterzy i grasują w naszym mieście. Aż strach pomyśleć co by się stało,gdybym ich spotkała.
-Nie masz czego się obawiać- uspokajała ją matka.

***************
 Jeszcze dziś pojawi się nowy harmonogram na blogu.

środa, 6 sierpnia 2014

EXO: Just say you love me Rozdział 11

Następnego dnia Natalia szykowała się na spotkanie z Jongin'em. Wstała o godz. 7:00 rano i zaczęła się szykować. Wzięła szybki prysznic, po kremowała ciało i pomalowała się lekko. Ubrała się w czerwone rurki i czarną podkoszulkę z napisem. Ubrania te ładnie podkreślały jej figurę. Uczesała włosy zostawiając je rozpuszczone. Wzięła szarą torbę z ubraniami na przemianę oraz z kosmetykami i zakładając wygodne tenisówki w których będzie jej się dobrze tańczyło wybiegła z mieszkania biegnąc na przystanek. Kiedy była na miejscu czekała na najbliższy autobus pięć minut,a następnie pojechała pierwszym lepszym. Jechała nim ok. piętnaście minut po czym wysiadła na odpowiednim przystanku. Do budynku SM dotarła w pięć minut. Spóźniła się jedynie pięć minut na spotkanie. Zobaczyła duży, biały, trzy piętrowy budynek z szerokimi oknami na dole i małymi oknami ku górze. Na budynku była duża gwiazda z niebieskim napisem SMTOWN. 

  Niestety na miejscu nie było nikogo oprócz garstkę nastolatek czekających na Kai'a. Zdziwiona nie wiedziała co zrobić. Pomyślała, że chłopak nie zjawi się przez saesagi które na niego czekały. Po chwili dostała sms'a. Wyciągnęła telefon z kieszeni i spojrzała na ekran.

* O wilku mowa (Natalia)*

 "Idź za budynek tak, żeby nikt cię nie zauważył." 



Dziewczyna zrobiła tak jak w wiadomości. Szybko poszła za budynek i zobaczyła kolejną garstkę Koreanek.
 Była pewna,że nie dostanie się do środka. W końcu Kai nie wyjdzie po nią i nie wprowadzi ją do środka. Od razu dziewczyny zaczną robić im zdjęcia i wybuchnie skandal. Miała już się miała wracać, kiedy nagle zobaczyła, jak tylnie, szklane drzwi się otwierają. Podekscytowane fanki zmieniły swoje wyrazy twarzy, kiedy zobaczyły wychodzącą stamtąd dziewczynę.  Była wysoka z czarnymi,długimi, pofalowanymi włosami,a jej oczy zasłaniały czarne, przeciwsłoneczne okulary. Była ubrana w czarne, obcisłe spodnie, biała koszulkę z dekoltem i czarną, masywną, bez rękawów kamizelkę z wieloma kieszonkami. Kamizelka ta była usztywniona i kuloodporna z białym napisem z tyłu "ochrona". Kobieta podeszła do Natalii i zaprowadziła ją do środka zamykając drzwi. 
- Myślałam, że rano nie pracujesz - rzekła Natalia.
- Bo nie pracuję.Niańczę Jongin'a - odpowiedziała Amanda.
- Yah! Noona~! - oburzył się tancerz podchodząc do  dziewczyn - Oh! Cześć Natalia. Gotowa?
- Hej oppa. Tak, pewnie.
-To wy idźcie na salę, a ja idę się napić kawy. Wstydziłbyś się wyciągać mnie siłą z dormu bez gorącej kawy.
- Wybacz noona,wynagrodzę ci to. Więc my idziemy- odrzekł Kai i zaprowadził Natalię na salę ćwiczeń w której zawsze trenuje zresztą exo. 
- Tam jest przebieralnia. Możesz się przebrać - wskazał jej drzwi.
-To ja idę się przebrać - wzięła torbę i zniknęła za drzwiami do damskiej przebieralni. Szybko przebrała się w siwy dres z Nike i spięła włosy w wysokiego kucyka. Przejrzała się jeszcze w lustrze i podenerwowana wyszła na salę. Zobaczyła przebranego już Kai'a w czarne spodnie od dresu i w ciemną koszulkę na ramiączkach. Zauważając Polkę, która już gotowa wyszła uśmiechnął się zabójczo. 
- Chciałbym zobaczyć co potrafisz - powiedział.
- Ale,że tak teraz?
- No, a kiedy? Chyba się nie wstydzisz?
- Nie, znaczy... ja... nie, oczywiście,że nie.
-To dobrze. Rozciągnij się, a ja włączę muzykę.
- Dobrze - idol podszedł do magnetofonu i włączył szybką hip-hop'ową piosenkę. Poddenerwowana Natalia zaczęła tańczyć. Starała się jak najlepiej, żeby mu zaimponować, lecz za bardzo się wstydziła. Jongin uważnie przyglądał się jej krokom z poważną miną. Po chwili wyłączył muzykę.
- Coś nie tak? - zapytała.
- Nie, tylko... ty tak tańczysz na co dzień czy tylko przy mnie jesteś taka spięta?
- Przepraszam - wyszeptała spuszczając głowę..
- Nie przepraszaj. Mówiłaś, że się nie wstydzisz - uśmiechnął się rozweselając tym Natii - Zatańcz po prostu tak jakby mnie tutaj nie było. Jakbyś była tutaj sama. Nie tańcz głową, tylko sercem. Zamknij oczy i wczuł się w muzykę - zamknęła oczy - Zrelaksuj się. Niech twoje ciao stanie się giętkie. Niech podąża za muzyką.W tym momencie, nie liczy się nic więcej, niż to co teraz robisz. Bądź sobą. Tańcz - włączył muzykę,a Polka od razu zaczęła tańczyć. Była zrelaksowana i wyluzowana. Tańczyła w rytm hip-hopu. Nagle otworzyła oczy i zaczęła tańczyć serce tak jak jej powiedział. Była niesamowita. Tańczyła jak zawodowy tancerz. W końcu co się dziwić,przecież jest trainee. Kai nie wytrzymał i dołączył się do niej. Nie przeszkadzało jej to. Ich wzrok napotkał się na siebie przez co uśmiechnęli się do siebie. Tańczyli razem przez dobrą godzinę. Muzyka tak ich wciągnęła,że nie mogli przestać. W tym momencie nie liczyło się nic więcej, niż taniec. Po godzinie hip-hopu zrobili sobie chwilę przerwy i napili się wody. 
- Dobry jesteś.
- Ty też. Jeżeli chcesz to mogę cię nauczyć kilka kroków. Mogą ci się przydać jako trainee.
-Ok.
- Więc po godzinie zabawy zajmijmy się teraz nauką - uśmiechnął się - Podejdź do mnie - dziewczyna podeszła i zaczął jej pokazywać różne kroki po czym krok po kroku uczył ją jak je wykonywać. Wiele razy przewracali się i śmiali, ale na poważnie to potraktowali. Jongin był wymagającym nauczycielem, który zwracał jej uwagę na każdy mały szczegół i błąd, ale za to świetnie tłumaczył i potrafił dotrzeć słowami do dziewczyny. Nauka ta tak ich wciągnęła, że uczyli się razem przez kolejne dwie godziny bez przerwy. Po tych dwóch godzinach postanowili w końcu zrobić sobie przerwę. Zmęczeni, spoceni i zdyszani usiedli na podłodze oparci o ściany pijąc wodę z butelek. 
- Dobrze ci idzie.
- Dziękuję.
- Robisz jeszcze błędy,ale poprawimy to. Ważne, że szybko załapujesz o co mi chodzi. Częściej tańczysz hip-hop czy taniec towarzyski?
- Szczerze powiedziawszy to dłużej tańczę taniec towarzyski. Hip-hop i inne rodzaje tańca zaczęłam uczyć się dopiero, kiedy zostałam trainee. 
- Długo jesteś trainee?
- Jakieś... trzy lata. 
- Może kiedyś zatańczymy razem jakiś taniec towarzyski?
- Pewnie. Byłoby fajnie. 
- Jadłaś już śniadanie?- zapytał.
- Nie, jeszcze nie.
- Ja też nie. To chodź, ja stawiam - wstał i podał Polce rękę. Dziewczyna złapała ją i wstała z pomocą chłopaka.
- Tylko pójdę się przebrać - powiedziała i poszła w stronę przebieralni. Rozebrała się, związała włosy w kok i weszła pod prysznic. Wzięła szybki prysznic i przebrała się w codzienne ciuchy. Wypsikała się dezodorantem, poprawiła makijaż, uczesała włosy i zabierając sobą torbę wyszła z damskiej przebieralni. Zajęło ją to dwadzieścia minut.
- Przepraszam, że długo czekałeś.
-Nie martw się. Przecież też musiałem się przebrać. Idziemy? - przytaknęła. Poszli razem windą na drugie piętro do jadalni. Natalia usiadła przy stoliku, a Kai kupił dwie porcje gorącego posiłku.
-Dziękuję oppa~ 
- Smacznego - zaczęli się zajadać pysznym posiłkiem. 
- Cieszę się,że mogłam z tobą zatańczyć. Musimy to jeszcze kiedyś powtórzyć - powiedziała mając nadzieję, że jeszcze się umówią.
-Pewnie.Jeszcze nie nauczyłem cię wszystkiego. Musimy dopracować jeszcze kilka rzeczy. Po resztą musimy razem zatańczyć jakiś taniec towarzyski, prawda? - uśmiechnięta przytaknęła. Po chwili przysiadło się całe exo z swoimi delikatnymi przekąskami. 
- Co wy tutaj robicie? - zapytał Kris.
- Czyżby randka? - zapytał Baekhyun.
- Co?! Nie, nie, nie. To nie randka - zaczęła się tłumaczyć speszona.
- Pabo! Uczyłem Natalię tańczyć - odpowiedział. 
- Ty tańczysz? - zapytał zdziwiony Tao.
- To w końcu trainee. Musi umieć tańczyć - rzekł Luhan.
- Zajmujesz się jeszcze czymś? - zapyta zainteresowany Suho.
- Oprócz tańca to trochę śpiewam,ale najbardziej lubię rapować. Jak zadebiutuje to na pewno jako raperka - odpowiedziała.
- Za rapuj coś - powiedział Chanyeol.
- No nie jestem pewna - zaczęli ją wszyscy namawiać. Po chwili przyszła do nich Amanda.
- Co tu tak głośno? - zapytała.
- Natalia będzie rapować - rzekł Lay.
- Wcale nie - odpowiedziała zawstydzona. Amanda usiadła obok niej. 
- Dajesz Natii! Czego tu się wstydzić? Ich? No proszę cię... dałaś radę w wytwórni, to dasz radę i przed nimi.
- No... ok - za rapowała początek piosenki Nicki Minaj, Cassie - The Boys


 Cały zespół był pod wrażeniem. Chwalili ją za jej talent. "Jesteś dobra" mówili. 
- Wybaczcie, ale będę już się zbierała. Muszę iść na trening -powiedziała wstając od stolika.
- Jongin pokaż Natalii gdzie jest wyjście - rzekła Amanda.
- Jasne. Wystarczy jak wejdziesz do windy i zjedziesz na parter. Idź w prawo i cały czas prosto, a potem...
- Nie Jongi - przerwała mu - Po prostu ją odprowadź.
- Ach! No tak, chodźmy - objął dziewczynę i poszli w stronę windy żegnając się zresztą.  
- A ty Amanda  czym się zajmujesz poza pracą? - zapytał uszczypliwie Baekhyun.
- Jak już wiecie to chodzę na studia - odpowiedziała wiedząc o co chodzi piosenkarzowi.
- Tylko? Nie robisz nic więcej? - spojrzała się na niego, jakby miała go zaraz zabić, ale opanowała się.
- Tak się składa oppa, że też jestem trainee - odpowiedziała. Baekhyun nie spodziewał się, że dziewczyna się przyzna. Wszyscy byli zaskoczeni. Zaniemówili.
- Jak to?! - zapytał zaskoczony Chen.
- Coście tacy zdziwieni? Nie mogę być trainee?! - przestraszeni tonem dziewczyny zaczęli zaprzeczać i mówili,że nadaje się itp.
- A gdzie? - zapytał Sehun.
- Tam gdzie Natalia. 
-Więc nie powinnaś też iść na trening? - zapytał Chanyeol.
- Trenuje dłużej od Natalii,więc jestem w innej grupie i mam trening o innej godzinie. Zgłosiłam im, że pracuję w SM jako ochroniarz exo, więc ustalili mi specjalnie godziny o których mam przychodzić.Więc, nie było problemu. 
- A co takiego robisz? - zapytał ciekawski D.O
- Śpiewam. Mam dosyć mocny głos - wszyscy przytaknęli, że to prawda. Przewróciła oczami i zaśmiała się.
- Jak długo już trenujesz?  - zapytał Kris.
- Pięć lat. 
- Co tak długo? -zapytał Lay.
- A co?! Nie mogę?! Aigoo~ 
- Musimy kiedyś usłyszeć jak śpiewasz -powiedział Suho.
- Nie ma mowy.
-Dlaczego? - wszyscy zapytali.
-Bo nie!
- Ale jak zadebiutujesz to usłyszymy - powiedział Tao.
- Będziesz musiała seksownie tańczyć - rzekł Xiumin.
- W seksownych, obcisłych ciuchach - rzekł Sehun zagryzając nie świadomie dolną wargę. Wszyscy widząc to zaczęli się śmiać.
- No chyba, że będziesz w girlsbandzie o słodkim motywie - powiedział Kris.
- Amanda i aegyo? - zapytał Baekhyun. Wszyscy wyobrazili sobie dziewczynę w kolorowej sukience z niewinnym wyglądem robiącą aegyo. Całe exo wybuchło śmiechem. 
- Mam was dość. Idę sobie - rzekła z powagą i opanowaniem w głosie i odeszła.
- Amanda! Zaczekaj!Żartowaliśmy! - krzyczeli. Po chwili wrócił Kai pytając:
- Coś mnie ominęło? - pół godziny później chłopcy udali się do przebieralni i przebrali się w dresy na trening. Ciężko ćwiczyli do wieczornego występu w telewizji. Powtarzali piosenkę i układ taneczny. Po chwili do sali wszedł starszy mężczyzna w garniturze.
- Dzień dobry - przerwał im trening - Nazywam się Kim Junsu i jestem asystentem pana Lee Soo Man. Od dziś będę zajmował się waszym planem dnia i ogólnym grafikiem. Pan Soo Man marzy byście ciężką pracą stali się jednym z najpopularniejszych zespołów w kpop'ie, a ja spełnię jego marzenie. Od dziś wasze treningi stan się jeszcze treningi staną się jeszcze cięższe. Będziecie mieli więcej zajęć dodatkowych oraz udziałów w reklamach i programach. Wasz czas pracy również się przedłuży. Od jutra zaczynacie o godzinie 9:00 rano i skończycie o 3:00 nad ranem. Tutaj mam wasz grafik - wręczył do rąk chłopakom kartki z grafikami i ogólnym planem dnia na następny dzień.
- Od 9:00 do 3:00 w nocy?! Przecież to dziewiętnaście godzin pracy - powiedział Kris.
- Jak to więcej zajęć? Już teraz mamy niezły wycisk - powiedział Chen.
- Nie da się to jakoś inaczej załatwić? - zapytał Suho.
- Niestety, nie ma takiej możliwości - odpowiedział. 
- Co pan sobie wyobraża tak po prostu tutaj wchodzić i przerywać trening exo? Przez pana mają teraz kilka minut pracy w plecy, a muszą przygotować się na dzisiejszy występ! Nie trzeba było przyjść później? - zapytała zdenerwowana.
- A pani to kim jest, jeżeli można wiedzieć?
- Nazywam się Yi Amanda i również pracuję z exo.
- Ach, no tak. Słyszałem o pani. Pani Yi Amanda ochroniarz. Jedna z najbardziej uwodzicielskich kobiet i najbardziej nieobliczalnych w wytwórni.
- Że co takiego?! Jak ja zaraz...! - miała się już na niego rzucić, kiedy Xiumin ją złapał i powstrzymał.
- Nie warto - rzekł. Zdenerwowana wyrwała się z jego objęć. 
- Jak pan śmie tak o mnie mówić?! Gdzie pańskie maniery?!... Pracuję z exo dwadzieścia cztery godziny na dobę. To ja ich chronię, dbam o nich i pilnuje, żeby te świruski nie zrobiły im krzywdy. 
- No cóż,skoro sami nie potrafi się obronić przed bandą nastolatek... musi ich chronić... dziewczyna.
- Potrafię więcej niż panu się wydaje.
-Nie wątpię, ale przez tą dyskusje marnujemy jedynie cenny czas exo na trening, prawda?-dziewczyna spojrzała się na przyjaciół.
- Wyjdźmy na korytarz - rzekła po czym wyszli - Nie możecie tak drastycznie zmienić grafik exo.
- Owszem możemy. Exo istnieje po to, żeby dla nas zarabiać pieniądze. Tak samo jak Shinee, Girls Generation czy Super Junior.
- Czyli co? Są waszymi maszynami na pieniądze?!
- To złe określenie, ale w pewnym sensie to... tak.
- To są tylko ludzie. Jak mają wytrzymać tyle godzin w pracy i jedynie trzy godziny snu?! 
- W każdej wytwórni zespoły mają ciężko. Nie tylko exo.
-Przesadzacie. To nie zdrowe.Nie możecie tak!
- Owszem, możemy. Chłopcy podpisali kontrakt w którym wyraźnie pisze, że zgadzają się na zmianę godzin pracy. 
- Przejdę się z tym do pana Soo Man'a.
-I co zrobisz? Jesteś tylko ochroniarzem. Ty nic nie możesz. A jeżeli będziesz się mieszać w nie swoje sprawy, to stracisz pracę. Proszę wybaczyć,ale nie mam czasu na rozmowę. Czeka mnie jeszcze praca. Więc... do zobaczenia,ochroniarzu - zdenerwowana udała się do szefa by namówić go do zmiany decyzji, lecz na próżno. Nikogo w wytwórni nie interesowało zdrowie exo. Nawet wujek Amandy nie mógł nic zrobić. Mogła jedynie ustalić swój podział pracy przy exo u szefa. Pod wieczór chłopcy pojechali na występ by wystąpić w telewizji. Znów musieli przedzierać się przez dzikie nastolatki. Szybkie przygotowywania. Makijaż, fryzura, stój i na scenę.Potem zmyć makijaż, przebrać się, przebrnąć prze saesagi i wrócić o późnej porze do dormu. Zmęczeni wzięli prysznic i poszli spać, a niektórzy z nich nawet nie zdążyli, bo z zmęczenia zasnęli w łóżkach. Amanda obudziła wszystkich o 8:00 rano. Wyszykowali się i pojechali do wytwórni na 9:00. Jak się okazuje nie tylko oni mieli zmienieni grafik. O tej godzinie spotkali resztę artystów w stołówce na śniadaniu.  Amanda przepracowała z nimi do godz. 15:00 i pojechała taksówkę do swojej wytwórni na trening. O godz. 20:00 pojechała z Natalią do centrum handlowego na zakupy. Pod czas zakupów Amanda o wszystkim opowiedziała Natalii.
- Żartujesz?
- Nie, po zakupach będę musiała jechać znów do SM do chłopaków i przesiedzimy razem do tej trzeciej nad ranem. Nie mogę w to uwierzyć, że tak ich traktują! W końcu nie wytrzymają! Będą zmęczeni, nie wyspani, zaczną chorować i pewnie będą mieli nie jedną kontuzje.
- Oby nie. 
- Głupi kontrakt. Głupi SM! 
- Sama jestem zdenerwowana.
-A jutro będę musiała znowu opuścić chłopaków, bo przecież idę z Feng'iem na ten bankiet. Co myślisz o tej sukience?
- Za krótka.
-Masz racje- szukały dalej. Powybierały kilka kolejnych sukienek i poszła się przebrać. Przymierzała jedna po drugiej pokazując się przyjaciółce.
- Jak w tej?
- Jak stara baba - dwie minuty później.
- A ta? 
- Wydaje mi się, że za krótka.
- A w tej?
- Za poważna... a ta za seksowna.
- A co z tą?
-Idealnie.
- Serio?
- Wyglądasz ślicznie.
-Ale jest na ramiączkach.
- No i?
- Feng kazał kupić coś z długimi rękawami.
- Dlaczego?
- Tatuaże.
- Ach, no tak. To może przymierz jeszcze tą.Jest ładna - pokazała jej inną z wieszaka. Kilka minut później.
- I jak?
- Świetnie. Jest nie za poważna,ani nie za seksowna. Ma długie rękawy i jest kobieca. Kup ją.
- Możesz spojrzeć na metkę z tyłu? Sprawdź ile kosztuje.
-Dobra - patrząc na cenę wytrzeszczyła oczy - Boże, jak drogo!
- Ile?-pokazała jej metkę.
- Spoko. Mam tyle. Kupuje - wygoniła przyjaciółkę i przebrała się. Wyszła z przebieralni z sukienką w ręku.
- Skąd masz tyle? W SM tyle zarobiłaś?
- Żartujesz sobie?Feng mi dał.
- Feng?! To on taki bogaty?
- Zgadza się
-Mówiłaś chłopakom o tym bankiecie?
- Żartujesz? Jeszcze się domyśla.
-Więc co chcesz zrobić?
-Powiem im,że idę na trening.
 - udały się jeszcze do sklepu z butami i kupiły buty pasujące do sukienki. Następnie kupiły sobie po coli i wyszły z galerii. Pożegnały się i poszły w swoją stronę. Natalia wróciła do akademika, a Amanda wróciła taksówką do pracy. Schowała w szafce torby z zakupami, przebrała się i udała się do sali ćwiczeń, gdzie trenowali. Ich nauczyciel nieźle dawał im w kość. O godzinie 3:00 nad ranem udali się vanem do dormu, gdzie byli na 4:00 w dormie. Zmęczeni rzucili się do swoich łóżek.
- Jaki macie plan jutro? - zapytała. Suho wręczył jej harmonogram do ręki- Co to za wywiad?
- Jutro mamy jakaś kancelarię prasową, a po nim bankiet.
- Bankiet?!
- Tak, ma przyjść wiele ważnych osób. Dobrze, że nie będziemy musieli trenować.
- Taa,dobrze...

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Infinite: Darkness Rozdział 13 THE END

 Ostatnio zastanawiałam się nad wieloma rzeczami. Minęło już sporo czasu od kąt przyjechałam z Zuzą do Korei. Pamiętam to, jakby to było wczoraj. Zuza pośpieszała mnie z pakowaniem się, żebyśmy się nie spóźniły na samolot. Pierwsze spotkanie z Kingą po 3 latach. Pierwszy dzień w nowej szkole.Pierwszy dzień w nowej pracy. Ciężko było tym bardziej, jak nie zna się języka.  Kto by pomyślał, że po tym minionym czasie Kinga zaręczy się z Baro, a Zuza zajdzie w ciąże z Woohyun'em. Cieszę się, e wszystko się dobrze ułożyło. Rodzice Baro zgodzili się na małżeństwo, a Woohyun nie opuścił Zuzy. Wokół mnie jest tyle szczęścia. Kinga już zaczęła planować ślub, a Zuza przez ostatni czas ogląda dziecięce ubranka.A co ze mną? Udało mi się poznać swojego biasa i sprawić, że mnie zauważył spośród wielu kobiet. Zaakceptował mnie taką jaką jestem i pokochał mimo wszystko. Straciłam go już raz i nie pozwolę na to, żeby to się powtórzyło. Dowiem się prawdy o nim i jego rodzinie. Chcę wiedzieć co się stało i gdzie był, kiedy zniknął.


  Nastąpił kolejny weekend. Basia jak za każdym razem, została w domu, kiedy przyjaciółki wymknęły się z domu z swoimi miłościami. Polka wzięła prysznic, po kremowała ciało i przebrała się w piżamę. Otworzyła okno, położyła się na swoim łóżku i zaczęła oglądać koreańskie dramy na laptopie. Mijały godziny, a Basia prawie zasypiała. Próbowała powstrzymać się i nie zamknąć oczu, ale to nie pomogło. Oczy jej same się zamknęły, jedynie dźwięk dramy jeszcze docierał do jej uszu. Nagle wszystko ucichło. Tą przeraźliwą ciszę przerwał męski szept:
- Basia - usłyszała. Otworzyła oczy i zobaczyła leżącego obok niej Sunggyu.
- Oppa? - zapytała. Uśmiechnął się i pogłaskał jej policzek. Chłopak leżał w pół mroku, lecz jego oczy wciąż można było dostrzec wśród ciemności.
- Zmęczona? -zapytał.
- N-nie - ziewnęła - Troszkę - stwierdziła po chwili ocierając oczy.
- Jak spędziłaś ostatnie dni?
- Nie uwierzysz co się wydarzyło.
- Zamieniam się w słuch.
- Baro oświadczył się Kindze.
- Naprawdę?
- Tak, ale to nie wszystko. Zuza i Woohyun będą mieć dziecko.
-Niesamowite - stwierdził nie odrywając od niej wzroku.
- Ale to też jeszcze nie wszystko.
- Jest jeszcze coś?
- Byłam u twoich rodziców - nagle jego uśmiech zszedł z jego twarzy.
- Że gdzie byłaś? -podniósł się.
- Pamiętasz, jak opowiadałeś mi gdzie mieszkają? Poszłam do nich. Poznałam twoją matkę. Miła z niej kobieta. Cieszyła się, że mnie w końcu poznała. Zaprosiła mnie na obiad na drugi dzień,więc poszłam i poznałam resztę twojej rodziny. Masz bardzo uprzejmych rodziców i zabawną siostrę.
- Cieszę się,że ich poznałaś i polubiliście się.
- Ja też. Twoja matka świetnie gotuje.
- Nie możesz więcej do nich przychodzić - powiedział z troską w głosie.
- Dlaczego? -usiadła obok niego.
- Bo nie.
- Bo nie?To nie jest odpowiedź.
- Po prostu nie chcę, żebyś do nich przychodziła. To bardziej skomplikowane niż myślisz. Nie zrozumiesz.
- Ale chce zrozumieć. Oppa... przecież wiesz, że mi możesz powiedzieć o wszystkim. Powiedz mi,czy to jest związane z twoim znaniem na biodrze?
-Skąd o tym wiesz?! -spanikował odwracając się do niej plecami.
- Widziałam... złożyli cię w ofierze?... twoi rodzice? - zapytała dotykając jego ramienia.
-Przepraszam... że ci wcześniej o tym nie powiedziałem. Bałam się twojej reakcji.
- Nie potrzebnie.Nie ważne co się dzieje. Ja zawsze będę przy tobie oppa - odwrócił się do niej. Spojrzeli sobie w oczy.
- Jestem satanistą.
-Wiem.
- Przepraszam - przytulił ją do siebie. Dziewczyna odwzajemniła uścisk.
- Powiedz mi... ty żyjesz... prawda? - zapytała się nerwowo wyszeptując mu słowa do ucha. Piosenkarz nic nie odpowiedział. Jedynie spojrzał się jej w oczy - Żyjesz? - powtórzyła głośniej.
- Jak inaczej stałbym teraz przed tobą? Przecież nie jestem duchem.
- Jesteś... demonem.
- Nie mów tak.
- Ale to prawda, mam racje? - wziął głęboki oddech i przytulił ją do siebie.
- Kocham cię - wyszeptał.
- Ja ciebie też kocham.
- Będziesz przy mnie pomimo wszystko?
- Tak oppa... chcę być przy tobie.
- Na zawsze?
- Po wieki.
- Pamiętaj,że cokolwiek by się stało, ja wrócę po ciebie.
- Jak to wrócę? O czym ty mówisz? Nie mogę cię znowu stracić.
- I nie stracisz mnie. Już nigdy. Zawsze będziemy razem. Zawszę będę za tobą podążał. To tylko z twojego powodu, ja wciąż mogę istnieć w miejscach w których mnie już nie powinno być.
-Obiecaj mi... obiecaj, że mimo wszystko będziemy razem... na zawsze.
-Obiecuję ci - spłynęła mu łza po policzku. Pocałował ją w czoło przez co zamknęła oczy. Gdy je otworzyła, jego już przy niej nie było. Tej nocy znów wróciły jej koszmary. Ciemny i opuszczony parking. Miejsce przed którym zaginął Sunggyu. Nie mogąc spać po nocach znowu wróciła do swoich tabletek z przepisu psychologa. Dziewczyny zauważyły, że ich przyjaciółka wróciła do leków. Przejęte tym zaczęły z nią rozmawiać w kuchni.
- Basia, wszystko w porządku? - zapytała Kinga.
- Tak, dlaczego pytasz?
- Znowu wróciłaś do leków - powiedziała Zuza.
- Tak, to prawda. Wróciły mi koszmary, ale to nic. Nie przejmujcie się mną.
- Myślę, że to przez to, że ja wychodzę za maż, a Zuza zaszła w ciążę - rzekła Kinga.
- Sądzisz, że jestem zazdrosna?
-To nie tak, ale u nas, można powiedzieć, że zaczął się nowy etap w życiu, a ty...
- A ty przez to przypomniałaś sobie o Sunggyu i koszmary wróciły - wtrąciła Zuza- Nie chcemy, żebyś znowu przez to przechodziła. Rozumiem, że ostatnio wiele się stało, ale proszę cię... nie zamykaj się w sobie. Nie tym razem.
- Potrzebujemy cię.
- Wiem... a ja potrzebuje was. Nie martwcie się o mnie.Teraz najważniejszy jest ślub i dziecko. Ja dam sobie radę - uśmiechnęła się - Jutro idę do lekarza więc poproszę ją o silniejsze leki i wszystko będzie dobrze - następnego dnia po południu, Basia udała się do lekarza i zaczęła z nią rozmawiać o swoich koszmarach które wróciły.
- Więc, śni ci się cały czas jeden i ten sam sen?
- Tak,cały czas ten podziemny parking.
- Czy boisz się tego snu?
- Tak i to bardzo.
- A co odczuwasz podczas tego snu? Jakie masz obawy?
- Boje się tego co w nim jest. Tej... ciemności.
- Boisz się ciemności?
- Nie, jedynie tego miejsca.
- Wiesz, proponuje ci, żebyś pokonała swój strach.
- To znaczy?
- Żeby twoje koszmary zniknęły, musisz udać się w tamto miejsce i wejść do tego parkingu. Musisz zobaczyć co jest w środku, żeby przekonać się, że nie masz się tak naprawę czego bać, a koszmary same znikną.
- Dobrze, tak zrobię.
- Więc do tego czasu nic nie przypisuje. Proszę wróć do mnie za tydzień i opowiesz mi o swoich przeżyciach.
- Dobrze,dziękuj pani bardzo. Do widzenia.
- Do zobaczenia za tydzień - Basia wyszła z przychodni i udała się w tamto miejsce. Stanęła w miejscu w którym stała tamtej nocy wraz z Sunggyu.  Doskonale przypomniała sobie tamtejszy dzień. Odwróciła się i spojrzała się w głąb ciemnego, starego parkingu podziemnego. Przełknęła głośno ślinę i wzięła oddech. Ruszyła przed siebie. Idąc powolnymi krokami zmierzała w głąb ciemności. Kiedy już prawie była w środku opętał ją strach i wybiegła z środka. Biegła tak szybko i bezmyślnie, że przewróciła się. Obolała podniosła się na rękach i zaczęła głośno oddychać. Odwróciła głowę do tyłu i przestraszona tym widokiem uciekła do domu. Postanowiła, że wróci do biegania i może w ten sposób przewalczy strach i wejdzie do środka. Przebiegała codziennie obok tego miejsca, lecz za każdym razem oplata ją strach i uciekała. W końcu postanowiła, że uda się w to miejsce z dziewczynami.
- To tutaj - Basia wskazała dziewczyną miejsce.
- Więc to miejsce śni ci się po nocach? - zapytała Kinga.
- Tak.
- Powiedziała, że jak wejdziesz do środka i przewalczysz swój strach to koszmary miną, ale ty nie masz odwagi tam wejść? - zapytała Zuza.
- Zgadza się.
- Wejdźmy tam razem - rzekła Kinga.
-Tak, zróbmy to razem - powiedziała Zuza - Razem pomożemy ci przewalczyć strach - obydwie chwyciły dłonie przyjaciółki. Polka wzięła głęboki oddech i powolnym krokiem zmierzyły ku ciemności. Nagle Basia powiedziała:
- Nie, ja... idę sama.
- Sama?Jesteś tego pewna? -zapytała Kinga.
- Tak, muszę to zrobić sama. Inaczej koszmary nie miną. Wy dałyście mi siłę, żebym tam weszła.
- Dasz radę. Zobaczysz, że to nie takie straszne.W końcu co tam możesz takiego zobaczyć? - zapytała żartobliwie Zuza. Basia zostawiła dziewczyny, zamknęła oczy i weszła w dół. Szła i szła, aż w końcu otworzyła oczy. Była już pod ziemią. Odwróciła się do tyłu, ale przez ciemność nie było widać nikogo.
- Basia! I jak?! - zapytała Kinga.
-Jesteś tam?! Nie widzimy cię!
- Tak, jestem! Wszystko w porządku! Pójdę się rozejrzeć! - dziewczyna objęła swym wzrokiem cały parking. Była zaniedbany i ciemny. Ulica nieco popękana, a  w niektórych miejscach żarówki nie świeciły, lecz nie było tak źle. Basia zrobiła nie pewnie kilka kroków na przód. Po chwili przebiegł jej między nogami czarny kot. Przestraszona krzyknęła. Widząc, że to tylko kot odetchnęła z ulgą. Zobaczyła,że kot pobiegł w najciemniejsze miejsce. Zniknął za metalowym ogrodzeniem. Zainteresowana, ale i nieco przestraszona poszła za kotem by sprawdzić co te tajemnicze miejsce skrywa. Podeszła do ogrodzenia i przeszła przez urwaną dziurę na dole. Prześlizgnęła się dołem i weszła w głąb ciemności. Nagle poczuła okropny odór stęchlizny. Zobaczyła stertę kartonów i potarganych ubrań które oświetlała jednie jedna żarówka, która migotała. Na ścianie zobaczyła namalowany, czerwony pentagram. Smród był nie do zniesienia. W pewnej chwili zobaczyła tego samego, czarnego kota, który coś wygrzebywał spod kartonu. Dziewczyna zatykając nos i usta podeszła w to miejsce i podniosła karton do góry. W tym momencie zaniemówiła. Zobaczyła zakrwawioną, męską rękę z tym samym wisiorkiem, którą miał Sunggyu. Przerażona zaczęła się cofać i przewróciła się na brudną podłogę. Patrzyła się na tą stertę kartonów i przeróżnych materiałów wiedząc, że pod nimi leży martwy, rozkładający się Sunggyu. Po chwili smród stęchlizny i rozkładającego się mięsa zmienił się w słodki, przyjemny zapach wanilii.
- Basia - usłyszała męski szept znikąd - Nie powinno cię tutaj być - usłyszała wyraźnie za swoimi plecami. Przerażona odwróciła się i zobaczyła stojącego za nią w ciemności mężczyznę z zakrwawioną ręką z której kapała jeszcze krew. Odwróciła głowę z powrotem na rękę za sobą której już tam nie było. Zaczęła krzyczeć po czym straciła przytomność.

Ostre światła rażące w oczy, białe ściany jak z horroru, metolowe łóżko od którego bolą mięśnie. Te ciche pikanie urządzeń i kapiąca woda w zepsutym kranie. Tak, jestem w szpitalu. Znowu. W tym samym pokoju, leżąc na tym samym starym łóżku. Jest lepiej niż ostatnim razem, kiedy tutaj trafiłam. Krew, siniaki, bandaże...Kto by pomyślał, że trafię tutaj kolejny raz przez tą samą osobę? Nie obwiniam tej osoby... bo niczego nie żałuje. Ludzie mają rację. Korea Południowa potrafi zmienić życie człowieka na zawsze.

Minęło już sporo czasu od tamtej chwili w tamtym przerażającym parkingu. A tak właściwie minął już okrągły rok. Tym razem kiedy przechodzę obok tamtego miejsca widzę już odnowiony parking z którego wyjeżdżają samochody. Kinga i Baro wzięli ślub.Był naprawdę piękny. Pełno czerwonych róż i białych świec. Kinga wyglądała wtedy ślicznie w tej białej, ślubnej sukni. I ten piękny moment, kiedy ksiądz powiedział "Możesz już pocałować pannę młodą", Baro odchylił biały, koronkowy welon z jej twarzy i pocałował ją. Miesiąc miodowy spędzili na wyspie Jeju i kupili duży,bogaty dom za miastem, a Kinga poszła na studia. Zuza urodziła zdrowego syna. Zaczęła rodzić w pobliskim parku. Gdy rodziła w szpitalu Woohyun był przy niej na sali porodowej. Z bólu wyzywała go i wykecała rękę. Gdy maluch już wychodził na świat Woohyun zemdlał. Kupili sobie świetny apartament w centrum Seulu z pięknym widokiem na miasto. A co u mnie? Wyprowadziłam się i wynajęłam sobie pokój u pewnej starej kobiety za miastem. Wciąż pracuję u ojca Kingi i będę właśnie kończyła szkołę. Od tamtego wydarzenia przestałam mieć koszmary, a Sunggyu już więcej do mnie nie przyszedł. Pogodziłam się z tym i przestałam nawet otwierać mu okno w nocy. Postanowiłam,że zacznę wszystko od nowa. Po liceum pójdę na studia i podejmę inną pracę.Pomimo, że minął już rok wciąż pamiętam słowa Sunggyu. Pamiętam, jak mówił, że kocha mnie i nie ważne co by się stało wróci po mnie. W końcu obiecał mi, że będziemy razem... 
na zawsze.

Nadszedł grudzień. Na dworze robiło się coraz zimniej,a całe miasto przykrył biały, gruby śnieg. Pewnego zimowego wieczoru Basia kończyła pracę. Ubrała się ciepło, pożegnała z wszystkimi i wyszła z budynku tylnymi drzwiami. Tego wieczoru było wyjątkowo przyjemnie. Nie wiał zimny wiatr. Jedynie padał powoli biały śnieg. Idąc w stronę przystanku Basia poczuła coś czego wcześniej nie czuła. Zapach, który zniknął z jej życia. Słodki zapach który utworzył się znikąd na środku zimowej ulicy. Był to słodki, intensywny zapach wanilii. Usłyszała jak ktoś za nią stoi. Zatrzymała się i z radością zaciągnęła się cudnym zapachem. Nie odwracając się jedynie rzekła:
- Wróciłeś... tak jak obiecałeś - uśmiechnięta odwróciła głowę do tyłu po czym zniknęła bez śladu.
Już na zawsze.








***************
Jak się podoba?
Wybaczcie, ale nie było mnie w weekend w domu w dodatku babcia zabrała mi laptopa i nie miałam jak pisać.Więc jest małe opóźnienie. Jutro oczekujcie "Dziewczynę Gangstera".

środa, 30 lipca 2014

EXO: Just say you love me Rozdział 10

Natalia tak pomagała Amandzie w gotowanie, że siedziała na krześle, a Amanda wszystkim się zajęła. Jedynie umyła warzywa i pokroiła wołowinę, a później się rozgadały, więc Amanda przejęła inicjatywę i odgoniła przyjaciółkę. Zrobiła sos, sałatkę, przyszykowała wołowinę, ugotowała ryż.
- Chodźmy ich zawołać - powiedziała Amanda.
- Już skończyłaś? - zapytała zdziwiona.
- Tak.
- Jak to wszystko ładnie wygląda~ - nachyliła się nad jedzeniem i zaciągnęła się smakowitym zapachem - A unnie?
- Hym?
- A co z hunhan?
- A właśnie!... nie martw się. Zobaczysz zaraz jak oni się uwielbiają. Chodźmy - złapała przyjaciółkę za rękę i pociągnęła ją do salonu - Widzisz? - wskazała na chłopaków. Dopiero o chwili zorientowała się co właśnie zobaczyła. Sehun trzymał za kołnierz Luhn'a, a Luhan próbował mu wkopać. Co z resztą? Kłócili się, a Baekhyun płakał siedząc w koncie.
- Co tutaj się wyrabia?! - krzyknęła oburzona. Cała dwunastka zatrzymała się jakby bez ruchu i spojrzeli się na dziewczyny - Co wy robicie?!
- Graliśmy w gry wideo - odpowiedział Chen.
- Dlatego się kłócicie? Baekhyun oppa! Dlaczego płaczesz?
- Chanyeol.
- Chanyeol? Co on zrobił?
- Ograł mnie w grę - Amanda spojrzała się na przyjaciółkę, która nie wiedziała co robić.
- Natii, poczekasz na nas za zewnątrz? Muszę porozmawiać z chłopakami.
- Pewnie - zamknęła drzwi przed jej twarzą, a za drzwi było tylko słychać:
- Jak wy się zachowujecie?! Mamy gościa, a wy jakiś tutaj cyrk robicie! - trzask - Wstydu się tylko przez was najadłam! Ja wam dam debile! - trzask - A wam co mówiłam?! Umówiliśmy się przecież na coś, tak?... Baekhyun oppa nie płacz już. Chanyeol dlaczego mu cały czas dokuczasz?
- Jak zawsze moja wina tak?
- Tak. Sehun puść Luhan'a! To nie zabawka!... D.O nie duś Chanyeol'a!... Chen oddaj własność Krisa, nie będę się powtarzając... Nie Chen, nie interesuje mnie to co on z tym robi... Kris zostaw Chen'a! Puść go!... Nie ma żadne ale, opuść Chen'a... Ale nim nie rzucaj!... Minseok złamiesz mu rękę! ... Baekhyun dupa ci już odżyła?! Zejdź z telewizora!... Lay nie zjadłam żadnej Amandy! Suho zabierz go! - nagle Natalia usłyszała huk - Przegiąłeś! Macie karę na gry wideo! A to zabieram - usłyszała lamenty chłopaków. Nagle rozniósł się odgłos jakby tłoczącego się szkła - Lay co powiedziałam o rzucaniu talerzami ? We mnie?! Kai oddaj to! - kolejny huk. Rozległa się cisza. Po chwili drzwi się otworzyły, a z salony wyszli chłopcy zmierzający do kuchni z spuszczonymi głowami.
- Dobra Natii idziemy zjeść - powiedziała Amanda zaprowadzając ją do kuchni. Wszyscy w ciszy usiedli przy stole, a Amanda nakryła do stołu. Od razu odżyli widząc jedzenie.
- Smacznego - powiedziała uśmiechnięta.
- Czy to na pewno jadalne? - zapytał Kyungsoo.
- Uspokój się, bo znowu nam wpieprzy - uspokoił go Tao.
- Jak już wcześniej ci owiłam oppa, nie otruję was. Natalia to potwierdzi.
- To prawda. Nic tam nie wsypała - potwierdziła.
- Będziecie tak dalej mówić to stracę pracę. Spróbujcie - niepewnie Chanyeol wbił kawałek wołowiny na widelec i ugryzł go. Przeżuł i połknął. Nagle zaczął się dusić. Złapał się za gardło i nie mógł złapać oddechu, aż w końcu spad z krzesła - wszyscy spojrzeli się na niego z przerażeniem.
- Oppa proszę cię wstań z podłogi.
- No doobra - podniósł się - Ale to jest pyszne! - usiadł z powrotem i zaczął jeść. Reszta wicąc zajadającego się rapera również nałożyli sobie jedzenie i zaczęli jeść. Nagle czując smak wołowiny rozmarzyli się chwaląc Amandę. Natalia również jadła.
- Woo! Jakie to pyszne - przeżywali.
- Ty nie jesz? - zapytała przyjaciółka.
- Nie, ja zjem sobie tylko ryż i warzywa.
- Nie będziesz jadła mięsa? - zapytał Sehun.
- Nie, nie będę.
- Ale jesteś pewna? Powinnaś zjeść chociaż troszkę.
- Nie słyszałeś co mówiła? Nie je mięsa - zwrócił mu uwagę Luhan. Amanda odchrząknęła - Emm, ale ja  chęcią zjem - poprawił się.
- Na prawdę? No to powiedz aaa~ - Sehun nałożył na widelec kawałek mięsa nakarmił starszego. Luhan posłusznie otworzył usta i pozwolił się nakarmić - Smakowało hyung? - pogłaskał go po głowie.
- Tak, dziękuję skarbie - uśmiechnął się i oparł przez chwilę głowę na ramieniu młodszego.
- Napiłbym się soku - rzekł Sehun.
- Poczekaj, naleję ci - zaproponował Luhan. Wziął karton soku i nalał mu do szklanki- Proszę.
- Dziękuję hyung~ - powiedział uroczo - A dasz mi kawałek swojej wołowiny?
- Dam, jak zrobisz aegyo.
- No niee~ Hyung~
- Zrób aegyo, dla mnie
- No... dobrze hyung. Skoro tak ładnie prosisz - po chwili zrobił wyliczankę gwiyomi.
- Ach! Jaki ty jesteś uroczy Sehun, prawda Natalia? - zapytał uśmiechnięty - Sehun jest uroczy.
- T-tak - wyjąkała nie mogąc wytrzymać tej słodkości. Cały czas głaskali się, trzymali za ręce, szeptali sobie do ucha, opierali głowę o ramię czy przytulali, a reszta miała bekę, ale ukrywali to. Nagle Sehun wyszeptał coś do ucha Luhan'owi głaszcząc go po ramieniu. Luhan uśmiechnął się, złapał go za rękę i powiedział:
- Chodź - pociągnął go w swoją stronę i zabrał do pokoju. Natii nie wytrzymała i krzyknęła:
- Kyaaaa~! - nagle zasłoniła rękoma usta, ukłoniła się i przeprosiła. Tym czasem w pokoju Suho.
- Chyba się udało - rzekł Sehun.
- Chyba tak - odpowiedział Luhan.
- Za parę minut wyjdziemy. Niech myśli, że coś robimy.
- Ale co masz na myśli?
- Ty już wiesz co.
- Tylko ty masz takie myśli.
- To ja wyjdę pierwszy i pójdę do kuchni poprawiając kołnierz, a ty wiesz co masz robić?
- Chyba tak.
- Dobra, to idę - wyszedł pierwszy z pokoju i wszedł do kuchni poprawiając kołnierz. Po chwili wrócił również Luhan. Wszedł do kuchni zapinając rozporek, a Natalii opadła szczęka. Chłopcy uśmiechnęli się do siebie i dokończyli jeść. W pewnym momencie rozpętała się burza i chłopcy nie pozwolili wracać Natalii do domu w taką pogodę. Kiedy burza ustała dziewczyna postanowiła, że będzie się już zbierać.
- No to pa chłopaki. Dziękuję za gościnę.
- Chodź. Odprowadzę cię do windy - zaproponowała Amanda. Obydwie wyszły z mieszkania, a reszta szybko podbiegła do drzwi podsłuchując rozmowę dziewczyny. Nagle ja korytarzu rozległ się radosny krzyk obydwóch dziewczyny.
- Hunhan jest prawdziwy!
- No wiem! Przecież ci mówiłam. Ale pamiętaj, że nikomu nie możesz o tym powiedzieć. To będzie nasz sekret.
- Dobrze unnie - rozległ się odgłos oddalających się kroków. Nagle do mieszkania wpadła Amanda.
- Udało się! - wszyscy zaczęli się cieszyć - Byliście świetni! - podbiegła do hunhan.
- Taka praca - zażartował Sehun. Amanda rzuciła mu się na szyję i pocałowała w policzek. Sehun zaniemówił. Stał jak wryty patrząc się w przestrzeń. Zaczerwienił się i dotknął swojego policzka. Po chwili Amanda rzuciła się na Luhan'a i mocno go przytuliła do siebie. Zaskoczony i zawstydzony chłopak odwzajemnił uścisk.
- To co? Idziemy wszyscy zagrać w piłkę nożną? - zapytała.
- Po burzy? Będzie pełno błota - powiedział Tao.
- A ty co? Baba jesteś? Nie marudź tylko chodź - wszyscy poszli do swoich pokoi i przebrali się. Amanda włożyła czarne szorty i białą koszulkę z krótkim rękawkiem. Spięła swoje długie, czarne włosy w wysokiego kucyka i założyła buty do biegania. Luhan był zachwycony jej wyglądem. Wzięli piłkę do nogi i poszli na boisko, które było za blokiem. Wszędzie było mnóstwo kałuży i błota.
- No to co? Dzielimy się na drużyny. Proponuję, żeby było najłatwiej to podzielimy się tak jak są wasze grupy. Dwie drużyny. Exo-m i exo-k.
- A ty gdzie będziesz? - zapytał Suho.
- Ja? A no tak... więc... możeee... exo-k - Sehun ucieszył się strzelając piątkę z dziewczyną. Luhan bardzo się zawiódł na dzisiejszym wypadzie. Miał grać w piłkę tylko z Amandą, a nie z wszystkimi i jeszcze w dodatku jest po przeciwnej drużynie. Był bardzo zawiedziony, ale nie chciał to po sobie pokazać. Kiedy zaczęli grać, bardzo uważali na to, że by nie wpaść w kałużę. Nagle Amanda jako jedyna przebiegła po kałuży zabierając piłkę Krisowi i pobiegła w przeciwnym kierunku. Kris biegł za nią, ale była za szybko. Strzelił focha i powiedział:
- Football is not my style!
- Kris! Graj, a nie marudź! - krzyknął Chen z drugiego końca boiska. Po chwili wszyscy się rozluźnili i biegali po wszystkim  jak leci. Byli cali mokrzy i ochlapani błotem. Sehun z chęcią współpracował z Amandą i cały czas podawał jej piłkę, lecz dziewczyna uparła się na Luhan'a i cały czas starała się odebrać mu piłkę. Swoją upartością rozśmieszyła Luhan'a. Wszyscy świetnie się bawili. Od czasu do czasu kłócili się, że faul lub jeden z drugiego wpadał, ale jak to w piłce nożnej. Po godzinie grania był remis, lecz nie mieli zamiaru przestać grać. W pewnym momencie Luhan biegł z piłka skacząc po kałużach i wymijając wszystkich graczy. Podawał sobie piłkę razem z Xiuminem, którzy mieli zamiar wygrać tą ostatnią rundę. Nagle Amanda wkroczyła i odebrała piłkę Xiuminowi i zaczęła biec w przeciwnym kierunku.
- Amanda oddaj piłkę! I tak nie wygracie! - krzyknął Lay.
- To się jeszcze okaże! - podała do Baekhyun'a który podał do Suho'a. Ten podał do Sehun'a.
- Sehun tutaj! - krzyknęła. Piosenkarz kopnął mocno piłę która przeleciała nad głowami przeciwników. Amanda przyjęła piłkę i pobiegła w stronę Tao-bramkarza. Wtedy Luhan zjawił się jakby znikąd. Co chwilę wymijali się, zabierali piłkę i ... śmiali się z siebie nie mając już siły na bieganie. W tym momencie Amanda podstawiła nogę Luhan'owi, żeby zabrać mu piłkę. Piosenkarz potykając się przewrócił się wraz z Amandą, a raczej przewrócił się na Amandę i razem wylądowali w błocie. Obolały podniósł głowę i spojrzał się na zawstydzoną dziewczynę. Obydwoje zarumienili się  patrząc w swoje oczy. Zastygnął patrząc się w duże, jasnoniebieskie oczy dziewczyny. Dziewczyna przełknęła nerwowo ślinę.
- Są piękne - wyszeptał na tyle cicho, że tylko ona to usłyszała przez co uśmiechnęła się delikatnie. Po chwili rzucił się na nich Chanyeol krzycząc:
- Kanapka! - po nich rzucił się Baekhyun, Chen, Tao i po chwili cała reszta. Wszyscy śmiali się, a Amanda leżała na samym dole i nie było jej do śmiechu. Luhan'owi też, był zawstydzony. Przez ciężar kolegów leżał na ciele Amandy. Między nimi nie było nawet milimetra odstępu. Próbował podtrzymać się na rękach, ale nie dał rady i stuknęli się czołami.
- Ała - syknęła.
- Przepraszam - wyszeptał.
- Nie przepraszaj... dobra, fajnie i w ogóle, ale miażdżycie mnie chłopcy. Jesteście ciężcy - po uświadomieniu ich wstali, a Luhan wstał i podał jej rękę pomagając wstać.
- Jesteś cały w błocie - zaśmiała się.
- Ty też. Zobacz plecy - roześmiał się.
- O boże - na jej ubraniu nie było ani skrawka czystego materiału - hahaha! Dobra, chodźmy już chłopcy. Jest remis. Innym razem to dokończymy.
- Dlaczego innym razem? - zapytał Minseok.
- Bo mam już błoto we włosach i w miejscach których nie powinien być. Muszę się umyć - zaśmiali się.
- W innych miejscach? Chciałbym je zobaczyć - powiedział Sehun.
- Że co? - zapytała. Po chwili zorientował się co powiedział. Przestraszony zakrył swoje usta.
- N-nie, to nie to chciałem powiedzieć. Przepraszam - ukłonił się. Spojrzał się na dziewczynę, lecz ta jedynie zmierzyła go wzrokiem i zmierzyła ku dormu. Sehun uderzył się w głowę za to co powiedział.
- Co ty robisz? - zapytał Suho.
- Nie wiem. Znowu się tak zachowuję.
- Opanuj się - gdy zaśmiani wrócili na piętro zobaczyli ubranego w garnitur mężczyznę stojącego przed ich drzwiami.
- Feng?! - zapytała zaskoczona. Mężczyzna odwrócił się i spojrzał zaskoczony na zabłoconą dziewczynę - Co ty tutaj robisz?
- Dzwoniłem do ciebie z piętnaście razy i wysłałem ci kilka wiadomości, ale nie odzywałaś się.
- Kto to jest noona? - zapytał Kai.
- To jest Feng. Mój...
- Przyjaciel - przerwał jej.
- T-tak. To mój stary przyjaciel. Idźcie do dormu, ja zaraz do was przyjdę, dobrze? - przytaknęli i posłusznie weszli z powrotem do mieszkania.
- Jak ty wyglądasz? - zapytał - Jesteś cała wytaplana w błocie.
- Graliśmy w piłkę - wytłumaczyła - Po co przyjechałeś? Przecież już dzisiaj się widzieliśmy.
- Tak to prawda, ale musiałem ci coś ważnego powiedzieć.
- Co takiego?
- Po jutrze jest przyjęcie w pracy. Przyjdą na nią same ważne osoby. Chciałbym, żebyś ze mną poszła.
- No nie wiem...
- Jako moja dziewczyna.
- Dziewczyna? Jesteś pewny?
- Jak najbardziej. Wszyscy będą oczarowani twoim wyglądem. No chyba , że przyjdziesz cała w błocie. To już inna sprawa - zaśmiała się.
- No dobrze, o której?
- Przyjadę po ciebie o dziewiętnastej. Masz tutaj kasę - wręczył jej dużą ilość pieniędzy do ręki - Kup sobie coś ładnego. Jakąś sukienkę, dobrze? - przytaknęła - Tyko wybierz coś z ... długim rękawem - dziewczyna spuściła wzrok i złapała się za rękę na której miała tatuaże.
- D-dobrze... oppa .
- Świetnie, to jesteśmy umówieni?
- Tak.
- Super... rozchmurz się - spojrzał się na jej smutną minę - Chłopcy na ciebie czekają w dormie. Do zobaczenia.
- Pa - wsiadł do windy, a drzwi się zamknęły. Amanda wróciła do dormu, wzięła woje rzeczy i poszła wsiąść prysznic. Po kąpieli chłopcy wypytywali się o Feng'a, lecz ta nic nie chciała mówić. Znów wróciła bez emocji charakter i zamknęła się w salonie.

* Nie miał prawa tutaj przychodzić. Co ja teraz powiem chłopakom? ( Amanda)*

 Tego samego wieczoru, Kai zadzwonił do Natalii.
- Cześć Natalia.
- Jongin? Część oppa~
- Co robisz? Nie przeszkadzam?
- Nie, właśnie odrabiam pracę domową, ale już ją kończę. O co chodzi?
- Może pójdziemy jutro potańczyć?
- Jutro?
- Tak.
- O której?
- Tak o dziewiątej. Później nie mogę, bo mam próby, a potem występ.
- Dziewiąta to dobry pomysł.
- Świetnie! To... przyjdź o tej godzinie pod SM, dobrze?
- Ok.
- No to jesteśmy umówieni. Do jutra.
- Do jutra oppa - tym czasem Amanda ubrana w piżamę stała na balkonie przy poręczy i paliła papierosa. Rozmyślała nad wszystkim. W pewnym momencie usłyszała za sobą męski głos pytający:
- Mogę wejść? - był to Sehun stojący w drzwiach balkonu. Przytaknęła nawet nie odwracając się - Palisz?
- Yhym.
- Mogę?
- Częstuj się - wziął jednego papierosa z paczki, odpalił go i zaciągnął się wypuszczając z siebie dym.
- Co się stało? - zapytał po chwili.
- Nie. Po co tu przyszedłeś?
- Chciałem cię przeprosić.
- Już przepraszałeś.
- Więc chciałbym się wytłumaczyć.
- Z czego? Że chciałbyś zobaczyć co mam pod ciuchami?
- Chodzi o to, że czasami mówię zbereźne głupoty. To jest silniejsze ode mnie, ponieważ... można powiedzieć, że jestem chory. Przynajmniej inni tak twierdzą.
- Chory?
- Tak, ja... jestem seksoholikiem.
- Seksoholik powiadasz?
- Tak, pewnych rzeczy nie kontroluje.
- Nom, powiem ci, że mnie zaskoczyłeś. A taki niewinny się wydajesz w exo. Pozory mylą, ale rozumiem cię.
- Na prawdę?
- Tak, to jest rzecz normalna. Jest tyle seksoholików na świecie, że boże przebacz. W końcu, każdy ma tam jakieś swoje fetysze, prawda?
- A ty masz?... Przepraszam.
- Nie przepraszaj, spoko.  Każdego coś tak podnieca, prawda? Każdy ma jakieś fantazje... a co z resztą chłopaków?
- A co z nimi?
- Oni też mają jakieś swoje tajemnice o których jeszcze nie wiem?
- No... znajdzie się takich kilku.
- Dajesz.
- Więc ja już zauważyłaś, jesteśmy inni niż ludzie nas widzą.
- Tak, zauważyłam. Jesteście jeszcze bardziej porąbani iż myślałam, ale kontynuuj.
- No więc Kyungsoo jest strasznie bojaźliwy, ale publicznie tego nie okazuje. Boi się wszystkiego. Chanyeol i Baekhyun palą maryśkę, ale to już wiesz. Lay jest bardzo nerwowy i nadpobudliwy mimo, że tego na pierwszy rzut oka nie widać. No i są pewne osoby, które mają dziwne fetysze, ale nie mogę ci powiedzieć kto to jest.
- No spoko.
- Więc w zespole jest jeden homoseksualista.
- Gej?
- Jest też heterochromifil i ozolagin w jednej osobie.
- A cóż to do diabła jest?
- Heterochromofil to osoba, która podnieca się innym kolorem skóry, a ozolagin to osoba, którą podnieca zapach partnera.
- Na przykład?
- Zapach kosmetyków, potu, a nawet kroku partnera.
- Żartujesz?
- Nie.
- Kto to jest?
- Nie mogę ci powiedzieć, sama się ich zapytaj.
- Nie mogę, nie powiedzą mi... Ale prawdę mówisz?
- No tak. Nigdy bym cię nie okłamał.



***************
Hey, oto zaległy rozdział tego opowiadania. Wiem, że nie jest zbyt ciekawy, ale obiecuję, że następnym razem będzie bardziej kreatywny.